Strona 1 z 1

Kosińska Marianna zd. Wojszcz

: pn 18 lip 2011, 13:28
autor: kosinska_karolina
Szukam aktu zgonu Marianny Kosińskiej zd. Wojszcz
Została ona rozstrzelana 5.08.1944 r w Warszawie, być może na Grzybowskiej albo przed domem - mieszkała na dawnej ul. Kraszewskiego 8, czyli na Woli.

Co ciekawe została pochowana w Rokitnie k. Błoni.

W parafii św. Stanisława aktów z tego okresu nie mają, w AAW lat 1943-1944 brak (tzn tak wynika z zasobu), w AP w Grodzisku też oczywiście nie ma.
Przyczepiłam się tej parafii (bo mój dziadek był tam chrzczony, brat dziadka brał tam ślub, więc nie sądzę, żeby jej zgon był zgłaszany w innej parafii).
Pytanie brzmi czy jest jeszcze jakaś inna możliwość znalezienia aktu zgonu? Albo może w ogóle nie była zgłoszona w Warszawie, tylko w Rokitnie?

Czy jedyna ostateczna furtka, to księga cmentarna??

Proszę o pomoc
Pozdrawiam serdecznie
Karolina

Marianna Kosińska zd. Wojszcz

: pn 18 lip 2011, 13:36
autor: Sroczyński_Włodzimierz
nie sądzę, aby akt zgonu którejkolwiek z ofiar zbrodni popełnionej w pierwszych dniach sierpnia 1944 był sporządzony w 1944
tym bardziej w kościele Św. Stanisława czy Wojciecha
ww "nie sądzę" w wersji "jestem pewien" brzmiałoby "zdecydowana większość jeśli nie wszystkie akty zgonu zostały wystaiwone w 1945 i później (lub nie zostały wystawione w ogóle), najczęściej na skutek postanowień sądowych opartych nie na ekshumacjach a na zeznaniach świadków i bezskutecznych ogłoszeniach o poszukiwaniach

jak księga cmentarna? cmentarza Powstańców na Woli? dostępna on-line w APW, ale to wtórne, powstałe własnie na protokołach ekshumacyjnych i postanowieniach sądu (chyba:)


zdecydowana większość aktów wystawiona j.w. -bez możliwości identyfikacji każdej osoby...polecam bogatą literaturę..od Białoszewskiego poczynając -opisująca stan

Marianna Kosińska zd. Wojszcz

: pn 18 lip 2011, 14:09
autor: Kaczmarek_Aneta
Akt zgonu mojego krewnego rozstrzelanego 5 sierpnia 1944r. na Woli został sporządzony we wrześniu 1945 roku przez parafię św. Wojciecha - myślę, że tam powinnaś poszukać.

Pozdrawiam,
Aneta

Marianna Kosińska zd. Wojszcz

: pn 18 lip 2011, 14:21
autor: Morawicka_Justyna
Witam,
Prosze sprobowac w USC w Warszawie na Smyczkowej. Moze beda mieli w swojej kartotece ten akt.
Pozdrawiam
Justyna

Marianna Kosińska zd. Wojszcz

: pn 18 lip 2011, 17:35
autor: kosinska_karolina
Panie Włodku,
może źle się wyraziłam. Ta osoba była rozpoznana. Przy jej śmierci był jej syn i to on zabrał ciało swojej matki, więc wiedział kogo chował. A reszta to już opowieści rodzinne. Więc tutaj tylko i wyłącznie trzeba było sporządzić akt (jeśli takowy w ogóle istnieje). Stąd pytam, gdzie mogę tego szukać.
A o księgę cmentarną/ spis grobów - chodziło mi o Rokitno, bo tam leży moja prababcia. Czy w takich księgach być może znajdzie się jej akt zgonu?

Dzięki, Aneto, za podpowiedź. Skorzystam:)
Pani Justyno, co do USC na Smyczkowej. Już tam próbowałam i Pani była bardzo niemiła.
Ale trzeba spróbować ponownie:)

Pozdrawiam
Karolina

Marianna Kosińska zd. Wojszcz

: pn 18 lip 2011, 21:20
autor: Sroczyński_Włodzimierz
a to się nie dogadaliśmy (co do cmentarza)
ale podtrzymuję - akt zgonu w sierpniu i później, "raczej na pewno" nie był wystawiony
bardzo jestem zainteresowany całą historią! Relacją świadka z 5 sierpnia 1944 ("za torami"), całą od "przed" do pogrzebu!
zapewne nie tylko ja ale i MuzeumPW, Muzeum Woli, a pewni i Główna Komisja tj IPN też
bez grama złośliwości to piszę (tak w razie czego:)

Marianna Kosińska zd. Wojszcz

: wt 19 lip 2011, 08:01
autor: kosinska_karolina
co do historii, to ja się w takim razie dopytam taty, żeby nie przekręcić historii ;), choć ją pewnie można opisać w jednym zdaniu, bo jest dosyć krótka, ale wstrząsająca (nie da się wejść w skórę dziadka, pewnie dlatego raz ją tylko opowiedział tacie i nigdy więcej nie poruszał tego tematu i w sumie nikt nie dopytywał). Więcej tutaj niedomówień i przeskoków w czasoprzestrzeni niż jakiś szczegółów przydatnych dla historii.

Ale właśnie, zanim podam ją do publicznej wiadomości:), to czy właśnie tego dnia, jeśli ktoś poszedł do szpitala w celu opatrzenia ran, to założyli mu kartę pacjenta/ cokolwiek, gdzie zrobili zapis, że go opatrzyli? Tego jestem ciekawa. Choć tutaj wydaje mi się, że raczej opcja: nie wpisywali nic/żadnych notatek, tylko po kryjomu wszystko robili, żeby potem sami lekarze nie mieli problemów.

Pozdrawiam.Karolina

Marianna Kosińska zd. Wojszcz

: czw 21 lip 2011, 09:12
autor: kosinska_karolina
Moja historia:
5.08.1944 przyszli pod kamienicę, wchodzili do mieszkań i wyprowadzili wszystkich mieszkańców na ulicę, po czym ich ustawili. Moja prababcia (lat ok. 48 ) przeczuwała co będzie sie dziać, więc schowała syna za sobą (mojego dziadka, lat 19). Zaczęli do nich strzelać. Moja prababcia swoim ciałem ochroniła syna. On też był postrzelony, ale przeżył. Dziadek leżał pod swoją matką i udawał, że nie żyje, bo była to tylko jedyna możliwość przeżycia. Podobno sprawdzali, czy ktoś przeżył, jeśli tak, była kolejna seria pocisków. Dziadka nie ruszyli (był cały we krwi, więc być może podejrzewali, że zaraz umrze, albo go nie zauważyli - tego nie wiem). Osoby, które przeżyły, a było ich na pewno kilka, leżały do zmroku, bo bały się ruszyć. (nie wiem ile godzin leżeli). Co dalej się działo, nie wiem. Dziadek w nocy był w szpitalu, bo musiał opatrzeć rany. Nie wiem jaki to był szpital, ale podejrzewamy że wolski, bo najbliżej tam miał. Co się wtedy działo z ciałem jego mamy, nie mam pojęcia. Czy akurat pradziadek wrócił i go pilnował?? Gdzie podczas rozstrzelania był wtedy pradziadek i brat dziadka z żoną? Nie było ich wtedy na miejscu.
Mariannę, moją prababcię, przewiózł do Rokitna, jej mąż i syn. Zapewne to wszystko musiało się dziać tej samej nocy. Została pochowana w swoich rodzinnych stronach. Dziadek mieszkał (nie wiem czy pod tym samym adresem) jeszcze trochę w Warszawie (rok/max 2 lata), a potem się przeniósł do Poznania. Jego ojciec wrócił do rodzinnych stron.

Więcej już się nie dowiem, bo wszyscy już nie żyją.
Pozdrawiam.Karolina

Marianna Kosińska zd. Wojszcz

: czw 21 lip 2011, 10:14
autor: Sroczyński_Włodzimierz
dziękuję