Strona 1 z 1

Jak poszukiwać rodzeństwa?

: śr 03 sie 2011, 19:38
autor: tonffillka
Witam serdecznie,
nie wiem czy może ten temat był już gdzieś poruszany na forum - jeżeli tak to przepraszam za dublowanie. O ile (póki co) nie mam problemów z poszukiwaniem rodziców poszczególnych członków mojej rodziny, to gorzej jest z rodzeństwem. Chciałabym zapytać czy ktoś z Państwa może zlecał tego rodzaju poszukiwanie? Czy wystaczy np. podać imiona ewentualnych rodziców, ich daty urodzenia i ślubu (nie pomijając miejscowości oczywiście) i zlecić tego rodzaju kwerdendę? Będę wdzięczna za wszelkiego rodzaju podpowiedzi.
Pozdrawiam serdecznie
Małgosia

Jak poszukiwać rodzeństwa?

: śr 03 sie 2011, 19:50
autor: marzanna175
Owszem można zlecić, rożnie w rożnych archiwach kosztuje godzina pracy np w Radomiu jest to koszt 60 zł za godzinę. Najlepiej podać datę ślubu rodziców i przybliżony zakres lat urodzin dzieci. Ślub najczęściej zawierany był w parafii panny młodej, więc całkiem możliwe że w parafii ślubu nie będzie urodzin oczekiwanych dzieci.

Jak poszukiwać rodzeństwa?

: śr 03 sie 2011, 20:00
autor: tonffillka
Dziękuję za odpowiedź. Zatem najlepiej chyba podać datę ślubu i śmierci - to są chyba takie daty 'ramowe'. A co do miejscowości to chyba gdy zna się miejsce urodzenia jednego z dzieci to można próbować poszukać pozostałych w tymże miejscu?

Jak poszukiwać rodzeństwa?

: śr 03 sie 2011, 20:30
autor: marzanna175
Jeśli przodkowie nie wędrowali jak moi moi ) to raczej dzieci rodziły się w jednym miejscu. Najtaniej by było przejechać się do archiwum i samemu pogrzebać rok po roku w urodzinach. Jeśli zlecać archiwum to podać datę ślubu, miejsce zamieszkania i imiona nazwiska rodziców i zakres czasowy ;)

: śr 03 sie 2011, 20:42
autor: Olczyk_Paweł
Witam
Ja stosuję następująca metodę (poszukiwania prowadzę samodzielnie); ustalam datę i miejsce ślubu rodziców, pierwszego dziecka szukam w roku ślubu rodziców (co normalne), kolejnych - w następnych latach; zakładam, że dzieci rodziły się co dwa lata, choć sprawdzam każdy rok po kolei; jeśli w ciągu czterech lat nie pojawiło się żadne dziecko, powtarzam poszukiwania. Jeśli nic nie przeoczyłem i przerwa w narodzinach występuje dalej - przeszukuję kolejne lata. Gdy znajdę kolejne dziecko, często jest to znak, że w rodzinie wcześniej wydarzyło się coś złego (poronienie, urodziny martwego dziecka nie odnotowane w akcie zgonu itp), gdy następnych narodzin nie ma, a rodzice są jeszcze w wieku gdy kolejne dzieci mieć mogą, rozpoczynam poszukiwania w parafii ojca. Gdy i to nie przynosi efektów zaglądam do akt parafii sąsiednich. Prawie zawsze przynosi to efekty - ludzie także w minionych wiekach migrowali, choć w rzeczy samej, w formie bardzo ograniczonej. Dodam, że poszukiwania, o których piszę odnoszą się do wieku XIX. Kończę poszukiwania gdy wiek ojca przekracza 55 - 60 lat (wcale nie rzadko moim przodkom ostatnie dzieci rodziły się wtedy, gdy zostawali już dziadkami - chrzest ich dzieci i wnuków odbywał się niemal równocześnie!!!). Jednak tematu nigdy nie zamykam - czasem zdarza się coś ekstra, narodziny w wieku jeszcze późniejszym. W sumie, aby "zamknąć" rodzinę przeglądam czterdzieści - pięćdziesiąt lat. Przy okazji znajduję mnóstwo innych, bardzo cennych informacji.
Pozdrawiam. Paweł

: śr 03 sie 2011, 20:55
autor: tonffillka
Serdecznie dziękuję za wszelkie wskazówki. Panie Pawle podziwiam Pana zapał i wytrwałość - niestety mam troszeczkę daleko by jeździć do AP a nieznajomość języka rosyjskiego powoduje że raczej taka wyprawa byłaby nieowocna. W związku z tym pozostaje mi jedynie zdać się na wyjątkowo cierpliwych i cudownych archiwistów. Mam pytanie jakie informacje zlecając tego rodzaju poszukiwanie otrzymam - czy tylko imiona i nazwisko czy również datę i m-ce urodzenia?

: śr 03 sie 2011, 21:18
autor: marzanna175
Trzeba prosić o skan- wtedy wszystko jest w akcie, zawsze można prosić kogoś o przetłumaczenie skanu - tutaj na forum, spróbować samemu, dużooo rożnych poradników jest w genealogii. To dopiero jest frajda jak się osobiście uda przetłumaczyć akt - bez znajomości języka.

: śr 03 sie 2011, 22:04
autor: Olczyk_Paweł
Oczywiście, skan dokumentu bardzo pomaga. Sam korzystam z tego rodzaju pomocy często, szczególnie gdy są trudności z przetłumaczeniem aktu na miejscu (zły stan mikrofilmu, niestaranne pismo sporządzającego akt itp). Poza tym warto samemu nauczyć się tłumaczyć dokumenty. Często są pisane schematycznie i po kilku tłumaczeniach nabiera się wprawy. Nie znam łaciny, ale w taki sposób nauczyłem się tłumaczyć metrykalia sporządzane w tym właśnie języku. To bardzo wciąga, a poza tym, jak napisała moja Przedmówczyni, daje dużą satysfakcję. Życzę sukcesów. Paweł.

: czw 04 sie 2011, 09:51
autor: Sawicki_Julian
Witam , jest jeszcze Małgosia inny sposób namierzenia swoich bliskich nie wychodząc z domu tj. szukanie opisu , historii danej wsi tu w necie lub w Słownikach Królestwa Polskiego i innych starych książek i także opisy danej parafii .Ja w ten sposób w opisie sąsiedniej parafii znalazłem i ruszyłem z miejsca po metryce ślubu gdzie nic a nic nie pisało o rodzicach młodych. A jednak namierzenie nazwiska i dziwnego dla mnie imienia i skojarzenia ze może to ten sam ojciec sprawdziło się odkryciem w aktach w hipotece i znalezieniem całej rodziny tj. rodziców i 11osób rodzeństwa , ale to już osobiście w AP za 17 razem odwiedzenia tego archiwum i uparcie przeglądania wielkich ksiąg po kolei . Dużą pomocą jest jak osoba której się szuka umiała się podpisać , to wtedy przerzucam szybko cały zapisany dany opis w księgach hipotecznych tylko zatrzymuje się na ostatnie stronie i jeśli jest podpis szukanego mi nazwiska ,wtedy czytam cały zapis np. o pożyczkach lub spadkach ,w ten sposób w jeden dzień przejrzałem trzy grube księgi ; pozdrawiam - Julian

: czw 04 sie 2011, 10:16
autor: tonffillka
Ojej widzę że jeszcze sporo przede mną do okiełznania :) Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego jak bardzo raczkuję w genealogicznych poszukiwaniach :) Serdecznie dziękuję za wszelkie podpowiedzi :)