Strona 1 z 1
Dylemat z domniemanym pradziadkiem
: ndz 14 sie 2011, 16:06
autor: MonikaS7
Witam,
mam prośbę, pytanie do doświadczonych genealogów.
Otóż moja prababcia nigdy nie wyszła za mąż, miała troje dzieci (dwóch synów i córkę), z których najstarszy syn miał nazwisko ojca, a dwoje pozostałych nazwisko matki. Córka twierdziła, że wszyscy mieli tego samego ojca, który z nimi był, mieszkał aż do śmierci tj. rozstrzelania na początku wojny. Niedawno, przez kompletny przypadek dowiedziałam się, że miał on też wcześniej rodzinę, tj. żonę i troje dzieci (dwie córki i syna). Rodzina tego syna również twierdzi, że wszystkie dzieci były jego. Oczywiście nie ma żadnych dokumentów, które by to potwierdziły. Czy mogę tylko na podstawie ustnych przekazów uznać, że rzeczywiście był ojcem wszystkich dzieci? Czy jest to dopuszczalne jako dowód, źródło?
Pozdrawiam
Monika
Dylemat z domniemanym pradziadkiem
: ndz 14 sie 2011, 16:17
autor: Bozenna
Niestety nie, Moniko.
Zaden ustny przekaz rodzinny nie jest uznawany jako pewnik genealogiczny.
W takiej sytuacji nigdy nie bedziesz miala pewnosci, chyba, ze w aktach urodzen (chrztow) jest wpisany ten sam ojciec.
Czasem byly adnotacje marginalne robione na aktach urodzen, w ktorych ojciec rozpoznawal dziecko wiele lat po jego urodzeniu.
Jesli masz taka mozliwosc, to trzeba by bylo sprawdzic wszystkie akty urodzen tych dzieci.
Pozdrowienia
Bozenna
Dylemat z domniemanym pradziadkiem
: ndz 14 sie 2011, 16:27
autor: MonikaS7
Witam,
tak właśnie myślałam, ale miałam nadzieję, że się mylę. Mam akty urodzeń tej dwójki i niestety ojciec nie jest wpisany. To znaczy u córki jest dopisane imię ojca, ale na podstawie ustawy z 1950 r., a więc też żaden dowód.
dziękuję i pozdrawiam
Monika
Dylemat z domniemanym pradziadkiem
: ndz 14 sie 2011, 16:48
autor: Sroczyński_Włodzimierz
"Oczywiście nie ma żadnych dokumentów, które by to potwierdziły"
mocne twierdzenie:)
nie wszystko musiało być wpisane do ASC, wpis nie z urzędu, a na wniosek zainteresowanych
mogło być coś "sądowego" a w ASC nie będzie
a poza ww np testament? inne?
Dylemat z domniemanym pradziadkiem
: ndz 14 sie 2011, 18:02
autor: hniew
Witam serdecznie
"Czy mogę tylko na podstawie ustnych przekazów uznać, że rzeczywiście był ojcem wszystkich dzieci? Czy jest to dopuszczalne jako dowód, źródło?"
Pytania na które nie ma jednej obiektywnej odpowiedzi.
Genealogia to nie sądowa sprawa spadkowa w której jedne dowody są uznawane a inne nie.
Zajmując się tą dziedziną jedyne co musimy to mieć świadomość:
a) jak niepewnymi i wyrywkowymi/szczątkowymi informacjami dysponujemy. Dotyczy to tak samo przekazów rodzinnych jak i wydawałoby się tak twardych (ale tylko pozornie) źródeł jakimi są metryki,
b) jak złożonymi i to na wielu płaszczyznach bywają stosunki rodzinne.
Co do źródeł to oczywiście powinniśmy ze wszech sił dążyć do ich weryfikacji. I dotyczy to na równi wszelkich tychże rodzajów.
Na koniec (o ile o takim w genealogii może być mowa) zostaniemy z takim a nie innym zasobem danych i każda z nich będzie równie cenna z punktu widzenia naszej potrzeby poznania historii rodziny.
Bożena twierdzi iż "Zaden ustny przekaz rodzinny nie jest uznawany jako pewnik genealogiczny." A cóż to jest ten pewnik genealogiczny??? Co to za potworek, istna pomroczność jasna.
Pozdrawiam
Hubert Niewęgłowski
Dylemat z domniemanym pradziadkiem
: ndz 14 sie 2011, 20:47
autor: MonikaS7
Witam,
"a poza ww np testament? inne?"
Nie ma testamentu i raczej innych tego typu dokumentów też.
"A cóż to jest ten pewnik genealogiczny??? Co to za potworek, istna pomroczność jasna."
Podoba mi się ten wywód, ale jednak każda teza powinna być potwierdzona. Inaczej można by było wymyślać niestety różne historie niekoniecznie związane z prawdą.
Pozdrawiam
Monika
Dylemat z domniemanym pradziadkiem
: ndz 14 sie 2011, 21:24
autor: hniew
Moniko
Zasadnicze pytanie to - w jakim celu zajmujesz się genealogia?
Jeśli na zlecenie tylko kreślisz wywód przodków dla osoby ci obcej to sam ustny przekaz i to bardzo mglisty wydaje się niewystarczający.
Jednak jeśli robisz to "dla siebie/rodziny" to taka informacja jest niezwykle cenna, wiele mówiąca i prawdziwa sama w sobie.
Gdzie tkwi tam prawda?
Wystarczy że ktoś jest uważany tylko/aż za ojca aby niosło to za sobą cały wachlarz konsekwencji i to nie tylko tu i teraz ale w przyszłości takie przekonanie może więzy budować albo zrywać.
Taki sam efekt mają tak zwane legendy rodowe. Jak dla mnie stanowią integralne elementy rodzinnej genealogii. Cóż z tego, że może nieprawdziwe ale często przez wieki stanowiąc o tożsamości jakiejś grupy rodzinnej wywierały jak najbardziej prawdziwy i realny efekt choćby jako przekazu określonych wartości.
Temat ten jest sprawą niezwykle indywidualną, nie poddaje się sztywnym regułom i wymaga dystansu.
Pozdrawiam
Hubert
P.S. Jak dla mnie aby genealogię nazywać z czystym sumieniem nauką trzeba być świadomym i akceptować to, że łączy ona w sobie zarówno historię, socjologię jak i mitologię.
Dylemat z domniemanym pradziadkiem
: ndz 14 sie 2011, 21:40
autor: MonikaS7
Masz rację, że rodzinne przekazy też są ważne, ale nie bardzo mogą stanowić dowód. Genealogią zajmuję się dla siebie i rodziny, dlatego coraz bardziej skłaniam się żeby jednak uznać tego pradziadka. Dlatego też odszukałam już sporą część jego przodków. Chciałabym też spotkać się z rodziną jego syna ślubnego (żyje jeszcze synowa), na razie nie bardzo to wychodzi, ale nie tracę nadziei.
Pozdrawiam
Monika
Dylemat z domniemanym pradziadkiem
: ndz 14 sie 2011, 22:10
autor: hniew
I o tym właśnie pisałem.
Pytanie czy taka wiedza "stanowi dowód" jest nieodpowiednie. Dowód niby co rozstrzygający, do czego uprawniający?
Czy będzie to przesłanka która pozwoli nawiązać kontakt z "tamtą gałęzią" to się okaże.
W każdym przypadku będzie inaczej.
Może tam też zachowało się podobne podanie/przeświadczenie? Wtedy może wystarczyć.
Jeśli kontakt nie zostanie podjęty to niema najmniejszych podstaw do twierdzenia że "twardszy dowód" w postaci np metryki na pewno coś by zmienił.
Powodzenia i wytrwałości
Hubert