Szlachta odwieczna
: pn 10 paź 2011, 15:13
autor: Luziński_Marcin
Myślę, że dobrą odpowiedź dał Mickiewicz w "Panu Tadeuszu":
Dziś nam szlachectwa przeczą, każą nam drabować
Papiery i szlachectwa papierem probować.
"Jeszcze Waszeci mniejsza - zawołał Juraha. -
Waszeć z pradziadów chłopów uszlachcony szlacha;
Ale ja, z kniaziów! pytać u mnie o patenta,
Kiedym został szlachcicem? Sam Bóg to pamięta!
Niechaj Moskal w las idzie pytać się dębiny,
Kto jej dał patent rosnąć nad wszystkie krzewiny".
Pozdrawiam,
ML
Szlachta odwieczna
: pn 10 paź 2011, 21:46
autor: Sawicki_Julian
Witam , ze starych różnych kronik i latopisów wiem że tak było jak pisze powyżej Roman , knieje i nad wodą osiadali ludzie wędrujący z miejsca na miejsce na terenach Polski. Wiadomo że skąś się ci ludzie wzięli , a wiec początek od synów Noego, ci co z nich o Jozafata pochodzą mieszkali nad Morzem Czarnym zwani Scytami a z nich są Sarmaci bo jednym mówili językiem i odłączając się zamieszkali na północ i zachód od Morza Czarnego , a wiec tereny Ukrainy i Polski . Według opisów Galla Anonima czyli zakonnika Marcina z Galii i innych kronikarzy z zachodu i Rusi to już od 550 roku mamy spis władców nad jeziorem Gopło ; Dynastia Lechów potem Leszków , a najstarszy syn Leszka III jeden z dwudziestu był Popiel I i II , ( Popiela uwięzili w Kruszwicy i po śmierci ogryzły go szczury wodne ) potem jego młodszy brat stryjeczny Piast syn Chocimira i z kolei syn Piasta Siemomysł , potem jego syn Lestek , po nim Ziemowit i syn jego Mieszko I , tak w skrócie o legendach . Z innej książki ; na zachodzie był w roku 623 król Samon który także podzieli na 20 synów ziemie od Uralu po Francję i od morza Bałtyku po Morze Czarne dalej na południe i zachód byli Rzymianie . Pochodzenie przodków Mieszka I było z nad ujście Łaby jako Słowianie którzy rozrastając się na wschód osiedli nad Odrą ,nad Niemnem prawdopodobnie od 56 roku byli z pochodzenia rzymskiego późniejsi Litwini . Już za panowania Mieszka do obrony kraju które jednoczył wszystkie plemiona od Dniepru po Łabę i Dunaj Mieszko i jego syn Bolesław Chrobry byli z zachodnich krajów zaciągani na stałe rycerze w zbroi ( 3 tysiące ) którzy mieli znak na drzewcu zwany runem , potem były chorągwie i ze znaków w czasach krucjat zaczęły być malowane herby na chorągwiach i na tarczy jednakowy w danym hufcu. Ci rycerze byli początkiem późniejszej szlachty ze swoim znakiem zawołania - herbem , wtedy jeszcze nie było zapisywania i nobilitacji na papierze w czasie Mieszka czy Bolesława Chrobrego pierwszego króla Polski , a rody miały swoją ciągłość od swego pradziada którzy nazywali się szlachtą odwieczną. Napisałem to tak z pamięci w skrócie o przeczytanych różnych książkach które tu są w necie niektóre dostępne ; pozdrawiam - Julian
Szlachta odwieczna
: wt 11 paź 2011, 09:40
autor: rwelka
Nie ma po co się irytować .
Założyciel postu nadmienił o sloganie " odwieczna szlachta " ,który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością .
Wszyscy pochodzimy od zwykłych rolników i hodowców a nie od szlacheckich rodów ,które powstały znacznie później Nasze ziemie to były wieczne ostępy i puste przestrzenie a pradolina Wisły w tym Żuławy i noteci to były tereny niedostępne.
I od takich rolników i hodowców pochodzimy .
Na tych terenach osiedlali się wszyscy i wszystkie nacje możliwe .
Ja już nie mówię o tym ,że jak Mieszko jechał to stołował się w traktierniach żydowskich a nie ma nacjo ,która by się tutaj nie osiedlała .
Szkoci w Wielkopolsce i stąd rodzina Szotków -bo jak nazwisko było obce to powstawało rodzime .Włosi w wielkopolsce . Całe zastępy Niemców bo blisko . Ja juz nie wspominam o Olędrach i tysiącach miejscowości olęderskich do dzisiaj istniejących w Polsce .
Nie mówię o Rosjanach,Tatrach ,Ormianach w Wielkopolsce i setkach nacji jak Romach w XVI wieku .
Ja jeszcze pamiętam idące tabory pod Tomaszowem Mazowieckim .
No oczywiście zastępy Mazurów ,Pomorzan,Prusów i wiele innych plemion .Tak ,że Polska to " Ojczyzna Internacjonalistyczna " jedyna taka w Europie .
W Ameryce to USA i Kanada mają jedynie podobne korzenie .
Moi przodkowie to chłopi bagrujący bagna nad Notecią i Wisłą .
No i mam szczęście bo to stare i bardzo stare rody .
Odwieczne rody.
Pozdrawiam
Szlachta odwieczna
: wt 11 paź 2011, 11:03
autor: Szczerbiński
Słowian należy zaliczyć do indoeuropejskiej rodziny językowej, pierwotnie stanowili w jej łonie grupę razem z Bałtami. To jest historycznie bezsporne. Zaś jeśli chodzi o ich prasiedzibę, to są już rozbieżności w poglądach, wielu badaczy lokalizuje ich między Odrą a Wisłą, tak wynika z badań archeologicznych. Nie mniej przez ten obszar przesuwały się także ‘ludy obcoplemienne’, które przejściowo ‘ujarzmiały’ grupy autochtoniczne. Choć nie wszystkie dały się podporządkować i migrowały dalej. Najwcześniejszym terenem ekspansji słowiańskiej były ziemie sięgające na wschodzie po środkowy Dniepr. Opanowanie prze Hunów stepów czarnomorskich i ziem położonych na północ od Dunaju powstrzymało posuwanie się Słowian ku południowi. Dopiero po rozpadnięciu się państwa Attyli , ekspansja ku południowi została wznowiona. Prokopiusz z Cezarei (okres justyniański), tych co przywędrowali przez od stepów czarnomorskich nazywa Antami, a tych którzy przywędrowali, od przełęczy środkowo-wschodnio-karpackiej Sklawinami. etc. etc (Tomasz Manteuffel - Historia Powszechna – średniowiecze, PWN Warszawa 1994 s. 117-118).
PS. W wątku tym chodzi raczej o pojęcie umowne i bardziej literackie ‘szlachty odwiecznej’ (świetnie ilustruje je fragment poematu przytoczony, przez Pana Marcina) i dobrze ujmuje je merytorycznie Pan Bartłomiej. Co do ‘Sarmatyzmu’ to jest to pojęcie raczej legendarne wynikające z ‘ducha treści‘ patriotycznych pieśni, na których wychowano wiele pokoleń Polaków np.
‘… Pokażemy, że Sarmata umie jeszcze wolnym być …’ etc.
Rację mają też ci, którzy poprawnie interpretują nie przypadkowe w nazwie kraju słowo „Rzeczpospolita” , wskazujące (historycznie) na demokrację pierw plemienną i wojenną, a następnie szlachecką etc. etc. i wielonarodowość jej obywateli.
Szlachta odwieczna
: wt 11 paź 2011, 11:39
autor: Szczerbiński
"Sarmacja - esencja, fundament albo idiom polskości, czy jak kto woli 'podstawowa i na wiele lat formuła polskiej narodowej tożsamości', albo synonim obyczajowości oraz duchowej i umysłowej kultury Rzeczypospolitej szlacheckiej" - tak we wstępie w 'Obronie Sarmacji' - pisze Jacek Kowalski w książce 'Niezbędnik Sarmaty' wydanej w MMIX roku w Poznaniu, którą także polecam by przysłowiowo nie 'walić na oślep wszystkiego co sarmackie'. Mnie osobiście Sarmatyzm w niczym nie przeszkadza ... A co do Sarmacji to cytuję:
„‘Sarmaci’ wedle starożytnych historyków, to bitny lud, który walczył z Rzymianami i męstwem swoim zasłużył na podziw. Zasiedlali wpierw ziemie rozciągnięte nad dolną Wołgą, a potem tuż przed narodzeniem Chrystusa przenieśli się nad Dunaj. „Sarmacja” oznaczała wówczas – najogólniej rzecz biorąc krainę na północ od Morza Czarnego, Dunaju, Karpat, na wschód od Wisły; dzielono ją na Sarmację Europejską i Azjatycką (na terenie dzisiejszej Europy Wschodniej). Kiedy na horyzoncie chrześcijańskiej Europy pojawili się Polacy, zostali w naturalny w naturalny sposób zaklasyfikowani przez ówczesnych geografów jako mieszkańcy Sarmacji” – to tylko fragment wspomnianej książki (str. 7).
PS. Moim skromnym zdaniem, zabierając głos w publicznej dyskusji, dobry genealog powinien także podawać źródła swoich informacji (by stać się bardziej wiarygodnym), wówczas np. Janko z Czarnkowa 'nie znajdzie się przypadkowo' wśród Indian z Ameryki Północnej (to tak z przymrużeniem oka)

. Dobrze więc Pan myśli pisząc - cytuję: 'Umiejętność nazywania czarnego czarnym a białego białym jest podstawą nauki jaką jest Genealogia'. A co do genezy pochodzenia stanu szlacheckiego, to mam podobne zdanie na ten temat, choć nie identyczne.
Szlachta odwieczna
: wt 11 paź 2011, 13:03
autor: Młochowski_Jacek
Wiadomo, że w Rzeczypospolitej szlacheckiej rody otrzymywały szlachectwo lub też indygenatem nadawano obcej szlachcie przywileje szlacheckie w Rzeczypospolitej. Volumina Legum czyli księga praw obejmuje okres od 1347 do kresu istnienia Rzeczypospolitej szlacheckiej ale rody szlacheckie istniały wcześniej.
Szlachta odwieczna to ta istniejąca już w średniowieczu i chociaż nie istnieją dokumenty nadania jej szlachectwa jest ono potwierdzane w najstarszych zapiskach. Trudno mi generalizować ale dla przykładu podać mogę to co jest mi najlepiej znane a więc o Młochowskich.
Trudno wyśledzić w dawnych wiekach początków pochodzenia szlacheckiego tej familii. - W najdawniejszych aktach Donationum ziemi Warszawskiej i grodu Tarczyńskiego znaleźć można czynności sądowe Młochowskich. (Patrz Dudki Warszawskie i Tarczyńskie około roku 1400.) W XV. i XVI. wieku Młochowscy w ziemi Warszawskiej, dziedzice na Młochowie, Młochowku i Młochowskiej Woli, na Daniewicach, Grudowie, Zaborowie, Starej wsi, Krakowianach i Pławach ...
I mimo, że wzmianki o najstarszych zapiskach dotyczą roku 1400 możemy znaleźć
zapiski dotyczące antenatów belińczyków z IX wieku Belinowie tak w Czechach, jako i w Polsce rozrodzeni, pierwiastki swoje wzięli od Bili albo Biły Tetki; była to, jako on tam mówi, córka Kroka wtórego książęcia Czeskiego, wnuczka Kroka pierwszego, siostra Libussy, która rządy Czeskiego państwa po śmierci ojca swego objęła, tak silna, że z potężnym niedźwiedziem, sama się w ręcz śmiała pasować, tak szczęśliwie, że go też pokonawszy zabiła. Nazwisko zaś wzięli, od miasta Beliny, skąd i tytuł hrabiów z Beliny, długo w tym domu dziedziczył. Tej byli syn Stomir, po matce na Państwo Czeskie wstąpił, ale od Hostywita hetmana Czeskiego zrzucony, cudze po Bawarii pocierał kraje: tam długą, przewłoką czasu chowając się, Stylfrydem nazwany: wszakże jednak Czechowie, wspomniawszy sobie na swego własnego Pana, na tron go znowu wezwali, przeciwko Borzywojowi książęciu: nic długo jednak na nim zabawił Stomir, dla nieumiejętności czy zapomnienia języka Słowiańskiego zepchniony, nazad do Bawarii uchodzić musiał, przecież bogatymi wprzód uregalizowany podarunkami. Działo się to koło r. 895. Toż wszystko obaczysz w kronice Czeskiej Bielskiego edycji r. 1563. fol. 321.
I chociaż nie można wykazać pełnej genealogii rodów Paprocki uważa, że belińczycy z ziemi czerskiej z owego czeskiego rodu się wywodzą.
http://193.59.172.16/szzz/ImageDownloader.do?id=2089497
Paprocki wywodzi wszystkie rody herb Belina biorące i w ziemi Czerskiej i Warszawskiej swe gniazdowe majątki mające od Żelisława, Wojewody i Hetmana, jednego z najdzielniejszych wodzów Bolesława Krzywoustego. Z kolei jego przodkowie przed 1041r, z Czech pochodzą.
http://193.59.172.16/szzz/ImageDownloader.do?id=2089422
Pozostałe rody Belińczyków w ziemi Czerskiej i Warszawskiej gniazd rodowych nie posiadające są pochodzenia litewskiego lub ruskiego a herb Belina przybrały po pierwszej unii Litwy z Polską.
Wszyscy pochodzimy z rodów odwiecznych, ale trudno się zgodzić ze stwierdzeniem
rwelka pisze:Wszyscy pochodzimy od zwykłych rolników i hodowców a nie od szlacheckich rodów ,które powstały znacznie później Nasze ziemie to były wieczne ostępy i puste przestrzenie a pradolina Wisły w tym Żuławy i noteci to były tereny niedostępne.
Na pewno każdy ród szlachecki miał gdzieś swój początek i część szlachty czy rycerstwa pochodzi od chłopów, a część chłopów od rycerstwa. Ale czy na pewno wszyscy? Stan chłopski powstał z podziału społeczności i przynajmniej dwa stany musiały wyodrębnić się jednocześnie i są tak samo stare. Skoro wcześniej nie było rozdziału to nie było ani rycerstwa ani chłopów, byli ludzie niepodzieleni na stany.
Szlachta odwieczna
: wt 11 paź 2011, 13:25
autor: Sroczyński_Włodzimierz
..jak już wchodzimy w tak głębokie mroki to taki element dodam
"podział społeczeństwa" i "wyodrębnienie" to jest jedna sprawa -na której skupia się od lat zainteresowanie
drugą, często przemilczaną jest podział na ludzi wolnych - posiadaczy niewolników i niewolników biorący się z wypraw wojennych
uwzględniając uprowadzanie olbrzymich ilości ludzi (wolnych też:) przez najeźdźców (także Mazowszan nie tylko "Litwinów") mamy obraz nieco odmienny od wersji "miejscowi rolnicy i przyjezdni nimi rządzący"
trochę bardziej niż nieco, bo wręcz odwrotny
miejscowi, którzy brali jeńca /niewolnika , a sami nie dali się wziąć i "importowani niewolnicy" (ex wolni i ex niewolnicy;)
tu bardziej pasowałoby przyjąć, że część z niewolników "przywiezionych" nie jest starsza (w rouzmieniu "zasiedziała w danym miejscu") od tych, którzy ich zniewolili ...więc z tymi rodami chłopskimi jako najstarszymi...
a skala zjawiska? w wieku XI-XIV Czersk i okolice? zjawiska brania całych osad i wyludnienia na skutek nie zabicia a zabrania i wywiezienia...opisana i udokumentowana dość bogato
napływ/import niewolników trudniej oszacować - mniej historyków było zainteresowanych?:)
a i wątek obracania ludzi wolnych w niewolników (bunty i przegrani w nich) przez zwycięzców...choćby w XI i XII wiecznych ruchach antychrześcijańskich
chyba to nie takie proste:)
Szlachta odwieczna
: wt 11 paź 2011, 13:28
autor: Szczerbiński
Pierw zlechcice następnie szlachcice
Czy dzisiaj na czyjeś szlacheckie pochodzenie należy patrzeć poważnie, czy też z lekkim przymrużeniem oka? Jak na szlachectwo patrzono w połowie XIX w. i jak je oceniano, jaka wtedy była geneza tego stanu? Artykuł ten jest próbą odpowiedzi na te pytania, na podstawie wybranych fragmentów z dawnych materiałów historycznych.
Na wstępie przytoczę współczesną nam definicję szlachty z Wikipedii: ‘Szlachta (z niem. Geschlecht - ród) – wyższa warstwa społeczna, wywodząca się ze stanu rycerskiego w społeczeństwie feudalnym.
Szlachta posiadała zespół przywilejów społecznych, z których najbardziej podstawowym był przywilej posiadania ziemi. Przynależność do szlachty łączyła się z obowiązkiem służby wojskowej. ’W krajach północnych człowiek najpierw był łowcą, potem pasterzem, a dopiero później rolnikiem’. Rolnik z racji konieczności posiadania stałej siedziby, nie był bezpieczny tak od zwierzyny jak i od ludzi. Z tej przyczyny powstały najpierw wsie, a w nich gromady. Działo się to ok. VI wieku. W gromadach starsi odbywali wiece, załatwiali sprawy ogółu, i ‘wszyscy żyli spokojnie bez różnicy stanowej’. Dopóki nie mieli zewnętrznych nieprzyjaciół, nie potrzebowali centralizacji władzy i rządów narodowych. ‘Na wschodzie słowiańszczyzny ludy przybyłe z Azji jak min. Pieczyngowie, Madziarowie i inne, zmusiły Słowian do boju i zrobiły z nich wojowników’. U nas na zachodzie Karol Wielki, a za nim Sasi od rzeki Elby, zabierali ziemię w imię wprowadzania chrześcijaństwa, ucząc miłości bliźniego ‘jarzmili nieludzkim sercem’. Przebiegały też kraj nasz różne ‘rozbójnicze bandy’. Osiedli nad Wartą i Gopłem Lechowie musieli sięgać po broń. Z czasem miejsca obronne należało obsadzać stałymi załogami. Tak powstawały grody i ich obrońcy zwani rycerzami. Za czasów Władysława Hermana słynęła Kruszwica z licznej ludności rycerskiej. ’Pierwiastkowy rycerz posiadał zbroję i konia’. Początkowo obierano pierwszego wojownika, jako dowódcę na jedną wyprawę, następnie na całą wojnę, aż w końcu obwołano go królem. Wojownicy stali się grupą, w której z konieczności musiało być więcej łowców niż rolników. Łowca nie potrzebował stałej siedziby, własnej ziemi, był sprytniejszy i odważniejszy. Taki był początek rycerstwa polskiego . Słowo szlachcic wg Paprockiego, Kromera, Długosza, Hartknocha i innych, rzekomo ma z języka niemieckiego pochodzić (patrz też wzmianka wyżej). Istnieje jednak i taka historyczna teoria, którą głosił Lelewel, że Lechowie (Lachowie) najpierw w Wielkopolsce stawili opór Niemcom i jako pierwsi uformowali państwo. Potomków zaś Lecha początkowo określano ‘zlechcicami’, a z czasem określano ich ‘ślachcicami’ i wreszcie ‘szlachcicami’.
Można także szukać potwierdzenia tego uzasadnienia od nazwy zagonu, kawałka ziemi, czyli ‘lechy’.
Jeśli ktoś ją posiadał, to wywodził się z jej posiadaczy (z lechy), a jeśli miał jej dużo to pochodził z lechcic (zlechcic, szlachcic). To słowiańskie podejście do nazwy szlachcica, bardziej do mnie przemawia niż niemieckie. Swoją władzę Lechowie rozszerzyli poza Wielkopolskę, tworząc państwo polskie. Początkowo tworzyli rody, które umacniały się pod jednym znakiem i zawołaniem. Za czasów Bolesława Chrobrego rody umocniły się, a z nim stan szlachecki. Za Mieczysława II, próżnujące wojsko zaczęło uciskać stan zwany ‘kmiecym’. Co spowodowało ‘powstania i rozterki, rozboje i pożogi’. Gdy Bolesław Szczodry najeżdża na Kijów znowu zapanowuje spokój, bo ponownie rycerstwo miało zajęcie, aż do momentu kiedy ‘interesy religijne zaczęły znowu mieszać’. Wielokrotne wojny w XI i XII w. z cesarstwem niemieckim także wzmocniły rolę rycerstwa, aż obrona stała się w końcu stałym obowiązkiem wobec króla. Oprócz samych Piastów tu i ówdzie nad grodami panowali i inni pomniejsi rycerze, którzy w końcu stali się także ich naczelnikami. Tacy byli np. wojewodowie krakowscy jak np. Sieciech. Piastowie zasiadając na tronie musieli posiadać zgodę i uznanie rycerzy. W celu utrwalenia władzy z czasem tworzyły się stronnictwa. By tron stał się dziedzicznym, musiały także iść obietnice królewskie dla potomków rycerskich. W związku z tym ważne grody pozostawały w zarządzie książęcym poprzez ich namiestników zwanych kasztelanami. Inne zaś grody szły w spadkowe zarządy rycerskie. Od XII w. spotyka się nadania dóbr z prawem dziedzictwa dla rycerzy i ich potomków. Wszelkie podatki z dóbr darowanych, gromady płaciły na ręce kasztelana, który był ich sędzia z ramienia króla. Dziedzic dóbr w nich miał tylko: ’ karczmę, młyn, jatkę rzeźnicką, jatkę rybacką, pasieki, polowanie i kawałek gruntu’. Choć co do własności tego gruntu, dziedzic we wsi wydzielonej nie miał lepszego prawa od kmiecia. Jednak jego stanowisko było wyższe z racji ‘rzemiosła wojennego’. Dopiero prawo dziedzictwa ustaliło stan szlachecki i ‘umorzyło na wieki braterstwo wszystkich, tworząc nie słowiański, a barbarzyński stosunek pana do chłopa’. Przedtem bywało, że ‘rycerz zszedł w stan kmiecy, a kmieć za zasługi rycerskie wchodził w stan rycerski’. Już za Kazimierza Wielkiego, a nawet jeszcze wcześniej (jak pisze w statucie wiślickim) zakazano szlachcie zniżać się do przyjmowania sołectwa, ustanowiono też - ‘sposób wywodzenia rodu’ (czyli początek genealogii), dzielono szlachtę na rycerzy, ‘scirczałków’ v. ‘świerczałków’ czyli ‘skartabellów’ (nowo-mianowany szlachcic), sołtysów uszlachconych, a że nie szło w ‘swobodach’, więc przynajmniej w opłacie ‘główczyzny’. Taki ‘świerczałek’, aż do trzeciego pokolenia nie mógł pełnić urzędów, tak było do roku 1736 r. ‘Scartabellat’ nie dotyczył jednak mocno zasłużonych Ojczyźnie. Postanowiono też, by nie więcej jak dwóch chłopaków w jednym roku z jednej wsi wyjść mogło. Ludwik Węgierski ‘nie pomógł tyle’ do podniesienia szlachectwa, jak mu historycy zarzucają. On tylko tyle ‘zawinił’, że kmieciom wszelkie podatki darował, prócz dwóch groszy poradlnego i to tylko dlatego, by pokazać, że i król ma trochę władzy nad kmieciami, a nie tylko szlachcic. Za Kazimierza Wielkiego, szlachta mało roli uprawiała i ‘żyła ze sprzedaży łąk na siano, ze sprzedaży źrebców i czynszów, które jej płacili kmiecie, może już zamiast dawniejszych podatków i danin na wojsko, a może też płacili za ‘nadawanie prawem niemieckim’, które uwalniało kmieci od wojska, ’lubo nie’, od szlacheckiej władzy. Dworskie folwarki przez kilka dni w roku bydłem obrabiali kmiecie, a ‘ręcznią’ kowale, młynarze, skotarze (pasterze), łowczowie i bartnicy; czasem też jeńcy wojenni i zgoła uboższa klasa ludu nieosiadłego, ‘gołotą’, czyli hołotą zwana. W XV rozrósł się handel na zboże i szlachta wielkopolska z Kazimierzem Jagiellończykiem zdobyła Prusy i Gdańsk, w efekcie handlu zbożem wzrosło zapotrzebowanie na ziemię uprawną. Szlachcic stawał się coraz bardziej ‘przemysłowcem stojącym częściej u pługa’. Dla zysku zmieniał prawo na kmiecą niekorzyść. Za króla Olbrachta w roku 1496 obostrzono (niby z pobożności), aby corocznie tylko jeden chłopak mógł wieś opuścić i iść tzw. ‘złe towarzystwo’ do miasta. Miastom zaś zakazano przyjmować chłopów. Kmieci oddano pod sąd dziedziców, a to dlatego ‘aby się bardzo kosztownie nie ubierali, w pychę nie wzrastali, długów u mieszczan nie robili i od magistratów więzieni nie byli’. Żniwiarzy, wyrobników pogranicznych prawnie wyłapywano i zmuszano do pracy. Co do władzy w rządzie to o komesach za Kazimierza Wielkiego już nie słyszano. To właśnie szlachta zaczęła przejmować coraz bardziej władzę. Wyższa szlachta wchodziła z biskupami i panującymi do rady i nazywała się ‘baronami’. Wyraz baron po raz pierwszy napotykamy w 1163 w przywileju Wichfrida, a zanika on w połowie XVI w. Tytuł barona nie był dziedziczony i przysługiwał tylko danej osobie. Byli oni doradcami królewskimi do czasu utworzenia senatu, który był z ‘osób mianowanych’. Szlachta coraz częściej spotykała się na zjazdach np. w Krakowie w r. 1507 na takim zjeździe postanowiono, ze król z radcami będzie przeglądał zapis dóbr, a przeciw jego postanowieniom odwoływać się można będzie do zjazdu walnego. Pośrednio więc ograniczono władzę królewską. Zygmunt August wstępując na tron ‘składniej urządził sejmy’, a po jego śmierci wprowadzono wolną elekcję. Wszyscy wiemy jak daleko rozwinęła się wolność szlachecka poprzez tzw. pacta conventa (ugody). W połowie XIX w. prawa i własność, były domeną jedynie szlachecką. Szlachcicem był każdy urodzony z ojca szlachcica. Matczyne nieszlachectwo ‘nie szkodziło dzieciom’. Do dzisiaj na niektórych dokumentach rodzinnych jak np. starym akcie urodzenia, lub dawno rozrysowanym drzewie genealogicznym spotyka się czasami przed nazwiskiem napis typu ‘UUch’, czy ‘Uuch’, (którego nikt w rodzinie nie mógł rozszyfrować), a to oznaczało (jak się dzisiaj okazuje) – ‘Urodzony’, czyli ktoś kto przyszedł na świat z ojca szlachcica. Szlachcic ‘nie powinien był brać’ zatrudnienia miejskiego. Kto się chwycił handlu , lub rzemiosła, szedł do jakiego cechu, ten utracił prawo szlachectwa. ’Wszyscy szlachta byli sobie równi’, ale urzędy były ‘oznaczone co do godności’, że każdy urząd ‘robił kogoś przedniejszym’ od drugiego. Jednak na znak równości szlacheckiej zwracano się do siebie: ‘panie bracie’. Mimo tego tendencje do wywyższania się i szacunku z racji piastowanego urzędu były, ponieważ w radach publicznych senatorów nazywano ‘starszą bracią’ a rycerstwo ‘młodszą bracią’. Każdy szlachcic miał prawo do korony, ale wyżej ceniono ‘krew monarszą’. Dobra ziemskie były tylko dla szlachty (z wyjątkiem kilku miast) i dlatego nazywano je szlacheckimi. Pod względem wielu praw rozróżniano szlachtę posiadającą dobra tzw. ‘posesyonatów’ od tzw. ‘nieposesyonatów’. W XVI w. postanowiono, że wojsko nigdy w dobrach szlacheckich ‘leż’ odbywać nie może. Wszelkie więc dochody płynące z posiadania ziemi, nie tylko na powierzchni, ale i ‘z jej wnętrzności’ (kopalnie) mogły służyć ’równie’ szlachcicowi jak i królowi. Dlatego np. żupa solna ‘Kunegunda’ była Lubomirskich, bo ją w ich wsi Śwircz odkryto. Głowa soli (pięć beczek) kosztowala cztery złote i cztery grosze. Szlachcic ‘posesyonat’ na podstawie słynnego prawa: ‘captivari permittemus nisi jure victum’ tylko na mocy wyroku sądowego mógł być więziony. Istniał jednak królewski mandat kaptiwacji, który to prawo zawieszał. Za króla Stefana Batorego szlachcic za zabójstwo opłacał grzywnę. Głowa kmieca kosztowała grzywien trzydzieści. Od roku 1631 grzywien sto, zaś głowa szlachcica ‘zrąbanego’ grzywien dwieście czterdzieści., ‘zastrzelonego’ zaś drugie tyle i w obu przypadkach rok i sześć niedziel wieży. Pierwiastkowo kiedy do Polski przybywał zagraniczny szlachcic, mógł od razu używać swojego szlachectwa. Dopiero ‘synowcowie’ króla Stefana w r. 1588 za pozwoleniem senatu i izby poselskiej, z warunkiem złożenia przysięgi na wierność królowi i Rzeczypospolitej, w grono szlachty polskiej zostali zaliczeni. Od tego czasu weszły w obyczaj tzw. indygenaty. O przyznaniu indygenatu obwieszczano w konstytucjach i drukowano. Bez przyznanego indygenatu, szlachcic zagraniczny nie miał w Polsce żadnych praw szlacheckich. Często stawiano warunki osiedlenia się danej osoby w Polsce i dopiero przyznawano indygenat. Indygenaty, były także przyznawane w Prusach, Galicji itd. Ludzi prostego urodzenia Piastowie i Jagiellonowie ‘robili szlachtą’. Jednak od roku 1578 prawo ‘uszlachcenia’ (nadania szlachectwa) służyło tylko sejmowi. Każdego ‘uszlachconego’ imię musiało być drukowane w konstytucjach. Tak osoba z indygenatem jak i ‘uszlachcona’ musiała być wyznania katolickiego. Kiedy ’uszlachcony’ nie został uwolniony od ‘skartabelatu’, wtedy dopiero jego prawnuk mógł sprawować urzędy. Gdy za czasów Jana Kazimierza ‘car naszedł na Polskę’, a skarb był niestety pusty, ogłoszono, że każdy kto ‘pożyczy królowi pieniędzy zostanie uszlachcony’ (co zaręczano słowem królewskim). Szlachta oponowała, mówiąc, że to już koniec Rzeczypospolitej, że wkrótce ‘Żydowie opanują senat i urzędy’ i kto wie?, ile takich przypadków w historii było.
‘Kto by nieszlachcica przyjął do swojego herbu i udawał go za szlachcica, sam miał tracić szlachectwo’. Tylko ‘uszlachconych’ wolno było przyjmować. Nieszlachcic posiadający dobra utracał je po odkryciu jego nieszlachectwa . Jeżeli zaś tylko zmyślał szlachectwo, a dóbr nie miał, wtedy pół roku w wieży siedział. Kto takiego ‘udającego się’ zabił, ten był wolny od wszelkiej kary, a kto o to zabójstwo pozwał, grzywny musiał płacić i ‘wieżą siedzieć’. Prócz zatrudnień i urzędów miejskich, pozbawiały szlachectwa przestępstwa, których skutkiem była ‘bezecność’.
Co z tym ‘naszym szlachectwem, wypracowanym przez przodków’ uczynić dzisiaj?
Dzisiaj wiele osób pragnie ‘wpasować się w starożytne formy’ szlachectwa, mimo, że przez wieki praktycznie przestało ono funkcjonować. Jeśli ktoś pragnie kultywować tradycje szlacheckie współcześnie, to aby być wiarygodnym w społeczeństwie, powinien bezwzględnie akceptować wszystkie prawa do szlachectwa i warunki jakie dla tego stanu obowiązywały kiedyś, tak co do jego posiadania jak i warunków jego utracenia. Inaczej cała ‘otwarta i jawna działalność’ tego typu ’bierze w łeb’, a publiczne afiszowanie się tym może jedynie przywołać u innych osób ‘lekki uśmiech na twarzy’. Podejrzewam jednak, że prawdopodobnie, opierając się na tych prawnych dawnych wymogach szlacheckich, nie znaleziono by dzisiaj w Polsce ani jednego szlachcica.
No bo np. iluż to dzisiaj w mieście piastuje różne urzędy (co prawo szlacheckie zakazuje), a ilu prowadząc swoją działalność gospodarczą i zwyczajnie handluje swoimi wyrobami? (zakazane). Nie mówię już o różnych innych ‘bezeceństwach’, jak np. unikanie służby wojskowej (zakazane i karane), czy łamanie prawa np. przekraczanie prędkość na drogach (zakazane i karane). Tu prawdopodobnie wszyscy by je dawno stracili, jako że złamali to prawo i to nie jednokrotnie. Ze świecą więc szukaj, a nie znajdziesz szlachcica i ‘niech nas pycha zbytnio nie rozpycha’. Przewidując, że szlachectwo jest już przeżytkiem postanowiono, że ustrój stanowy w Polsce zostanie zniesiony przez Konstytucję Marcową 1921 roku. W artykule 96. zapisano: ‘Rzeczpospolita Polska nie uznaje przywilejów rodowych ani stanowych, jak również żadnych herbów, tytułów rodowych i innych z wyjątkiem naukowych, urzędowych i zawodowych’. Obywatelowi Rzeczypospolitej nie wolno także przyjmować bez zezwolenia Prezydenta Rzeczypospolitej tytułów ani orderów cudzoziemskich.
Kultura szlachecka głównie w postaci sarmatyzmu, drzemie jednak w narodzie, o czym świadczy obecność wielu stowarzyszeń.
(Opracowano: na podstawie historycznych osądów i definicji - pojęcia szlachty z XIX w.)
Jerzy A. Szczerbiński
Szlachta odwieczna
: wt 11 paź 2011, 15:19
autor: Łucja
Ciekawy tekst, nawet bardzo ciekawy. To o "baronie" mnie zaciekawiło najbardziej, że funkcjonowało takie pojęcie już w bardzo wczesnym średniowieczu w stosunku do pełniącego ważny urząd (chyba tak?). I chociaż nie było dziedziczne, jak można przeczytać, to jednak wskazywało na pochodzenie od "znamienitego rodu", właśnie coś jak w tytule, że "odwiecznej szlachty", trochę co innego, bo chodzi jednak o urząd, ale dawny.
O mojej prababci mówiło się "baronówna", i nic nie wiadomo co to miało znaczyć, rozpatrywałam płytsze hipotezy, ale teraz myślę, że mogło chodzić o coś takiego o czym pisze Jerzy. Rościszewscy to niewątpliwie stara rodzina, "odwieczna szlachta" i niewątpliwie "baron" jakiś mógł się tam przewinąć, można przeczytać o tym w licznych opracowaniach (np. Herbarz Łempickiego). Ten ród w mojej linii wymarł w linii męskiej, tak się wydaje, prababcia miała dwóch braci, ale ich męskich potomków nie udało się odszukać (może się jeszcze znajdą kiedyś). W linii męskiej ród mógł dawno już wyginąć (no chyba, że się odnajdą) - aż strach powiedzieć, ale wygląda, że nie ma nikogo od bardzo wielu pokoleń, wróć, nieprawda, ostatni zginął w Powstaniu Warszawskim, bardziej mi chodzi o to, że ta linia od prapradziadka była ostatnia. Chyba. Prapradziadek nie miał braci (?). A jego ojciec miał braci, ale ci mogą nie mieć męskich potomków do dzisiaj (tak Łempicki) i dalej w głąb tak samo, pusto. Oczywiście jeszcze głębiej są Rościszewscy współcześni, ale bardzo głęboko te nasze wspólne korzenie.
Tutaj jest zdjęcie braci mojej prababci, po których nie mogę żadnego męskiego potomka odszukać, żyjącego dzisiaj:
http://lakewierzycki21.bloog.pl/id,3304 ... index.html
Tak, że po tekście Jerzego Szczerbińskiego całkiem poważnie myślę, że "zagadka barona" została rozwiązana, być może. To coś jak wspomnienie dawnych czasów, nawet bardzo dawnych czasów. Skoro jak pisze Jerzy pojęcie funkcjonowało do XVI w. tylko.
Łucja