Horbowski-Zaranek- historia rodu linii białoruskiej
: wt 15 lis 2011, 12:37
Pra-przodek rodu – MIKOŁAJ ZARANEK żył na przełomie XIV i XV wieku i pochodził z ziemi krakowskiej. Po bitwie pod Grunwaldem, w której brał udział, w uznaniu swoich zasług otrzymał od króla Władysława Jagiełły majątek HORBÓW na ziemi podlaskiej.
Tam też osiedlił się jego ród, a od miejscowości Horbów otrzymał przydomek Horbowski, co z czasem dla wielu stało się powszechnie używanym nazwiskiem.
W roku 1516 wnuk protoplasty imieniem JAN ufundował w Horbowie kościół i sprowadził do niego obraz Matki Bożej Łaskawej. Obraz wkrótce został otoczony szczególnym kultem i znajduje się w horbowskim kościele do czasów dzisiejszych.
Ród żył i rozrastał się w HORBOWIE na Podlasiu prawie do końca XVI wieku.
W roku 1601 Horbów sprzedano Sapiechom. Po wojnie z Moskalami (bitwa pod Pskowem 1581r.) Horbowscy weszli w posiadanie sporej ilości różnych dóbr na Białorusi w woj. witebskim. Tam też prawdopodobnie przeniósł się już prawnuk Mikołaja, Przedsław Horbowski-Zaranek, a na pewno (wg danych historycznych) osiedlony był już jego syn – Paweł.
W woj. witebskim Horbowscy piastowali wiele różnych urzędów w Orszy, Witebsku, Mohylewie i innych miejscowościach. Posiadali sporo dużych majątków jak: Dymanów, Cichówka, Kosse, Kobyłniki, oraz mniejszych folwarków jak Księdzowo, Połczany czy Cholepianka. Największym jednak bogactwem naszej rodziny była nie ziemia (gdyż nie była ona urodzajna) lecz wiekowe puszcze litewskie, których w obrębie posiadanych włości było bardzo dużo. Głównymi majątkami stanowiącymi gniazda rodzinne były DYMANÓW i CICHÓWKA.
Dymanów należał do mojego pra-pra-dziada – Ksawerego, jego syna – Antoniego i kolejnych następców. Ostatnim właścicielem był mój ojciec – Zygmunt, którego w 1925r. bolszewicy wysiedlili z Dymanowa i pozbawili całego majątku.
Drugie gniazdo rodzinne – Cichówka należało do drugiego syna - Onufrego Horbowskiego. Na początku XIX wieku Ksawery wraz z synem Onufrym zbudowali w Cichówce kościółek, lub raczej kapliczkę rodzinną, gdzie byli chowani wszyscy członkowie rodu. Ostatni był tam pochowany mój dziad – Piotr, który zmarł w 1913r.
Z czasem stosunki rodzinne się rozluźniły, gdyż potomstwo syna Onufrego nie przywiązywało większej wagi do gospodarowania ziemią i utrzymania się na ojcowiźnie. Inaczej było w Dymanowie, gdzie pradziad Antoni był ziemianinem z zamiłowania i nie sprzedawał majątku. Zresztą w czasie zaborów było patriotycznym obowiązkiem utrzymywanie ziemi w rękach Polaków, gdyż wg ówczesnego prawa carskiego od Polaka mógł kupić ziemię tylko Rosjanin, a nigdy Polak (!) Bywały więc okresy, że rody się procesowały, siedziały w długach lecz ziemi nie sprzedawały aby utrzymać w ten sposób polskość na Kresach.
Gdy potomkowie Onufrego powyjeżdżali z Cichówki, pradziadek Antoni wszedł w jej posiadanie i nadal tam zarządzał utrzymując kaplicę i pielęgnując tradycje rodzinne. Pradziad Antoni był jak na ówczesne czasy człowiekiem bardzo postępowym. Z miejscowym ziemiaństwem polskim planował uwłaszczyć chłopów wyprzedzając późniejszy ukaz carski. Za tą właśnie działalność otrzymał od księcia Adama Czartoryskiego jego podobiznę (litograf) z własnoręczną dedykacją, która brzmiała :”Katolicyzm nie powinien być z miłości do Ojczyzny, ale patryiotyzm z miłości do Boga”. Ta pamiątka rodzinna przetrwała wiele losów wojennych i do dzisiaj jest w moim posiadaniu.
Żoną pradziada Antoniego była Henrietta Chudzińska. Miała ona bratanicę, Sługę Bożą Celinę Chudzińską (po mężu Borzęcką), która wraz ze swoją córką Jadwigą założyła w 1891 roku we Włoszech zakon Zmartwychwstanek, zaś w Polsce nowicjat tego Zakonu. Obie założycielki są pochowane w krypcie Domu Zakonnego w Polsce w miejscowości Kęty.
Syn pradziada – Piotr (mój dziadek) też był człowiekiem wykształconym gdyż skończył prawo na Uniwersytecie Wileńskim. Był wielkim miłośnikiem sztuki, wyjeżdżał często do Francji skąd przywoził wartościowe obrazy. Bywał także na ówczesnych przedstawieniach w najlepszych teatrach Paryża skąd przywoził i gromadził programy. Jeden z takich programów ( „ ...XXX ...”) jest do dzisiaj w posiadaniu naszej rodziny. Pokój dziadka w domu dymanowskim nazywany był „galerią”. Dziadek mój był wielkim oryginałem. Bardzo lubił gościć sąsiadów lecz sam w gości nie jeździł. W niektórych sprawach był strasznie skąpy (np. zamykał w cukiernicy muchę, żeby sprawdzić czy ktoś po kryjomu nie wyjada z niej cukru), zaś w innych rzeczach był „po pańsku” rozrzutny. W życiu rodzinnym doczekał się czterech synów i dwóch córek. Córki bogato wyposażył i wydał za mąż, a synom dał wykształcenie wyższe. Najstarszy syn – Zygmunt (mój Ojciec) ukończył Instytut Agrarny
w Horyhorkach pod Mohylewem. Drugi syn – Antoni ukończył prawo w Petersburgu, zaś trzeci – Leon studiował medycynę. Najmłodszy syn – Józef nie ukończył studiów gdyż został zmobilizowany do carskiej armii i zginął w 1914r. Bracia mojego Ojca pracowali w swych zawodach, a Ojciec gospodarzył w Dymanowie i był w zasadzie jego jedynym spadkobiercą, gdyż dziadek nie podzielił ziemi między swych synów. Taki stan rzeczy trwał aż do rewolucji bolszewickiej w 1918 roku, mimo, że dziadek Piotr zmarł nagle w 1913r. Po rewolucji stryjowie moi – Antoni i Leon – poprzez udział w legionach znaleźli się w Polsce i tam już pozostali zakładając rodziny. Ojciec mój pozostał w Dymanowie aż do czasu aresztowania go przez bolszewików (jako „pamieszczika”), konfiskaty majątku, przemianowania go w kołchoz w 1925r i wyrzucenia stamtąd całej naszej rodziny.
Po I wojnie światowej nadzieja na przyłączenie tych terenów Kresów Wschodnich do Polaki upadła. Wówczas to moja rodzina z wielkim żalem zdecydowała się na porzucenie gniazda rodzinnego na wschodzie i wyjazd do centralnej Polski.
Po wielu staraniach moja Mama (będąc w „błogosławionym stanie” ze mną) wraz z moją starszą siostrą Heleną przyjechała do swych rodziców – Kuleszów zamieszkałych w Józefowie koło Miechowa (obecnie woj. małopolskie*).
Tu więc, dnia 7 września 1928 roku przyszedłem na świat.
Chciałbym jeszcze wspomnieć o jednym, wybitnym przedstawicielu naszego rodu – Kazimierzu Horbowskim-Zaranku, synu Bronisława. Był to człowiek wielce nieprzeciętny jak na tamte czasy. Od króla polskiego Jana Kazimierza otrzymał dwie wielkie majętności na Litwie – BEJSAGOŁA i WIELONA koło Kiejdan (opisanych również przez Sienkiewicza). Do dziś w Bejsagole stoi piękny pałac, w którym jest obecnie zlokalizowany Litewski Instytut Rolniczy. Kazimierz miał syna Leona ale dalszego potomstwa nie udało mi się ustalić.
Na Litwie trafia się sporadycznie nazwisko Zaranko lub Zarankas, ale związków z Kazimierzem nie można niestety potwierdzić.
Kazimierz piastował też wiele urzędów, stąd występuje w licznych zapiskach historycznych. Najpierw był „ciwunem ejragolskim” (coś w rodzaju wójta), potem starostą i chorążym żmudzkim a na koniec był marszałkiem Trybunału Litewskiego.
Za żonę miał Joannę Chodkiewiczówną spokrewnioną z hetmanem wielkim Karolem Chodkiewiczem. Kazimierz był też rotmistrzem w husarii króla Jana III Sobieskiego i brał udział w słynnej bitwie z tureckimi hordami pod Wiedniem ( 1863r.)
Dane powyższe z różnych źródeł i opracowań historycznych zebrał Piotr Horbowski-Zaranek.
Jako syn Piotra zaczynam się interesować historią rodziny i rodu Zaranków, będę wdzięczny za każdą infoermację w tym i każdym pokrewnym temacie, Dziękuję.
Tam też osiedlił się jego ród, a od miejscowości Horbów otrzymał przydomek Horbowski, co z czasem dla wielu stało się powszechnie używanym nazwiskiem.
W roku 1516 wnuk protoplasty imieniem JAN ufundował w Horbowie kościół i sprowadził do niego obraz Matki Bożej Łaskawej. Obraz wkrótce został otoczony szczególnym kultem i znajduje się w horbowskim kościele do czasów dzisiejszych.
Ród żył i rozrastał się w HORBOWIE na Podlasiu prawie do końca XVI wieku.
W roku 1601 Horbów sprzedano Sapiechom. Po wojnie z Moskalami (bitwa pod Pskowem 1581r.) Horbowscy weszli w posiadanie sporej ilości różnych dóbr na Białorusi w woj. witebskim. Tam też prawdopodobnie przeniósł się już prawnuk Mikołaja, Przedsław Horbowski-Zaranek, a na pewno (wg danych historycznych) osiedlony był już jego syn – Paweł.
W woj. witebskim Horbowscy piastowali wiele różnych urzędów w Orszy, Witebsku, Mohylewie i innych miejscowościach. Posiadali sporo dużych majątków jak: Dymanów, Cichówka, Kosse, Kobyłniki, oraz mniejszych folwarków jak Księdzowo, Połczany czy Cholepianka. Największym jednak bogactwem naszej rodziny była nie ziemia (gdyż nie była ona urodzajna) lecz wiekowe puszcze litewskie, których w obrębie posiadanych włości było bardzo dużo. Głównymi majątkami stanowiącymi gniazda rodzinne były DYMANÓW i CICHÓWKA.
Dymanów należał do mojego pra-pra-dziada – Ksawerego, jego syna – Antoniego i kolejnych następców. Ostatnim właścicielem był mój ojciec – Zygmunt, którego w 1925r. bolszewicy wysiedlili z Dymanowa i pozbawili całego majątku.
Drugie gniazdo rodzinne – Cichówka należało do drugiego syna - Onufrego Horbowskiego. Na początku XIX wieku Ksawery wraz z synem Onufrym zbudowali w Cichówce kościółek, lub raczej kapliczkę rodzinną, gdzie byli chowani wszyscy członkowie rodu. Ostatni był tam pochowany mój dziad – Piotr, który zmarł w 1913r.
Z czasem stosunki rodzinne się rozluźniły, gdyż potomstwo syna Onufrego nie przywiązywało większej wagi do gospodarowania ziemią i utrzymania się na ojcowiźnie. Inaczej było w Dymanowie, gdzie pradziad Antoni był ziemianinem z zamiłowania i nie sprzedawał majątku. Zresztą w czasie zaborów było patriotycznym obowiązkiem utrzymywanie ziemi w rękach Polaków, gdyż wg ówczesnego prawa carskiego od Polaka mógł kupić ziemię tylko Rosjanin, a nigdy Polak (!) Bywały więc okresy, że rody się procesowały, siedziały w długach lecz ziemi nie sprzedawały aby utrzymać w ten sposób polskość na Kresach.
Gdy potomkowie Onufrego powyjeżdżali z Cichówki, pradziadek Antoni wszedł w jej posiadanie i nadal tam zarządzał utrzymując kaplicę i pielęgnując tradycje rodzinne. Pradziad Antoni był jak na ówczesne czasy człowiekiem bardzo postępowym. Z miejscowym ziemiaństwem polskim planował uwłaszczyć chłopów wyprzedzając późniejszy ukaz carski. Za tą właśnie działalność otrzymał od księcia Adama Czartoryskiego jego podobiznę (litograf) z własnoręczną dedykacją, która brzmiała :”Katolicyzm nie powinien być z miłości do Ojczyzny, ale patryiotyzm z miłości do Boga”. Ta pamiątka rodzinna przetrwała wiele losów wojennych i do dzisiaj jest w moim posiadaniu.
Żoną pradziada Antoniego była Henrietta Chudzińska. Miała ona bratanicę, Sługę Bożą Celinę Chudzińską (po mężu Borzęcką), która wraz ze swoją córką Jadwigą założyła w 1891 roku we Włoszech zakon Zmartwychwstanek, zaś w Polsce nowicjat tego Zakonu. Obie założycielki są pochowane w krypcie Domu Zakonnego w Polsce w miejscowości Kęty.
Syn pradziada – Piotr (mój dziadek) też był człowiekiem wykształconym gdyż skończył prawo na Uniwersytecie Wileńskim. Był wielkim miłośnikiem sztuki, wyjeżdżał często do Francji skąd przywoził wartościowe obrazy. Bywał także na ówczesnych przedstawieniach w najlepszych teatrach Paryża skąd przywoził i gromadził programy. Jeden z takich programów ( „ ...XXX ...”) jest do dzisiaj w posiadaniu naszej rodziny. Pokój dziadka w domu dymanowskim nazywany był „galerią”. Dziadek mój był wielkim oryginałem. Bardzo lubił gościć sąsiadów lecz sam w gości nie jeździł. W niektórych sprawach był strasznie skąpy (np. zamykał w cukiernicy muchę, żeby sprawdzić czy ktoś po kryjomu nie wyjada z niej cukru), zaś w innych rzeczach był „po pańsku” rozrzutny. W życiu rodzinnym doczekał się czterech synów i dwóch córek. Córki bogato wyposażył i wydał za mąż, a synom dał wykształcenie wyższe. Najstarszy syn – Zygmunt (mój Ojciec) ukończył Instytut Agrarny
w Horyhorkach pod Mohylewem. Drugi syn – Antoni ukończył prawo w Petersburgu, zaś trzeci – Leon studiował medycynę. Najmłodszy syn – Józef nie ukończył studiów gdyż został zmobilizowany do carskiej armii i zginął w 1914r. Bracia mojego Ojca pracowali w swych zawodach, a Ojciec gospodarzył w Dymanowie i był w zasadzie jego jedynym spadkobiercą, gdyż dziadek nie podzielił ziemi między swych synów. Taki stan rzeczy trwał aż do rewolucji bolszewickiej w 1918 roku, mimo, że dziadek Piotr zmarł nagle w 1913r. Po rewolucji stryjowie moi – Antoni i Leon – poprzez udział w legionach znaleźli się w Polsce i tam już pozostali zakładając rodziny. Ojciec mój pozostał w Dymanowie aż do czasu aresztowania go przez bolszewików (jako „pamieszczika”), konfiskaty majątku, przemianowania go w kołchoz w 1925r i wyrzucenia stamtąd całej naszej rodziny.
Po I wojnie światowej nadzieja na przyłączenie tych terenów Kresów Wschodnich do Polaki upadła. Wówczas to moja rodzina z wielkim żalem zdecydowała się na porzucenie gniazda rodzinnego na wschodzie i wyjazd do centralnej Polski.
Po wielu staraniach moja Mama (będąc w „błogosławionym stanie” ze mną) wraz z moją starszą siostrą Heleną przyjechała do swych rodziców – Kuleszów zamieszkałych w Józefowie koło Miechowa (obecnie woj. małopolskie*).
Tu więc, dnia 7 września 1928 roku przyszedłem na świat.
Chciałbym jeszcze wspomnieć o jednym, wybitnym przedstawicielu naszego rodu – Kazimierzu Horbowskim-Zaranku, synu Bronisława. Był to człowiek wielce nieprzeciętny jak na tamte czasy. Od króla polskiego Jana Kazimierza otrzymał dwie wielkie majętności na Litwie – BEJSAGOŁA i WIELONA koło Kiejdan (opisanych również przez Sienkiewicza). Do dziś w Bejsagole stoi piękny pałac, w którym jest obecnie zlokalizowany Litewski Instytut Rolniczy. Kazimierz miał syna Leona ale dalszego potomstwa nie udało mi się ustalić.
Na Litwie trafia się sporadycznie nazwisko Zaranko lub Zarankas, ale związków z Kazimierzem nie można niestety potwierdzić.
Kazimierz piastował też wiele urzędów, stąd występuje w licznych zapiskach historycznych. Najpierw był „ciwunem ejragolskim” (coś w rodzaju wójta), potem starostą i chorążym żmudzkim a na koniec był marszałkiem Trybunału Litewskiego.
Za żonę miał Joannę Chodkiewiczówną spokrewnioną z hetmanem wielkim Karolem Chodkiewiczem. Kazimierz był też rotmistrzem w husarii króla Jana III Sobieskiego i brał udział w słynnej bitwie z tureckimi hordami pod Wiedniem ( 1863r.)
Dane powyższe z różnych źródeł i opracowań historycznych zebrał Piotr Horbowski-Zaranek.
Jako syn Piotra zaczynam się interesować historią rodziny i rodu Zaranków, będę wdzięczny za każdą infoermację w tym i każdym pokrewnym temacie, Dziękuję.