Małżeństwo chłopa ze szlachcianką?
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie, adamgen
Małżeństwo chłopa ze szlachcianką?
Witam,
nurtuje mnie pewna sprawa związana z moimi przodkami. Otóż mój prapradziad Marian Krystosiak, po pierwszej żonie wdowcem będąc, wziął sobie na drugą żonę Aleksandrę Tymińską. O Krystosiakach nie znalazłam żadnej wzmianki, że to szlachta, natomiast Tymińscy to znany ród szlachecki w ziemi nurskiej.
Czy na pocz. XX w. nie zwracano już tak dużej uwagi na szlacheckie pochodzenie współmałżonka? Mój prapradziad pochodził z bogatej chłopskiej rodziny, sam był sołtysem, umiał pisać i dużo czytał, czy więc jego stan materialny mógł zadecydować o ożenku?
Do tej pory spotykałam się w mojej rodzinie z małżństwami albo całkowicie chłopskimi albo szlacheckimi, to pierwszy taki "mezalians" na który natrafiłam.
nurtuje mnie pewna sprawa związana z moimi przodkami. Otóż mój prapradziad Marian Krystosiak, po pierwszej żonie wdowcem będąc, wziął sobie na drugą żonę Aleksandrę Tymińską. O Krystosiakach nie znalazłam żadnej wzmianki, że to szlachta, natomiast Tymińscy to znany ród szlachecki w ziemi nurskiej.
Czy na pocz. XX w. nie zwracano już tak dużej uwagi na szlacheckie pochodzenie współmałżonka? Mój prapradziad pochodził z bogatej chłopskiej rodziny, sam był sołtysem, umiał pisać i dużo czytał, czy więc jego stan materialny mógł zadecydować o ożenku?
Do tej pory spotykałam się w mojej rodzinie z małżństwami albo całkowicie chłopskimi albo szlacheckimi, to pierwszy taki "mezalians" na który natrafiłam.
-
Oskarkrawczyk

- Posty: 148
- Rejestracja: pt 18 lis 2011, 18:09
Małżeństwo chłopa ze szlachcianką?
Możliwe.U mnie Jan Szymański kapitan C.K poślubł pół-szlachciankę Marię Pietrzkiewiczówną.
Małżeństwo chłopa ze szlachcianką?
Na początku XX w. "Wesele" Wyspiańskiego zostało napisane i bynajmniej nie była to fantazja. Mój pradziadek studiujący z owym czasie w Krakowie, kilka lat po tych studiach żeni się z najprawdziwszą chłopką, ślub w Krakowie. Która co prawda nie była moją prababcią, ale chrzestną mojego ojca. Czyli to było modne wręcz, bym powiedziała.
Tutaj, w Twoim przykładzie, co prawda ona jakby "traciła szlachectwo", ale przecież już wtedy nie było stanowego społeczeństwa, to 100 lat temu była już tylko historia.
Łucja
Tutaj, w Twoim przykładzie, co prawda ona jakby "traciła szlachectwo", ale przecież już wtedy nie było stanowego społeczeństwa, to 100 lat temu była już tylko historia.
Łucja
- Fronczak_Waldemar

- Posty: 676
- Rejestracja: śr 28 cze 2006, 23:44
- Lokalizacja: Łódź
e_emyli
Tak samo, jak z bogatego Księstwa Łowickiego w XIX wieku drobni szlachcice z innych terenów brali wiano. Oczywiście bonusem do tej operacji były tu żony - najczęściej sołtysówny.
Oskarkrawczyk
Łucja
Pozdrawiam
Waldemar Fronczak
Do dzisiaj na Mazowszu są tereny, gdzie jest to bardzo istotne.Czy na pocz. XX w. nie zwracano już tak dużej uwagi na szlacheckie pochodzenie współmałżonka?
Zazwyczajczy więc jego stan materialny mógł zadecydować o ożenku?
Jak zaczniesz czytać całe księgi, to zobaczysz, że nie jest to wyjątkiem.to pierwszy taki "mezalians" na który natrafiłam.
Oskarkrawczyk
A co to za dziwo? O ogórkach małosolnych słyszałem, ale o szlachcie "do połowy"?poślubł pół-szlachciankę
Łucja
Łucjo, ona zapewne traciła, ale nie szlachectwo, tylko zupełnie co innego i to zakładam, że dopiero w noc poślubnąco prawda ona jakby "traciła szlachectwo"
Pozdrawiam
Waldemar Fronczak
Czy rodzina Pani pradziadka pochodzi z okolic Godlewa i Zuzeli?
Ponoć przybyli w tamte tereny dopiero po Powstaniu Listopadowym.
tomek
Ponoć przybyli w tamte tereny dopiero po Powstaniu Listopadowym.
tomek
Ostatnio zmieniony czw 05 sty 2012, 20:08 przez Tomek1973, łącznie zmieniany 1 raz.
- Śmiech_Michał

- Posty: 259
- Rejestracja: pt 12 mar 2010, 19:00
- Lokalizacja: Pułtusk
Dzień dobry.Fronczak_Waldemar pisze:e_emyliDo dzisiaj na Mazowszu są tereny, gdzie jest to bardzo istotne.Czy na pocz. XX w. nie zwracano już tak dużej uwagi na szlacheckie pochodzenie współmałżonka?
Z ciekawości- jakie to tereny?
Kłaniam się- Michał
http://michalstanislawsmiech.blogspot.com/
http://michalstanislawsmiech.blogspot.com/
- Aftanas_Jerzy

- Posty: 3287
- Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52
Witam!
Z nadzieja na podtrzymanie i rozszerzenie dyskusji na tak ciekawy temat, cytuję swoja wypowiedź z 25 marca br, w dyskusji pokrewnej, która dotyczyła pozwolenia na zawarcie małżeństwa. Oto cytat z wątku http://genealodzy.pl/index.php?name=PNp ... ght=#81724
Ciekawy to i obszerny to temat (Może jeszcze ktoś uzupełni o Prusy, Astro-Węgry, przedwojenną Polskę)
A. Pozwolenia dla oficerów
W tamtych czasach, w Rosji takie pozwolenie dla oficerów i podoficerów wydawano na zebraniu korpusu oficerskiego w pułkach. Nie wyrażano zgody na małżeństwo z aktorką o złej reputacji, śpiewaczką z cygańskiego chóru, bez wykształcenia i dobrego wychowania, chociaż narodowość (oprócz żydowskiej), religia (oprócz niechrześcijańskiej), status społeczny i majątkowy nie odgrywały decydującej roli.
Pod względem wymagań, kasta oficerska była bardziej pryncypialna niż obszarnicy, szlachta i patriarchalne kupiectwo. Na przykład brat grafa Lwa Tołstoja ożenił się z cygańską śpiewaczką z jego dworskiego zespołu i to nie wywołało skandalu. Jest cała "genealogia znakomitych rodów wywodząca się z małżeństw z mieszczkami, a nawet pańszczyźnianymi chłopkami. Progenitura taka pochodząca z mezaliansów otrzymywała tylko zmienione nazwiska powstałe z:
1. odcięcia ich części (np. Golicyn na Licyn, de Licyn ; kniaź Dołgorukow na Rukin; baron Oksen-Saksen na Ostienok; Repnin na Repniński, Pnin; Trubieckoj na Biecki; Szeremietiew na Remietiew),
2. tworzenia anagramów (np. Łunaczarskij (minister po rewolucji) - od Czernałuskij, Nibusz od Szubin, Attil od grafa Litta;
3. tworzenie nazwisk nowych m.in. odimiennych (np. Nikitin; Konstantinow - syn w. ks. Konstantego Pawłowicza; Mirotworcew -syn cara Aleksandra III Mirotworca);
B. Urzednicy państwowi - pozwolenie przełożonego wyższego rangą.
C. Katorżnicy - bez prawa zawierania związków małżeńskich do czasu skończenia wyroku.
D. Skazani na zsyłkę (nie na katorgę, a na stałe osiedlenie na określonym terenie) zgoda warunkowa, aż do uzyskania statusu chłopa. Żonaci mogli sprowadzać do siebie żony.
Ciekawy opis kłopotów Bronisława Piłsudskiego http://panda.bg.univ.gda.pl/ICRAP/pl/cv.html
Generalnie zgadzam się z opinią Waldemara Fronczaka i mogę podać przykłady oparte na rzeczywistych przypadkach zdarzeń i konsekwencji, m.in. z kręgu własnych krewnych i powinowatych.
Łucja podjęła poruszyła interesujące zjawisko "chłopomanii" wśród Młodopolaków.
A czasy przedwojenne? Całe mnóstwo przykładów i to z kręgów najprzedniejszej arystokracji.
Z nadzieja na podtrzymanie i rozszerzenie dyskusji na tak ciekawy temat, cytuję swoja wypowiedź z 25 marca br, w dyskusji pokrewnej, która dotyczyła pozwolenia na zawarcie małżeństwa. Oto cytat z wątku http://genealodzy.pl/index.php?name=PNp ... ght=#81724
Ciekawy to i obszerny to temat (Może jeszcze ktoś uzupełni o Prusy, Astro-Węgry, przedwojenną Polskę)
A. Pozwolenia dla oficerów
W tamtych czasach, w Rosji takie pozwolenie dla oficerów i podoficerów wydawano na zebraniu korpusu oficerskiego w pułkach. Nie wyrażano zgody na małżeństwo z aktorką o złej reputacji, śpiewaczką z cygańskiego chóru, bez wykształcenia i dobrego wychowania, chociaż narodowość (oprócz żydowskiej), religia (oprócz niechrześcijańskiej), status społeczny i majątkowy nie odgrywały decydującej roli.
Pod względem wymagań, kasta oficerska była bardziej pryncypialna niż obszarnicy, szlachta i patriarchalne kupiectwo. Na przykład brat grafa Lwa Tołstoja ożenił się z cygańską śpiewaczką z jego dworskiego zespołu i to nie wywołało skandalu. Jest cała "genealogia znakomitych rodów wywodząca się z małżeństw z mieszczkami, a nawet pańszczyźnianymi chłopkami. Progenitura taka pochodząca z mezaliansów otrzymywała tylko zmienione nazwiska powstałe z:
1. odcięcia ich części (np. Golicyn na Licyn, de Licyn ; kniaź Dołgorukow na Rukin; baron Oksen-Saksen na Ostienok; Repnin na Repniński, Pnin; Trubieckoj na Biecki; Szeremietiew na Remietiew),
2. tworzenia anagramów (np. Łunaczarskij (minister po rewolucji) - od Czernałuskij, Nibusz od Szubin, Attil od grafa Litta;
3. tworzenie nazwisk nowych m.in. odimiennych (np. Nikitin; Konstantinow - syn w. ks. Konstantego Pawłowicza; Mirotworcew -syn cara Aleksandra III Mirotworca);
B. Urzednicy państwowi - pozwolenie przełożonego wyższego rangą.
C. Katorżnicy - bez prawa zawierania związków małżeńskich do czasu skończenia wyroku.
D. Skazani na zsyłkę (nie na katorgę, a na stałe osiedlenie na określonym terenie) zgoda warunkowa, aż do uzyskania statusu chłopa. Żonaci mogli sprowadzać do siebie żony.
Ciekawy opis kłopotów Bronisława Piłsudskiego http://panda.bg.univ.gda.pl/ICRAP/pl/cv.html
Generalnie zgadzam się z opinią Waldemara Fronczaka i mogę podać przykłady oparte na rzeczywistych przypadkach zdarzeń i konsekwencji, m.in. z kręgu własnych krewnych i powinowatych.
Łucja podjęła poruszyła interesujące zjawisko "chłopomanii" wśród Młodopolaków.
A czasy przedwojenne? Całe mnóstwo przykładów i to z kręgów najprzedniejszej arystokracji.
Ostatnio zmieniony pt 06 sty 2012, 15:30 przez Aftanas_Jerzy, łącznie zmieniany 1 raz.
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
Jerzy Aftanas
-
Oskarkrawczyk

- Posty: 148
- Rejestracja: pt 18 lis 2011, 18:09
Tak, to te tereny! Mój prapradziad Marian Krystosiak, był synem Stanisława i Justyny, prawdopodobnie z domu Żebrowskiej, ew. Zabrowskiej. Stanisłam podobno był właścicielem cegielni. Jestem pewna, że Marian miał brata Antoniego, o którym z resztą słyszałam, że był trzymany w niewioli niemieckiej, niestety nie mam bliższych informacji. Prawdopodobnie miał też braci Franciszka, który wyemigrował do Stanów i tam też zmarł, i Jana.Tomek1973 pisze:Czy rodzina Pani pradziadka pochodzi z okolic Godlewa i Zuzeli?
Ponoć przybyli w tamte tereny dopiero po Powstaniu Listopadowym.
tomek
Do tej pory nie znalazłam żadnej informacji o rodzinie Krystosiaków, zainteresowała mnie Pana wzmianka o Powstaniu, skąd te informacje?
Zainteresowała mnie sprawa tego małżeństwa, gdyż mój pradziadek Piotr Piętka gdy żenił się z moją prababcią Apolonią Krystosiak to wypominał jej nieszlachecki rodowód, a brali ślub w 1940 roku. Tak więc zdziwiło mnie to, że na pocz. XX w. i to jeszcze w takiej okolicy znanej z wielu rodów szlacheckich doszło do takiego małżeństwa. Moja prababcia opowiadała, że Marian był wspaniałym ojcem i wykazał się nie lada odwagą podczas wojny z bolszewikami, broniąc "swoich" mieszkańców. Chciałabym go poznać
W mojej rodzinie były dwa mezaliansy. Wpierw ojca potem syna.
Wpierw mezalians popełnił mój prapradziadek Szczepan Wyszyński ożenił się wbrew rodzinie, ale konflikt udało się zarzegnać. Potem jego syn Henryk ożenił się z chłopką i tu nastąpiło zerwanie kontaktów rodzinnych. Jedyne co wiem, że Henryk urodził się w Kleszewie koło Pułtuska, a tam przynajmniej był jego akt urodzenia. Obaj: Szczepan i Henryk zmarli i zostali pochowani w Łomży. Jakiś nie znany mi bliżej z imienia brat Szczepana mieszkał ponoć w okolicach pobliskiego Zambrowa.
Już w połowie XIX wieku kwestia szlachectwa dla wielu nie miała znaczenia. Upadek I RP był dla olbrzymiej ilości rodzin utrzymujących się z królewszczyzn totalnym ciosem, po którym bardzo wiele z nich się nigdy już nie podniosło. Poza tym proces chłopienia szlachty zaczął się już dużo wcześniej. Jak już tu wspomniano, bywało, że chłppi byli bogadsi od dawnych dziedziców.
)
Wpierw mezalians popełnił mój prapradziadek Szczepan Wyszyński ożenił się wbrew rodzinie, ale konflikt udało się zarzegnać. Potem jego syn Henryk ożenił się z chłopką i tu nastąpiło zerwanie kontaktów rodzinnych. Jedyne co wiem, że Henryk urodził się w Kleszewie koło Pułtuska, a tam przynajmniej był jego akt urodzenia. Obaj: Szczepan i Henryk zmarli i zostali pochowani w Łomży. Jakiś nie znany mi bliżej z imienia brat Szczepana mieszkał ponoć w okolicach pobliskiego Zambrowa.
Już w połowie XIX wieku kwestia szlachectwa dla wielu nie miała znaczenia. Upadek I RP był dla olbrzymiej ilości rodzin utrzymujących się z królewszczyzn totalnym ciosem, po którym bardzo wiele z nich się nigdy już nie podniosło. Poza tym proces chłopienia szlachty zaczął się już dużo wcześniej. Jak już tu wspomniano, bywało, że chłppi byli bogadsi od dawnych dziedziców.
Pozdrawiam
Wojciech P.
Wojciech P.
- Aftanas_Jerzy

- Posty: 3287
- Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52
Witam!
Uzupełniam mój wcześniejszy post o przykłady dokumentów (w brzmieniu oryginalnym) wybranych ze zbiorów archiwalnych Rosji, odnoszących się do wyrażania zgody na zawarcie związku małżeńskiego:
1. Wynik rewizji (kontroli) dokonywanej przed ślubem (urzędnik - gubernialny kontroler i córka audytora):
"Николай Васильев Упадышевский 39 лет, г.Уфа, холост, вступает в брак 8.02.1831 г. в Градо-Уфимской Спасской церкви с невестой девицей Александрой Алексеевой Блударевой, 17 лет, дочерью умершего аудитора. Служащий, губернский контролер 7-го класса. Родства между ними плотского и болезней препятьствующих вступлению в брак нет".
2. Prośba o zgodę na zawarcie związku małżeńskiego (oboje pańszczyźniani poddani różnych dziedziców):
"Николай Платонов Сучков 26 лет, г.Уфа, холост, намерен вступить с дворовой девицей титулярной советницы Анны Степановны Степиковой - Фионой Захаровой в брак. Дворовый человек надворной советницы Варвары Петровны Базилевской. 10.05.1842 г."
3. Zgoda na zawarcie małżeństwa urzędnika (kolegialny sekretarz) Zygmunta Politkowskiego, Polaka wyznania katolickiego szlachcica z Rosjanką prawosławną córką kupca 1 gildii:
"Сигизмунд Феликсович Политовский, 30 лет, католического вероисповедания, г.Ташкент, холост, получает разрешение на вступление в брак с дочерью Уфимской 1 гильдии купца Алевтиной Кондратьевной Блохиной. Служащий Туркестанской контрольной палаты, коллежский секретарь, старший ревизор
20.05.1872"
4. Wpis do rejestru zobowiązań innowierców zawierających związek małżeński z prawosławnym, o przestrzeganiu praw Państwa Rosyjskiego (Faustyna Mejska/Miejska/Miescka? szlachcianka, katoliczka i Mikołaj Judenkowicz prawosławny urzędnik 14 rangi- kolegialny registrator):
"Фаустина Францевна Мейская, католического вероисповедания, полька, девица. Вступает в брак с коллежским регистратором Николаем Филипповым Юденковым православного исповедания. Отец - дворянин Царства Польского Франц Мейский. Дворянка.
август 1842 г."
Uwaga: W 1842 r. była jeszcze względna autonomia Królestwa Polskiego
Uzupełniam mój wcześniejszy post o przykłady dokumentów (w brzmieniu oryginalnym) wybranych ze zbiorów archiwalnych Rosji, odnoszących się do wyrażania zgody na zawarcie związku małżeńskiego:
1. Wynik rewizji (kontroli) dokonywanej przed ślubem (urzędnik - gubernialny kontroler i córka audytora):
"Николай Васильев Упадышевский 39 лет, г.Уфа, холост, вступает в брак 8.02.1831 г. в Градо-Уфимской Спасской церкви с невестой девицей Александрой Алексеевой Блударевой, 17 лет, дочерью умершего аудитора. Служащий, губернский контролер 7-го класса. Родства между ними плотского и болезней препятьствующих вступлению в брак нет".
2. Prośba o zgodę na zawarcie związku małżeńskiego (oboje pańszczyźniani poddani różnych dziedziców):
"Николай Платонов Сучков 26 лет, г.Уфа, холост, намерен вступить с дворовой девицей титулярной советницы Анны Степановны Степиковой - Фионой Захаровой в брак. Дворовый человек надворной советницы Варвары Петровны Базилевской. 10.05.1842 г."
3. Zgoda na zawarcie małżeństwa urzędnika (kolegialny sekretarz) Zygmunta Politkowskiego, Polaka wyznania katolickiego szlachcica z Rosjanką prawosławną córką kupca 1 gildii:
"Сигизмунд Феликсович Политовский, 30 лет, католического вероисповедания, г.Ташкент, холост, получает разрешение на вступление в брак с дочерью Уфимской 1 гильдии купца Алевтиной Кондратьевной Блохиной. Служащий Туркестанской контрольной палаты, коллежский секретарь, старший ревизор
20.05.1872"
4. Wpis do rejestru zobowiązań innowierców zawierających związek małżeński z prawosławnym, o przestrzeganiu praw Państwa Rosyjskiego (Faustyna Mejska/Miejska/Miescka? szlachcianka, katoliczka i Mikołaj Judenkowicz prawosławny urzędnik 14 rangi- kolegialny registrator):
"Фаустина Францевна Мейская, католического вероисповедания, полька, девица. Вступает в брак с коллежским регистратором Николаем Филипповым Юденковым православного исповедания. Отец - дворянин Царства Польского Франц Мейский. Дворянка.
август 1842 г."
Uwaga: W 1842 r. była jeszcze względna autonomia Królestwa Polskiego
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
Jerzy Aftanas
-
wolfspider666

- Posty: 209
- Rejestracja: wt 29 gru 2009, 23:14
Hmm w księgach które badałem było to dość że tak powiem, powszechne pod koniec XVIII wieku. Otóż mieszkała a mojej wsi szlachta w dawnym rozsypującym się folwarku. Zapewne już bardzo zubożała sroko wielu przedstawicieli tej szlachty brało sobie za żony chłopki a szlachcice wydawali swoje córki za chłopów. Często bowiem wielu chłopów było o wiele bogatszych od tych zubożałych już szlachciców. Więc jak mówię nie jest to dla mnie zaskakujące, że takie przypadki bywały
Daniel "Danko" Nowak
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Witam , w moim drzewku według metryk jest zawsze kojarzone małżeństwo oboje z tego samego stanu , ale jest jeden przypadek odmienny gdzie ożenił się chłop ze szlachcianką w 1811 roku , myślę ze znam powód z metryk. Ta panna młoda była jedną z dwu bliźniaczek ur. w 1790 roku , matka jej szlachcianka ale nie ma w metryce ur. podanego nazwiska ojca , nie wiem czy dziecko z tz. nieprawego łoża nie traci przez to szlachectwa bo w metryce jej ślubu pisze przed nazwiskiem tylko panna , wyszła za chłopa gdzie ksiądz zaznaczył - Laboris .
Z tymi tytułami pisano do I wojny światowej w kojarzeniach się małżeństw z tego samego stanu i podobnego zasobu majątku , potem nie wiadomo kto z kim się żenił bo ksiądz już nic nie pisał na temat szlachty , tylko było wpisywane jaki kto ma zawód , to tak widzę z praktyki według metryk ; pozdrawiam - Julian
Z tymi tytułami pisano do I wojny światowej w kojarzeniach się małżeństw z tego samego stanu i podobnego zasobu majątku , potem nie wiadomo kto z kim się żenił bo ksiądz już nic nie pisał na temat szlachty , tylko było wpisywane jaki kto ma zawód , to tak widzę z praktyki według metryk ; pozdrawiam - Julian
- Szczerbiński

- Posty: 777
- Rejestracja: pt 19 paź 2007, 12:07
- Lokalizacja: Zielona Góra
Witam!
Oto co traciła wdowa gdy wyszła za ‘Nieszlachcica’, bez wiadomości 'rady Krewnych':
‘Gdyby wdowa poszła za Nieszlachcica bez wiadomości i rady Krewnych, Posag i dobra Oyczyste, Macierzyste i Spadkowe traci i te imiona (tytuły prawne), mają przyjść na dzieci pierwszego Męża, albo na bliskich krewnych, przecie takowej Wdowie Krewni odłożyć Summę mają za te imiony, po połowicy, wiano jednak wszystko traci i nie powinni go bliscy Krewni odkładać.’
Statuty Litewskie Roz. 5 Art. 12 Kar. 234 – rok 1577
‘Gdyby Żona pozwoliła na jakikolwiek zapis, albo przedanie dóbr na których miała oprawę wiana swego, traci wiano z dóbr onych, a jeżeli mąż ma dobra insze, albo część jaką wszystka Summa w tymże wianie opisana zostawa i ma być zachowana.’
Vol. II Fol 314. Titt. O umniejszeniu wiana. - rok 1577
Pozdrawiam Jerzy
PS.
'Wiano'
Po łacinie 'Dotalitium', albo 'Donatio Propter nuptias', albo 'Crinile'. Pojęcie jest ‘starsze ono w Słowiańszczyźnie jak Polska’. Mateusz Cholewa pisał, że Leszek III żonie swej Julii, siostrze Juliusza Cezara dał Sambię na wiano. Mogło ono istnieć za czasów wielożeństwa. W Statucie Wiślickim 'Dotalitium' u kronikarzy najstarszych terminem prawa rzymskiego 'Donatio propter Nuptias' często wspomniane. Lelewel w dziele ‘Początkowe prawodawstwo polskie’ uważa, że było znane już przed XII wiekiem. Powszechnie oznaczał je mąż na przypadek swej śmierci. W późniejszych czasach, gdy żona nie miała ani ‘zapisu’, ani ‘dożywocia’ od męża musiała oddać majątek jego sukcesorom. Żeby zaś nie wyszła jak starzy Polacy mówili: ‘Równie z niczem, jak Panna z tańca’
- przyznano jej wiano, które w roku 1505 ceniono na 30 grzywien. Później wielkość jego zależała od wielkości majątku mężowskiego. Żonie która nie miała majątku (bezposażnej), mąż ustalał wiano, które stawało się ‘oprawą’. Jednakże często i posag nazywano wianem.
Oto co traciła wdowa gdy wyszła za ‘Nieszlachcica’, bez wiadomości 'rady Krewnych':
‘Gdyby wdowa poszła za Nieszlachcica bez wiadomości i rady Krewnych, Posag i dobra Oyczyste, Macierzyste i Spadkowe traci i te imiona (tytuły prawne), mają przyjść na dzieci pierwszego Męża, albo na bliskich krewnych, przecie takowej Wdowie Krewni odłożyć Summę mają za te imiony, po połowicy, wiano jednak wszystko traci i nie powinni go bliscy Krewni odkładać.’
Statuty Litewskie Roz. 5 Art. 12 Kar. 234 – rok 1577
‘Gdyby Żona pozwoliła na jakikolwiek zapis, albo przedanie dóbr na których miała oprawę wiana swego, traci wiano z dóbr onych, a jeżeli mąż ma dobra insze, albo część jaką wszystka Summa w tymże wianie opisana zostawa i ma być zachowana.’
Vol. II Fol 314. Titt. O umniejszeniu wiana. - rok 1577
Pozdrawiam Jerzy
PS.
'Wiano'
Po łacinie 'Dotalitium', albo 'Donatio Propter nuptias', albo 'Crinile'. Pojęcie jest ‘starsze ono w Słowiańszczyźnie jak Polska’. Mateusz Cholewa pisał, że Leszek III żonie swej Julii, siostrze Juliusza Cezara dał Sambię na wiano. Mogło ono istnieć za czasów wielożeństwa. W Statucie Wiślickim 'Dotalitium' u kronikarzy najstarszych terminem prawa rzymskiego 'Donatio propter Nuptias' często wspomniane. Lelewel w dziele ‘Początkowe prawodawstwo polskie’ uważa, że było znane już przed XII wiekiem. Powszechnie oznaczał je mąż na przypadek swej śmierci. W późniejszych czasach, gdy żona nie miała ani ‘zapisu’, ani ‘dożywocia’ od męża musiała oddać majątek jego sukcesorom. Żeby zaś nie wyszła jak starzy Polacy mówili: ‘Równie z niczem, jak Panna z tańca’