Teki Dworzaczka-ordynarny fałsz

Pomoc w poszukiwaniu publikacji, których nie ma w Bibliotece cyfrowej w Katalogu linków w bazie Nasze książki ; rozmowy o książkach ; Biblioteczka genealoga

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

Rudolfi

Sympatyk
Posty: 42
Rejestracja: sob 09 lip 2011, 21:40

Teki Dworzaczka-ordynarny fałsz

Post autor: Rudolfi »

Znalazłem w Tekach Dworzaczka takie wpisy:


Grodzkie i ziemskie > Poznań > Inskrypcje > XVII/XVIII wiek
6986 (Nr. 1314) 1755
G. Karol Śliwiński, s. o. Ludwika Sl. z ol. Balbiny Skorzewskiej ż. Teresie Gostkowskiej, c. o. Wojciecha G. z ol. Ludwiki Łukomskiej, ż. zap. pos. 4. 000 złp. odebrany od Adama Łuk. tejże żony brata (?!) rodzonego (f. 92) [notorycznie fałszywy] [fałsz]


Grodzkie i ziemskie > Poznań > Inskrypcje > XVII/XVIII wiek
10713 (Nr. 1210/VII) 1727
[fałsz] G. Ludwik Sliwiński, s. o. Samuela z ol. Sabiny Smoguleckiej z I i Jan z Kurcewa Kurcewski z ol. Zofji Śniegockiej syn z II kontrakt sprzed. Chwalęncinka w p. kość. s. v. 20. 000 złp. (f. 63) [ordynarny fałsz]

Co mogą znaczyć te dopiski (fałsz)

Wojtek
Awatar użytkownika
Fronczak_Waldemar

Członek PTG
Posty: 676
Rejestracja: śr 28 cze 2006, 23:44
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Fronczak_Waldemar »

Dokładnie to, co czytamu: ordynarne fałszerstwa czyli dopiski zrobione po czasie, które Dworzaczek wychwycił.
Bywa tego sporo w księgach sądowych, ale także w metrykaliach. Dorabiano sobie w ten sposób genealogię, fałszowano wywody, poprawiano koligację itp. Spora część takich "produkcji" była robiona na potrzeby wywodów np. przed Heroldią Królestwa Polskiego. Dodam, że mozna spotkać zapisy sprzedaży majątków, które istniały tylko w wyobraźni, a dzisiejsi amatorzy genealogii latami ganiają za fantomami, dziwiąc się, ze nie ma tego w wykazach i na mapach :P
Pozdrawiam
Waldemar Fronczak
Rudolfi

Sympatyk
Posty: 42
Rejestracja: sob 09 lip 2011, 21:40

Post autor: Rudolfi »

Czy to znaczy,że cały wpis jest dopisany do akt grodzkich?
Awatar użytkownika
Fronczak_Waldemar

Członek PTG
Posty: 676
Rejestracja: śr 28 cze 2006, 23:44
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Fronczak_Waldemar »

Trzeba by zobaczyć oryginalny wpis. Techniki mogły być rózne - od dopisków w wolnych miejscach, poprzez wlepienie kart, aż po dopisywanie i "podmienianie" fragmentów oryginalnych zapisów.
Warto porównać z innymi źródłami.
pozdrawiam
WF
Awatar użytkownika
Aftanas_Jerzy

Sympatyk
Posty: 3287
Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52

Post autor: Aftanas_Jerzy »

Witam!
Ten temat postu i odpowiedź Waldemara nie powinny się znaleźć w przepaści archiwum. Może zamieścić jakiś krótki tekst z linkiem dostępny z głównego menu (jako przestroga)?
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
RomanK

Sympatyk
Posty: 101
Rejestracja: pn 24 paź 2011, 14:36

Post autor: RomanK »

Sam się zawsze zastanawiałem, jak Dworzaczek wychwytywał te falszerstwa? Czy były wpisy wtrącone innym pismem? (ale inne pismo to jeszcze nie dowód fałszerstwa). No i w jaki sposób, zakładam że po wielu latach, fałszowano wpisy, trzeba było przecież mieć dojście do ksiąg, które przecież były zabiezpieczone.

Roman
Rudolfi

Sympatyk
Posty: 42
Rejestracja: sob 09 lip 2011, 21:40

Post autor: Rudolfi »

Dzięki za wyjaśnienia.Szkoda tylko że,moje drzewo skóciło się o kilkanaście pokoleń.
Sawicki_Julian

Sympatyk
Posty: 3423
Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski

Post autor: Sawicki_Julian »

Witam , a ja myślę ze jeśli fałszowano to urodzenie się wśród szlachty a to było potrzebne do udowodnienia , a ludzie tam wpisani tacy żyli tyko może jako chłop , tak że nie całkiem jest to fałsz , jak są metryki urodzenie kogoś wedle nazwiska to taki czy inny stan nie skróci drzewka ; pozdrawiam - Julian
Pawel_Jurewicz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 415
Rejestracja: czw 01 lis 2007, 10:39

Post autor: Pawel_Jurewicz »

Metryka ślubu mego prapra w księgach Kościoła Ewangelickiego w Kojdanowie jest przykładem takiego fałszerstwa, wpis po polsku:
W.{ielmożny} Kajetan itd....
Dopisano innym charakterem pisma W.incenty Kajetan ....a ponad w wolnym miejscu po rosyjsku Wikientyj, Dopisek jest tak rażący, że nawet dziecko stwierdzi fałszerstwo, ale przypuszczam , że w owych czasach urzędnik wykonujący odpis przymykał oczy i juz legalna metryka wędrowała do Heroldii. Zastanawia mnie jakie były dalsze losy owego Wincentego.
Paweł Jurewicz
tomkrzywanski

Sympatyk
Posty: 142
Rejestracja: czw 06 gru 2007, 18:38

Post autor: tomkrzywanski »

z tymi zapisami szlachetny, pracowity uczciwy itp jest roznie. Znane sa przypadki, ze bogatych kuznikow z okolic Czestochowy zapisywano jako "szlachetny" a w innych metrykach jako "pracowity" (dotyczy to np rodziny Pankow, wzmiankowanych o ile pamietam w Liber Chamorum). W Krzepicach np rodzine Szewczyk zapisywano raz jako mieszczam, innym razem zas jako chlopow. Liczba nazwisk szlachty tez stopniowo wzrastala.
Awatar użytkownika
Pieniążek_Stanisław

Nieaktywny
Mistrz
Posty: 923
Rejestracja: pt 14 lip 2006, 15:34
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: Pieniążek_Stanisław »

Fronczak_Waldemar pisze:Dokładnie to, co czytamu: ordynarne fałszerstwa czyli dopiski zrobione po czasie, które Dworzaczek wychwycił.
Bywa tego sporo w księgach sądowych, ale także w metrykaliach. Dorabiano sobie w ten sposób genealogię, fałszowano wywody, poprawiano koligację itp. Spora część takich "produkcji" była robiona na potrzeby wywodów np. przed Heroldią Królestwa Polskiego. Dodam, że mozna spotkać zapisy sprzedaży majątków, które istniały tylko w wyobraźni, a dzisiejsi amatorzy genealogii latami ganiają za fantomami, dziwiąc się, ze nie ma tego w wykazach i na mapach :P
Pozdrawiam
Waldemar Fronczak
Współcześni genealodzy publikujący (i sprzedawający) swoje prace genealogiczne także opracowują swe dzieła na podstawie nie prawdziwych herbarzy czy innych źródeł. Znanemu wśród genealogów autorowi zwróciłem na to uwagę i poparłem dowodami w postaci oryginalnych zapisów metrykalnych. W następnych wydaniach te same błędy pozostały.
Przykładem jest wzięcie np. dwóch herbarzy i próba zrobienia drzewa genealogicznego wybranego nazwiska z danych z tych herbarzy. Popraktykujcie i zobaczycie co z tego wyjdzie. Ja robiłem próby z nazwiskiem Pieniążek Odrowąż. Co herbarz to inne dane o tych samych osobach.
Z miłym pozdrowieniem
tomkrzywanski

Sympatyk
Posty: 142
Rejestracja: czw 06 gru 2007, 18:38

Post autor: tomkrzywanski »

ja jako mlody czlowiek zachwycilem sie herbarzami i Krzywanskimi z Krzywanic h.Tepa Podkowa.
Ostatnio zmieniony pn 18 mar 2024, 12:05 przez tomkrzywanski, łącznie zmieniany 1 raz.
Kolank0

Sympatyk
Adept
Posty: 367
Rejestracja: wt 03 sty 2012, 15:07

Post autor: Kolank0 »

Słuszna uwaga. Swego czasu na stronach heraldycznych wyczytałem, że by uważać się za potomka szlacheckiego, wpierw należy wywieść swoje pochodzenie do przodka, którego szlachectwo nie budzi wątpliwości. I tego się trzymam. Mimo "szlachceckich" nazwisk przodków: Grądzki, Wyszyński, Piętka, wychodzę z założenia, że jestem potomkiem włościan i nie zawracam sobie głowy szlachectwem. A prawda jest taka, że nawet jeśli gdzieś mam te szlacheckie korzenie, to do dzisiaj było już tyle mezaliansów....

W XIX wieku praktyka uszlachcania nazwisk była powszechna. Zawsze "Kupagowski" brzmi dostojniej niż jakiś tam "Kupaga". I co tu wiele mówić człowiek z natury bywa próżny i łasy pochwał i zaszczytów. Jeśli nie ma tego drugiego to swoje ego chociaż podrasowanym nazwiskiem się podbuduje.
Pozdrawiam
Wojciech P.
Sawicki_Julian

Sympatyk
Posty: 3423
Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski

Post autor: Sawicki_Julian »

Witam ,Tomek jeśli tak masz na imię nie masz racji że znalazłeś zamiast szlachty tylko organistę , bo to zacny zawód lepszy niż np. młynarz bo musiał umieć pisać i śpiewać , a do tego potrzebny jest talent . Pewność by była kim byli rodzice , dziadki i pradziadki , bo z reguły ksiądz był prawie zawsze z pochodzenia szlachcic , to umiejący pisać organista tez może mieć takich przodków bogatych by uczyć dzieci . Nie trzeba się tym zrażać bo nawet moim zdanie nazwisko Jagiełło bez szukania można założyć ze pochodzi z rodu Giedymina ale dzisiaj jak nie będzie miał szkoły to i tak będzie przy łopacie czyli do rymu , kopał doły. Z kolei jak pisze dr Franciszek Piekosiński jeszcze za króla Chrobrego nie było herbów, tylko znaki zwane runem , a takowy mia jeden rod i wszyscy z tego rodu mieli jeden znak ,co w okresie wypraw krzyżowych po 1194 r. naśladowali Rzymian lub Greków z ich chorągwi z obrazkiem np orła , lub lilii co potem zwali to herbem danego rodu .Tak ze należy szukać od tego organisty w nasza stronę skąd był ten herb Tępa Podkowa u Krzywańskich ,może była zmiana nazwiska od zamieszkania lub przydomek przy innym nazwisku ,tu trzeba wyjawić ze ostatni król St. August Poniatowski za opłatą choinie nadawał nobilitacje , bo według obliczeń historyków do jego panowania Polscy królowi uszlachcili około 800 osób ,a August sam prawie tez 800 osobom nadal szlachectwo , w tym także Żydom , tylko pełną gębą szlachcic nabywał prawa dopiero wnuk tego uszlachconego .Były tez nobilitacje lub adopcje do herbowych za zasługi wojenne , co nadawał sejm w tych czasach zgodnie z królem , także za prace 25 lat w wojsku lub też w mundurze na urzędzie ,to było za cara lub cesarza ,także papież mógł komuś nadać tytuł . Wracając do tematu to o fałszerstwo moim zdaniem jest trudniej udowodnić niż wywód o pochodzeniu ze szlachty , jak ktoś już o tym pisał ze książki pisali na zlecenie czyli za opłata to o swym panu nie mogli napisać nic złego i tu mogą być błędy. Także w książce chamów Nekandy Trepki są błędy na niekorzyść szlachty ,tu można się domyśleć na czyje zlecenie to pisał , jego potomek był sub delegatem w Sądzie Grodzkim Chęcinach w latach chyba 1745 ; pozdrawiam - Julian
danisha

Nieaktywny
Tytan
Posty: 1136
Rejestracja: wt 01 maja 2007, 21:32

Post autor: danisha »

Panie Julianie, bardzo często się zdarzało, że organista nie umiał pisać.
A oto co pisze pani Sęczys na temat dowodów przedstawianych Heroldii w celu udowodnienia pochodzenia szlacheckiego.
"Podstawowym dowodem stanu(szlacheckiego)był dyplom panującego lub Konstytucje Sejmowe nadające szlachectwo lub herb,przedstawione w oryginale lub kopii wyjętej z akt Metryki Koronnej i Litewskiej,kopii lub odpisu sporządzonego z Voluminum legum,Dziennika Praw Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego.Za dowód szlachectwa uważano tytuł księcia,hrabiego lub barona,o ile prawa do jego używania rozpatrzone były uprzednio przezb.Senat Królestwa Polskiego,a osoba legitymująca się lub jej przodek zostali wymienieni na Najwyższej Zatwierdzonej Liście z 1824 r.Dopuszczano także jako dowody stanu dokumenty stwierdzające,że legitymujący się lub osoba,od której wywodził swoje pochodzenie,była przed r.1795 dygnitarzem koronnym,członkiem Senatu lub Izby Poselskiej,sprawowała poselstwo przy zagranicznych dworach,była odznaczona Orderem Orła Białego lub Św.Stanisława bądź przed r.1775 posiadała 'zupełnym prawem własności"jedną całą wieś.W tym ostatnim przypadku dowodem był wyjęty z ksiąg grodzkich i ziemskich lub Metryki Koronnej akt kupna wsi bądź jej sprzedaży,cesji,darowizny,intromisji,dekret zjazdowy,akt działów familijnych,a nawet późniejszy wyciąg hipoteki pruskiej,o ile uwierzytelniał wcześniejsze posiadanie.Prócz tego szlachectwo mogło być uznane w razie udowodnienia,że osoba ubiegająca się o nie miała stopień oficera polskiego(od kapitana w górę) w r.1815 lub później weszła w skład wojsk Królestwa Polskiego i nie uczestniczyła w powstaniu."
Później trochę złagodzono i dopuszczono jako dowód stan piastowania urzędu ziemskiego nie tylko koronnego.Wystarczyło tylko udowodnić posiadanie wsi przed r.1795 (nawet częściowo)
Danka
ODPOWIEDZ

Wróć do „Książki, Biblioteki”