Przemyślenia i pytania - wieś w Galicji, XIX wiek

Wzajemna pomoc w problemach natury genealogicznej. Przed wysłaniem zapytania proszę sprawdzić podforum tematyczne : Tłumaczenia metryk: łacina, niemiecki, rosyjski, ukraiński, angielski, francuski ; także tematy : Poszukiwania lub Stronę Główną Forum

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

m_gry

Sympatyk
Ekspert
Posty: 162
Rejestracja: wt 17 maja 2011, 17:48

Przemyślenia i pytania - wieś w Galicji, XIX wiek

Post autor: m_gry »

Witam!
Od pewnego czasu, po przestudiowaniu informacji odnalezionych podczas mojej pierwszej wizyty w archiwum naszły mnie pewne przemyślenia i pytania, którymi chciałbym się podzielić, a osoby bardziej doświadczone może będą mogły mi pomóc.
Całość dotyczy XIX wieku, wieś Sielec Bieńków, leżąca nad Bugiem.

1.
Po przestudiowaniu akt z okresu prawie 100 lat znalazłem sporo swoich przodków, udało mi się posunąć w niektórych miejscach do 5 pokoleń dalej niż dotychczas byłem. Okazało się jednak, że bardzo rzadko pojawiają się przodkowie o nowych nazwiskach. We różnych liniach rodziny (a wszyscy są przodkami mojej babci ze strony ojca) cały czas przewijają się te same nazwiska. Rzadko pojawiają się nowe i to właściwie dopiero na przełomie XVIII i XIX wieku. Zastanawia mnie, czy w tych czasach małżeństwa były aranżowane przez rodziny czy może też np. przez samego księdza (na co wskazują wspomnienia mojej babci)?

PS
W całej wsi, liczącej około 1000 mieszkańców przewija się jedynie jakieś 8-10 nazwisk, plus kilka które nosiły jedynie pojedyncze osoby! Aż się prosi, kiedy będzie więcej czasu, żeby na podstawie dostępnych dokumentów stworzyć drzewo dla całej wsi. :)

2.
Ilość informacji, które znalazłem bardzo mnie zaskoczyła. Zacząłem zbierać również informacje o rodzeństwie moich przodków oraz o ich ślubach. Z racji tego, że każdy miał przynajmniej 5-6 rodzeństwa, moje drzewo szybko urosło do sporych rozmiarów. Dotychczas, kiedy informacje czerpałem od rodziny, linie boczne traktowałem na równi z główna. Teraz, przy takiej ilości informacji wydaje się to być strasznie trudnym zadaniem. Ciekawi mnie, jak inni koledzy i koleżanki po fachu traktują linie boczne? Czy śledzicie też i zbieracie informacje np o potomkach brata swojego 5x pradziadka, czy dajecie spokój tak dalekiemu pokrewieństwu?

3.
Ta sytuacja dotyczy tym razem końca XIX wieku. Moja praprababcia była dzieckiem nieślubnym. Nie dotarłem do bezpośredniego dokumentu (jest u Mormonów, a niestety nie mam obecnie czasu na wycieczkę do Warszawy do ich Centrum), ale dokumenty dotyczące jej syna opisują ją jako filia illegitima. Czy jest jakakolwiek możliwość, aby ustalić jej ojca? We wcześniejszych dokumentach dotyczących dzieci nieślubnych rubryka ojca zawsze była pusta. Poza tym, czy jest szansa, że jej matka mając nieślubne dziecko wyszła za mąż? Jakie były zwyczaje na ten temat w tych czasach?

Z góry dziękuję za rozwianie wątpliwości,
Michał Grygorewicz
Awatar użytkownika
Wlodzimierz_Macewicz

Sympatyk
Legenda
Posty: 360
Rejestracja: śr 11 kwie 2007, 22:04
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Przemyślenia i pytania - wieś w Galicji, XIX wiek

Post autor: Wlodzimierz_Macewicz »

1.
wies kiedys byla zalozona i zapewne osadzono w niej kilka rodzin i to zapewne oni glownie sie przewijaja. Nie bylo telewizji, kina i dyskotek, wiec jedynymi (no moze nie do konca) okazjami do spotkan byly wydazenia rodzinne: sluby, pogrzeby i chrzciny + swieta koscielne, a zatem nic dziwnego ze malzenstwa byly zawierane w obrebie rodziny ew sasiadow lub przyjaciol; nie wykluczone ze ksiadz tez mial w tym swoj udzial. Nieobojetne byly tez powiazania finansowe (objezyj sobie film Chlopi). Doplyw ,,swiezej'' krwi z zewnatrz byl niewielki.
2.
ja sie bawie, i frajde mi sprawia znalezienie innego zyjacego potomka mojego praprapradziadka, choc oczywiscie niewiele z tego wynika

3.
szanse znikome, w ksiegach typu napoleonskiego podawano sporo informacji opisowych, moglo sie zdazyc, ze ojcem byl zglaszajacy urodzenie lub swiadek. Ojcem mogl byc tez pozniejszy maz matki, ale wtedy zapewne dziecko zostaloby uznane (zalezy od regionu i dobrej/zlej woli ksiedza)

pozdr WM
Sofeicz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 369
Rejestracja: śr 18 sty 2012, 13:59

Re: Przemyślenia i pytania - wieś w Galicji, XIX wiek

Post autor: Sofeicz »

ad 1.
W miasteczku moich przodków też przewija się tylko kilka nazwisk.
A np. we wsi Potęgowo na Kaszubach są właściwie tylko 2 rody.
Pół wsi to Pipki, pół Labudy
ad 2.
Mam przyjaciela, którego drzewo sięga Kazimierza Pułaskiego (bohatera amerykańskiego).
To drzewo ma ok. 5 m długości i 1.5 m szerokości (pisane drobnym drukiem).
Tak więc wszystko przed Tobą.
Pozdrawiam
Awatar użytkownika
aerbert

Sympatyk
Ekspert
Posty: 153
Rejestracja: ndz 06 lip 2008, 19:44
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: aerbert »

Opisze Ci moje doświadczenia na podstawie wsi podkrakowskiej.
1. Udało mi się prześledzić dzieje rodziny od strony babci na przestrzeni prawie 300 lat i generalnie 90% danych mam na podstawie tylko jednej parafii obejmujacej w moim przypadku 3 wsie. Mimo, że wszystko działo się w jednym miejscu, nazwiska w kolejnych pokoleniach sie nie powtarzają poza linią męską oczywiście.

Tez przechodziła mi przez głowe mysl, żeby stworzyc takie drzewo dla całej wsi, ale sadzac po ogromie pracy, zostawię to raczej na emeryture (jeżeli dożyję) :)

2. Staram się nie lekceważyc rodzeństwa, bo w liniach bocznych kryje się duzo ciekawostek no i można z kims połaczyć swoje drzewo. Mam efektywny system numeracji, więc dopisywanie kolejnych osób nie przysparza mi problemów.

3. Do tej pory nie trafił sie nikt nieslubny, ale wszystko przede mną :)

Pozdrawiam
Ola
zetka

Sympatyk
Adept
Posty: 459
Rejestracja: wt 08 sty 2008, 11:27

Post autor: zetka »

Ja nie mijam linii bocznych oczywiście jeśli mam dostęp do ksiąg w całości może ktoś stwierdzi, że to strata czasu ale ja tak lubię - wiedzieć ilu braci i sióstr miał mój 8x pradziadek :) Czasem tym sposobem udaje mi się wydedukować kolejnych przodków ale na to trzeba sporo czasu i dość dokładne badanie danej wsi.
Pozdrawiam
Żaneta
m_gry

Sympatyk
Ekspert
Posty: 162
Rejestracja: wt 17 maja 2011, 17:48

Post autor: m_gry »

Dzięki za podzielenie się swoimi spostrzeżeniami. W takim razie też się zabiorę za swoje linie boczne, chociaż ogrom pracy trochę mnie przeraża. A jak tylko będę miał czas zrobię drzewo dla całej wsi.
Pozdrawiam,
Michał Grygorewicz

Poszukuję kontaktu z wszystkimi osobami, których przodkowie wywodzą się z parafii Dobrotwór i Kamionka Strumiłowa
slawek_krakow

Sympatyk
Posty: 657
Rejestracja: sob 19 lis 2011, 13:45
Lokalizacja: Kraków

Post autor: slawek_krakow »

m_gry pisze:Dzięki za podzielenie się swoimi spostrzeżeniami. W takim razie też się zabiorę za swoje linie boczne, chociaż ogrom pracy trochę mnie przeraża. A jak tylko będę miał czas zrobię drzewo dla całej wsi.

Witam

W gruncie rzeczy wszystko czego tutaj większość potrzebuje to czas. No i pieniądze. No i szczęście, czego wszystkim życzę :)


pzdr

sławek
m_gry

Sympatyk
Ekspert
Posty: 162
Rejestracja: wt 17 maja 2011, 17:48

Post autor: m_gry »

Pieniądze myślę chyba najmniej z tego wszystkiego, szczęście zawsze się przydaje, a czasu nigdy za dużo, bo zawsze można go wykorzystać na zrobienie "czegoś więcej". :)
Pozdrawiam,
Michał Grygorewicz

Poszukuję kontaktu z wszystkimi osobami, których przodkowie wywodzą się z parafii Dobrotwór i Kamionka Strumiłowa
ODPOWIEDZ

Wróć do „Potrzebuję pomocy”