Aristoi i kakos
: ndz 29 sty 2012, 18:51
Aristoi i kakos
Szukając swoich korzeni napotykamy na różne grupy społeczne w historii Rzeczpospolitej. Jednak nasza próżność, powoduje, że bardzo by nam było miło, gdyby nasi przodkowie należeli do tej grupy najwyżej notowanej w hierarchii społecznej, a najlepiej do arystokracji. A jak to się zaczęło w społeczeństwach archaicznych poleis ( gr. πολεισ - państwowości) starożytnej Grecji. Elitę stanowili tam najlepsi, czyli ‘aristoi’ ( gr. αριστοι ) . Nie była to arystokracja w naszym rozumieniu. W Grecji była to grupa dość płynna z kręgu władzy. Posiadała ona większe niż inni majątki ziemskie oraz takie dobra jak: broń, konie i psy. Dobra te świadczyły równocześnie o ich stylu życia tj. wojny prowadzonej z konia w sezonie od wiosny do jesieni oraz jesiennych polowań z ulubioną sforą. W swoim ekskluzywnym kręgu prowadzili też ożywione życie towarzyskie, do którego nie dopuszczali ludzi niskiego pochodzenia, zwanych pogardliwie ‘złymi’ (kakoi – gr. κακοι ).
Aristoi dbali o swój wygląd, w VI w p.n.e. nosili wyrafinowane ubiory a włosy upinali w pukle. Używali wonnych olejków. Ich cechy mentalne były nie mniej ważne od ubioru. Najważniejszym wyróżnikiem było posiadanie (arete). Następną ważna cechą była męskość w boju, siła i rycerska dzielność, oraz wyższe formy szlachetnego postępowania. Posiadanie ( arete – gr. αρετε ) trzeba było ciągle udowadniać przez bycie najlepszym we wszystkim tj. w walce, polowaniu, zabawie, sporcie a także w sferze działalności intelektualnej. Był to ciężki obowiązek i sprawdzian zarazem. W formie swoistego kodeksu życiowego wyrażały go homeryckie słowa:
‘Bym przewagami się wsławił, najlepszy był zawsze, ze wszystkich,
Rodu przodków nie skaził …’ (tłum. I. Wieniewski)
Tradycja rodowa obejmowała nie tylko wcześniejsze pokolenia ojców i praojców; często sięgała mitycznej warstwy, biorąc swój początek od któregoś z bogów lub przynajmniej od herosów. Warunkami wykształcenia się kultury aristoi było przeto:
- osiadły tryb życia,
- własność ziemska,
- tradycja.
Umieli pięknie ginąć i składać ofiarę z własnego życia, budując tym chwałę swego polis, rodu i własnej osoby.
Nie tylko świat herosów miał swego piewcę. Zwykły jednostajny swą codziennością i mało poetycki trud rolnika znalazł nieoczekiwanego swego barda. Był nim Hezjod (ok. 700 r. p.n.e.) poeta najwyższych lotów, twórca etosu pracy (‘Prace i dnie’). Znane jest jego powiedzenie:
‘Praca nikogo nie hańbi, a hańbą jest żyć w bezczynności’.
Piętnował także przekupstwo i nieuczciwy zysk.
‘Demos’ ( gr. δῆμος - lud) , bo o nim mowa, gdy był pracowity także się bogacił. Mógł poprawiać swój stan majątkowy tak, że stać go było na służbę wojskową w pełnym uzbrojeniu ciężkozbrojnego piechura (hoplity), który stanowił podstawę militarnych sukcesów (falangi), rozstrzygającej losy bitew. Taki stan rzeczy powodował obniżenie prestiżu politycznego aristoi a wzrost znacznie zamożnych warstw demosu.
W wyniku tego coraz częściej dochodziło do małżeństw zawieranych głównie dla korzyści majątkowych i politycznych. Pisał o tym z goryczą Teogonis:
‘Człowiek szlachetny [aristoi] natomiast nie waha się wcale poślubić
Córki człowieka podłego [kakos], byleby mu posag wniosła
Także niewiasta nie wzbrania się pojąć człowieka podłego
Byleby majątek posiadał, zbytku chcąc zamiast szlachectwa’
(tłum. W. Appel)
Opracowano na podstawie ‘Wielkiej historii świata’ t. III. Kraków 2001 r. - Rozdział ‘Grecja’ Lesława Morawieckiego.
Szukając swoich przodków, ile podobieństwa z greckiej kultury znaleźliśmy w naszej historii?
Pozdrawiam, skłaniając do refleksji … Jerzy
Szukając swoich korzeni napotykamy na różne grupy społeczne w historii Rzeczpospolitej. Jednak nasza próżność, powoduje, że bardzo by nam było miło, gdyby nasi przodkowie należeli do tej grupy najwyżej notowanej w hierarchii społecznej, a najlepiej do arystokracji. A jak to się zaczęło w społeczeństwach archaicznych poleis ( gr. πολεισ - państwowości) starożytnej Grecji. Elitę stanowili tam najlepsi, czyli ‘aristoi’ ( gr. αριστοι ) . Nie była to arystokracja w naszym rozumieniu. W Grecji była to grupa dość płynna z kręgu władzy. Posiadała ona większe niż inni majątki ziemskie oraz takie dobra jak: broń, konie i psy. Dobra te świadczyły równocześnie o ich stylu życia tj. wojny prowadzonej z konia w sezonie od wiosny do jesieni oraz jesiennych polowań z ulubioną sforą. W swoim ekskluzywnym kręgu prowadzili też ożywione życie towarzyskie, do którego nie dopuszczali ludzi niskiego pochodzenia, zwanych pogardliwie ‘złymi’ (kakoi – gr. κακοι ).
Aristoi dbali o swój wygląd, w VI w p.n.e. nosili wyrafinowane ubiory a włosy upinali w pukle. Używali wonnych olejków. Ich cechy mentalne były nie mniej ważne od ubioru. Najważniejszym wyróżnikiem było posiadanie (arete). Następną ważna cechą była męskość w boju, siła i rycerska dzielność, oraz wyższe formy szlachetnego postępowania. Posiadanie ( arete – gr. αρετε ) trzeba było ciągle udowadniać przez bycie najlepszym we wszystkim tj. w walce, polowaniu, zabawie, sporcie a także w sferze działalności intelektualnej. Był to ciężki obowiązek i sprawdzian zarazem. W formie swoistego kodeksu życiowego wyrażały go homeryckie słowa:
‘Bym przewagami się wsławił, najlepszy był zawsze, ze wszystkich,
Rodu przodków nie skaził …’ (tłum. I. Wieniewski)
Tradycja rodowa obejmowała nie tylko wcześniejsze pokolenia ojców i praojców; często sięgała mitycznej warstwy, biorąc swój początek od któregoś z bogów lub przynajmniej od herosów. Warunkami wykształcenia się kultury aristoi było przeto:
- osiadły tryb życia,
- własność ziemska,
- tradycja.
Umieli pięknie ginąć i składać ofiarę z własnego życia, budując tym chwałę swego polis, rodu i własnej osoby.
Nie tylko świat herosów miał swego piewcę. Zwykły jednostajny swą codziennością i mało poetycki trud rolnika znalazł nieoczekiwanego swego barda. Był nim Hezjod (ok. 700 r. p.n.e.) poeta najwyższych lotów, twórca etosu pracy (‘Prace i dnie’). Znane jest jego powiedzenie:
‘Praca nikogo nie hańbi, a hańbą jest żyć w bezczynności’.
Piętnował także przekupstwo i nieuczciwy zysk.
‘Demos’ ( gr. δῆμος - lud) , bo o nim mowa, gdy był pracowity także się bogacił. Mógł poprawiać swój stan majątkowy tak, że stać go było na służbę wojskową w pełnym uzbrojeniu ciężkozbrojnego piechura (hoplity), który stanowił podstawę militarnych sukcesów (falangi), rozstrzygającej losy bitew. Taki stan rzeczy powodował obniżenie prestiżu politycznego aristoi a wzrost znacznie zamożnych warstw demosu.
W wyniku tego coraz częściej dochodziło do małżeństw zawieranych głównie dla korzyści majątkowych i politycznych. Pisał o tym z goryczą Teogonis:
‘Człowiek szlachetny [aristoi] natomiast nie waha się wcale poślubić
Córki człowieka podłego [kakos], byleby mu posag wniosła
Także niewiasta nie wzbrania się pojąć człowieka podłego
Byleby majątek posiadał, zbytku chcąc zamiast szlachectwa’
(tłum. W. Appel)
Opracowano na podstawie ‘Wielkiej historii świata’ t. III. Kraków 2001 r. - Rozdział ‘Grecja’ Lesława Morawieckiego.
Szukając swoich przodków, ile podobieństwa z greckiej kultury znaleźliśmy w naszej historii?
Pozdrawiam, skłaniając do refleksji … Jerzy