jackun pisze:Należy pamiętać, że zgłoszenie dziecka było obowiązkiem ojca, dlatego dzieci pozamałżeńskie były zazwyczaj zgłaszane przez kobiety (akuszerki obecne przy porodzie lub babcie dziecka). Jeśli był to mężczyzna, to mógł, ale nie musiał, być ojcem dziecka. W takich przypadkach często, ale nie zawsze, dokonywano wpisu, że dziecko zostało spłodzone przez zgłaszającego (czasami zgłaszający dodatkowo oświadczał, że uznaje je jako swoje -- jak miało to miejsce w przypadku jednego z moich pradziadków). Jednakże z mojego doświadczenia indeksacyjnego wynika, że w przeważającej liczbie przypadków wątpliwych tworzący indeks wpisywał nazwisko zgłaszającego, nawet jeśli z kontekstu wynikało, że jest bardzo mało prawdopodobne, by był ojcem (miał np. 70 lat).
Pozdrawiam - jackun
Art. 98. Urodzenie dziecka obowiązanym jest oznajmić ojciec,
a gdyby ten nie żył, lub zachodziła z strony jego niemożność,
natenczas obowiązanemi będą dopełnić tego, doktór, chirurg, akuszerka,
urzędnik zdrowia, albo inne przy połogu obecne osoby; jeżeli zaś
matka nie w swojęm zamieszkaniu porodziła, osoba, u której
porodziła. Jeżeli ojciec się nie stawi, spisanie aktu urodzenia nie ma być
wstrzymanem, lecz przyczyna niemożności stawienia się jego, w akcie
wyrażoną być powinna. Akt urodzenia spisanym być powinien
w obecności dwóch świadków.
Art. 100. Ojciec dziecięcia nieprawego łoża, wtenczas tylko,
jako ojciec w akcie urodzenia zapisanym być może, gdy przy
zapisaniu aktu tego jest obecny, i dziecię za swe własne uznaje.
Art. 103. Ojciec dziecięcia w kazirodztwie lub cudzołóztwie
zrodzonego, jako ojciec w akcie zapisanym być nie może.
Sugerowanie, że to sporzadzający akt według własnej fantazji mógł umieścić zgłaszającego jako ojca wbrew jego woli, to kompletna bzdura. Jeśli siedemdziesięciolatek twierdził, że jest ojcem dziecka jakiejś szesnastolatki, to sporzadzano dokument zgodnie z jego oświadczeniem. To przecież nie musiało mieć nic wspólnego z tym, kto faktycznie był ojcem.
tomek