Witam wszystkich.
Tytuł tematu na forum jest idealny i dla moich poszukiwań. Otóż mój dziadek miał siostrę Zofię Błesińską, a ona miała syna Lucjana Błesińskiego. Brał on udział w walkach z bandami UPA w okolicach Baligrodu. Wczesną wiosną 1946 wracał do jednostki z przepustki. I w tym miescu ślad o nim zaginął. Nie wiadomo co się stało. Z opowieści jednego z żołnierzy, który wrócił w okolice zamieszkania Lucjana wynikało, że Lucjan wracając z przepustki wpadł w zasadzkę upowców. Ostrzeliwając się wystrzelał wszystkie naboje (co było błędęm) i po wystrzelaniu pocisków dopadli go upowcy. Ci znącali się nad nim, rozcieli brzuch, wyrwali paznokcie, wydłubali oczy i obcieli jężyk. Ciało prawdopodobnie wrzucili do bagna. Jakaś kobieta widziała co
sie działo i powiadomiła wojsko, ale kiedy oni przybyli nic nie znaleźli. Uznano Lucjana za dezertera bo nie znaleziono ciała, a kobiecie nie dano wiary. Mam dane dotyczące urodzenia Lucjana Błesińskiego, a nie wiem nic na temat gdzie i kiedy zginął, gdzie leżą jego zwłoki w jakiej jednostce służył. W Wojskowym Archiwum nic na tema Lucjana nie mają. Można powiedzieć zaginiony w akcji. Zastanawiam się gdzie można jeszcze szukać, kuzyn był w okolicach Baligrodu, ale nic mu się nie udało ustalić
Ślad o nim zaginął
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
Re: Jak kamień w wodę !
Marco,masz bardzo dużo informacji na temat męczeńskiej śmierci Lucjana.Napisałeś,"uznano Lucjana za dezertera".Było więc śledztwo zakończone protokołem.Być może był także zaoczny proces przeciwko
Lucjanowi z zarzutem o dezercję.Tę sprawę prowadziła prokuratura wojskowa i /lub Urząd Bezpieczeństwa i być może wojskowy sąd specjalny- takie sądy wówczas także funkcjonowały. Trzeba dotrzeć do akt prokuratury i sprawdzić w aktach odpowiedniego sądu ,czy jest w rejestrach taka sprawa. Zacząłbym poszukiwania jednak od rzeszowskiego i/lub lubelskiego I.P.N. Niezależnie od tego zadzwoniłbym do prokuratury garnizonowej w Rzeszowie i/lub w Lublinie z prośbą o sprawdzenie rejestrów archiwalnych.Zadzwoniłbym także do archiwum sądu wojewódzkiego(okręgowego) w Rzeszowie i/lub w Lublinie.
Po pierwszych rozmowach,będziesz mieć ogólne rozeznanie.
Po przeprowadzeniu w odpowiedni sposób,tak,żeby nie zrazić do siebie rozmówcy, rozmów z archiwum Prokuratury Wojskowej
w Lublinie-jeśli nie będzie akt w IPN-powinieneś zostać skierowany do właściwego archiwum.Te dokumenty gdzieś są.Prawdopodobnie będziesz zobligowany do udowodnienia swojego pokrewieństwa z Lucjanem,które może być nie dość bliskie,byś mógł uzyskać dostęp do akt.
Moje wahania co do jednoznacznego wskazania jednego z dwu miast:Rzeszowa lub Lublina są związane z nadrzędnością wojskowych
i prokuratorskich władz w Lublinie nad ich odpowiednikami rzeszowskimi
w tamtym czasie-mniej było okręgów wojskowych niż województw.
Pozdrawiam
Zygmunt
Lucjanowi z zarzutem o dezercję.Tę sprawę prowadziła prokuratura wojskowa i /lub Urząd Bezpieczeństwa i być może wojskowy sąd specjalny- takie sądy wówczas także funkcjonowały. Trzeba dotrzeć do akt prokuratury i sprawdzić w aktach odpowiedniego sądu ,czy jest w rejestrach taka sprawa. Zacząłbym poszukiwania jednak od rzeszowskiego i/lub lubelskiego I.P.N. Niezależnie od tego zadzwoniłbym do prokuratury garnizonowej w Rzeszowie i/lub w Lublinie z prośbą o sprawdzenie rejestrów archiwalnych.Zadzwoniłbym także do archiwum sądu wojewódzkiego(okręgowego) w Rzeszowie i/lub w Lublinie.
Po pierwszych rozmowach,będziesz mieć ogólne rozeznanie.
Po przeprowadzeniu w odpowiedni sposób,tak,żeby nie zrazić do siebie rozmówcy, rozmów z archiwum Prokuratury Wojskowej
w Lublinie-jeśli nie będzie akt w IPN-powinieneś zostać skierowany do właściwego archiwum.Te dokumenty gdzieś są.Prawdopodobnie będziesz zobligowany do udowodnienia swojego pokrewieństwa z Lucjanem,które może być nie dość bliskie,byś mógł uzyskać dostęp do akt.
Moje wahania co do jednoznacznego wskazania jednego z dwu miast:Rzeszowa lub Lublina są związane z nadrzędnością wojskowych
i prokuratorskich władz w Lublinie nad ich odpowiednikami rzeszowskimi
w tamtym czasie-mniej było okręgów wojskowych niż województw.
Pozdrawiam
Zygmunt
Re: Jak kamień w wodę !
Dziękuję Zygmunt za podanie wsazówek, biore sie dalej do poszukiwań krewnego.
Pozdrawiam
Marek
Pozdrawiam
Marek

