Migracje chłopów

Wzajemna pomoc w problemach natury genealogicznej. Przed wysłaniem zapytania proszę sprawdzić podforum tematyczne : Tłumaczenia metryk: łacina, niemiecki, rosyjski, ukraiński, angielski, francuski ; także tematy : Poszukiwania lub Stronę Główną Forum

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

kotik7

Sympatyk
Mistrz
Posty: 453
Rejestracja: wt 17 sie 2010, 16:13

Migracje chłopów

Post autor: kotik7 »

Witam,
poszukuję informacji o pewnym zjawisku, które kilkukrotnie pojawia się w historii mojej rodziny.
Chodzi tutaj o migrację całej rodziny bądź tylko niektórych jej członków w czasem bardzo odległe miejsca.
Chciałbym przede wszystkim dotrzeć do powodów takich migracji.
Zacznę od pewnego przykładu. Akt ślubu. Mój przodek jest przedstawiony jako służący we dworze. Podaje się też informację, że urodził się daleko od tego dworu(około 40 km),chociaż w tym samym zaborze. Przodek ma w dniu ślubu około 28 lat. Szukajnie rodziny owego przodka w parafii ślubu nie przyniosło(do tej pory) rezultatu. Natomiast w podanym miejscu urodzenia rodzina się odnalazła. Problem w tym, że ostatnia wzmianka o rodzinie jest z 1826 roku z Iwanowic(parafia urodzenia przodka), a kolejna, już konkretnie o moim przodku, z 1856 roku ze Zduńskiej Woli, gdzie się najwyraźniej przeniósł.

Miałem też inne analogiczne przypadki-okazywało się że ślub bierze jakaś dworska służąca lub służący pochodzący z innych stron.

Czy ktoś może wie, czy takie praktyki(wyjazd na służbę) były rzeczywiście powszechne i czy miały jakiś związek z osieroceniem? I dlaczego odlegości były duże, mimo że w okolicy zapewne było wiele dworów?

Odnosząc się jeszcze do opisanego przykładu, ślad po rodzicach mojego przodka zaginął, więc być może oni też wyjechali z Iwanowic.

Inny rodzaj migracji to migracja całej rodziny.
Np. moi praprapraprapradziadkowie Jeziorscy, owczarze.
Pobrali się w Rajsku, potem migrowali przez Kokanin, Chlewo, Rajsko, Przespolew, Błaszki(trwało to 19 lat) aż do Wojkowa, gdzie zmarli po ok. 8 latach pobytu.
Ta migracja może jest łatwa do wytłumaczenia, skoro byli to hodowcy owiec.

Ale inna rodzina przodków ot tak zmieniała 3-krotnie (wg mojej aktualnej wiedzy) miejsce zamieszkania i również nie były to przeprowadzki do sąsiednich wsi.

Tutaj nasuwa się pytanie-czy takie "wycieczki" mogą świadczyć o statusie majątkowym rodziny? Czy do tego potrzeba było jakichś większych pieniędzy, czy można było oszczędzać przez jakiś czas i uskładać na dom w nowym miejscu? Ciekawe też, co decydowało o wyborze miejsca- jakieś znajomości, plotki, może jakieś przesiedlenia?

Zapraszam do dyskusji i podzielenia się swoją wiedzą w tym temacie
Kuba
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Migracje chłopów

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

Nasi przodkowie byli znacznie bardziej mobilni niż znacznej części potomków się wydaje.
Co było powodem...ludzie się bardzo nie zmienili, więc pewnie: nadzieja:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Awatar użytkownika
sponikowski

Sympatyk
Posty: 355
Rejestracja: ndz 13 gru 2009, 02:51

Migracje chłopów

Post autor: sponikowski »

dodam: na lepsze jutro :)

ps. to chyba nic nadzyczajnego takie 40km... jeden z moich pra pra ... miał drugą żonę z wioski oddalonej o 170 km :)
AlicjaSurmacka

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1034
Rejestracja: czw 12 lip 2007, 21:42
Lokalizacja: Radomsko

Migracje chłopów

Post autor: AlicjaSurmacka »

Witam!
W Księgach Ludności Stałej wsi Trzebniów parafii Niegowa pow. Myszków niemal przy każdej chłopskiej rodzinie o nazwisku Ira jest adnotacja w uwagach:
Przesiedleni do wsi Zapolice gminy Dmenin powiatu radomskiego (winno być radomszczańskiego) na podstawie świadectwa akceptacji w dniu takim a takim a konkretnie jest to początek XX wieku do roku 1927 włącznie.
Wieś Trzebniów od wsi Zapolice dzieli chyba ponad 100 km. Przeglądając księgi parafialne parafii Kodrąb pod którą podlegała wieś Zapolice dzieci Irom rodziły się na początku XX wieku przemiennie jedno w Zapolicach ale kolejne urodzone było w Trzebniowie by znów kolejne urodziło się w Zapolicach. Co więcej w 1908 roku w parafii Kodrąb były zawarte trzy małżeństwa z nazwiskiem Ira urodzonymi w Trzbniowie z wybrankami urodzonymi w parafii miejscowej.
Początkowo sądziłam, że rodziny o tym nazwisku byli przesiedleni karnie. Tylko za co??

Alicja
Awatar użytkownika
Pieniążek_Stanisław

Nieaktywny
Mistrz
Posty: 923
Rejestracja: pt 14 lip 2006, 15:34
Lokalizacja: Gdynia

Migracje chłopów

Post autor: Pieniążek_Stanisław »

Powodem migracji chłopów w XIX wieku były warunki życia. W centralnej Polsce migrowali "za chlebem" chłopi , którzy nie mieli swojej ziemi pozwalającej na utrzymanie rodziny a jednocześnie będącymi ludźmi wolnych zawodów. Woźnica, lokaj, krawiec, szewc, młynarz, kowal,cieśla, kołodziej.. najczęściej zatrzymywali się w jednym miejscu dopóki było zajęcie w tej okolicy. Potem wędrowali dalej. Zwykle przenosili się pieszo. Wędrowca często z rodzina każdy podwiózł wozem. W wioskach do dobrego obyczaju należało wędrującego przenocować w stodole czy zimą na podłodze blisko pieca. Także należało ugościć ciepłą nawet bardzo skromną strawą. Ludzie byli żądni wiadomości "ze świata" a takowy wędrowiec miał co opowiadać.
Inna przyczyna migracji była w Wielkopolsce czy na terenach Pomorza. Tu mało który chłop mógł utrzymać rodzinę z maleńkiego pólka, które posiadał. Na większości terenów były duże majątki rolne gdzie chłop był niczym innym a robotnikiem rolnym. Od właściciela majątku dostawał pomieszczenie gdzie mógł mieszkać z rodziną i skromną zapłatę wystarczającą mu na utrzymanie rodziny. Przenosił się często szukając lepszych warunków pracy i bytu. Na Kaszubach i Kociewiu normalnością jest, że dzieci z jednego pokolenia rodziły się nawet w trzech parafiach. Robiłem niedawno badania rodziny chłopskiej, która w ciągu 40 lat, łukiem przenosiła się 6 razy na końcową odległość 160 km. Na owe czasy była to więc odległość znaczna.

A co do odległości. Z opowiadań dziadka pamiętam, że jego siostra , która wyszła za mąż ponad 80 km od rodzinnego domu, co roku na Boże Narodzenie pieszo przychodziła do domu rodzinnego by spożyć wspólną Wigilię. W zimie , zaśnieżonymi drogami, taką trasę musiała zapewne0odbywać przez kilka dni nocując u przygodnych ludzi we wioskach.

Staszek Pieniążek
danisha

Nieaktywny
Tytan
Posty: 1136
Rejestracja: wt 01 maja 2007, 21:32

Post autor: danisha »

Kolega Stanisław wyjaśnił to tak pięknie, że w zasadzie niewiele można dodać.Może tylko to, że robotników sezonowych (od wiosny do jesieni)pracujących w rolnictwie, w okolicach znacznie oddalonych od miejsca zamieszkania, nazywano bandosami, bandoszami v.bandochami.
Kiedy ja chodziłam do szkoły podstawowej ,uczono mnie piosenki nazywanej"Bandoską"
Zachodźże słoneczko
skoro masz zachodzić
Bo mnie nogi bolą
po tym polu chodzić
Nogi bolą chodzić
ręce bolą robić
Zachodźże słoneczko
skoro masz zachodzić
Gdybyś ty słoneczko
na zarobku było
To byś ty słoneczko
prędzej zachodziło.

Danka
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

ale nie tylko "nadmiarowi małobezrolni po uwłaszczeniu" migrowali
Obraz z podręczników szkolnych trochę mylący może być:) Może nawet bardziej niż trochę
Chyba, że wątek miał być dokładnie o tej grupie społecznej, ale wtedy to chyba sens mierny zadawać pytanie
czego szukał dwunasty syn bezrolnego chłopa poza miejscem urodzenia?
myślałem, że trochę szerzej sformułowany problem
pozdrawiam
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
danisha

Nieaktywny
Tytan
Posty: 1136
Rejestracja: wt 01 maja 2007, 21:32

Post autor: danisha »

Nie wiem co masz na myśli Włodzimierzu .
Do tematu "migracje chłopów" dodałam tylko niewielki wtręt o bandosach-czyli najemnikach sezonowych.Może i historia była zafałszowana ale ja wiadomości o bandosach nie z książek szkolnych wyniosłam-chociaż znajomość "Bandoski" to i owszem.Bandosem był jeden z moich pradziadków.Pomimo, że posiadał maleńki płachetek ziemi, nie wystarczało mu na wyżywienie kilkorga dzieci i sezonowo najmował się do do pracy po różnych dworach.W domu ten skrawek ziemi obrabiała żona z dziećmi.Mój dziadek jak tylko potrafił utrzymać pług chodził w pole i orał.Do Szkoły chodził tylko zimą i ukończył tylko 3 klasy.
A może Ty dodasz coś ze swego podwórka.
Danka
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

Mam na myśli dokładnie to co napisałem
Pytanie "co było powodem migracji w niecałych ostatnich czterech dekadach XIX wieku osób z uwłaszczonych niewielkim nadaniem, dużych rodzin, pozbawionych tym samym ukazem ochrony dworu wydaje mi się zbyt banalnym, aby było postawione przez Kubę.

Jemu bardziej chodziło chyba o wcześniejszu okres, kwestię przywiązania do ziemi etc
A pierwsza moja reakcja "określenie 'daleko' na 40 km bardziej świadczy o naszym wyobrażeniu warunków sprzed 200 lat niż o tych warunkach";)
Migrowali i chłopi i rzemieślnicy i mieszczanie i szlachta i duchowni. I biedni i niebiedni i dość zamożni i bardzo zamożni. Skoro zjawisko było tak szerokie (choć niekoniecznie powszechne), to może było coś bardziej uniwersalnego niż "nie ma co jeść" (abstrahując od tego, czy nie było -okresowo na pewno nie było, nie tylko na wsiach)
Co wyraziłem poprzez "nadzieja" - syntetycznie:)

Jak się pytałem mojego dziadka co było powodem ściągania ze wsi do miast i miasteczek w latach 20-30 XX wieku osób zatrudnianych prawie za "michę i łóżko" spojrzał na mnie zdziwiony i odpowiedział "oświata i cywilizacja, nadzieja, że dzieci będą mieć łatwiej"
zdziwiony, że pytam o tak proste rzeczy
Nie "po przybyciu mieli lepiej" a "mieli nadzieję, że w następnym pokoleniu będzie lepiej"
to chyba ten sam mechanizm co i za Wielką Wodę pchał i kusił Syberią...może tyle różny od dzisiejszego, że nie oczekiwana efektu natychmiast, już, od razu
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
kotik7

Sympatyk
Mistrz
Posty: 453
Rejestracja: wt 17 sie 2010, 16:13

Post autor: kotik7 »

W moich pytaniach chodziło przede wszystkim o to, żeby logicznie ułożyć sobie fakty dotyczących tych rodzin, które się przenosiły. Cały czas nie wiem tylko, czemu wybór nie padał na pobliskie dwory i wsie, a te bardziej odległe. Przytoczę może jeszcze jedną historię.

W 1823 Sobańscy wzięli ślub w Brzeźniu. Urodziła im się trójka dzieci, ale dzieciństwo przeżyło maksymalnie dwoje. W 1833 matka dzieci umiera. Natomiast w 1844 roku, w par. Wojków, znajduję akt ślubu pierwszego z dzieci-17-letniej Marianny, której rodzice nie żyją, w służbie zostającej.
(co ciekawe, ksiądz napisał, że rodzice nie żyją, a z boku jest dopisek "i rodziców nowozaślubionej" odnoszący się do zgody na małżeństwo). W 1843 roku umarł też dziadek Marianny(w par. Brzeźnio), podczas gdy z pozostałej trójki dziadków tylko jedno mogło jeszcze żyć(nie mam informacji). Wojków i Brzeźnio dzieli od siebie kilka innych parafii i dworów i zastanawiam się, dlaczego 17-letnia sierota trafiła akurat tam, kto mógł jej przy tym pomóc, skąd wiedziała, że tam dostanie się na służbę. Trudno mi uwierzyć, że sama mogła udać się w drogę i szukać miejsca, w którym mogłaby żyć, chociaż w zasadzie to możliwe(polska gościnność :) ) Takie przypadki są ciekawsze od migracji całej rodziny, bo kiedy migruje rodzina powód jest chyba dużu prostszy.
Kuba
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

Kuba:
raczej indukcję niż dedukcję bym stosował
tzn nie wnioskuj z "wszyscy wiedzą, że było tak i tak" ->więc w przypadku Twojej rodziny było "tak i tak" bo to jest obarczone błędem podstawowym
brakuje cały czas powaznym opracowań źródłowych, do których tu i teraz zaczynamy mieć powszechny, tani dostęp

w nieodległej (co prawda to rzecz względna) przeszłości często bywało, że gdy ktoś zaczynał na źródłach pracować (przykład obecnego szefa Komisji Demografii Historycznej Polskiej Akademii Nauk) to "wszyscy wiedzą" w gruzach legło
nie twierdzę, że wszystko co było napisane to szmelc:) ale miej odwagę na własne badania, na własne teorię i ich sprawdzanie

Przy ww zastrzeżeniach:
"moje" migracje (mało chłopskie co prawda) prawie zawsze były "nie w ciemno" - zawsze jakiś punkt zaczepienia "w mieście" był
a były różne, daleka rodzina, znajomi, chrzestni znajomych, starający się o rękę kogoś z rodziny - to takie co mają pokrycie w ASC, poza tymi wiele hipotetycznych
jasne, jakoś ten pierwszy punkt koncentracji musiał zaistnieć, ten pierwszy 'do którego się jechało" decyzję "w ciemno" musiał podjąć
ale potem szło;)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
danisha

Nieaktywny
Tytan
Posty: 1136
Rejestracja: wt 01 maja 2007, 21:32

Post autor: danisha »

Ależ ja się zgadzam całkowicie, że powodem tych migracji była Nadzieja na lepsze jutro .W końcu nadzieja przyświeca wszystkiemu co robimy.
Ale wątek miał dotyczyć migracji chłopów( nie szlachty,mieszczan,kapłanów) i to właśnie w XIX wieku ,chociaż nie wiem skąd myśl, że tylko w ostatnich czterech dekadach.
Chłopi przenoszący się z miejsca na miejsce ,rok po roku,czy też co jakiś czas, nie zostawiali za sobą majątku tylko zabierali z sobą węzełki i szli tam gdzie mogli dostać dach nad głową i coś do jedzenia.Dla nich podstawową sprawą to było przetrwać.Nikt nie wątpi, że chcieli dla swoich dzieci lepszej doli,tylko większości z nich nie było stać na naukę a szczególnie uczęszczania do szkół miejskich.
Dobrze było jeśli któreś z dzieci poszło terminować u jakiegoś rzemieślnika.
Z miejsca na miejsce nie przenosił się co roku chłop, który miał dużą gospodarkę.On mógł ją sprzedać i kupić gdzieś indziej lepszą, ale nie co roku.
Szkoły były płatne, więc posłać na naukę dziecko, było dla chłopa nawet nieźle sytuowanego wielkim wydatkiem.Nie było wcale to tak powszechne, biorąc pod uwagę ilość chłopów na wsi.Nie mniej było.
A historia z Twoim dziadkiem to już niewątpliwie okres przedwojenny a to już zupełnie inna historia.Bo tak samo było w mojej rodzinie-dziadek za wszelką cenę starał się dzieci wysłać do szkoły.Jak ich było troje tak wszyscy skończyli studia.Ale dziadek i babcia nie dojadając przypłacili to gruźlicą.
Danka
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

staram się pokazać, że istnieje powiązanie pomiędzy migracjami różnych grup
stąd pojawienie się nie chłopów
zresztą o owczarzach było, gdzie chłop gdzie owczarz:)
skąd pomysł, że ostatnie cztery dekady? ja nie sugerowałem, że "tylko"
sugerowałem, ze dominujący obraz chłopa jest wytworzony poprzez "obrazki" z podręczników ukazujące stan wsi po 1863 roku, z upadającymi (moze za mocno, ale jednak) dworami, po tzw "uwłaszczeniu", po rozbiciu wieloletenich więzi dwór-wieś, gdy jeszcze nie było nowego modelu
i ten obraz jets na tyle dominujący, że przysłania nie tylko lata 20 XIX wieku ale czasem i wiek XVIII i niejednokrotnie XVI !!!
takie prawo kalki że przysłania:)

Co do tego "nie przenosił się chłop co miał dużą gospodarkę"
zgoda!
(btw: raczej nie sprzedawał i ni ekupował, transakacje ziemią wśród chłopów były rzadkością w tym czasie)

ale gdzie dzieci słał?
dzielił dużą na 4 małe?
wysyłał blisko? daleko? wyposażając w brzęczącą monetę?
opłacając coś? kursy?
kupując?
"wianująć"?

c.d. (jeśli) to wieczorem albo jutro:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
danisha

Nieaktywny
Tytan
Posty: 1136
Rejestracja: wt 01 maja 2007, 21:32

Post autor: danisha »

Kotik a "wieść gminna niesie".
Indeksuję parafie w lubelskim i świętokrzyskim. I to co napiszę to tylko moje wnioski na podstawie akt.Spotykam w nich osoby które przywędrowały z podkarpackiego, Górnego Śląska,poznańskiego i nawet Gdańska.Nikt by z tak odległych stron nie przybył w ciemno, nie mając jakiegoś punktu zaczepienia. Zawsze ktoś komuś przekazał, że tam potrzebują,albo że dobrze płacą.I ludzie szli.Młoda dziewczyna -sierota, też pewnie dowiedziała się od kogoś i szli inni, poszła i ona.Może z jaką ciotką ,koleżanką albo opiekunką?
Sąsiednia wieś z której wywodzi się rodzina mojej mamy, była siedzibą dziedzica.A ponieważ księgi tej parafii są od 1657 więc mam obraz przepływania ludności.W XIX wieku założono fryszerki(rudę przywożono w lubelskie z świętokrzyskiego) wyrabiano gwoździe. Później założono papiernię.Robotników ściągano skąd się dało.Wielu z tych ludzi zostało na miejscu wchodząc w związki z mieszkańcami sąsiednich wsi.Natomiast część gdzieś wywędrowała.
Szukając gdzie ktoś wywędrował ,dobrze byłoby prześledzić okolicę, wcale nie najbliższą, czy w danym czasie nie ruszyły gdzieś jakieś fabryki,warsztaty,itp.
Danka
Nagórski_Bogusław

Sympatyk
Mistrz
Posty: 694
Rejestracja: czw 29 gru 2011, 11:24
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Nagórski_Bogusław »

Witam z Krakowa!
Jakoś nie natrafiłem na stosowniejszy wątek dlatego proszę tu o pomoc.

Wędrówki i status owczarzy był tu nieraz opisywany.
Jak jednak traktowano "pasterzy bydła"?
Czy była to oddzielna grupa pracowników najemnych?

Jeden z moich przodków zmarł w 1821 roku w Bolimowie jako "miejski pasterz".
Wcześniej zatrudniał się po różnych wsiach jako "pasterz bydła".

Pozdrawiam
Bogusław
ODPOWIEDZ

Wróć do „Potrzebuję pomocy”