Żałoba
: ndz 17 cze 2012, 19:29
Indeksując Mierzwin czy też czytając akta mojej rodziny zdążyłam, już przywyknąć do bardzo szybkich kolejnych ślubów po śmierci pierwszej małżonki. Rozumiem też powody. Ot dziećmi ktoś musiał się zająć, ktoś musiał oporządzić gospodarstwo, gdy mąż pracował w polu. Choć nadal mnie to szokuje jak tracąc w jednym roku, np. 3 dzieci i żonę można po 2-3 miesiącach ponownie stawać na ślubnym kobiercu, ale trudno tak było. Ale coś mnie zastanawia a mianowicie jak to dawniej było od strony formalnej. Żałoba czy nie obowiązywało takie pojęcie?
A pytam dlatego, że właśnie niedawno znalazłam akt ślubu mojego przodka, który żenił się z wdową. W akcie tym jest wzmianka o specjalnym zwolnieniu kobiety od obowiązku 10 miesięcznej żałoby wydanym przez Prokuratora Królewskiego i Sąd. I tu zgłupiałam to jak mój inny przodek w lipcu chował żonę a w sierpniu wychodziły pierwsze zapowiedzi a we wrześniu ślub to było ok. a jako kobieta chciała wziąć ślub przed upływem żałoby to musiała mieć specjalne zgody?
Czy ktoś wie jaki wtedy obowiązywały przepisy
Dorota
A pytam dlatego, że właśnie niedawno znalazłam akt ślubu mojego przodka, który żenił się z wdową. W akcie tym jest wzmianka o specjalnym zwolnieniu kobiety od obowiązku 10 miesięcznej żałoby wydanym przez Prokuratora Królewskiego i Sąd. I tu zgłupiałam to jak mój inny przodek w lipcu chował żonę a w sierpniu wychodziły pierwsze zapowiedzi a we wrześniu ślub to było ok. a jako kobieta chciała wziąć ślub przed upływem żałoby to musiała mieć specjalne zgody?
Czy ktoś wie jaki wtedy obowiązywały przepisy
Dorota