Akt zgonu-żebraczka

Wzajemna pomoc w problemach natury genealogicznej. Przed wysłaniem zapytania proszę sprawdzić podforum tematyczne : Tłumaczenia metryk: łacina, niemiecki, rosyjski, ukraiński, angielski, francuski ; także tematy : Poszukiwania lub Stronę Główną Forum

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Marika

Sympatyk
Posty: 314
Rejestracja: pt 16 mar 2012, 08:57

Akt zgonu-żebraczka

Post autor: Marika »

"akt zgonu-żebraczka"

Pośród metryk, które otrzymałam z AP jest jedna dość "przykra" - moja prapra....babcia zmarła jako żebraczka.

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/760 ... 6dea3.html

I mam wątpliwości:
ponieważ zgon zgłosili chyba sąsiedzi i to dopiero po 5 miesiącach:
- czy ta informacja, że zmarła była żebraczką może być wiarygodna, czy też po prostu zgłaszający nie znali jej dokładnych danych i tak zapisano?

- czy sąsiedzi mogli podać po 5 miesiącach tak dokładne dane daty zgonu (dzień i godzina) i jak wobec faktu zgoszenia zgonu po 5 miesiącach ma się końcowa formułka "po przekonaniu się naocznie o zgonie..."?

Dane z aktu zgonu: Krystyna Włosińska, z d. Andruczyk, zm. 20.09.1853, Kukle, żebraczka, lat 70, ur. Giby. Zgon zgłoszono 22.02.1854.

Kasia
Awatar użytkownika
Gandalf_de_Grey

Sympatyk
Posty: 255
Rejestracja: sob 10 gru 2011, 19:59

akt zgonu-żebraczka

Post autor: Gandalf_de_Grey »

Salve Mariko,

Hmmm wedlug mnie sasiedzi musieli miec jakies informacje o zmarlej. Co do dokladnosci to raczej godzine tak sobie z sufitu napisali. Po prostu taka byla formula, ze trzeba bylo podac godzine, wiec moze na poczekaniu wymyslili. Fakt, ze tak pozno zglosili, moze byc taki, iz cos moglo sie wtedy cos dziac w okolicy (jakas pandemia?) lub moze z uwagi na stan zebraczy zostala znaleziona po takim czasie...
Mam podobny przypadek. Otoz szukajac rodziny mojej prapra.... babki znalazlem jakas zmarla zebraczke o tym samym nazwisku. Ba nawet moja praprapra.... dziadek zglaszal ow fakt. Mysle wiec, ze jakies relacje mogly byc miedzy nimi. Ale jesli byl zieciem, to by pewnie ksiadz napisal to...
Inna kwestia znajmosci. Moze sasiedzi znali ja od lat i tylko z jakiegos powodu podupadla tak finansowo, ze musiala zebrac.
Jesli jest podane np gdzie mieszkala, tzn w ktorym domu o jakim numerze (czasami podaja) to warto przesledzic czy ktos inny tam nie mieszkal. Poszukaj tez innych o tym samym nazwisku. Moze cos wtedy wyjdzie jak szydlo z worka.
Pozdrawiam :-)
Awatar użytkownika
Jol_Kla

Sympatyk
Legenda
Posty: 440
Rejestracja: pt 09 sty 2009, 15:12

akt zgonu-żebraczka

Post autor: Jol_Kla »

Witaj Kasiu,
2 lata temu miałam podobny problem do Twojego zadałam więc na forum pytanie : Czy żebrak znaczyło w 1846 to co dzisiaj czy było też inne znaczenie tego słowa?

Niezawodni koledzy starali sie mi pomóc:
Mierzejewski pisze: Zastanawiam się czy bardziej tu chodzi o status społeczny czy pokrewieństwo ?
Żebrakiem niekiedy nazywano osobę pozostającą bez stałego utrzymania, żyjąca na łasce innych (czasem krewnych)
Ale niech się wypowiedzą fachowcy
Tomek1973 pisze:W oczekiwaniu na specjalistów od wieku XIX, zobaczmy jak to wyglądało na Mazowszu w wieku XVIII.
W wieku XVIII chłop był tylko i wyłącznie użytkownikiem ziemi, a nie jej właścicielem. Istniało co prawda tak zwane "prawo zakupne" pozwalające na dziedziczenie ziemi i jej zbywanie, ale w praktyce było ono stosowane tylko w dobrach kościelnych i królewszczyznach. W dobrach prywatnych było ono kwestionowane przez dwór i uznawane za bezzasadne. W dobrach prywatnych, chłop był tylko bezterminowym dzierżawcą ziemi.
Wbrew pozorom, w owych czasach w doborze małżeństw nie kierowano się względami gospodarczymi. Dobór współmałżonków pod kątem ilości posiadanej ziemi, spłacania rodzeństwa, kwestii dziedziczenia jest charakterystyczny dla wsi pouwłaszczeniowej. W XVIII wieku nie było tego typu problemów. To dwór decydował o miejscu zamieszkania młodych i wyposazeniu ich w ziemię. I to dworu nalezała decyzja: czy młodzi dostaną swoją chałupę, czy będa mieszkali z rodzicami. Dwór dawał bydło, narzędzia i ziarno na siew. Co ciekawe - w owym okresie w zasadzie tylko w Małopolsce dobierano małżeństwa według przynalezności do tej samej grupy majątkowej. Na Mazowszu zaś, małżeństwa gospodarskich córek z parobkami były na porządku dziennym. Dla dworu liczyło się głównie, by nowe małżeństwo było zdrowe i pracowite, a stan posiadania był nieistotny. To nie rodzice, czy młodzi decydowali o małżeństwie. decydował o tym dwór i jego potrzeby ekonomiczne. Na straconej pozycji stały głównie sieroty płci obojga i wdowy - oni w kwestii własnego zamęścia czy ożenku mieli do powiedzenia najmniej. Dwór stosował różnego rodzaju zachęty: wyprawiano wesele na dwoerski koszt, pożyczano pieniądze na zaręczyny czy dawano wódkę na zaloty. Pilnowano nawet proboszczów, by nadmiernie nie śrubowali opłat. Młodym małżeństwom udzielano pożyczek, jeszcze bardziej uzależniających ekonomicznie. Z drugiej strony - nieudzielanie pożyczek było często powodem zbiegostwa. Każdy zbiegły chłop, to puste gospodarstwo i straty dla dworu. Uzależnienie ekonomiczne było na rękę dworowi, ale nie mogło byc zbyt duże. Wbrew pozorom, ówczesna ekonomia była nieustannym balansowaniem na cienkiej linie. Dwór dając chłopom narzędzia, bydło i konie, mógł później żadać większej pańszczyzny. Należy tez pamiętać, że w każdej chwili leniwy chłop mógł zostac zdegradowany do poziomu komornika, a pracowity parobek mógł się stać gospodarzem pełną gębą.
A co z ludźmi starszymi?
Ich los był o wiele gorszy, niż po uwłaszczeniu. W XVIII wieku na Mazowszu, rzadko którzy rodzice byli współgospadarzami razem z własnymi dziećmi. Starzy ludzie musieli się utrzymywać z wyrobnictwa, żebraniny czy też byli pastuchami we dworze. Wbrew pozorom, pełnili oni ważną rolę w owczesnej społeczności wiejskiej. Byli niejako strażnikami tradycji, a poprzez posiadany zasob doświadczenia cieszyli się szacunkiem dworu i odgrywali poważną rolę w szczątkowym podówczas wiejskim samorządzie.
A jak to było w wieku XIX?
tomek
Jol_Kla pisze:Dziękuje Tomku,
Stanisław żył na środkowym Podlasiu w wiosce typowo włościańskiej (blisko tzw dominium Klimczyce którego właścicielami byli w tym czasie Podczascy). Jak wspomniałam w tej małej wiosce (5 domów) żyło więcej osób o tym nazwisku blisko z sobą spokrewnionych a Stanisław to tradycyjne imię w tej rodzinie występujące w każdym pokoleniu. Na tym opieram przeświadczenie, że to była także jego rodzina. Jeden z jego prawdopodobnych bratanków był gumiennym dworskim. Inni pracowali na własnej ziemi. Świadkowie zgłaszający śmierć Stanisława to bliscy sąsiedzi wielokrotnie wymieniani w innych aktach jako świadkowie i chrzestni.
Czyżby to określenie to jednak status społeczny Stanisława ?
Jola
Sądzę, że to jednak określenie statusu społecznego zmarłej.

pozdrawiam
Jola
Marika

Sympatyk
Posty: 314
Rejestracja: pt 16 mar 2012, 08:57

Post autor: Marika »

Dziękuję za wszystkie wyjaśnienia.
Zmarła na pewno nie miała już męża, gdyż zmarł prawie 20 lat przed nią, ale miała przynajmniej 4 dzieci, stąd moje zdziwienie, że zmarła jako żebraczka.

Kasia
Sawicki_Julian

Sympatyk
Posty: 3423
Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski

akt zgonu-żebraczka

Post autor: Sawicki_Julian »

Witam, widziałem w latach 50 takich żebraków, byli to ludzie starsi, czasem kalecy, przez cały dzień zbierali sobie na na zimę, mąkę, kasze, ludzie dawali co mogli , a na noc trzeba było się gdzieś zatrzymać, albo u dobrych ludzi albo szli do sołtysa i tam wyznaczał gdzie iść spać lub u samego sołtysa nocowali. Taka wizyta trwała u każdego około pół godziny, ( jak pamiętam ) dawali od ręki jeść i wypytywali skąd i gdzie mieszka ta czy ten żebrak. W latach 1853 też była bieda w Polsce, szalały epidemie i zaborcy raczej nie pomagali w biedzie, więc by nie umrzeć z głodu pra..babcia samotna zmuszona była iść po prośbie, choć może było pole, ale lata nie te by pracować samej.
Kasiu w Twoim przypadku to można zacząć szukać od tej metryki, pisze tam ; działo się we wsi chyba Kamielnej Borzniki, to czy to jest parafia dla wsi Kukle, czy wieś Kukle jest w innej parafii.
Mogło być tak ze pra..babcia we wrześniu poszła sobie w teren do ludzi by uzbierać zapasów na zimę, ( emerytur nie było na wsi ) , a ze miała 70 lat to śmierć ją spotkała w drodze. I co dalej, do domu nie było po co jej odwozić bo i tak nie było może tam nikogo, to ją pochowali w tej parafii gdzie zmarła.
Druga wersja może być taka że to ta sama parafia tylko nie było księdza miejscowego na czas pogrzebu, obcy pochował, a miejscowy ( nowy ) jak chodził po kolędzie np. w styczniu, oni mają kartotekę każdego parafianina, zapytał o pra..babcie sąsiadów, wtedy dowiedział się o pochowku i nakazał tym świadkom, może sąsiadom którzy wiedzieli dokładnie dzień i godzinę zejścia z tego świata pra..babci, by się zgłosili na plebanie spisać akt. I tak się stało, ale pisali dokładnie kiedy to było i kiedy metryka została spisana, tak to mogło być, może ktoś ma ( zna ) inną wersie tego zdarzenia ; pozdrawiam - Julian
wojad121

Sympatyk
Posty: 265
Rejestracja: śr 15 kwie 2020, 10:35

akt zgonu-żebraczka

Post autor: wojad121 »

Witam,
w akcie zgonu z 1849 roku napotkałem na zapis: wdowa żebraczka włościanka we wsi Czekarzewicach zamieszkała córka z imion niewiadomych rodziców już nie żyjących.
Zgon zgłaszał syn ww kobiety.
Jak zinterpretować ten zapis?

Pozdrawiam
Wojciech Adamczyk
sbasiacz

Sympatyk
Mistrz
Posty: 2591
Rejestracja: śr 11 lut 2015, 16:06
Lokalizacja: Warszawa i okolice

akt zgonu-żebraczka

Post autor: sbasiacz »

że syn nie znał jej rodziców a swoich dziadków, że była wdową, włościanką ze wsi Czekarzewice, była uboga, chciała pomóc synowi i żebrała, co tu interpretować
pozdrawiam
BasiaS
wojad121

Sympatyk
Posty: 265
Rejestracja: śr 15 kwie 2020, 10:35

Re: akt zgonu-żebraczka

Post autor: wojad121 »

sbasiacz pisze:że syn nie znał jej rodziców a swoich dziadków, że była wdową, włościanką ze wsi Czekarzewice, była uboga, chciała pomóc synowi i żebrała, co tu interpretować
Jak w tytule...chodzi o żebraczkę. Więc żebraczka i włościanka się wyklucza. Nie chciałem wyrywać dwóch słów z kontekstu zdania.

Pozdrawiam
Wojciech Adamczyk
olaf17

Sympatyk
Ekspert
Posty: 52
Rejestracja: pt 20 mar 2015, 11:43
Kontakt:

Re: akt zgonu-żebraczka

Post autor: olaf17 »

Dla mnie nic się nie wyklucza. Obrazowa analogia: Chłopi, Agata. Kiedyś z mężem uprawiała ziemię "była gospodynią". Na starość żebrała, a niby mieszkała u dzieci...

Emerytur wtedy nie było i jak się nie dawało rady to się szło na utrzymanie lub na żebry.

A jeszcze do pierwszego postu:
1. Zgłaszający mieli jakąś wiedzę o zmarłej
2. Zgłoszenie 5 miesięcy po i tak dokładne mogło wynikać z tego że ksiądz zapisał sobie to w raptularzu czy na karteczce i po czasie się zreflektował.
3. Zgłoszenie było to do czegoś potrzebne ? Podatki albo co ? i się komuś przypomniało żeby zgłosić ?
Ostatnio zmieniony pn 31 sie 2020, 11:43 przez olaf17, łącznie zmieniany 1 raz.
====
Michał
wojad121

Sympatyk
Posty: 265
Rejestracja: śr 15 kwie 2020, 10:35

Re: akt zgonu-żebraczka

Post autor: wojad121 »

olaf17 pisze:Dla mnie nic się nie wyklucza. Obrazowa analogia: Chłopi, Agata. Kiedyś z mężem uprawiała ziemię "była gospodynią". Na starość żebrała, a niby mieszkała u dzieci...

Emerytur wtedy nie było i jak się nie dawało rady to się szło na utrzymanie lub na żebry.
Dziękuję.
Andrzej75

Sympatyk
Posty: 15141
Rejestracja: ndz 03 lip 2016, 00:25
Lokalizacja: Wrocław

Re: akt zgonu-żebraczka

Post autor: Andrzej75 »

wojad121 pisze:Więc żebraczka i włościanka się wyklucza.
Dlaczego ma to się wykluczać? Żebractwo to sposób, w jaki zdobywała pieniądze na życie, a włościaństwo to stan społeczny, do którego należała. Żebracy byli w różnych warstwach społecznych: wśród włościan, mieszczan, szlachty.
Pozdrawiam
Andrzej
PS. Na znak, że moje tłumaczenie zostało zaakceptowane, proszę edytować pierwszy post, dopisując w temacie – OK (dotyczy działu tłumaczeń).
https://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopic-t-59525.phtml
jamiolkowski_jerzy

Sympatyk
Adept
Posty: 3178
Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24

Re: akt zgonu-żebraczka

Post autor: jamiolkowski_jerzy »

Włościanin i żebrak się wyklucza? A czemu? jeśli szlachcic mógł zejść na żebry. Mam kilka metryk Jamiołkowskich z parafii w Sokołach.
Po raz pierwszy metryka akt 59 z 21 stycznia 1813 zgonu w Jamiołkach Piotrowiętach Bartłomieja Jamiołkowskiego lat 80 żebraka I uwaga! o zgonie powiadamiają syn Antoni lat 39 i sąsiad Jan Jamiołkowski lat 70.Trzeba by czasu na wnikliwe analizy ale że to nie moi to sadzę tylko że ojciec nie chciał być obciążeniem na i z własnego wyboru poszedł na żebry.
W latach 1849 1870 znalazłem więcej takich zgonów Przecież drobna szlachtę też dotykała bieda. I może inne jeszcze okoliczności. Przykładowo w Penzach zapisano nawet kilka zgonów żebraków z tej samej rodziny Jamiołkowskich (na pewno odwiecznej szlachty) dzieci Franciszka i Anieli Koćmierowskiej i ich samych. Franciszek z Anielą ożenił się w1827. Zapisy o żebractwie pojawiły się od 1849. Cos w tej rodzinie musiało się chyba cos jeszcze stać prócz biedy (inwalidztwo?) że zeszli na żebry. We wszystkich są z imienia i nazwiska świadkowie.
A co powiedzieć kiedy taki (taka) szli na żebry do innych parafii. Tam umierali nieznani. Jeśli byli ze szlachty to na pewno tego im nie wpisywano
wojad121

Sympatyk
Posty: 265
Rejestracja: śr 15 kwie 2020, 10:35

Re: akt zgonu-żebraczka

Post autor: wojad121 »

Dziękuję Państwu za wymianę doświadczeń.

Pozdrawiam
Wojciech Adamczyk
ODPOWIEDZ

Wróć do „Potrzebuję pomocy”