Napisałem już jak widzę drogę do integracji Środowiska. Teraz, z uporem lepszej sprawy, jeszcze raz napiszę
dlaczego musimy się integrować. Dlaczego ze słabo zorganizowanej masy musimy stać się siłą mówiącą jednym głosem.
Instytucje istnieją po to aby służyć obywatelom. Jest to truizm. Archiwa Państwowe, USC, podobnie jak np. biblioteki, muzea znajdujące się pod opieką państwa i utrzymywane z pieniędzy podatników nie istnieją dla rządu czy też samych siebie ale istnieją dla społeczeństwa. Każde z nich ma swoją misję. Sposób ich działania i ich sprawność powinny być poddane kontroli społecznej. Źle się dzieje jeśli instytucje takie istnieją dla samych siebie. Jeśli one same, nie licząc się z czynnikiem społecznym, oceniają swoją pracę i potrzeby tych którym powinny służyć (społeczeństwu) wówczas nie jest dobrze. Pamiętamy skandal w atmosferze którego ruszała Polska Biblioteka Internetowa i olbrzymią niegospodarność do jakiej dochodziło gdy pieniądze wydatkowane zostają dla dobra tych co podpisują faktury. Szczególnie powinniśmy się skupić na własnym podwórku, a więc na instytucjach z których pomocy korzystają genealodzy. Archiwa Państwowe (NDAP) same decydują o swoich potrzebach ponieważ Środowisko jest niezorganizowane, a tym samym nie jest w stanie pełnić funkcji doradczej czy opiniotwórczej. Ponieważ w „mętniej wodzie ryba lepiej bierze” są siły które żadnej kontroli, w tym kontroli społecznej, nie chcą.
Ponad połowa klientów AP to genealodzy. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że istnieje rynek genealogiczny. Do środków otrzymywanych z budżetu Archiwa Państwowe mogą dorobić poprzez wykonywanie kwerend genealogicznych i bezprawne narzuty do cen kopii akt. Oprócz AP na kwerendach zarabiają ludzie mający do tych akt dostęp. Opinia jest jak cień i zależy od oświetlenia. Znajdą się więc opinie głoszące, że AP należy wspomóc, bo środki są niewystarczające, potrzeba remontów, ceny prądu rosną itp. więc AP muszą dorobić wzrastające koszty utrzymania. I oto znalazł się sposób na pozyskanie dodatkowych środków, bez obciążania podatnika. Czy aby na pewno? Moim zdaniem dochodzi do patologii. Po co służyć za darmo jak można zarabiać? Istnieje więc groźba, że aby zwiększyć strumyk gotówki za przeprowadzanie kwerend, dysponenci archiwaliów ograniczą pomoc udzielaną bezpłatnie, a nawet wprowadzą ograniczenia i utrudnienia. Istniejące pomoce archiwalne, indeksy lepiej jest im ukryć głęboko w szufladzie niż pozwolić aby genealodzy sami się obsłużyli a pieniądze przeszły bokiem. Z Archiwami Diecezjalnymi, które nie podlegają kontroli społecznej (wiernych) a jedynie władzom kościelnym jest podobnie. Słyszałem skargi że niektóre z nich udostępniają swoje zasoby raz w tygodniu lub co drugi, trzeci dzień przez kilka godzin co przyjazd genealoga z drugiego końca kraju czyni ekonomicznie nieuzasadnionym. Zamknięcia z powodu remontów przedłużają się natomiast odpłatne kwerendy przyjmowane i realizowane są na bieżąco. Oczywiście nie wszędzie jest źle. Często w AD jest lepiej niż w AP. Przykład archiwum pelplińskiego jest godny naśladowania i jest naśladowany choćby przez Archiwum Diecezji Warszawsko – Praskiej.
Wracając do Archiwów Państwowych otrzymują one środki celowe z budżetu, jak również mogą takie uzyskiwać z UE na realizowane prze siebie projekty. Istnieje duże ryzyko, że nie zostaną one właściwie wykorzystane. Zostaną dla przykładu zeskanowane lub nawet udostępnione on-line dokumenty do których zagląda średnio 1 osoba na 20 lat. Ich popularność po opublikowaniu on-line pewnie wzrośnie ale raczej z ciekawości co tam zostało opublikowane niż z ich wartości dla szerokiego kręgu odbiorców. Jednocześnie usłyszymy zatroskane głosy, że księgi metrykalne są w złym stanie, szkodzi im kserokopiarka i niskie ceny kserokopii i aby je chronić należy je ukryć przed genealogami. Zajrzyjmy jak problem usiłują rozwiązać za miedzą. Zajrzyjmy na
http://www.epaveldas.lt/vbspi/lang.do?language=en W dolnym rogu widać znajome logo UE. Na podobny projekt w Polsce można by uzyskać wsparcie ze środków unijnych. Skanując i umieszczając on-line księgi metrykalne w internecie problem kserowania zniknie. Zważywszy, że genealodzy stanowią większość klientów AP oraz że taki projekt ma dla genealogów olbrzymia wartość wydaje się że powinien on doczekać się szybkiej realizacji. Czy jednak tak się stanie. Są siły lub jak kto woli grupy interesu , które będą dążyć do tego aby tak się nie stało, ale są też siły przyjazne genealogom i wierne misji jaką pełnić winny archiwa. W którą stronę pójdą AP, może zależeć to także od czynnika społecznego. Oczywiście jeśli taki wykrystalizuje się z naszego środowiska, jeśli będziemy potrafili w sprawach najważniejszych mówić, jednym, silnym głosem. Jeśli pozostaniemy niezorganizowaną masą narzekającą po cichu na różnych forach to nic się nie zmieni, a być może się pogorszy. Nie wystarczy opowiadać się za konkretnymi rozwiązaniami, podsuwać pomysły realizacji nowych projektów. Oczywiście problemów jest więcej. Kolejną instytucją na jaką jesteśmy skazani jest podlegający MSWiA Urząd Stanu Cywilnego. W ostatnim czasie, również dzięki staraniom PTG i opinii Rzecznika Praw Obywatelskich, poprawiła sie sytuacja z otrzymywaniem kserokopii akt metrykalnych. Nie znaczy to, że jest już tak dobrze, że lepiej być nie może. "A właśnie że może" jak w innej sprawie wypowiedział się Piotr Fronczewski. Chcemy by MSWiA oraz USC uznały prawo Towarzystwa Genealogicznego do wglądu do akt metrykalnych i istniejącym pomocy archiwalnych (indeksów) nie żądając przy tym wskazania interesu prawnego. Naszemu Środowisku potrzebna jest organizacja, która zdolna będzie bronić naszych interesów.
Kuba Sienkiewicz pisze:Wszyscy zgadzają się ze sobą, a będzie dalej tak jak jest
Musimy więc zjednoczyć się w realizacji najważniejszych celów. Polskie Towarzystwo Genealogiczne widzi tu swoją rolę. Aby jednak coś osiągnąć musimy być postrzegani jako reprezentanci naszego Środowiska a nie tylko jako jedno z kilkunastu TG. Stąd apel Polskiego Towarzystwa Genealogicznego o wsparcie w naszych staraniach w walce o lepsze jutro genealogii polskiej. Wszyscy razem i każdy z osobna ponosimy odpowiedzialność za nasze wybory.
Odpowiedzialność poniesiemy również za nie podjęcie działania w chwili gdy mobilizacja jest konieczna. Każdy musi się opowiedzieć czy popiera działania nakreślone przez PTG czy też ich nie popiera. Od tej decyzji nie można się wstrzymać. Tak albo nie. Nie ma tu opcji zasadniczo popieram ale ... . Jeśli ktoś widzi nasze przyszłe działania inaczej to również zapraszam do PTG gdzie na temat strategii będziemy dyskutować.