Dozorca fabryki (lata 60 -te XIX) - czym się zajmował?

Wzajemna pomoc w problemach natury genealogicznej. Przed wysłaniem zapytania proszę sprawdzić podforum tematyczne : Tłumaczenia metryk: łacina, niemiecki, rosyjski, ukraiński, angielski, francuski ; także tematy : Poszukiwania lub Stronę Główną Forum

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Avalon77

Sympatyk
Posty: 90
Rejestracja: pt 15 paź 2010, 11:15
Lokalizacja: Warszawa

Dozorca fabryki (lata 60 -te XIX) - czym się zajmował?

Post autor: Avalon77 »

Witam, jeden z moich przodków był dozorcą w fabryce (cukrownia). Wcześniej pracował jako ekonom. Czy zakres obowiązków ówczesnego dozorcy był podobny do dzisiejszego rozumienia tej funkcji (np. ochrona budynków, mienia)?

Pozdr
A.
saturnin

Sympatyk
Posty: 173
Rejestracja: pt 16 sty 2009, 14:26

Dozorca fabryki (lata 60 -te XIX) - czym się zajmował?

Post autor: saturnin »

Mam przed sobą listę imienną urzędników górniczych i hutniczych zostających w służbie rządowej w l. 1830-31 w Królestwie Polskim, na której wśród wymienionych stanowisk wielokrotnie powtarza się nazwa „ dozorca” – bez sprecyzowania pełnionej funkcji lub z takimi określeniami jak np. dozorca kurzaczy, dozorca pieca, dozorca cegielni. ( kurzacze” – taką nazwę nosiło jedno z urządzeń w dawnej hucie).
Nie wiem czy się nie mylę, ale wydaje mi się, że powyższa informacja może stanowić podstawę do wnioskowania, iż dozorcę w dawnym zakładzie przemysłowym możemy uznać za przedstawiciela średniego (niższego?) personelu dozorczego, bezpośrednio nadzorującego jakiś fragment procesu produkcyjnego lub pracę jakiegoś większego urządzenia.
Dla poparcia tego twierdzenia znajduję jeszcze jedną przesłankę: otóż na wspomnianej liście figuruje niejaki Józef Jaworowski – dozorca kurzaczy. W innym dokumencie, dotyczącym tego samego zakładu, tenże sam Jaworowski nazwany jest „ doglądaczem” kurzaczy. – a więc kimś kto nadzoruje, dogląda…
Pozycja dozorców w hierarchii administracyjnego personelu fabrycznego chyba nie była zbyt wysoka. Może o tym świadczyć porównanie wynagrodzeń urzędników i oficjalistów w jednym z zakładów położonych w okolicy Kielc w 1827 r.: konduktor Hoffman 4000 złp, zawiadowca Szmidt 2400 złp, pisarz Kukowski 1800 złp, asystent 1200, 4 dozorców po 730, 2 stróżów po 365. W innym miejscu: inż. budowli Fritsche 5000 złp, zawiadowca Rose 3000, 4 asystentów po 1500, pisarz i kasjer Wassert 2400, zawiadowca materiału i rekwizytor Burdo 1800, 8 dozorców ogółem 5840: Ossowski, Zagórski po 730, 4 dozorców po 3 złp dziennie, 2 dozorców po 1,5 złp dziennie, 4 stróżów, ogółem 1460 złp. (podaję za pracą Natalii Gąsiorowskiej-Grabowskiej”, Z dziejów przemysłu w Królestwie Polskim 1815-1918”, PWN 1965

Pozdrawiam
Piotr
Sawicki_Julian

Sympatyk
Posty: 3423
Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski

Dozorca fabryki (lata 60 -te XIX) - czym się zajmował?

Post autor: Sawicki_Julian »

Witam, w dawnym prywatnym zakładzie czy cukrowni dozorca był tak jak we dworze, po zachodzie słońca przejmował opiekę na prywatna własnością ( miał nadzór ), zamykał bramy i z psami pilnował majątku czy zakładu do rana, czyli jak ekonom tylko praca w nocy.
Potem się trochę zmieniało, dozorca był ten odpowiedzialny i mający w opiece dany zakład szczególnie po godzinach pracy urzędników i fizycznych pracowników. A jego miejsce pracy to brama, w dzień wpuszczał i wypuszczał pojazdy i ludzi, a w nocy pilnował całości zakładu i oczywiście pracowali na zmiany, czyli było co najmniej dwóch dozorców, po 12 godzin pracował każdy, dzisiaj jest podobnie ; pozdrawiam - Julian
saturnin

Sympatyk
Posty: 173
Rejestracja: pt 16 sty 2009, 14:26

Dozorca fabryki (lata 60 -te XIX) - czym się zajmował?

Post autor: saturnin »

Z całym szacunkiem, ale Pański opis odnosi się do trochę nam bliższych czasów. W połowie XIX wieku obowiązkami, które Pan przypisuje dozorcy zajmował się stróż. Nie należy też tworzyć prostych analogii miedzy oficjalistami fabrycznymi a folwarcznymi czy dworskimi.
Pozdrawiam
Piotr
Sawicki_Julian

Sympatyk
Posty: 3423
Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski

Dozorca fabryki (lata 60 -te XIX) - czym się zajmował?

Post autor: Sawicki_Julian »

Piotrze, także z szacunkiem i nie podważam Twojej opinii tylko pisze swoją, ale nie z książki, bo książkom wierze pół na pół, czyli dozorca a stróż to to samo zajęcie. Tylko lata 1860 to czasy zaborów i prykazów głupich było mnogo np. tu w necie wyczytałem z tamtego okresu że jest Dozorca Rzeki Wisły. Podałem co robił dozorca, a nie stróż ale to samo, mam kilkanaście listów ze dwora z roku 1920 i według ich podałem, to jest z praktyki, a nie z książki co robił dozorca i w dodatku tak dwór jak przy nim cukrownia także były prywatne. Trzeba także wiedzieć że w roku 1860 nie było prądu i wody w kranie i w ścianie, koło wodne i pasy transmisyjne napędzały urządzenia, beczki z drzewa się ciągle obracały, także woda pitna pewnie była pompowana papą ręczna lub dowożona beczkowozem, taki dozorca miał za zadanie pilnować wszystkiego, także stawideł by woda miał poziom aby obracać koło wodne. Byłem w takiej cukrowni w Czętocicach koło Ostrowca, była założona 200 lat temu i co nieco widziałem te drewniane urządzenia, trzeba też dodać ze sezon w cukrowni jest jesienią po wykopaniu buraków kiedy to są najdłuższe noce i do rana można się było spora napracować, jeśli były suszarnie to i w piecu trzeba było podtrzymywać ogień w nocy. Nie obstaje przy swoim ze wiem lepiej, tyko podaje jak to drzewiej bywało ; pozdrawiam - Julian
saturnin

Sympatyk
Posty: 173
Rejestracja: pt 16 sty 2009, 14:26

Dozorca fabryki (lata 60 -te XIX) - czym się zajmował?

Post autor: saturnin »

Czyli, sądząc po tym, jak Pan scharakteryzował zajęcia dozorcy cukrowni, można powiedzieć, że w zasadzie jesteśmy zgodni: ten człowiek dbał o to, aby urządzenia cukrowni funkcjonowaly prawidłowo – nie był więc żadnym stróżem, ale kimś dużo więcej.

W dawnej polszczyźnie termin „dozorca” miał trochę szersze znaczenie niż w naszych czasach. Linde w swoim słowniku tłumaczy go w ten sposób: „co dozór ma, dozór mający, dozorujący, dozieracz, doglądacz, przystaw, rządziciel, kierujący kim”. A zatem, jak Pan widzi, tutaj chodzi nie tylko o kogoś, kto czegoś biernie pilnuje, ale raczej aktywnie opiekuje się, dogląda, kieruje – czyli w jakimś stopniu również zarządza, nakazuje – ma zapewne podwładnych.
Lata 60.dziewiętnastego wieku w Polsce należą jeszcze do epoki przedindustrialnej; w dalszym ciągu dominowały niewielkie i dość prymitywne zakłady przemysłowe , dlatego wciąż posługiwano się archaicznym nazewnictwem. Dopiero później (począwszy od l. 70.XIX w.) wraz z rozwojem nowoczesnego przemysłu i idącą za tym większą specjalizacją zawodów, ukształtuje się nowa, bardziej współczesna, znajoma nam, terminologia.
No i jeszcze jedna rzecz: dla osoby, która w przeszłości wykonywała zawód ekonoma, zmiana zajęcia na stróżowanie, jak Pan sugeruje, niewątpliwie byłaby czymś w rodzaju deklasacji. Oczywiście nie jest to całkiem wykluczone - w tamtych czasach o posadę oficjalisty nie było łatwo - i w razie jej utraty niektórzy zmuszeni byli chwytać się pierwszych lepszych zajęć….ale wydaje mi się to mało prawdopodobne.
Pozdrawiam
Piotr
Sawicki_Julian

Sympatyk
Posty: 3423
Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski

Dozorca fabryki (lata 60 -te XIX) - czym się zajmował?

Post autor: Sawicki_Julian »

Witam Piotrze, powinniśmy tu pisać po imieniu, ale w każdym razie odpowiedzieliśmy na pytanie pytającego A., czy to będzie wystarczające niech sam się wypowie, tu nie widać też tłoku z podpowiedziami. A ja z natury tak jak Włodek przystępuje do pomocy jak umiem by nie pozostawały pytania nie docenione ; pozdrawiam - Julian
Ostatnio zmieniony pt 31 sie 2012, 18:16 przez Sawicki_Julian, łącznie zmieniany 1 raz.
Staporek_Kamil

Sympatyk
Mistrz
Posty: 196
Rejestracja: pt 03 lut 2012, 19:16

Dozorca fabryki (lata 60 -te XIX) - czym się zajmował?

Post autor: Staporek_Kamil »

Saturninie
Kurzacz nie jest urządzeniem - to jeden z wielu "kunsztów" jakim parali się nasi przodkowie. Kurzacze wytwarzali wegiel drzewny na potrzeby m in hutnictwa w XVIII i XIX wieku - na terenach tzw Zagłebia Staropolskiego też. Ówczesne wielkie piece (wczesniej były to mniej lub bardziej prymitywne dymarki) do wytopu żelaza "chodziły" na węgiel drzewny. Zmiany w technologii wytopu m in zastosowanie koksu z przerobu węgla kamiennego przyczuniły się do zaniku profesji kurzacza pod koniec XIX wieku
Kamil Stąporek
saturnin

Sympatyk
Posty: 173
Rejestracja: pt 16 sty 2009, 14:26

Post autor: saturnin »

Staporek_Kamil pisze: Kurzacz nie jest urządzeniem
Zgadza się. Przepraszam, nie sprawdziłem tego wcześniej.

Pańskie sprostowanie zwraca uwagę na istotny element, który nie został w mojej wypowiedzi wyraźnie zaznaczony - otóż do wszystkich wymienionych zatrudnień dozorców w fabrykach często dochodził jeszcze nadzór nad robotnikami.

Dziękuję i pozdrawiam
Piotr
ODPOWIEDZ

Wróć do „Potrzebuję pomocy”