Problemy PTG - z perspektywy sympatyka
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
Problemy PTG - z perspektywy sympatyka
Witam,
proszę potraktować mój głos jako wystąpienie sympatyka PTG i strony genealodzy.pl, osoby zainteresowanej genealogią i jej propagowaniem, której nie zależy na osobistych celach.
Z rozmów, które prowadzę z osobami digitalizującymi/ indeksującymi wynika, że jesteśmy w tej chwili na etapie potrzeby postawienia sobie kilku pytań dotyczących zasad funkcjonowania PTG i formuły działań podejmowanych przez stowarzyszenie. Być może mój wpis uruchomi dyskusję jakże potrzebą. Rozpoczęcie kolejnych projektów digitalizacji (m.in. Grodzisk Mazowiecki, Łódź) obnażyło dwa zasadnicze problemy funkcjonalne:
1) brak osób zainteresowanych pomocą w robieniu zdjęć (liczba ta maleje w stosunku do wzrostu osób nastawionych wyłącznie na korzystanie z zasobów genetyki i gen bazy) oraz
2) brak środków finansowych na nabycie sprzętu (aparaty fotograficzne).
Nie może być tak, że zdjęcia aktów metrykalnych w AP w Łodzi (jednym z największych w Polsce) wykonuje JEDNA OSOBA (!).
Chwała PTG za patronowanie wielu przedsięwzięciom, ale równocześnie prowadzenie projektów indeksacji bez zapewnienia dodatkowych źródeł finansowania, w tym finansowania celów statutowych PTG, w dłuższej perspektywie może przynieść negatywne konsekwencje.
Kilka propozycji sanowania sytuacji:
1)Wpis PTG do rejestru przedsiębiorców KRS. Wiele organizacji pożytku publicznego, również tych nastawionych na realizację pomocy i wsparcia dla np. chorych dzieci, osób upośledzonych etc. oprócz działalności stricte statutowej (nieodpłatnej) prowadzi działalność gospodarczą (wydawniczą, edukacyjną, promocyjną). Nie ma w tym nic pejoratywnego. Istotne jest jedynie, aby skonstruować postanowienia statutu w taki sposób, ażeby gro tych środków (80%) była przeznaczana na cele statutowe.
Nie można przy aspiracjach stowarzyszenia ogólnopolskiego prowadzić działalności w oparciu o schemat „pospolitego ruszenia” i „jakoś się kręci” (jest problem to zorganizujmy zbiórkę) oraz bez zapewnienia innych (poza składkami i darowiznami) źródeł finansowania. W tej chwili wszystkie liczące się organizacje pożytku publicznego działają zupełnie inaczej. Utożsamiając działalność gospodarczą tylko z ryzykiem nadużyć będziemy stali w miejscu bojąc się wykonać cokolwiek ;(
2)Wprowadzenie abonamentu rocznego na dostęp do Geneteki (10 – 15 zł). Dla wielu osób jest to jedyne źródło pozyskiwania wiedzy o przodkach. Nie uważam, że zaproponowana wysokość abonamentu będzie skutkowała znaczącym odpływem użytkowników. Środki oczywiście zasilą PTG;
3)Co oczywiście wymaga realizacji pkt. 1 - wydzielenie ze struktury PTG zespołu osób zajmujących się digitalizacją i indeksacją co umożliwi udział PTG w postępowaniach wszczynanych w trybie ustawy Prawo zamówień publicznych (gdy zamawiającym jest archiwum państwowe);
4)Przedstawienie przez Zarząd PTG co najmniej dwuletniej strategii pozyskiwania źródeł finansowania działalności statutowej.
Pozdr
A.
proszę potraktować mój głos jako wystąpienie sympatyka PTG i strony genealodzy.pl, osoby zainteresowanej genealogią i jej propagowaniem, której nie zależy na osobistych celach.
Z rozmów, które prowadzę z osobami digitalizującymi/ indeksującymi wynika, że jesteśmy w tej chwili na etapie potrzeby postawienia sobie kilku pytań dotyczących zasad funkcjonowania PTG i formuły działań podejmowanych przez stowarzyszenie. Być może mój wpis uruchomi dyskusję jakże potrzebą. Rozpoczęcie kolejnych projektów digitalizacji (m.in. Grodzisk Mazowiecki, Łódź) obnażyło dwa zasadnicze problemy funkcjonalne:
1) brak osób zainteresowanych pomocą w robieniu zdjęć (liczba ta maleje w stosunku do wzrostu osób nastawionych wyłącznie na korzystanie z zasobów genetyki i gen bazy) oraz
2) brak środków finansowych na nabycie sprzętu (aparaty fotograficzne).
Nie może być tak, że zdjęcia aktów metrykalnych w AP w Łodzi (jednym z największych w Polsce) wykonuje JEDNA OSOBA (!).
Chwała PTG za patronowanie wielu przedsięwzięciom, ale równocześnie prowadzenie projektów indeksacji bez zapewnienia dodatkowych źródeł finansowania, w tym finansowania celów statutowych PTG, w dłuższej perspektywie może przynieść negatywne konsekwencje.
Kilka propozycji sanowania sytuacji:
1)Wpis PTG do rejestru przedsiębiorców KRS. Wiele organizacji pożytku publicznego, również tych nastawionych na realizację pomocy i wsparcia dla np. chorych dzieci, osób upośledzonych etc. oprócz działalności stricte statutowej (nieodpłatnej) prowadzi działalność gospodarczą (wydawniczą, edukacyjną, promocyjną). Nie ma w tym nic pejoratywnego. Istotne jest jedynie, aby skonstruować postanowienia statutu w taki sposób, ażeby gro tych środków (80%) była przeznaczana na cele statutowe.
Nie można przy aspiracjach stowarzyszenia ogólnopolskiego prowadzić działalności w oparciu o schemat „pospolitego ruszenia” i „jakoś się kręci” (jest problem to zorganizujmy zbiórkę) oraz bez zapewnienia innych (poza składkami i darowiznami) źródeł finansowania. W tej chwili wszystkie liczące się organizacje pożytku publicznego działają zupełnie inaczej. Utożsamiając działalność gospodarczą tylko z ryzykiem nadużyć będziemy stali w miejscu bojąc się wykonać cokolwiek ;(
2)Wprowadzenie abonamentu rocznego na dostęp do Geneteki (10 – 15 zł). Dla wielu osób jest to jedyne źródło pozyskiwania wiedzy o przodkach. Nie uważam, że zaproponowana wysokość abonamentu będzie skutkowała znaczącym odpływem użytkowników. Środki oczywiście zasilą PTG;
3)Co oczywiście wymaga realizacji pkt. 1 - wydzielenie ze struktury PTG zespołu osób zajmujących się digitalizacją i indeksacją co umożliwi udział PTG w postępowaniach wszczynanych w trybie ustawy Prawo zamówień publicznych (gdy zamawiającym jest archiwum państwowe);
4)Przedstawienie przez Zarząd PTG co najmniej dwuletniej strategii pozyskiwania źródeł finansowania działalności statutowej.
Pozdr
A.
- Kaczmarek_Aneta

- Posty: 6301
- Rejestracja: pt 09 lut 2007, 13:00
- Lokalizacja: Warszawa/Piaseczno
- Podziękował: 1 time
- Otrzymał podziękowania: 7 times
Osobiście uważam, że płatna Geneteka nie jest dobrym pomysłem. W dobie powszechnego darmowego dostępu nie tylko do indeksów, ale i całych ksiąg metrykalnych (np. http://www.szukajwarchiwach.pl/ , http://regestry.lubgens.eu/news.php) pomysł, moim zdaniem, wydaje się trochę niedorzeczny.2)Wprowadzenie abonamentu rocznego na dostęp do Geneteki (10 – 15 zł). Dla wielu osób jest to jedyne źródło pozyskiwania wiedzy o przodkach. Nie uważam, że zaproponowana wysokość abonamentu będzie skutkowała znaczącym odpływem użytkowników. Środki oczywiście zasilą PTG;
Indeksujemy dobrowolnie i nie czerpiemy z tej działalności żadnych korzyści materialnych, tak więc udostępnienie efektów naszej pracy z założenia powinno być bezpłatne – mimo, że pozyskane pieniądze z abonamentu miałyby zasilić budżet PTG w szczytnym celu. A co z porozumieniami pomiędzy genealogami i archiwami państwowymi na bezpłatne otrzymywanie skanów asc w zamian za indeksy, które umieszczane są w wyszukiwarkach typu np. http://www.warszawa.ap.gov.pl/indeksy.html ?
Pozdrawiam
Aneta
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
kolega Avalon nie zdaje sobie (lub celowo pomija) sprawy z kilku rzeczy, a mianowicie:
PTG nie jest właścicielem danych publikowanych przez genetekę, metryki etc
prowadzenie działalności gospodarczej też musi być "kimś"
Ci co fotografują będą fotografować jak fotografowali - najwyżej (w przypadku komercjalizacji PTG) zrobią to "z boku" i zdjęć PTG nie prześlą
nikt (tj APy) nie jest (na skutek decyzji na szczeblu ministerialnym) zainteresowany płaceniem za kopie ksiąg w postaci zdjęć
nikt (nie APy) lub prawie nikt nie jest zainteresowany płaceniem za kopie ksiąg w postaci zdjęć (ba! wymaga pieniędzy za fakt udostępnienia materiałów)
digitalizacja w postaci "niezdjęć" wymaga nakładów rzędu setki tysięcy złotych i na tym polu sa aktywne i sprawne firmy (jak one to robią przy dumpingu państwowym? nie wiem:) słuchy chodzą, że też przez dotacje:)
pomysły, że ktoś przejmie dotychczas wykonaną pracę przez wolontariuszy i każe sobie za nią płacić są ...lekko irytujące
utrzymanie geneteki nigdy nie było problemem finansowym, a obecnie (w innej formie) można przyjąć, że sam fakt udostępnienia danych (nie opieka i uzupełnianie, ale samo udostępnianie istniejących) jest "zerokosztowy"
i z paru innych jeszcze - ale to już na życzenie wyraźne i nie teraz:)
przy czym zgadzam się co do kilku fragmentów
oburzające jest, że miliony zdjęć wykonuje kilka osób, a reszta żyje w poczuciu "że się należy" ew. zrzutka na sprzęt załatwia sprawę wydatków
ale tego "abonamenty nie zmienią" (vide wątek: "ma ktos dostęp do [xx]
"
chwała tym co robią w masowej skali! i tym co umożliwiają dystrybucję:)
(to nie na temat, ale co tam:)))
PTG nie jest właścicielem danych publikowanych przez genetekę, metryki etc
prowadzenie działalności gospodarczej też musi być "kimś"
Ci co fotografują będą fotografować jak fotografowali - najwyżej (w przypadku komercjalizacji PTG) zrobią to "z boku" i zdjęć PTG nie prześlą
nikt (tj APy) nie jest (na skutek decyzji na szczeblu ministerialnym) zainteresowany płaceniem za kopie ksiąg w postaci zdjęć
nikt (nie APy) lub prawie nikt nie jest zainteresowany płaceniem za kopie ksiąg w postaci zdjęć (ba! wymaga pieniędzy za fakt udostępnienia materiałów)
digitalizacja w postaci "niezdjęć" wymaga nakładów rzędu setki tysięcy złotych i na tym polu sa aktywne i sprawne firmy (jak one to robią przy dumpingu państwowym? nie wiem:) słuchy chodzą, że też przez dotacje:)
pomysły, że ktoś przejmie dotychczas wykonaną pracę przez wolontariuszy i każe sobie za nią płacić są ...lekko irytujące
utrzymanie geneteki nigdy nie było problemem finansowym, a obecnie (w innej formie) można przyjąć, że sam fakt udostępnienia danych (nie opieka i uzupełnianie, ale samo udostępnianie istniejących) jest "zerokosztowy"
i z paru innych jeszcze - ale to już na życzenie wyraźne i nie teraz:)
przy czym zgadzam się co do kilku fragmentów
oburzające jest, że miliony zdjęć wykonuje kilka osób, a reszta żyje w poczuciu "że się należy" ew. zrzutka na sprzęt załatwia sprawę wydatków
ale tego "abonamenty nie zmienią" (vide wątek: "ma ktos dostęp do [xx]
chwała tym co robią w masowej skali! i tym co umożliwiają dystrybucję:)
(to nie na temat, ale co tam:)))
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
A ja jestem jak najbardziej ZA.
Czesc dokumentow/indeksow/list itd moznaby zostawic "za darmo". Reszta powinna byc dostepna po oplacaeniu abonamentu/skladki/nazewnictwo do uzgodnienia.
Wszystkie szanujace sie (prace swoja i czlonkow) genealogiczne tematycznie instytucje wlasnie tak dzialaja.
Dla przykladu:
sggee, ancestry, fold3, myheritage, ahsgr, familysearch chodz tu chodzi o skladki koscielne) itd
Nie ma w tym nic zlego, wrecz przeciwnie.
Czesc dokumentow/indeksow/list itd moznaby zostawic "za darmo". Reszta powinna byc dostepna po oplacaeniu abonamentu/skladki/nazewnictwo do uzgodnienia.
Wszystkie szanujace sie (prace swoja i czlonkow) genealogiczne tematycznie instytucje wlasnie tak dzialaja.
Dla przykladu:
sggee, ancestry, fold3, myheritage, ahsgr, familysearch chodz tu chodzi o skladki koscielne) itd
Nie ma w tym nic zlego, wrecz przeciwnie.
Pozdrawiam,
kasiek
szukam:
Lange, Freundt, Schachtschneider, Wundersee, Lucius - Lodz, Tomaszow, Piotrkow i okolice
Broll, Kus, Pyka - Slask, opolskie
Stryczek, Zuchnicki - Krakow i okolice
kasiek
szukam:
Lange, Freundt, Schachtschneider, Wundersee, Lucius - Lodz, Tomaszow, Piotrkow i okolice
Broll, Kus, Pyka - Slask, opolskie
Stryczek, Zuchnicki - Krakow i okolice
- Kaczmarek_Aneta

- Posty: 6301
- Rejestracja: pt 09 lut 2007, 13:00
- Lokalizacja: Warszawa/Piaseczno
- Podziękował: 1 time
- Otrzymał podziękowania: 7 times
To był przykład (indeksowane parafie z projektu pułtuskiego są w Genetece). Inny przykład:Avalon77 pisze:Te indeksy są zgodnie z porozumieniem zamieszczone na stronie archiwum. Do tego się zobowiązaliśmy. O takich przypadkach nie pisałem. Rozumiem, że nie będą one zamieszczone na Genetece?
Pozdr
A.
http://www.lodz.ap.gov.pl/cyfroweasc.html
Cieszęcin - indeksy w http://metryki.genealodzy.pl/ i Genetece.
Za chwilę powinny pojawić się indeksowane przeze mnie Kłomnice (rok 1874) - znajdą się w obu bazach.
- Markowski_Maciej

- Posty: 948
- Rejestracja: ndz 09 maja 2010, 22:22
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Całkowicie zgdadzam się ... i i Avalon77 i z Włodzimierzem i Anetą i Kasiek (jak prawidłowo odmienić?)
Też uważam, że obecne funkcjonowanie PTG, a także Geneteki wymaga zmiany, tyle że nie już. Jeśli chodzi o płatny dostęp to znacząco nasila się tendencja do wprowadzania odpłatnego dostępu do coraz większej ilości zasobów. A np. taki szukajwarchiwach tak całkiem bezpłatny nie jest - płacimy na niego wszak w naszych podatkach. Tylko, że płatny dostęp dopiero raczkuje i nie warto występować przed szereg. Uważam, że należy go wprowadzić, gdy pojawi się szersza akceptacja płacenia za wartościowe treści. To że bezwartościowe zasoby będą za darmo to nie ulega wątpliwości.
Tak, uważam, że powinnyśmy poszukiwać dodatkowych źródeł finansowania i powinnyśmy prowadzić na ten temat dyskusję. Przykładowo co roku odbywa się wymiana poglądów na temat uzyskania statusu organizacji, która ma prawo dostawania 1%. Tylko, że to kosztuje. I to nie tak mało jak na budżet PTG - np. pełną obsługę księgową - co najmniej 100 zł miesięcznie. Ja po prostu przenaczam 1% na Wielkopolskie Towarzystwo Genealogiczne, mimo, że nie prowadzę tam żadnych poszukiwań. I tak jakoś do mnie wrócą te pieniądze
.
Działałem już w kilku stowarzyszeniach i doświadczenie mi podpowiada, że jeżeli coś działa, są koła napędowe (a PTG mamy ich wiele), to nie ma co przeprowadzać radykalnej zmiany. Tym bardziej, że nie jesteśmy stowarzyszeniem sportów ekstremalnych, a ludźmi, którzy muszę być ciepliwi i wiele swoich odkryć dokonali po miesiącach czy latach zdobywania wiedzy i poszukiwań. Nie wspominając o oczekiwaniu na pisemną odpowiedź z archiwum.
No i najważniejsze: aby wprowadzić nowe zasady finansowania, to trzeba mieć taką osobę która to pociągnie. Bo poprostu "zobowiązywanie zarządu" do dodatkowych działań - po prostu nie działa.No chyba, że wprowadzone zostaną składki pozwalające na zatrudnienie wykwalifikowanych osób do wykonania zleconej pracy.
Czyli dyskusję podjąć należy, ale do czasu zadeklarowania się osoby, która będzie chciała, umiała i miała czas na stworzenie strategii pozyskiwania dodatkowych funduszy nie powinno się dążyć do radykalnej zmiany. Może Avalon77 wejdzie do zarządu i przygotuje taką strategię? Bo zagadnień do rozwiązania jest co niemiara.
Maciej
Też uważam, że obecne funkcjonowanie PTG, a także Geneteki wymaga zmiany, tyle że nie już. Jeśli chodzi o płatny dostęp to znacząco nasila się tendencja do wprowadzania odpłatnego dostępu do coraz większej ilości zasobów. A np. taki szukajwarchiwach tak całkiem bezpłatny nie jest - płacimy na niego wszak w naszych podatkach. Tylko, że płatny dostęp dopiero raczkuje i nie warto występować przed szereg. Uważam, że należy go wprowadzić, gdy pojawi się szersza akceptacja płacenia za wartościowe treści. To że bezwartościowe zasoby będą za darmo to nie ulega wątpliwości.
Tak, uważam, że powinnyśmy poszukiwać dodatkowych źródeł finansowania i powinnyśmy prowadzić na ten temat dyskusję. Przykładowo co roku odbywa się wymiana poglądów na temat uzyskania statusu organizacji, która ma prawo dostawania 1%. Tylko, że to kosztuje. I to nie tak mało jak na budżet PTG - np. pełną obsługę księgową - co najmniej 100 zł miesięcznie. Ja po prostu przenaczam 1% na Wielkopolskie Towarzystwo Genealogiczne, mimo, że nie prowadzę tam żadnych poszukiwań. I tak jakoś do mnie wrócą te pieniądze
Działałem już w kilku stowarzyszeniach i doświadczenie mi podpowiada, że jeżeli coś działa, są koła napędowe (a PTG mamy ich wiele), to nie ma co przeprowadzać radykalnej zmiany. Tym bardziej, że nie jesteśmy stowarzyszeniem sportów ekstremalnych, a ludźmi, którzy muszę być ciepliwi i wiele swoich odkryć dokonali po miesiącach czy latach zdobywania wiedzy i poszukiwań. Nie wspominając o oczekiwaniu na pisemną odpowiedź z archiwum.
No i najważniejsze: aby wprowadzić nowe zasady finansowania, to trzeba mieć taką osobę która to pociągnie. Bo poprostu "zobowiązywanie zarządu" do dodatkowych działań - po prostu nie działa.No chyba, że wprowadzone zostaną składki pozwalające na zatrudnienie wykwalifikowanych osób do wykonania zleconej pracy.
Czyli dyskusję podjąć należy, ale do czasu zadeklarowania się osoby, która będzie chciała, umiała i miała czas na stworzenie strategii pozyskiwania dodatkowych funduszy nie powinno się dążyć do radykalnej zmiany. Może Avalon77 wejdzie do zarządu i przygotuje taką strategię? Bo zagadnień do rozwiązania jest co niemiara.
Maciej
- Pieniążek_Stanisław

- Posty: 923
- Rejestracja: pt 14 lip 2006, 15:34
- Lokalizacja: Gdynia
Ten i podobne tematy zapewne zostaną poruszone na najbliższym Walnym PTG.
Samo Polskie TG może zrobić fizycznie mało. Dygitalizację w regionach powinny zabezpieczać personalnie członkowie regionalnych Towarzystw Gen. Łatwiej o kontakt z archiwami, bliższe dojazdy miejscowych do archiwum itp. Także sprawy finansowe załatwiane są we własnym środowisku. Tak już od kilku lat robimy na Pomorzu. Nikt z poza naszego Towarzystwa nie daje nam kasy ani także nikt z poza Pomorza nie przyjeżdża nam fotografować księgi. Za to nasi członkowie czynnie uczestniczą w fotografowaniu w bardzo odległych od naszego terenu archiwach. Możemy się pochwalić, że jako pierwsi zaczęliśmy dygitalizację archiwów i przed kilku już laty skończyliśmy pracę w jednym AD a obecnie ciągniemy od grubo ponad roku AP Gdańsk.
Nie uważam za dobry pomysł "kasowania" za wstęp do bazy na genealodzy.pl
Towarzystwo powstało by skupić genealogów amatorów i nieść im w miarę możliwości pomoc. Wszelkie prace w archiwach powinny być wykonywane przede wszystkim przez członków Towarzystw Regionalnych. Dlaczego? -powyżej.
A że więcej jest chętnych do brania niż do pracy to już inna sprawa i żadna dyskusja nie pomoże.
Staszek
Samo Polskie TG może zrobić fizycznie mało. Dygitalizację w regionach powinny zabezpieczać personalnie członkowie regionalnych Towarzystw Gen. Łatwiej o kontakt z archiwami, bliższe dojazdy miejscowych do archiwum itp. Także sprawy finansowe załatwiane są we własnym środowisku. Tak już od kilku lat robimy na Pomorzu. Nikt z poza naszego Towarzystwa nie daje nam kasy ani także nikt z poza Pomorza nie przyjeżdża nam fotografować księgi. Za to nasi członkowie czynnie uczestniczą w fotografowaniu w bardzo odległych od naszego terenu archiwach. Możemy się pochwalić, że jako pierwsi zaczęliśmy dygitalizację archiwów i przed kilku już laty skończyliśmy pracę w jednym AD a obecnie ciągniemy od grubo ponad roku AP Gdańsk.
Nie uważam za dobry pomysł "kasowania" za wstęp do bazy na genealodzy.pl
Towarzystwo powstało by skupić genealogów amatorów i nieść im w miarę możliwości pomoc. Wszelkie prace w archiwach powinny być wykonywane przede wszystkim przez członków Towarzystw Regionalnych. Dlaczego? -powyżej.
A że więcej jest chętnych do brania niż do pracy to już inna sprawa i żadna dyskusja nie pomoże.
Staszek
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Staszku:
a może pomoże? Choć trochę?
Choćby na możliwość uświadomienia, że pogląd
"Robienie tysięcy zdjęć wymaga zakupu sprzętu"
skupia się na sprzęcie
Którego koszty to pewnie nie więcej niż 1/4 - 1/3 kosztów całkowitych.
I o ile kwestie finansowania sprzętu są rozwiązane prawie wzorcowo (pełna przejrzystość na co zbiórka etc) to "ta reszta" (a faktycznie większość) wymaga zmian i to mocnych.
A jednym z elementów tych zmian jest uświadomienie, że zapewnienie sprzętu to nie wystarcza.
Ci co ponoszą koszty są milcząco skromni, często ograniczając się do krzyśkowego "róbmy swoje"
a faktem jest - znanym wielu osobom, że źródło (porównywalne ze źródłem na sprzęt) finansowania przejazdów by się znalazło. Może nie w każdym przypadku, ale w wielu - owszem.
Bo to (brak łatwej możliwości wsparcia fotografujących w podróżach, zakwaterowaniu etc) - jest jedną z głównych przyczyn ograniczenia prac.
Nie sprzęt (tj nie aparaty, obiektywy).
O sprzęcie jest dużo i gęsto, o tym, że przejazdy kosztowały więcej ..prawie cisza.
a może pomoże? Choć trochę?
Choćby na możliwość uświadomienia, że pogląd
"Robienie tysięcy zdjęć wymaga zakupu sprzętu"
skupia się na sprzęcie
Którego koszty to pewnie nie więcej niż 1/4 - 1/3 kosztów całkowitych.
I o ile kwestie finansowania sprzętu są rozwiązane prawie wzorcowo (pełna przejrzystość na co zbiórka etc) to "ta reszta" (a faktycznie większość) wymaga zmian i to mocnych.
A jednym z elementów tych zmian jest uświadomienie, że zapewnienie sprzętu to nie wystarcza.
Ci co ponoszą koszty są milcząco skromni, często ograniczając się do krzyśkowego "róbmy swoje"
a faktem jest - znanym wielu osobom, że źródło (porównywalne ze źródłem na sprzęt) finansowania przejazdów by się znalazło. Może nie w każdym przypadku, ale w wielu - owszem.
Bo to (brak łatwej możliwości wsparcia fotografujących w podróżach, zakwaterowaniu etc) - jest jedną z głównych przyczyn ograniczenia prac.
Nie sprzęt (tj nie aparaty, obiektywy).
O sprzęcie jest dużo i gęsto, o tym, że przejazdy kosztowały więcej ..prawie cisza.
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
- Dławichowski

- Posty: 1042
- Rejestracja: ndz 24 wrz 2006, 16:58
- Lokalizacja: Koszalin
- Kontakt:
Dzień dobry!
Na poczatek "zlota myśl": Z niewolnika nie ma pracownika. W naszej genealogicznej pracy na rzecz środowiska ważne jest, by każdy robił to co potrafi i chce, a jego działanie stwarzałoby nabór chętnych do regionalnych towarzystw genealogicznych i do PTG.
by bylo nas wszedzie dużo!!! Dlaczego?
Otóż, od wielu już lat razem z Leszkiem Ćwiklińskim moim samochodem jeździmy po Polsce i fotografujemy zasoby AD. i AP. Oto trasy: Koszalin-Pelplin; Koszalin-Sandomierz; Koszalin-Kielce; Koszalin-Pultusk; Koszalin-Gdańsk; Koszalin-Łódź; Koszalin-Grodzisk Mazowiecki; Koszalin-Warszawa i dalej nie pamiętam. Koszty na sprzęt i paliwo pochodzą z darowizn na te cele i z naszych kieszeni. Śpimy u kolegów genealogów i po rodzinie. I JESTEŚMY BEZROBOTNI !!! My chcemy jeździć i mamy na to czas i chęci. Problem polega na tym, by regionalne towarzystwa znajdywały dla nas pracę. To znaczy nawiązywały kontakt z jednostkami archiwalnymi a także z parafiami i "załatwiały" możliwość sfotografowania. My tam jedziemy i chętną osobę/osoby z danego terenu przyuczamy do fachu. Ta osoba organizuje wspólnika i po kilku spotkaniach dany zespół samodzielnie działa. Tak jak to się stało z Pomorskim T.G. Grodzisku i A.D.Kielcach a nie zadziałało w Łodzi, gdzie Eliza sama tyra, choć my jesteśmy na telefon. W A.P. Kielce chyba jest dobrze, bo Kornelia nie dzwoni o pomoc. Rezume:
1. Ktoś wynajduje zasób metrykalny i pilotowanie przekazuje towarzystwu regionalnemu.
2. Towarzystwa podpisują umowę i tworzą minimum dwuosobowy zespół fotografujący.(tymczasowo bez sprzętu).
3. Instruktorzy (emeryci) z Koszalina inaugurują wykonanie i są zawsze do dyspozycji. Organizują stanowisko fotograficzne.
4 Przekazują materiał do indeksacji.
Na koniec: Najważniejszy jest punkt 1.
Słyszałem, że ktoś organizował możliwość digitalizowania AP Mława; Kalisz; Płock. Ja marzę o Włocławku.
A na południu i wschodzie Polski nic się nie dzieje?
Krzycho z Koszalina
Na poczatek "zlota myśl": Z niewolnika nie ma pracownika. W naszej genealogicznej pracy na rzecz środowiska ważne jest, by każdy robił to co potrafi i chce, a jego działanie stwarzałoby nabór chętnych do regionalnych towarzystw genealogicznych i do PTG.
by bylo nas wszedzie dużo!!! Dlaczego?
Otóż, od wielu już lat razem z Leszkiem Ćwiklińskim moim samochodem jeździmy po Polsce i fotografujemy zasoby AD. i AP. Oto trasy: Koszalin-Pelplin; Koszalin-Sandomierz; Koszalin-Kielce; Koszalin-Pultusk; Koszalin-Gdańsk; Koszalin-Łódź; Koszalin-Grodzisk Mazowiecki; Koszalin-Warszawa i dalej nie pamiętam. Koszty na sprzęt i paliwo pochodzą z darowizn na te cele i z naszych kieszeni. Śpimy u kolegów genealogów i po rodzinie. I JESTEŚMY BEZROBOTNI !!! My chcemy jeździć i mamy na to czas i chęci. Problem polega na tym, by regionalne towarzystwa znajdywały dla nas pracę. To znaczy nawiązywały kontakt z jednostkami archiwalnymi a także z parafiami i "załatwiały" możliwość sfotografowania. My tam jedziemy i chętną osobę/osoby z danego terenu przyuczamy do fachu. Ta osoba organizuje wspólnika i po kilku spotkaniach dany zespół samodzielnie działa. Tak jak to się stało z Pomorskim T.G. Grodzisku i A.D.Kielcach a nie zadziałało w Łodzi, gdzie Eliza sama tyra, choć my jesteśmy na telefon. W A.P. Kielce chyba jest dobrze, bo Kornelia nie dzwoni o pomoc. Rezume:
1. Ktoś wynajduje zasób metrykalny i pilotowanie przekazuje towarzystwu regionalnemu.
2. Towarzystwa podpisują umowę i tworzą minimum dwuosobowy zespół fotografujący.(tymczasowo bez sprzętu).
3. Instruktorzy (emeryci) z Koszalina inaugurują wykonanie i są zawsze do dyspozycji. Organizują stanowisko fotograficzne.
4 Przekazują materiał do indeksacji.
Na koniec: Najważniejszy jest punkt 1.
Słyszałem, że ktoś organizował możliwość digitalizowania AP Mława; Kalisz; Płock. Ja marzę o Włocławku.
A na południu i wschodzie Polski nic się nie dzieje?
Krzycho z Koszalina
O mnie:
http://www.dlawich.pl/
http://www.dlawich.pl/
- MajaWojdalski

- Posty: 367
- Rejestracja: śr 01 cze 2011, 05:36
- Lokalizacja: USA
Drodzy Genealodzy,
Moje 5 centow:
Przede wszystkim gratulacje - PTG doszlo w skali swych dzialan do rozmiaru, gdzie potrzebne jest zatrudnienie profesjonalistow w niektorych "niegenealogicznych" funkcjach. Z moich doswiadczen w organizacjach w USA wynika, ze najwiekszy impakt ma zatrudnienie profesjonalistow (jak wyzej sugeruje Maciej) w funkcjach:
1. Organizatora wolontariatu. To wyeliminuje percepcje ze "więcej jest chętnych do brania niż do pracy." Chetni sa, a organizacja nie moze sobie pozwolic by ich nie motywowac, nie informowac, czy uzywac ich czasu w sposob marnotrawny lub niefektywny. To jest posada stala i musi byc wykonana dobrze, zdecysowanie "pelny etat." Praca wykonana przez dobrze zarzadzanych wolontariuszy jest warta takiej inwestycji.
2. Fundraising. Sprecyzoanie strategii zbierania funduszy i planu wykonania tej strategii tez najlepiej zostawic profesjonalistom. Wdrozenie w zycie moze byc wykonane przez wolontariuszy.
Z wyrazami szacunku i wdziecznosci za kawal dobrej roboty jaka tu gromadzacy sie wykonuja,
Maja
Moje 5 centow:
Przede wszystkim gratulacje - PTG doszlo w skali swych dzialan do rozmiaru, gdzie potrzebne jest zatrudnienie profesjonalistow w niektorych "niegenealogicznych" funkcjach. Z moich doswiadczen w organizacjach w USA wynika, ze najwiekszy impakt ma zatrudnienie profesjonalistow (jak wyzej sugeruje Maciej) w funkcjach:
1. Organizatora wolontariatu. To wyeliminuje percepcje ze "więcej jest chętnych do brania niż do pracy." Chetni sa, a organizacja nie moze sobie pozwolic by ich nie motywowac, nie informowac, czy uzywac ich czasu w sposob marnotrawny lub niefektywny. To jest posada stala i musi byc wykonana dobrze, zdecysowanie "pelny etat." Praca wykonana przez dobrze zarzadzanych wolontariuszy jest warta takiej inwestycji.
2. Fundraising. Sprecyzoanie strategii zbierania funduszy i planu wykonania tej strategii tez najlepiej zostawic profesjonalistom. Wdrozenie w zycie moze byc wykonane przez wolontariuszy.
Z wyrazami szacunku i wdziecznosci za kawal dobrej roboty jaka tu gromadzacy sie wykonuja,
Maja
Odnosząc się do sugestii Pana Macieja Markowskiego, bardzo chętnie mogę pomóc, ale wyłącznie jako prawnik (analiza umów/ porozumień zawieranych przez PTG, zmiany w statucie, rejestracja w KRS itp.). Strategię powinny przygotować osoby zajmujące się finansami, specjaliści od pozyskiwania funduszy. Sądzę, że w rzeszy członków i sympatyków są takie osoby.
Pozdr
A.
Pozdr
A.
- Markowski_Maciej

- Posty: 948
- Rejestracja: ndz 09 maja 2010, 22:22
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Ponieważ moja mała prowokacja się udała nie pozostaje mi nic innego jak również zgłosić i swój akces do prac. Mogę się podjąć częsci analiz opłacalności działań. Parę pomysłów uzyskania funduszy mam, ale bardziej od firm. Przydała by się nam osoba biegła w uzyskiwaniu funduszy od administracji państwowej. Jest to obszar dla mnie nie do ograrnięcia i podejrzewam, że wymaga dużej wiedzy.
Pozdrawiam
Maciej
Pozdrawiam
Maciej
Ostatnio zmieniony czw 13 wrz 2012, 20:58 przez Markowski_Maciej, łącznie zmieniany 1 raz.
Być może przy przegladaniu metryk czy wyszukianiu w genbazie albo w metrykach powinny towarzyszyc temu jakis baner reklamowy. Rowniez uwazam ze nie jest zle pobieranie jakiejkolwiek oplaty jesli pieniadze w calosci sa przeznaczane na zwiekszanie zasobu zdjec i indeksow. Jesli nawet PTG sie na to nie zdecyduje to warto przy takim przegladaniu metryk lub indeksow zadbac o widoczny baner na ktorym umieszone bylyby konta na datki pieniezne i co najwazniejsze zeby te banery byly wielojezyczne. Podobnie wielojezyczna powinna byc geneteka czy metryki@. Na swiecie jest wiele osob pochodzacych z terenow Rzeczpospolitej ktore bardzo chetnie dalbyby na to pieniadze. Niestety brak znajomosci jezyka polskiego jest tu powazna bariera.
pzdr
misty69
pzdr
misty69