Sroczyński_Włodzimierz pisze:"Można by o tym pisać i pisać, bo źródło jest przeciekawe. "
Michał - pisz! Bo nie tylko można ale i należy, wręcz trzeba - bo jak wyżej niedoceniane to źródło i to bardzo.
"Problem jest jedynie taki, że są to bardzo grube tomiska, często wręcz nieporęczne do przeglądania."
a to i warto się postarać, żeby łatwiej przeglądać
ale to staranie jest związane z docenieniem, czyli znowuż
pisz:)
Czym więcej zainteresowanych i doceniających (a nie wątpię, że po pierwszym, drugim kontakcie doceni prawie każdy) "tym bardziej" ruszymy temat.
"tak naprawdę na podstawię notariatu można zbudować całe drzewo genealogiczne o wiele szybciej niż na podstawie ksiąg metrykalnych"
z podkreśleniem
całe tj bardziej kompletne
niestety nie zawsze, ale zgadzam się! Są przypadki i to nierzadkie - gdy jest to prawdą.
Pozdrawiam, czekamy na ciąg dalszy:)
PS Nawet, jeśli to nie jest czysty notariat, bo powyżej -kilka przesłanek, że o księgi ziemskie zahaczamy, wykraczając
ale,jeśli - nie szkodzi

Na podstawie notariatu możemy naprawdę opracować dość precyzyjnie niektóre gałęzie rodziny. W przyapdku ksiąg metrykalnych musimy szukać każdej osoby pojedyczno, często każde z dzieci rodziło się w innej parafii. Pomijam fakt, ile pracy w tym przypadku trzeba włożyć, ale przede wszystkim jaka jest pewność że przeszukamy 10 parafii i znajdziemy wszystkich. Niewielka, bo czasem były to nawet dość odległe parafie. Natomiast jeśli mówimy o aktach notarialnych to w wielu przypadkach wystarczy odnaleźć jeden akt w którym poznamy każde z dzieci które do danego momentu przeżyło. Problemem są dzieci które urodziły się nieżywe, ale coś za coś. Dodatkowo poznajemy zazwyczaj ich małżonków i często miejsce zamieszkania. Oczywiście można rozpracować i dalszą rodzinę, tylko wszystko zależy na jaki akt trafimy, często dowiemy się tylko rzeczy o danej osobie i nikim z rodziny.
Oczywiście można znaleźć też swoich przodków, często w jednym dokumencie dowiadujemy się o ojcu, matce i dziadku danej osoby.
Posiadam np. dokument w którym wnuki dzielą majątek po zmarłym dziadku. Oczywiście oprócz wnuków są też wymienieni synowi i już mamy 3 pokolenia. Przy okazji w tym przypadku była jeszcze data i miejsce zawarcia tej umowy, ale dotyczy to lat kiedy były inne instytucje powołane do prowadzenia takich zapisów i tutaj by trzeba już ruszyć do AGAD-u, ale w tym przypadku odnalezienie dokumentu zajełoby chwilę.
Zapewne każdy z nas ma takie przypadki, że mamy akt urodzenia i ślubu danej osoby, ale nie potrafimy odnaleźć aktu zgonu. Często to kwestia przeszukania odpowiednich roczników z czasem odległej parafii. Inna sprawa jeśli jest to naprawdę spora odległość i nie ma żadnych przesłanek żeby tam szukać. Co natomiast w przypadku niewrócenia z wojny, albo z podróży zagranicznej. Sam mam taki przypadek, kiedy to brat mojej parę razy prababci nie wrócił z wyprawy Napoleona na Moskwe. Rzecz odbywa się ok 1815 roku. Rodzeństwo, które wspólnie dziedziczyło jakiś grunt sprzedaje część. Oczywiście stawiają się wszyscy oprócz naszego wojaka. Uznano, że prawdopodbnie zginął, gdyż nie dawał przez te lata żadnych oznak życia. Oczywiście była podana dywizja i pułk w którym służył.
A co w przypadku kiedy w trakcie poszukiwań np. na podstawie nazwiska natrafimy na dwie oddzielne linie których na podstawie ksiąg metrykalnych nie możemy połączyć. Oczywiście notariat. Nie zawsze mamy dokładnie podane pokrewieństwo ,ale można stwierdzić, że osoby te posiadały wspólnego ojca lub dziadka, a wielu przypadkach są podane te osoby. Czesto dowiadujemy się jakaś odnoga naszej rodziny żyła kilkaset kilometrów dalej. W przypadku rodzin o rzadkim nazwisku to może nawet już mamy ich rozpracowanych, ale jeśli nazwisko jest dość powszechne a nie ma żadnych przesłanek żeby tam szukać to często jedyna droga.
Kolejny ciekawy przypadek: w Kowalu w jednym z kościołów proboszczem był Franciszek Bujalski notabene żył podobno 117 lat a tak się składa, że sam pochodze od Bujalskich z tych terenów. Jako, że zmarł 1821r. jego aktu urodzenia powinienem szukać na początku XVIII wieku. Muszę przyznać że jeszcze tego nie robiłem, ale już znalazłem pokrewieństwo, a opracowując kolejne akta (mam coś około 1500 zdjęc a być może więcej których jeszcze nie ruszyłem) może znajde dokładniejsze informacje.
Oczywiście źródło dotyczy wszystkich stanów, chociaż chłopi są rzeczywiście najsłabiej opisani. W pewnym sensie możemy szukać takich informacji jak podawałem wyżej a z ciekawych rzeczy jak np. wielkość gospodarstwa, gdzie położone, sąsiedzi a nawet co było wysiewane dowiemy się np z transakcji sprzedaży gospodarstwa lub paru zagonów ziemi. Bardzo wiele aktów dotyczy mieszczan. Powód jest bardzo prosty: w mieście cały czas wynajmowano jakieś place, budynki, wymieniano się i załatwiano podobne interesy stąd też spora liczba akt.
Można się również spotkać z dość dokładnie opisanych majatkiem, np. cześć zapisku dotycząca bydła i koni:
"1. koń siwy i stary lat 13, szacowany złt 60
2. klacz gniada kulawa złt 60, suma złt 120
3. krowy cztery ....."
itd, itd, chociaż zapis dotyczy tylko działu bydła i koni, wspomne o takich błachostkach jak np. garnki. sztućce, butelki, kieliszki z podziałem na kryształowe i małe, flaszki, talerze też z podziałem, salaterki i lista ciagnie się jeszcze o wiele dalej.
To tak z ważniejszych rzeczy, jak coś sobie przypomnę albo znajdę ciekawego to na pewno dorzuce.
Włodku co do poprzedniego postu to dotyczył w całości notariatu. Inna sprawa, że przeglądając notariat mozemy natrafić na dane o zapisach właśnie w księgach ziemskich czy miejskich.
Pozdrawiam
Michał Golubiński