Witam!
Opisane przykłady to efekt kojarzenie małżeństw w pokrewieństwie (inbreeding). Zjawqisko występowało instytucjonalnie w Starożytnym Egipcie w rodach faraonów, w niektórych rodach królewskich (Żydzi, Inkowie), ze względu na przekonanie o boskim pochodzeniu, a wśród warstw uprzywilejowanych dla celów zachowania i powiększania stanu posiadania. Od średniowiecza instytucje państwowe i kościoły wydatnie ograniczyły zjawisko kojarzenia krewniaczego, głównie w wyniku obserwowania negatywnych przejawów obniżenia "wigoru" wśród potomstwa (tzw. depresja inbredowa), to jest:
obniżenie płodności i plenności,
trudności zapłodnienia i skłonności do poronień,
wysoka śmiertelność noworodków,
ujawnienie się dziedzicznych wad i defektów natury genetycznej,
zmniejszona odporność na choroby,
osłabienie odporności nerwowej (leki, nadpobudliwość, agresja),
zmniejszenie rozmiarów i wagi ciała,
wolniejsze tempo wzrostu.
Zwierzęta od wieków instynktownie nie dopuszczały do inbredowania, nie mając żadnej wiedzy na temat genów – coś musi być w tej „mądrości natury” . Wyjątkowo obserwuje się u ginących gatunków kojarzenia krewniacze gdy na danym obszarze występują w nielicznych populacjach (instynkt zachowania gatunku).
W praktyce hodowlanej stosuje sie inbreding, dajacy nieraz pozytywne efekty, ale często bardzo negatywnymi skutkami. Jako przykład może posłużyć genetyczna choćby choroba Wilsona (u terrierów choruje co czwarty szczeniak); u ludzi 1 przypadek na 40 000.
Temat w literaturze pięknej doczekał sie wielu pozycji wybitnych, poczynając od starożytności. Przed dwoma laty zamieściłem na naszym forum post na temat dzieła noblisty Gabriel Garcia Marquez'a "Sto lat samotności" . Jest to historia siedmiu pokoleń rodu Buemiów, rodziny prześladowanej fatum kazirodztwa
http://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopic-t-11106.phtml
Jest tam odsyłacz do drzewa genealigicznego rodu, autorstwa Franka Ballesterosa
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Buendia.gif