Poszukiwanie przodków (humor)
: ndz 16 gru 2012, 12:10
Na stronie http://milin.net/genealogy/genealog/Let ... isdom.html znalazłem i przetłumaczyłem (z minimalnymi zmianami) następujący autentyczny artykuł przysłany w 1994 roku do National Genealogical Conference, FIDO bulletin board forum.
"Ja pragnę" by Barbara A. Brown
Tak - - pragnę przodków z nazwiskami takimi jak Rudimentary Montagnard albo Melchizedick von Steubenhoffmannschild albo Spetznatz Gianfortoni, a nie William Brown albo John Hunter albo Mary Abbott.
Pragnę przodków, którzy umieli pisać i czytać, ich dzieci były ochrzczone w rozpoznanych świątyniach i chodzili do szkół, kupowali ziemię, zostawili szczegółowe testamenty (wymieniając wielką rodzinę wielopokoleniową jako spadkobierców), fotografie z każdego roku w ozdobnych ramkach opatrywali kaligrafowanymi opisami, a ich kamienne nagrobki miały wyryte elokwentne i pouczające inskrypcje. Pragnę krewnych, którym udało się pochować ich poprzedników w określonych, wciąż istniejących i zindeksowanych cmentarzach.
Pragnę członków rodziny, którzy napisali wspomnienia, którzy służyli w wojsku jako oficerowie i uczestniczyli w strategicznie ważnych (i dobrze udokumentowanych) potyczkach. Pragnę krewnych, którzy piastowali urzędy radnych, nauczycieli, pisarzy ziemskich i historyków miasta. Pragnę krewnych którzy skrupulatnie wpisywali w Kronikę rodzinną każde drobne wydarzenie i wyszczególniali rodzinne relacje każdego gościa.
W przypadku przodków - imigrantów, chcę by przybyli tylko w tych latach, w których listy pasażerów zostały włączone do katalogu przez National Archives, i chcę by wystąpili o obywatelstwo, ale tylko w tych jurysdykcjach, które od tej pory założyły indeksy.
Pragnę krewnych, którzy byli patriotyczni i stowarzyszeni w klubach (clubby), którzy dołączali do każdego patrymonialnego stowarzyszenia jakie mogli znaleźć, którzy prowadzili dzienniki, i notowali wszystkie adresy, którzy mieli obrazy swoich koni i którzy datowali każdy kawałek papieru, który dotknęli. Chcę praszczurów, którzy byli wystarczająco bogaci aby utrzymywać przez pokolenia rodowe gospodarstwo rolne, i którzy zostawili wszystkie wyżej wymienione zdjęcia, obrazy, dzienniki i czasopisma nietknięte w bibliotece.
Ale przede wszystkim, pragnę krewnych, których mogę odnaleźć!!!
-------------------------------------------------------------------------------
A oto tekst angielski:
I Want
by Barbara A Brown
Ms. Brown's "I Want" article was originally posted in 1994 to the National Genealogical Conference, FIDO bulletin board forum.
Yep -- I want ancestors with names like Rudimentary Montagnard or Melchizedick von Steubenhoffmannschild or Spetznatz Gianfortoni, not William Brown or John Hunter or Mary Abbott.
I want ancestors who could read and write, had their children baptized in recognized houses of worship, went to school, purchased land, left detailed wills (naming a huge extended family as legatees), had their photographs taken once a year -- subsequently putting said pictures in elaborate glass frames annotated with calligraphic inscriptions, and carved voluble and informative inscriptions in their headstones. I want relatives who managed to bury their predecessors in established, still-extant (and indexed) cemeteries.
I want family members who wrote memoirs, who enlisted in the military as officers and who served in strategically important (and well documented) skirmishes. I want relatives who served as councilmen, schoolteachers, county clerks and town historians. I want relatives who 'religiously' wrote in the family Bible, journaling every little event and detailing the familial relationship of every visitor.
In the case of immigrant progenitors, I want them to have arrived only in those years wherein passenger lists were indexed by National Archives, and I want them to have applied for citizenship, and to have done so only in those jurisdictions which have since established indices.
I want relatives who were patriotic and clubby, who joined every patrimonial society they could find, who kept diaries, and listed all their addresses, who had paintings made of their horses, and who dated every piece of paper they touched. I want forebears who were wealthy enough to afford, and to keep for generations, the tribal homestead, and who left all the aforementioned pictures and diaries and journals intact in the library.
But most of all, I want relatives I can find!!!
"Ja pragnę" by Barbara A. Brown
Tak - - pragnę przodków z nazwiskami takimi jak Rudimentary Montagnard albo Melchizedick von Steubenhoffmannschild albo Spetznatz Gianfortoni, a nie William Brown albo John Hunter albo Mary Abbott.
Pragnę przodków, którzy umieli pisać i czytać, ich dzieci były ochrzczone w rozpoznanych świątyniach i chodzili do szkół, kupowali ziemię, zostawili szczegółowe testamenty (wymieniając wielką rodzinę wielopokoleniową jako spadkobierców), fotografie z każdego roku w ozdobnych ramkach opatrywali kaligrafowanymi opisami, a ich kamienne nagrobki miały wyryte elokwentne i pouczające inskrypcje. Pragnę krewnych, którym udało się pochować ich poprzedników w określonych, wciąż istniejących i zindeksowanych cmentarzach.
Pragnę członków rodziny, którzy napisali wspomnienia, którzy służyli w wojsku jako oficerowie i uczestniczyli w strategicznie ważnych (i dobrze udokumentowanych) potyczkach. Pragnę krewnych, którzy piastowali urzędy radnych, nauczycieli, pisarzy ziemskich i historyków miasta. Pragnę krewnych którzy skrupulatnie wpisywali w Kronikę rodzinną każde drobne wydarzenie i wyszczególniali rodzinne relacje każdego gościa.
W przypadku przodków - imigrantów, chcę by przybyli tylko w tych latach, w których listy pasażerów zostały włączone do katalogu przez National Archives, i chcę by wystąpili o obywatelstwo, ale tylko w tych jurysdykcjach, które od tej pory założyły indeksy.
Pragnę krewnych, którzy byli patriotyczni i stowarzyszeni w klubach (clubby), którzy dołączali do każdego patrymonialnego stowarzyszenia jakie mogli znaleźć, którzy prowadzili dzienniki, i notowali wszystkie adresy, którzy mieli obrazy swoich koni i którzy datowali każdy kawałek papieru, który dotknęli. Chcę praszczurów, którzy byli wystarczająco bogaci aby utrzymywać przez pokolenia rodowe gospodarstwo rolne, i którzy zostawili wszystkie wyżej wymienione zdjęcia, obrazy, dzienniki i czasopisma nietknięte w bibliotece.
Ale przede wszystkim, pragnę krewnych, których mogę odnaleźć!!!
-------------------------------------------------------------------------------
A oto tekst angielski:
I Want
by Barbara A Brown
Ms. Brown's "I Want" article was originally posted in 1994 to the National Genealogical Conference, FIDO bulletin board forum.
Yep -- I want ancestors with names like Rudimentary Montagnard or Melchizedick von Steubenhoffmannschild or Spetznatz Gianfortoni, not William Brown or John Hunter or Mary Abbott.
I want ancestors who could read and write, had their children baptized in recognized houses of worship, went to school, purchased land, left detailed wills (naming a huge extended family as legatees), had their photographs taken once a year -- subsequently putting said pictures in elaborate glass frames annotated with calligraphic inscriptions, and carved voluble and informative inscriptions in their headstones. I want relatives who managed to bury their predecessors in established, still-extant (and indexed) cemeteries.
I want family members who wrote memoirs, who enlisted in the military as officers and who served in strategically important (and well documented) skirmishes. I want relatives who served as councilmen, schoolteachers, county clerks and town historians. I want relatives who 'religiously' wrote in the family Bible, journaling every little event and detailing the familial relationship of every visitor.
In the case of immigrant progenitors, I want them to have arrived only in those years wherein passenger lists were indexed by National Archives, and I want them to have applied for citizenship, and to have done so only in those jurisdictions which have since established indices.
I want relatives who were patriotic and clubby, who joined every patrimonial society they could find, who kept diaries, and listed all their addresses, who had paintings made of their horses, and who dated every piece of paper they touched. I want forebears who were wealthy enough to afford, and to keep for generations, the tribal homestead, and who left all the aforementioned pictures and diaries and journals intact in the library.
But most of all, I want relatives I can find!!!