Knap - Mlęcin, Wiśniew - historia rodzinna z zagadką w tle!
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
- Małgorzata_Kulwieć

- Posty: 1848
- Rejestracja: czw 16 lut 2012, 16:51
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Knap - Mlęcin, Wiśniew - historia rodzinna z zagadką w tle!
Witam serdecznie.
Wczoraj wpadłam na trop zagadki rodzinnej do rozwiązania.
29 grudnia 1918 r w rodzinie Władysława Knapa i Franciszki z d. Sadoch we wsi Mlęcin urodziło się kolejne (chyba trzecie) dziecko - dziewczynka, której na chrzcie dano imiona Zofia Irena. Chrzest odbył się 13-04-1919 w Warszawie w rzymsko-katolickiej parafii Św. Jana Chrzciciela. Zosia miała jeszcze starsze rodzeństwo - siostrę Adelę oraz brata Franciszka. Franciszek zmarł we wczesnym dzieciństwie, a więc w rodzinie zostały dwie dziewczynki. Ojciec chyba uprawiał ziemię, a Matka oprócz prac domowo-polowych trochę szyła.
I życie rodziny byłoby szczęśliwe gdyby nie fakt, że Matka około roku 1921 zmarła. Według przekazów rodzinnych zatruła się grzybami. Potrzebna była natychmiastowa interwencja lekarza. Niestety mąż nie zechciał skorzystać z pomocy dworu, który zaoferował samochód do zawiezienia Franciszki do lekarza w Mińsku Mazowieckim (20 km) i załadował cierpiącą żonę na furę i zaczął wieźć do szpitala w Warszawie (60 km). I nie dowiózł. Franciszka zmarła i osierociła swoje dwie córeczki. Adelcia miała około 6 lat, a Zosia 3 lata.
Ojciec nie czuł się na siłach, albo nie chciał opiekować się dwojgiem dzieci i postanowił oddać jedno z nich na wychowanie siostrze swej zmarłej żony, która nie mogła mieć własnych dzieci. Siostra ta Bronisława po mężu Marcinkowska chciała wziąć obie dziewczynki i wychować jak swoje. Ale ojciec się nie zgodził. Oddał tylko Zosię. Podobno Adelcia biegła za odjeżdżającym samochodem i z płaczem krzyczała "oddajcie Zosię" "oddajcie Zosię".
Zosia zamieszkała z ciocią i wujkiem i całe swoje długie życie (zmarła w wieku 86 lat w 2005r) jak najcieplej wspominała oboje. Traktowała ich jak najukochańszych rodziców.
Adelcia, która została z ojcem nie miała łatwego życia. Od najmłodszych lat musiała pracować. Pasała krowy, pomagała w ogrodach, pracowała we dworze, opiekowała się cudzymi dziećmi, aż w wieku 10 lat zaczęła szyć. Nie wiem czy ojciec był tak biedny, że nie mógł zapewnić jej normalnego dzieciństwa, czy były jakieś inne powody? Do szkoły owszem chodziła. Skończyła 4 klasy szkoły powszechnej, ale do końca życia nie robiła błędów ortograficznych. Pisała, używając prostych zdań, ale zawsze ładnie budowała te zdania i precyzyjnie przekazywała swoje myśli.
Ciotka Bronisława kilkukrotnie proponowała ojcu, że zabierze Adelcię do siebie, ale ojciec się nie zgadzał. Pozwolił Adeli jedynie na pójście do Warszawy na służbę na kilka lat. Adela znalazła miejsce u porządnych ludzi („u Państwa mecenasostwa” jak mówiła) i pracowała tam do momentu ukończenia 16 lat. Potem ojciec zażądał powrotu i prowadzenia mu domu.
A potem to już potoczyło się normalnie. Ojciec ponownie się ożenił, Adela i Zosia wyszły za mąż i życie popłynęło swoim torem, ale to juz całkiem inna historia.
Zosia to moja Mama.
I właśnie z Mamą, a właściwie z jej chrztem mam problem.
Wieś Mlęcin jest w tej chwili w zasadzie cała wyznania mariawickiego z parafią w Wiśniewie. Moja ciocia Adelcia była mariawitką. Jej brat przyrodni też i cała rodzina to są mariawici. Rodzice zostali pochowani na cmentarzu mariawickim.
A moja Mama była ochrzczona w kościele rzymsko-katolickim w Warszawie, mimo iż mieszkała z całą rodziną w mariawickim Mlęcinie. Dlaczego? I dlaczego w Warszawie? Nie mam nikogo, aby się zapytać. Ostatni żyjący członek rodziny z pokolenia mojej Mamy już nic nie pamięta i nie może służyć pomocą. A w czasach, kiedy mogłam się zapytać, to nie wiedziałam o tym, że moja Mama była chrzczona w parafii rzymsko-katolickiej. Dopiero wczoraj przeglądając (po raz setny) stare dokumenty, wczytałam się przy pomocy lupy, dokładnie w pieczątki i odkryłam, że świadectwo urodzenia i chrztu mojej Mamy wystawił ksiądz z parafii Św. Jana Chrzciciela w W-wie.
No i mam następna zagadkę do rozwiązania. Tylko czy uda mi się ja rozwikłać?
Pozdrawiam
Małgorzata
Wczoraj wpadłam na trop zagadki rodzinnej do rozwiązania.
29 grudnia 1918 r w rodzinie Władysława Knapa i Franciszki z d. Sadoch we wsi Mlęcin urodziło się kolejne (chyba trzecie) dziecko - dziewczynka, której na chrzcie dano imiona Zofia Irena. Chrzest odbył się 13-04-1919 w Warszawie w rzymsko-katolickiej parafii Św. Jana Chrzciciela. Zosia miała jeszcze starsze rodzeństwo - siostrę Adelę oraz brata Franciszka. Franciszek zmarł we wczesnym dzieciństwie, a więc w rodzinie zostały dwie dziewczynki. Ojciec chyba uprawiał ziemię, a Matka oprócz prac domowo-polowych trochę szyła.
I życie rodziny byłoby szczęśliwe gdyby nie fakt, że Matka około roku 1921 zmarła. Według przekazów rodzinnych zatruła się grzybami. Potrzebna była natychmiastowa interwencja lekarza. Niestety mąż nie zechciał skorzystać z pomocy dworu, który zaoferował samochód do zawiezienia Franciszki do lekarza w Mińsku Mazowieckim (20 km) i załadował cierpiącą żonę na furę i zaczął wieźć do szpitala w Warszawie (60 km). I nie dowiózł. Franciszka zmarła i osierociła swoje dwie córeczki. Adelcia miała około 6 lat, a Zosia 3 lata.
Ojciec nie czuł się na siłach, albo nie chciał opiekować się dwojgiem dzieci i postanowił oddać jedno z nich na wychowanie siostrze swej zmarłej żony, która nie mogła mieć własnych dzieci. Siostra ta Bronisława po mężu Marcinkowska chciała wziąć obie dziewczynki i wychować jak swoje. Ale ojciec się nie zgodził. Oddał tylko Zosię. Podobno Adelcia biegła za odjeżdżającym samochodem i z płaczem krzyczała "oddajcie Zosię" "oddajcie Zosię".
Zosia zamieszkała z ciocią i wujkiem i całe swoje długie życie (zmarła w wieku 86 lat w 2005r) jak najcieplej wspominała oboje. Traktowała ich jak najukochańszych rodziców.
Adelcia, która została z ojcem nie miała łatwego życia. Od najmłodszych lat musiała pracować. Pasała krowy, pomagała w ogrodach, pracowała we dworze, opiekowała się cudzymi dziećmi, aż w wieku 10 lat zaczęła szyć. Nie wiem czy ojciec był tak biedny, że nie mógł zapewnić jej normalnego dzieciństwa, czy były jakieś inne powody? Do szkoły owszem chodziła. Skończyła 4 klasy szkoły powszechnej, ale do końca życia nie robiła błędów ortograficznych. Pisała, używając prostych zdań, ale zawsze ładnie budowała te zdania i precyzyjnie przekazywała swoje myśli.
Ciotka Bronisława kilkukrotnie proponowała ojcu, że zabierze Adelcię do siebie, ale ojciec się nie zgadzał. Pozwolił Adeli jedynie na pójście do Warszawy na służbę na kilka lat. Adela znalazła miejsce u porządnych ludzi („u Państwa mecenasostwa” jak mówiła) i pracowała tam do momentu ukończenia 16 lat. Potem ojciec zażądał powrotu i prowadzenia mu domu.
A potem to już potoczyło się normalnie. Ojciec ponownie się ożenił, Adela i Zosia wyszły za mąż i życie popłynęło swoim torem, ale to juz całkiem inna historia.
Zosia to moja Mama.
I właśnie z Mamą, a właściwie z jej chrztem mam problem.
Wieś Mlęcin jest w tej chwili w zasadzie cała wyznania mariawickiego z parafią w Wiśniewie. Moja ciocia Adelcia była mariawitką. Jej brat przyrodni też i cała rodzina to są mariawici. Rodzice zostali pochowani na cmentarzu mariawickim.
A moja Mama była ochrzczona w kościele rzymsko-katolickim w Warszawie, mimo iż mieszkała z całą rodziną w mariawickim Mlęcinie. Dlaczego? I dlaczego w Warszawie? Nie mam nikogo, aby się zapytać. Ostatni żyjący członek rodziny z pokolenia mojej Mamy już nic nie pamięta i nie może służyć pomocą. A w czasach, kiedy mogłam się zapytać, to nie wiedziałam o tym, że moja Mama była chrzczona w parafii rzymsko-katolickiej. Dopiero wczoraj przeglądając (po raz setny) stare dokumenty, wczytałam się przy pomocy lupy, dokładnie w pieczątki i odkryłam, że świadectwo urodzenia i chrztu mojej Mamy wystawił ksiądz z parafii Św. Jana Chrzciciela w W-wie.
No i mam następna zagadkę do rozwiązania. Tylko czy uda mi się ja rozwikłać?
Pozdrawiam
Małgorzata
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Jak rozumiem problem jest typu:
która ze zmian pomiędzy ok1915 (urodzenie starszej siostry) do 1919 (narodziny młodszej) była najbardziej znacząca/maiła największy wpływ na decyzję o chrzcie w rzymskokatolickim, warszawskim czyli zmianę.
a wydarzyło się sporo w ciągu tych 3-4 lat:) i w "przestrzeni publicznej" (to na pewno) i być może prywatnej.
i wyznanie i miejsce
a może miejsce było decydujące (tj pierwotne)? Z historii widać "ciągoty" do Warszawy (szpital? brak zaufania do miejscowego?)
hipotez można mnóstwo próbować
Bronisława z mężem (i Zofią) gdzie mieszkała?
kto był chrzestnym w 1919?
rodzice cały czas (w 1915-1918) w Mlęcinie?
jak masz możliwość to przejrzyj chrzty z katedry sąsiadujące - może "grupowo" i to będzie wskazówką?
która ze zmian pomiędzy ok1915 (urodzenie starszej siostry) do 1919 (narodziny młodszej) była najbardziej znacząca/maiła największy wpływ na decyzję o chrzcie w rzymskokatolickim, warszawskim czyli zmianę.
a wydarzyło się sporo w ciągu tych 3-4 lat:) i w "przestrzeni publicznej" (to na pewno) i być może prywatnej.
i wyznanie i miejsce
a może miejsce było decydujące (tj pierwotne)? Z historii widać "ciągoty" do Warszawy (szpital? brak zaufania do miejscowego?)
hipotez można mnóstwo próbować
Bronisława z mężem (i Zofią) gdzie mieszkała?
kto był chrzestnym w 1919?
rodzice cały czas (w 1915-1918) w Mlęcinie?
jak masz możliwość to przejrzyj chrzty z katedry sąsiadujące - może "grupowo" i to będzie wskazówką?
- Małgorzata_Kulwieć

- Posty: 1848
- Rejestracja: czw 16 lut 2012, 16:51
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Witam,
Z tego co wiem to Bronisława z mężem i Zofią mieszkała najpierw w Rypinie, potem w Golubiu a od 1932 w Warszawie. Bronisława była wyznania rzymsko-katolickiego.
Wiem, że rodzice Adeli i Zofii brali ślub w Wiśniewie w 1909r w parafii mariawickiej (mam niebawem otrzymać akt z AP Siedlce)
Chrzestnych Zofii jeszcze nie ustaliłam. Mam w domu tylko "Akt urodzenia i chrztu" odpis wystawiony w 1947r gdzie napisano dziwną rzecz. Podano, że Zofia urodziła się w 1918, ochrzczona została w 1919 a akt jest z 1926r. Widzę, że muszę się postarać o ksero z oryginału. Tylko skąd go wziąć? Z USC? W szwa nie znalazłam aktów ze Św.Jana z lat 1918-1926. Czy mam szukać u Św. Jana?
Pozdrawiam
Małgorzata
Z tego co wiem to Bronisława z mężem i Zofią mieszkała najpierw w Rypinie, potem w Golubiu a od 1932 w Warszawie. Bronisława była wyznania rzymsko-katolickiego.
Wiem, że rodzice Adeli i Zofii brali ślub w Wiśniewie w 1909r w parafii mariawickiej (mam niebawem otrzymać akt z AP Siedlce)
Chrzestnych Zofii jeszcze nie ustaliłam. Mam w domu tylko "Akt urodzenia i chrztu" odpis wystawiony w 1947r gdzie napisano dziwną rzecz. Podano, że Zofia urodziła się w 1918, ochrzczona została w 1919 a akt jest z 1926r. Widzę, że muszę się postarać o ksero z oryginału. Tylko skąd go wziąć? Z USC? W szwa nie znalazłam aktów ze Św.Jana z lat 1918-1926. Czy mam szukać u Św. Jana?
Pozdrawiam
Małgorzata
pozdrawiam
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
Teraz jest jaśniej. Urodzona w 1918, chrzest 4 miesiące później, rzadko ale zdarzało się. Natomiast 1926, to już przybrani rodzice postanowili może Zosi zmienić wyznanie? Nie wiem jak tam z uznawaniem chrztów pomiędzy mariawitami a krk ale może ksiądz jedynie potwierdził chrzest, a cała operacja była potrzebna głównie po to, by nie jechać do Mlęcina, może akt urodzenia potrzebny był by małą Zosię zapisać np. do szkoły. Po odzyskaniu niepodległości ekspansja mariawitów osłabła (wcześniej to wyznanie było wspierane najpierw przez Rosjan później przez Niemców w czasie IWśw. Wyznanie przetrwało tylko w większych skupiskach bliskoośrodków parafialnych mariawitów.
NIe ma w szwa lat 1918-1926 ciekawe dlaczego? Może dlatego że AP nie mają tak młodych metryk
Jak najbardziej zarówno święty Jan jak i Mlęcin u mariawitów czy odpowiednie usc.
NIe ma w szwa lat 1918-1926 ciekawe dlaczego? Może dlatego że AP nie mają tak młodych metryk
Jak najbardziej zarówno święty Jan jak i Mlęcin u mariawitów czy odpowiednie usc.
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.
- Małgorzata_Kulwieć

- Posty: 1848
- Rejestracja: czw 16 lut 2012, 16:51
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Oj, wiesz Darku, że to może byc prawda?!
Muszę postarać się o metrykę oryginalną (tzn. skan!) ze Św. Jana i wtedy być może coś tam znajdę.
Dziekuję i pozdrawiam
Małgorzata
Muszę postarać się o metrykę oryginalną (tzn. skan!) ze Św. Jana i wtedy być może coś tam znajdę.
Dziekuję i pozdrawiam
Małgorzata
pozdrawiam
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
- Małgorzata_Kulwieć

- Posty: 1848
- Rejestracja: czw 16 lut 2012, 16:51
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Witam ponownie,
Nawiązałam kontakt z USC w Mińsku Maz. i przemiła Pani odnalazła akt urodzenia z 29-12-1918 i ... tu niespodzianka ... akt chrztu z 01-01-1919r w parafii mariawickiej w Wiśniewie. I Pani z USC też zasugerowała, że byc może po śmierci jej mamy, ciotka wzięła Zofię do siebie i ponieważ sama była wyznania rzymsko-katolickiego to w takiej wierze ją ponownie ochrzciła Nie wiem jaka była wtedy procedura przechodzenia na inną wiarę,ale jeśli ksiądz robił jakieś problemy, ciotka mogła podać, że Zofia była juz kiedyś chrzczona w parafii wyznania rzymsko-katolickiego, ale nie zachowały się żadne dokumenty i dlatego została zapisana po raz kolejny w 1926 roku.
Czyli teraz muszę zdobyć ksero z księgi ze Św. Jana w Warszawie i byc może będę wiedziała wszystko.
Pozdrawiam
Małgorzata
Nawiązałam kontakt z USC w Mińsku Maz. i przemiła Pani odnalazła akt urodzenia z 29-12-1918 i ... tu niespodzianka ... akt chrztu z 01-01-1919r w parafii mariawickiej w Wiśniewie. I Pani z USC też zasugerowała, że byc może po śmierci jej mamy, ciotka wzięła Zofię do siebie i ponieważ sama była wyznania rzymsko-katolickiego to w takiej wierze ją ponownie ochrzciła Nie wiem jaka była wtedy procedura przechodzenia na inną wiarę,ale jeśli ksiądz robił jakieś problemy, ciotka mogła podać, że Zofia była juz kiedyś chrzczona w parafii wyznania rzymsko-katolickiego, ale nie zachowały się żadne dokumenty i dlatego została zapisana po raz kolejny w 1926 roku.
Czyli teraz muszę zdobyć ksero z księgi ze Św. Jana w Warszawie i byc może będę wiedziała wszystko.
Pozdrawiam
Małgorzata
pozdrawiam
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
- Małgorzata_Kulwieć

- Posty: 1848
- Rejestracja: czw 16 lut 2012, 16:51
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Witam,
No i wyjaśniła mi się zagadka. Mam juz wszystkie dokumenty.
Otóż tak - Zofia urodziła się 29-12-1918 we wsi Mlęcin, ochrzczona została w kościele mariawickim w Wiśniewie 1-01-1919r - to ze skanu metryki urodzenia z Wiśniewa.
W roku 1921 (mniej więcej) po smierci Matki Zosia zostaje zabrana przez ciotkę Bronisławę na wychowanie (bez żadnych formalności adopcyjnych). Bronisława wraz z mężem mieszka w Warszawie na Starym Mieście. W roku 1923 wyjeżdżają do Rypina, gdzie w 1925 r Zosia idzie do szkoły. I pewno do szkoły potrzebny był jakiś dokument. Więc w 1926r Bronisława udaje się wraz z dwoma świadkami, do katedry Św. Jana w Warszawie (tylko czemu załatwia to w Warszawie, a nie w Rypinie?) i tam zgłasza Zosię w parafii. W dokumencie z 1926r napisano, że akt chrztu (nie napisano w jakim obrządku ani gdzie) odbył się w 1919r i że rodzice Zofii nie żyją (tutaj Bronisława zełgała, bo ojciec Zosi Władysław żył aż do 1947r).
Ot i cała zagadka.
Ale swoja drogą, czyż nie łatwiejsze życie miały osierocone dzieci niz dzisiaj? Teraz nikt by sie nie zgodził aby ciotka, ot tak wzięła dziecko na wychowanie. Teraz rozpętałaby się cała procedura sądowo-adopcyjna, a dziecko do czasu rozstrzygnięcia siedziałoby w bidulu.
Pozdrawiam
Małgorzata
No i wyjaśniła mi się zagadka. Mam juz wszystkie dokumenty.
Otóż tak - Zofia urodziła się 29-12-1918 we wsi Mlęcin, ochrzczona została w kościele mariawickim w Wiśniewie 1-01-1919r - to ze skanu metryki urodzenia z Wiśniewa.
W roku 1921 (mniej więcej) po smierci Matki Zosia zostaje zabrana przez ciotkę Bronisławę na wychowanie (bez żadnych formalności adopcyjnych). Bronisława wraz z mężem mieszka w Warszawie na Starym Mieście. W roku 1923 wyjeżdżają do Rypina, gdzie w 1925 r Zosia idzie do szkoły. I pewno do szkoły potrzebny był jakiś dokument. Więc w 1926r Bronisława udaje się wraz z dwoma świadkami, do katedry Św. Jana w Warszawie (tylko czemu załatwia to w Warszawie, a nie w Rypinie?) i tam zgłasza Zosię w parafii. W dokumencie z 1926r napisano, że akt chrztu (nie napisano w jakim obrządku ani gdzie) odbył się w 1919r i że rodzice Zofii nie żyją (tutaj Bronisława zełgała, bo ojciec Zosi Władysław żył aż do 1947r).
Ot i cała zagadka.
Ale swoja drogą, czyż nie łatwiejsze życie miały osierocone dzieci niz dzisiaj? Teraz nikt by sie nie zgodził aby ciotka, ot tak wzięła dziecko na wychowanie. Teraz rozpętałaby się cała procedura sądowo-adopcyjna, a dziecko do czasu rozstrzygnięcia siedziałoby w bidulu.
Pozdrawiam
Małgorzata
pozdrawiam
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
