Zaginiony brat prababci
: sob 18 maja 2013, 01:04
Witam
Może ktoś będzie miał jakieś wskazówki od czego zacząć:
Chciałbym ustalić co stało się z bratem mojej prababci - Piotrem
Ludwikiem Wołowskim, synem Franciszka i Anny, urodzonym w 1889 w Płocku. Dziadek (syn prababki) niestety w ogóle o nim nie słyszał, prababcia już od pół wieku nie żyje. Jedyne co mam to podanie Piotra Ludwika (podpisane tylko drugim imieniem Ludwik) z prośbą o przyjęcie "w poczet konduktorów" do Tramwajów Elektrycznych w Warszawie (rok bodaj 1910) i drugie pismo (tłumaczone jakiś czas temu na forum) z 1915, w którym jego matka prosi o przesłanie jej pieniędzy w związku z jego służbą wojskową - w każdym razie wtedy żył jeszcze i służył w wojsku. Potem ślad się urywa. W tym podaniu z 1910 pisze także, że ukończył szkołę Konarskiego w Warszawie - może to też jakiś ślad.
Najbardziej prawdopodobne jest to, że po prostu poległ na froncie - to tłumaczyłoby także niewiedzę dziadka na jego temat.
Niestety nic nie wiem o tym czy był żonaty.
pozdrawiam serdecznie
Jurek
Może ktoś będzie miał jakieś wskazówki od czego zacząć:
Chciałbym ustalić co stało się z bratem mojej prababci - Piotrem
Ludwikiem Wołowskim, synem Franciszka i Anny, urodzonym w 1889 w Płocku. Dziadek (syn prababki) niestety w ogóle o nim nie słyszał, prababcia już od pół wieku nie żyje. Jedyne co mam to podanie Piotra Ludwika (podpisane tylko drugim imieniem Ludwik) z prośbą o przyjęcie "w poczet konduktorów" do Tramwajów Elektrycznych w Warszawie (rok bodaj 1910) i drugie pismo (tłumaczone jakiś czas temu na forum) z 1915, w którym jego matka prosi o przesłanie jej pieniędzy w związku z jego służbą wojskową - w każdym razie wtedy żył jeszcze i służył w wojsku. Potem ślad się urywa. W tym podaniu z 1910 pisze także, że ukończył szkołę Konarskiego w Warszawie - może to też jakiś ślad.
Najbardziej prawdopodobne jest to, że po prostu poległ na froncie - to tłumaczyłoby także niewiedzę dziadka na jego temat.
Niestety nic nie wiem o tym czy był żonaty.
pozdrawiam serdecznie
Jurek