Strona 1 z 1

Ile macie w swoim drzewie "ubytków krewnych"?

: czw 25 lip 2013, 08:48
autor: Piórkowska_Ewa
Witam
Moi przodkowie byli dość zasiedzali - obszar 4-5 sąsiednich parafii. Najpierw okazało mi się, że mój tato i mama są spokrewnieni - to był pierwszy raz, dlalej dziadek z babcia (rodzice mamy) - drugi raz, trzeci raz babcia ze strony mamy miała ubytek tylko w swojej gałęzi, wczoraj odkryłam czwarty ubytek krewnych. Myślę, że to może nie być koniec -mam do przeszukania jeszcze kłopotliwą w zasięgu parafię Szymanów.
Ile Wam zdarzyło się ubytków na przestrzeni powiedzmy 200 lat?
Ewa

Ile macie w swoim drzewie "ubytków krewnych"?

: czw 25 lip 2013, 10:48
autor: Marynicz_Marcin
Witam,
na ten czas ani jednego, chociaż doskonale wiem, że mam jeden przypadek, którego jednak prawdopodobnie nigdy nie udowodnię.
Otóż moi pradziadkowie urodzeni byli w tej samej wsi. Oczywiście to jeszcze o niczym nie znaczy, ale sprawa wygląda tak. Pradziadek mój nazywał się Franciszek Marynicz. Jego ojciec pochodził z innej parafii. On i trzy pokolenia wyżej pochodzili z jednej parafii (nie ma wcześniejszych ksiąg i nie wiem, czy byli tam wcześniej). Najdalszy jest więc mój 5xpradziadek, a 2xpradziadek mojego pradziadka Franciszka, o którym mowa. Przodkowie prababci (żony Franciszka) to głównie jedna parafia, chociaż bywają wyjątki. Jednym z nich była prababcia prababci - Wiktoria zd. Marynicz. Później udało mi się znaleźć dane dot. jej ojca - Marcina Marynicza, ale tutaj znowu problem, bo ksiąg nie ma. Liczę jednak, że może gdzieś pojawią się te dane. Przypuszczam, że rodzicami tego Marcina mógł być 5xpradziadek (przodek Franciszka) i jego pierwsza żona. Może kiedyś jeszcze to potwierdzę :)

Ile macie w swoim drzewie "ubytków krewnych"?

: czw 25 lip 2013, 11:03
autor: Dławichowski
Dzień dobry!
Dzięki Wam spostrzegłem, że gdy dojdzie się w swoich poszukiwaniach do tzw. "gniazda rodu" następuje duży ubytek krewnych. Ponieważ wszyscy moi przodkowie pochodzą z Kazimierza Biskupiego koło Konina (mam testament z 1612 roku), zjawisko to w moim "drzewie genealogicznym" jest częste. Ale, zastanawia się: czy to ma jakieś znaczenie?
Krzycho z Koszalina

: czw 25 lip 2013, 12:57
autor: Slawinski_Jerzy
Witam

Na razie jeden - okazało się, że jedni z moich pradziadków byli ciotecznym
rodzeństwem. Ojciec pradziadka i matka prababci byli rodzeństwem. Jest prawdopodobnie i drugi ale to już XVIII wiek i gorzej z udowodnieniem.

pozdrawiam
Jurek

: czw 25 lip 2013, 18:53
autor: Barbara_Domagała
Ewo,
u mnie dwa, oba w jednej gałęzi drzewa, również w sytuacji, gdy przodkowie na przestrzeni wieków mieszkali na obszarze 2-3 sąsiednich parafii. Byli to moi pradziadkowie, którzy mieli wspólnych 4xpradziadków, a także spokrewnieni ze sobą byli rodzice tej prababci, ich pradziadkowie byli rodzeństwem.

Pozdrawiam,
Basia

: czw 25 lip 2013, 20:05
autor: Bryś_Martyna
U mnie jeden udowodniony i jeden jeszcze nie :)

1) Matki mojej prababci i mojego pradziadka od strony taty były kuzynkami 2. stopnia.
2) Ojcowie tych samych pradziadków najprawdopodobniej byli kuzynami 3. stopnia.

: czw 25 lip 2013, 22:29
autor: Maciey
Moi pradziadkowie, gdy cofnąłem się od nich o 6 pokoleń, okazało się, że mieli wspólną niemal połowę przodków. Ba, zdarza się nawet, że mam w wywodzie czterokrotnie te same osoby albo trzykrotnie, a ... w trzech różnych pokoleniach.