Mezalianse a pęd do szlachectwa

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

Matysiak

Sympatyk
Posty: 209
Rejestracja: czw 11 kwie 2013, 14:01

Mezalianse a pęd do szlachectwa

Post autor: Matysiak »

Witam,
Chciałbym podać przykłady mezaliansów z parafii Malanów w Wielkopolsce ku pokrzepieniu serc tych, którzy za wszelką cenę chcą wśród swoich przodków znaleźć szlachtę. Mimo, że chłopi z dziada pradziada to zawsze jakaś szansa na odnalezienie szlacheckich przodków jest. Ja swoją przygodę z genealogią rozpocząłem kilka lat temu jako zupełny żółtodziób i popełniłem na samym początku błąd jak wszyscy – sięgając do herbarza. Oczywiście od razu znalazłem tam nazwisko rodowe mojej mamy kończące się na –ski i stwierdziłem, że jest ze szlachty. Jakież było moje zdziwienie gdy okazało się, mama pochodzi z rodziny mieszczańskiej związanej z pewnym wielkopolskim miastem z dziada pradziada. Po tej nauczce i po wszelakich pouczeniach na forach genealogicznych, żeby wszystko weryfikować i opierać na dokumentach a nie na herbarzach, stwierdziłem, że skoro wszyscy pradziadkowie byli mieszczanami/chłopami to i wszyscy ich przodkowie bez wyjątku to tylko mieszczanie i chłopi. Byłem bardzo sceptyczny do każdego nie w 100% potwierdzonego śladu szlachectwa wśród przodków. W moim wywodzie przodków jest teraz ponad 200 przodków i okazało się, że niektórzy z nich to jednak jakby nie patrzeć potomkowie szlachty. Co ciekawe w większości moi przodkowie szlachcice byli dużo ubożsi i dużo mniej wykształceni od np. przodków mieszczan czy nawet chłopów. Mieszczanie – burmistrzowie miast i miejscy pisarze, chłopi – kowale i młynarze, niektórzy z nich osoby wykształcone, potrafiące pisać i czytać. Obok nich zaś szlachta – nędzna, zagrodowa, niepiśmienna. Bogaty mieszczanin czy nawet chłop czy młynarz brał sobie za żonę ubogą szlachciankę, jedną z dziesięciorga dzieci. W ten sposób odkryłem wśród moich przodków w 90% chłopów i mieszczan również pierwiastki szlacheckie. I to jest właśnie w genealogii najciekawsze. Bo z jednej strony trzeba powtrzymać w sobie owczy niemądry pęd do „szlachectwa” z herbarzy za wszelką cenę a z drugiej strony nie zabijać do końca przypuszczeń o szlachectwie przodków. Kolejnej rzeczy, której się nauczyłem już po odkryciu szlacheckich przodków to nie wierzyć herbarzom! Wykorzystywać je tylko i wyłącznie wtedy kiedy już wszelkie inne możliwości poszukiwań w dokumentach (aktach metrykalnych oraz księgach ziemskich i grodzkich) zawiodą. Mezalianse mimo, że są rzadkością, to jednak się zdarzają. W mojej rodzinie na około 110 małżeństw są dwa udokumentowane mezalianse. Szlachcianka z mieszczaninem i uboga zagrodowa szlachcianka z chłopem - rzemieślnikiem wiejskim. Jest też jeden ciekawy mezalians w bocznej linii: jedna z córek mojego przodka zwykła szlachcianka bez ziemi mieszkająca w Warszawie wyszła za mąż za hrabiego.
Wracając do tematu głównego tego wątku poniżej podaję kilka przykładów mezaliansów – mieszania się szlachty z chłopami w XIX w. z parafii Malanów w Wielkopolsce. Z jednej z tych szlacheckich rodzin była moja pra(…)babcia, która jak wielu innych w tej parafii popełniła mezalians. Co ciekawe zubożała szlachta jest nazywana często w tej parafii „szlachtą gospodarzami” czy „szlachtą włościanami”, a potem już nawet tylko „włościanami”.
Oto przykłady:
1809 rok występuje „urodzony Marcin Januszewski włościanin we wsi Zdzenicach”
1810 rok uczciwy Marcin Borkowski kawaler lat 21 stanu rolniczego żeni się z urodzoną Heleną Zdzenicką lat 35 panną w asystencji Wojciecha Zdzenickiego brata panny młodej włościana wsi Zdzenic – wszyscy niepiśmienni
1817 rok występują Zdzeniccy jako „urodzeni” i „szlachta włościanie”
1818 rok zmarła „urodzona Jana Stawska uboga” lat 50
1822 rok zmarł Józef Zdzenicki „szlachcic ubogi” lat 60
1825 rok zmarł Roch Zdzenicki „szlachcic ubogi” lat 70
1830 rok ślub między Janem Wilczyńskim młodzianem lat 23 młynarczykiem synem młynarzy a panną Zdzenicką lat 16 zrodzoną z Wojciecha i Małgorzaty Zdzenickich szlachty ze Zdzenic – wszyscy niepiśmienni
1834 rok ślub między Wojciechem Zdzenickim młodzianem lat 29 gospodarzem a Julianną Kowaleską
1840 rok ślub pomiędzy Walentym Jagiełłą zwanym Kałużnym lat 25 przy rodzicach zamieszkałym komornikiem a Marianną Zdzenicką córką szlachty gospodarzy
1840 rok występują Szymon Zdzenicki i Józef Kraszewski – „szlachta gospodarze” w Zdzenicach
1843 rok ślub Konstanty Stawski ze Zdzienic gospodarz szlachcic i Józefa Marcinkowska córka okupników
1845 rok ślub Józefa Stawska (szlachcianka) ślub z fornalem Birczyńskim
1845 zmarł Antoni Zdzienicki „szlachcic gospodarz”
Pozdrawiam
Piotr
Awatar użytkownika
Tomasz_Lenczewski

Sympatyk
Posty: 2249
Rejestracja: ndz 26 wrz 2010, 14:41
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time
Kontakt:

Re: Mezalianse a pęd do szlachectwa

Post autor: Tomasz_Lenczewski »

Witam,

te wpisy XIX w. nie mają żadnej wartości. Tylko wpisy z czasów Rzeczypospolitej szlacheckiej mogą mieć jakąkolwiek wartość dowodową (np. przy ubieganiu się o członkostwo w Związku Szlachty Polskiej). Ewentualnie adnotacje przy nazwiskach do czasów wprowadzenia akt stanu cywilnego 1806/1807. Późniejsze dopiski proboszczów często służyły polepszeniu kondycji wpisywanych, a spotkałem się osobiście z adnotacjami takimi wobec rodzin mieszczańskich.
Mozna ewentualnie mówić jeszcze o wpisach XIX w. w księgach ludności stałej, gdzie adnotacje o szlachectwie prowadzono.

Stanowczo tylko wcześniejsze przykłady. W Prusach szlachcie polskiej dopisywano "von" i to było adnotacją szlachectwa w aktach urzędowych.

Pozdrawiam

T.L.

Matysiak pisze:Witam,
Chciałbym podać przykłady mezaliansów z parafii Malanów w Wielkopolsce ku pokrzepieniu serc tych, którzy za wszelką cenę chcą wśród swoich przodków znaleźć szlachtę. Mimo, że chłopi z dziada pradziada to zawsze jakaś szansa na odnalezienie szlacheckich przodków jest. Ja swoją przygodę z genealogią rozpocząłem kilka lat temu jako zupełny żółtodziób i popełniłem na samym początku błąd jak wszyscy – sięgając do herbarza. Oczywiście od razu znalazłem tam nazwisko rodowe mojej mamy kończące się na –ski i stwierdziłem, że jest ze szlachty. Jakież było moje zdziwienie gdy okazało się, mama pochodzi z rodziny mieszczańskiej związanej z pewnym wielkopolskim miastem z dziada pradziada. Po tej nauczce i po wszelakich pouczeniach na forach genealogicznych, żeby wszystko weryfikować i opierać na dokumentach a nie na herbarzach, stwierdziłem, że skoro wszyscy pradziadkowie byli mieszczanami/chłopami to i wszyscy ich przodkowie bez wyjątku to tylko mieszczanie i chłopi. Byłem bardzo sceptyczny do każdego nie w 100% potwierdzonego śladu szlachectwa wśród przodków. W moim wywodzie przodków jest teraz ponad 200 przodków i okazało się, że niektórzy z nich to jednak jakby nie patrzeć potomkowie szlachty. Co ciekawe w większości moi przodkowie szlachcice byli dużo ubożsi i dużo mniej wykształceni od np. przodków mieszczan czy nawet chłopów. Mieszczanie – burmistrzowie miast i miejscy pisarze, chłopi – kowale i młynarze, niektórzy z nich osoby wykształcone, potrafiące pisać i czytać. Obok nich zaś szlachta – nędzna, zagrodowa, niepiśmienna. Bogaty mieszczanin czy nawet chłop czy młynarz brał sobie za żonę ubogą szlachciankę, jedną z dziesięciorga dzieci. W ten sposób odkryłem wśród moich przodków w 90% chłopów i mieszczan również pierwiastki szlacheckie. I to jest właśnie w genealogii najciekawsze. Bo z jednej strony trzeba powtrzymać w sobie owczy niemądry pęd do „szlachectwa” z herbarzy za wszelką cenę a z drugiej strony nie zabijać do końca przypuszczeń o szlachectwie przodków. Kolejnej rzeczy, której się nauczyłem już po odkryciu szlacheckich przodków to nie wierzyć herbarzom! Wykorzystywać je tylko i wyłącznie wtedy kiedy już wszelkie inne możliwości poszukiwań w dokumentach (aktach metrykalnych oraz księgach ziemskich i grodzkich) zawiodą. Mezalianse mimo, że są rzadkością, to jednak się zdarzają. W mojej rodzinie na około 110 małżeństw są dwa udokumentowane mezalianse. Szlachcianka z mieszczaninem i uboga zagrodowa szlachcianka z chłopem - rzemieślnikiem wiejskim. Jest też jeden ciekawy mezalians w bocznej linii: jedna z córek mojego przodka zwykła szlachcianka bez ziemi mieszkająca w Warszawie wyszła za mąż za hrabiego.
Wracając do tematu głównego tego wątku poniżej podaję kilka przykładów mezaliansów – mieszania się szlachty z chłopami w XIX w. z parafii Malanów w Wielkopolsce. Z jednej z tych szlacheckich rodzin była moja pra(…)babcia, która jak wielu innych w tej parafii popełniła mezalians. Co ciekawe zubożała szlachta jest nazywana często w tej parafii „szlachtą gospodarzami” czy „szlachtą włościanami”, a potem już nawet tylko „włościanami”.
Oto przykłady:
1809 rok występuje „urodzony Marcin Januszewski włościanin we wsi Zdzenicach”
1810 rok uczciwy Marcin Borkowski kawaler lat 21 stanu rolniczego żeni się z urodzoną Heleną Zdzenicką lat 35 panną w asystencji Wojciecha Zdzenickiego brata panny młodej włościana wsi Zdzenic – wszyscy niepiśmienni
1817 rok występują Zdzeniccy jako „urodzeni” i „szlachta włościanie”
1818 rok zmarła „urodzona Jana Stawska uboga” lat 50
1822 rok zmarł Józef Zdzenicki „szlachcic ubogi” lat 60
1825 rok zmarł Roch Zdzenicki „szlachcic ubogi” lat 70
1830 rok ślub między Janem Wilczyńskim młodzianem lat 23 młynarczykiem synem młynarzy a panną Zdzenicką lat 16 zrodzoną z Wojciecha i Małgorzaty Zdzenickich szlachty ze Zdzenic – wszyscy niepiśmienni
1834 rok ślub między Wojciechem Zdzenickim młodzianem lat 29 gospodarzem a Julianną Kowaleską
1840 rok ślub pomiędzy Walentym Jagiełłą zwanym Kałużnym lat 25 przy rodzicach zamieszkałym komornikiem a Marianną Zdzenicką córką szlachty gospodarzy
1840 rok występują Szymon Zdzenicki i Józef Kraszewski – „szlachta gospodarze” w Zdzenicach
1843 rok ślub Konstanty Stawski ze Zdzienic gospodarz szlachcic i Józefa Marcinkowska córka okupników
1845 rok ślub Józefa Stawska (szlachcianka) ślub z fornalem Birczyńskim
1845 zmarł Antoni Zdzienicki „szlachcic gospodarz”
Pozdrawiam
Piotr
Matysiak

Sympatyk
Posty: 209
Rejestracja: czw 11 kwie 2013, 14:01

Post autor: Matysiak »

A występowanie np. w 1764 roku jako "nobilis" nie ma znaczenia? Czy fakt wpisywania generosus czy nobilis we wcześniejszych aktach z XVIII w. nie ma żadnego znaczenia?

Z drugiej strony mojego przodka mieszczanina też zapisano w XIX w. jako "urodzony".

Pozdrawiam

Piotr
Awatar użytkownika
Tomasz_Lenczewski

Sympatyk
Posty: 2249
Rejestracja: ndz 26 wrz 2010, 14:41
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time
Kontakt:

Post autor: Tomasz_Lenczewski »

Napisałem przecież wyraźnie: w czasach Rzeczypospolitej szlacheckiej czyli do 1795 r.
Adnotacje XIX w. nie mają w metrykach żadnego znaczenia.
Oczywiście, co innego parafie, gdzie występowały gniazdowe drobne rodziny szlacheckie i zachowały ciągłość, ale wychodzi z metryk na przestrzeni stulecia, a co innego, jak w parafii pojawia się jakaś "obca" rodzina.
Matysiak pisze:A występowanie np. w 1764 roku jako "nobilis" nie ma znaczenia? Czy fakt wpisywania generosus czy nobilis we wcześniejszych aktach z XVIII w. nie ma żadnego znaczenia?

Z drugiej strony mojego przodka mieszczanina też zapisano w XIX w. jako "urodzony".

Pozdrawiam

Piotr
Sawicki_Julian

Sympatyk
Posty: 3423
Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski

Post autor: Sawicki_Julian »

Witam Piotr i powiem co wiem o szlachectwie tym ze szlachty odwiecznej, tu by to dobrze opisał Janusz Stankiewicz i wielu innych którzy tu tworzą historie naszych i swoich rodzin od lat i nawet poprawiają błędy w herbarzach, tu poniżej jeden widzę ;

A występowanie np. w 1764 roku jako "nobilis" nie ma znaczenia? Czy fakt wpisywania generosus czy nobilis we wcześniejszych aktach z XVIII w. nie ma żadnego znaczenia?

Chcąc Piotrze coś mądrego napisać o historii to trzeba ją znać ( ja ciągle się jej uczę) i tu powyżej z tym co piszesz się nie zgadzam, szlachta w metrykach to dowód że to prawda, nawet ta przed rokiem 1795 na sto lat do tyłu była nie podważalna u Cara. Ze były wywody szlacheckie z lat po 1695 i młodsze, bo był powód, za króla Sasa tylko ten nie był hrabią kto nie miał pieniędzy na taki awans, za St. Augusta Poniatowskiego nawet Żydzi weszli do szlachty za opłatą.

Dlaczego była szlachta biedna, w dwóch zdaniach ; bo nadstawiała głowy w wojnach i ginęła, żony brały sobie drugiego męża, a dzieci po pierwszym ojcu mogły być wydziedziczone, plus druga połowa Polski, czyli olbrzymie ziemie zostały na wschodzie. Mezalianse to nic innego jak sposób na życie, cóż z tego ze herb miał, jak goły bo ziemia w carskich rękach, lub Ordynacja, czyli jednemu wszystko, lub za taki ożenek szlachcica z mieszczanką z majątku wykreślony, to tak piątę przez dziesiąte podaje, czyli w skrócie, pozdrawiam - Julian
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”