Strona 1 z 1
Irytujące kiksy w księgach parafialnych!
: sob 19 paź 2013, 12:43
autor: Szymański_Wojciech
Ostatnio miałem małą satysfakcję z uzupełnienia mojego drzewa o 1 fakt, błędnie zapisany w księgach parafii Kuflew. Otóż w metryce chrztu i akcie zgonu niemowlęcia, spisanym b. wyraźnie (!), zostało błędnie podane nazwisko rodowe matki, dokładnie: "z PESZLÓW" zamiast "z PEKINÓW". Zastanawia mnie mechanizm powstania takiej, utrudniającej poszukiwania, pomyłki. Czy ojciec dziecięcia, świadkowie i chrzestni byli mało przytomni w momencie odczytywania im aktu!? Czy raczej autor wpisu ułatwiał sobie życie i sporządzał tylko 1 egzemplarz aktu (z prawidłowy wpisem!) a potem pomylił się sporządzając kopię (nazwisko PEKIN brzmiało dla niego zbyt egzotycznie/obco !?). Na to drugie wskazuje również fakt przypisania analfabetyzmu 24-letniemu ojcu dziecięcia, który - jak wiem z innych źródeł - kilka lat później był urzędnikiem kolejowym w Warszawie.
Wojciech Szymański
Irytujące kiksy w księgach parafialnych!
: sob 19 paź 2013, 14:30
autor: Bozenna
Wojtek,
Tego typu pomylki sa "chlebem codziennym" genealoga.
- pisarz gminny, czy nauczyciel wpisany jako niepisemny.
- imie matki zmyslone
- nazwisko ojca lub matka, albo obydwa przekrecone
- brak nazwiska, brak imienia jednego z rodzicow, albo obydwojga, w akcie chrztu dziecka
Z czego to wynikalo ?
Niedbalstwo ksiedza, zle spisany brulion (raptularz), zle zrozumiane dane osobowe, ale tez niedbalosc osob stawajacych do aktu. Nikt wtedy nie przywiazywal do tego duzej wagi.
Serdecznosci,
Bozenna
Irytujące kiksy w księgach parafialnych!
: sob 19 paź 2013, 14:34
autor: piotr_nojszewski
Przynajmniej w niektórych parafiach akt sporządzano de facto w brudnopisie a dopiero potem przepisywano do ksiegi.
W niektórych zbiorach możesz znaleść odpowiednie raptularze. Moge sobie świetnie wyobrazić, że błędy mogły powstac w każdym momencie również przy przepisywaniu z raptularza.
Jesli chodzi o pismiennośc lub nie wyciągał bym wylacznie wnioski pozytywne t.zn. jesli ktos był podpisany to umiał sie PODPISAC (nie koniecznie czytać i pisac). A jak nie to nie wiadomo. Te same osoby dość częsta są i nie sa piśmienne.
Nie sądze tez by zasada było odczytywanie aktów tak jak sie to dzieje obecnie u notariusza. A nawet gdyby to zapisanie języka mówionego nie było tak oczywiste jak obecnie. Pomijam, że miałoby to ten sam efekt co obecnie czyli umiarkowany.
Irytujące kiksy w księgach parafialnych!
: sob 19 paź 2013, 14:41
autor: Bozenna
A tymi podpisami pod aktami to roznie bywalo, raczej tak jak ksiedzu bylo wygodniej.
W 1825 roku moj praprapra... slicznie sie podpisal pod swoim aktem slubu. W dwa miesiace pozniej byl swiadkiem slubu swego przyjaciela i pisac juz nie umial.
Serdecznosci,
Bozenna
Irytujące kiksy w księgach parafialnych!
: sob 19 paź 2013, 14:56
autor: maria.mazur
Zgodnie z przepisami , urzędnik stanu cywilnego (proboszcz lub pastor na ogół) miał sporządzać akt osobiście i bez brudnopisu. Ponieważ większość sporządzała tylko notatki, a akt spisywała później, albo chrzcił dziecko wikary, więc aby ukryć te nieprawidłowości i niemogąc ściągnąć wszytkich ponownie do podpisu, sporządzali akt z adnotacją, że stawający niepismienni.
Pozdrawiam
Maria
Re: Irytujące kiksy w księgach parafialnych!
: ndz 20 paź 2013, 13:10
autor: Szymański_Wojciech
maria.mazur pisze:Zgodnie z przepisami , urzędnik stanu cywilnego (proboszcz lub pastor na ogół) miał sporządzać akt osobiście i bez brudnopisu. Ponieważ większość sporządzała tylko notatki, a akt spisywała później, albo chrzcił dziecko wikary, więc aby ukryć te nieprawidłowości i niemogąc ściągnąć wszytkich ponownie do podpisu, sporządzali akt z adnotacją, że stawający niepismienni.
Pozdrawiam
Maria
Dzięki serdeczne za ten, i za wcześniejsze wpisy, rozwijające celnie podniesioną kwestię! Na szczęście czasem kapłani nie szli na skróty. Dzięki temu, nie znając zupełnie podpisów moich dziadków i pradziadków (już na 100% piśmiennych!), dysponuję pięknym autografem mojego pra-pradziadka, majstra ciesielskiego w Rudnie k/Kołbieli. Wygląda mi on tak, jakby ów mój przodek nie tylko umiał się podpisać, ale i biegle pisał; pytanie - w jakim języku, bo był francuskiego pochodzenia.
Życzę wszystkim pomyślnych poszukiwań!
Wojciech Szymański