Witam,
Parafia Zambski akt zgonu z 1777 roku niezwykły w swej treśći:
23 marca w nocy zmarł Uczciwy Franciszek ......., żebrak ze szpitalika zambskiego, wdowiec, lat ok. 60, służący ponad 15 lat kościołowi zambskiemu około zakrystii, śmiercią niespodzianą i bez przygotowania, bez Sakramentów, bowiem dnia tego upiwszy się gorzałką w karczmie za brzegiem, wreszcie wracając do domu i przechodząc przez ławy położone przy brzegu, tamże upadając, utopił się i życie najnieszczęśliwiej zakończył. Kiedy zaś wyspowiadał się, tego nie wiadomo: jedni mówią, że podczas 40-godzinnego nabożeństwa ub. r., 1 października; inni przywołują dzień 19 bm. w święto św. Józefa. I dlatego z powodu zgorszenia, aby inni powściągali się od tak nadmiernego pijaństwa, pozbawiony został pogrzebu na cmentarzu, koło kościoła zambskiego. Pochowany zaś za rzeką Narew, pod ścianą pustego i zniszczonego kościoła św. Anny. Duszy zaś jego Bóg niech będzie łaskawy i miłosierny, niech odpuści grzechy jego i przyjmie do niebieskich .
pozdrawiam
Danuta
Akt zgonu-ku przestrodze
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
Akt zgonu-ku przestrodze
Nie wiem czy to taka wielka kara była, ów pochówek nad rzeką z dala od wsi. Przynajmniej spokój miał. I widok pewnie ładniejszy niż na cmentarzu.
Akt ciekawy. Wiele tych starych metryk ma dla nas zaskakującą treść. I nieraz człowiek zachodzi w głowę po co to w ogóle w metryce zapisywano. A nieraz ubawi się. Jak ja, czytając akt ślubu panny lat dziewiętnastu, córki nieżyjącego już Grzegorza, która na ślub swój przybyła w asystencyi ojca swego.
Akt ciekawy. Wiele tych starych metryk ma dla nas zaskakującą treść. I nieraz człowiek zachodzi w głowę po co to w ogóle w metryce zapisywano. A nieraz ubawi się. Jak ja, czytając akt ślubu panny lat dziewiętnastu, córki nieżyjącego już Grzegorza, która na ślub swój przybyła w asystencyi ojca swego.
-
anna-grażyna

- Posty: 657
- Rejestracja: sob 25 sie 2012, 18:42
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Witam, czy żebrak to ma być zawsze biedny, wcale to nie prawda, w latach około 1960 dwoje dziadków nazwanych jako żebraków, ale tez widziałem ich jak sprzedawali na odpustach pod Świętym Krzyżem swoje wyroby z drzewa, to były zabawki dla dzieci. Ale kiedy się w końcu pobrali, wesele ich ponoć trwało dwa tygodnie ; pozdrawiam - Julian
Mieszkanie miał w szpitaliku. Przy zakrystii jeść dostał, a jak w niedzielę pod kościołem wyżebrał sobie parę groszy to w sam raz na gorzałkę starczyło. I źle mu było?
Czytałam kiedyś o dziadach proszalnych czyli żebrakach. Całe klany tworzyli.
I wcale biednie im nie było, a niektórzy wręcz do majątków dochodzili.
Czytałam kiedyś o dziadach proszalnych czyli żebrakach. Całe klany tworzyli.
I wcale biednie im nie było, a niektórzy wręcz do majątków dochodzili.
-
Tomasz_Swierzb

- Posty: 298
- Rejestracja: wt 11 sie 2009, 21:55
- Lokalizacja: Łódź
