Błędy czy kłamstwa...?
: sob 28 gru 2013, 07:10
Witam wszystkich,
Natrafiłam w lini po mieczu, ze Lwowa i okolic, na coś co nie trafiło mi sie wcześniej w żadnej lini. Błędy u spisującego akta się zdarzają, nowością nie są, ale jakie jest prawdopodobieństwo, że w akcie każdego pokolenia sie one zdarzają...? A może mam złe akta...?
Zaczne od tego, że kilka pokoleń urodziło się we Lwowie ale zawsze rodzina powtarzała, że pochodzą z Sokolników koło Lwowa.
Po koleji:
Mam oficjalny odpis pełny aktu urodzenia mojego pradziadka Edwarda Cwynar we Lwowie. Znalazłam również w księgach z parafii ten sam zapis. Ojciec Edwarda zapisany jest jako - Kazimierz Franciszek Cwynar, ur. 1872, ojciec Jan Cwynar, matka Franciszka brak nazwiska rodowego.
Akt urodzenia Kazimierza Franciszka znalazłam w jednej z parafii Lwowa w księgach z 1872 roku. Tam zapisane jest, że ojciec to Jan Cwynar syn Franciszki, a matka to Anna Karczemna, córka Jana i Marianny.
W 1870 roku znalazłam akt Józefa Jana, brata Kazimierza. Tam zapis mówi, że ojciec to Jan syn Franciszki, a matka to Anna Karczemna, córka Stanisława i Marianny.
Przeszukałam akta i urodzeń i ślubów kilka lat wstecz ze Lwowa i nie zauważyłam innych ich dzieci ani ich ślubu. Przeszłam więc do parafii w Sokolnikach.
Tam, w 1867 roku, znalazłam akt ślubu Józefa Cwynar, syna Franciszki, lat 26, z Macriną (Makryną) Karczemną córką Marii. Co ważne numer domu zapisany jako 214. W kolejnych 10 latach w Sokolnikach tych dwoje dzieci nie chrzciło.
No to mówię sobie - Jan miał brata i obaj ożenili się z kobietami z potocznych rodzin.
W parafii Sokolniki znalazłam akt urodzenia Jana, syna Franciszki, w 1841 roku. Rodzice Franciszki podani są jako Marcin i Jadwiga Cwynar. Co ważne zapisany pod numerem domu 214. Przeszukałam akta od 1816 (najwcześniejsze dostępne) aż do 1860 roku, i nie ma innego Jana, syna Franciszki Cwynar. Nie ma również innych dzieci nieslubnych Franciszki.
Możliwe, że ksiądz sie pomylił i zapisał Józef zamiast Jan. Zdarza się. Ale kim jest Macrina? Czy mozliwe, że po przeprowadzeniu się do Lwowa Macrina przemianowała się na Annę? Jeżeli tak to dlaczego w aktach dzieci podawała imię swojego ojca (raz jako Jan, raz jako Stanisław), jeżeli przy własnym ślubie imię jej ojca nie figuruje?
Wracamy do akt z Sokolników i szukania Franciszki. Jedyną Franciszkę, córkę Marcina znajduję w 1817 roku, numer domu 214. I znowu problem bo matka figuruje jako Agnieszka zd. Hniel. W 1823 znajduję akt urodzenia Rozalii córki Marcina Cwynar i Jadwigi Chniel, numer domu 214. Póżniej w 1827 akt urodzenia Dominika syna Marcina Cwynar i Jadwigi Chniel, numer domu 214. Problem w tym, że akta z 1820 roku są niedostępne. Możliwe, że Agnieszka nazywana była pożniej Jadwigą, ale czy mozliwe jest też, że Agnieszka w 1820 roku umiera a Marcin żeni się z jej siostrą Jadwigą? Tyle, że do tej pory nawet u dzieci które matkę straciły przy porodzie i miały macoche od najmłodszych lat imie matki było tej z której sie zrodziły.
Wiem, że długo i trochę zagmatwanie ale prościej się tego chyba nie da. Jaka jest wasza opinia? Czy mam prawidłowe akta? Czy uznalibyście to za ciąg geneaologiczny mimo tylu nieścisłości? Proszę, doradzcie mi coś bo sama nie wiem co o tym mysleć.
Pozdrawiam,
Justyna
Natrafiłam w lini po mieczu, ze Lwowa i okolic, na coś co nie trafiło mi sie wcześniej w żadnej lini. Błędy u spisującego akta się zdarzają, nowością nie są, ale jakie jest prawdopodobieństwo, że w akcie każdego pokolenia sie one zdarzają...? A może mam złe akta...?
Zaczne od tego, że kilka pokoleń urodziło się we Lwowie ale zawsze rodzina powtarzała, że pochodzą z Sokolników koło Lwowa.
Po koleji:
Mam oficjalny odpis pełny aktu urodzenia mojego pradziadka Edwarda Cwynar we Lwowie. Znalazłam również w księgach z parafii ten sam zapis. Ojciec Edwarda zapisany jest jako - Kazimierz Franciszek Cwynar, ur. 1872, ojciec Jan Cwynar, matka Franciszka brak nazwiska rodowego.
Akt urodzenia Kazimierza Franciszka znalazłam w jednej z parafii Lwowa w księgach z 1872 roku. Tam zapisane jest, że ojciec to Jan Cwynar syn Franciszki, a matka to Anna Karczemna, córka Jana i Marianny.
W 1870 roku znalazłam akt Józefa Jana, brata Kazimierza. Tam zapis mówi, że ojciec to Jan syn Franciszki, a matka to Anna Karczemna, córka Stanisława i Marianny.
Przeszukałam akta i urodzeń i ślubów kilka lat wstecz ze Lwowa i nie zauważyłam innych ich dzieci ani ich ślubu. Przeszłam więc do parafii w Sokolnikach.
Tam, w 1867 roku, znalazłam akt ślubu Józefa Cwynar, syna Franciszki, lat 26, z Macriną (Makryną) Karczemną córką Marii. Co ważne numer domu zapisany jako 214. W kolejnych 10 latach w Sokolnikach tych dwoje dzieci nie chrzciło.
No to mówię sobie - Jan miał brata i obaj ożenili się z kobietami z potocznych rodzin.
W parafii Sokolniki znalazłam akt urodzenia Jana, syna Franciszki, w 1841 roku. Rodzice Franciszki podani są jako Marcin i Jadwiga Cwynar. Co ważne zapisany pod numerem domu 214. Przeszukałam akta od 1816 (najwcześniejsze dostępne) aż do 1860 roku, i nie ma innego Jana, syna Franciszki Cwynar. Nie ma również innych dzieci nieslubnych Franciszki.
Możliwe, że ksiądz sie pomylił i zapisał Józef zamiast Jan. Zdarza się. Ale kim jest Macrina? Czy mozliwe, że po przeprowadzeniu się do Lwowa Macrina przemianowała się na Annę? Jeżeli tak to dlaczego w aktach dzieci podawała imię swojego ojca (raz jako Jan, raz jako Stanisław), jeżeli przy własnym ślubie imię jej ojca nie figuruje?
Wracamy do akt z Sokolników i szukania Franciszki. Jedyną Franciszkę, córkę Marcina znajduję w 1817 roku, numer domu 214. I znowu problem bo matka figuruje jako Agnieszka zd. Hniel. W 1823 znajduję akt urodzenia Rozalii córki Marcina Cwynar i Jadwigi Chniel, numer domu 214. Póżniej w 1827 akt urodzenia Dominika syna Marcina Cwynar i Jadwigi Chniel, numer domu 214. Problem w tym, że akta z 1820 roku są niedostępne. Możliwe, że Agnieszka nazywana była pożniej Jadwigą, ale czy mozliwe jest też, że Agnieszka w 1820 roku umiera a Marcin żeni się z jej siostrą Jadwigą? Tyle, że do tej pory nawet u dzieci które matkę straciły przy porodzie i miały macoche od najmłodszych lat imie matki było tej z której sie zrodziły.
Wiem, że długo i trochę zagmatwanie ale prościej się tego chyba nie da. Jaka jest wasza opinia? Czy mam prawidłowe akta? Czy uznalibyście to za ciąg geneaologiczny mimo tylu nieścisłości? Proszę, doradzcie mi coś bo sama nie wiem co o tym mysleć.
Pozdrawiam,
Justyna