Rejestracja wspomnień seniorów
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Rejestracja wspomnień seniorów
Do dziś wspomnienia swoich przodków przechowywałem w formie swoich notatek. Znane mi były projekty mające w założeniach pełne formy wypowiedzi, bez pośredników (np Ośrodek Karta lub Muzeum Powstania Warszawskiego), ale jakoś nie mogłem się zdecydować - wszak nie o wszystkim babcia wnukowi (czy w obecności wnuka) będzie chciała opowiedzieć.
Przespałem czas, gdy moi dziadkowie gościli dość licznie osoby im znane i obce. Teraz niechętnie widzą kogoś spoza najbliższych w swoim domu - nowych członków rodziny witają z radością, ale "dziennikarzy" - już niekoniecznie.
Zostało mi więc samemu spróbować nagrać swoich bliskich.
Trochę za długo czekałem:( Niesłychana, wręcz fotograficzna pamięć mojego dziadka -przyblakła trochę. Nagrany godzinny materiał (mam nadzieję, że pierwszy z serii) dla tych, którzy go nie znali 10-20 lat wcześniej na pewno będzie satysfakcjonujący. Ja jednak, gdy porównam dzisiejszą opowieść, z tymi sprzed lat - widzę ogromną różnicę.
Od dłuższego czasu niemożliwe było, aby spisał swoje wspomnienia, samemu nie mógł się zebrać do ich nagrywania. Część z rzeczy, które mogły być zachowane - chyba przepadła bezpowrotnie:(
Nie czekajcie! Dzisiejsze dyktafony, telefony etc czynią z nagrywania "cyfrowego" rzecz prostą i przyjemną. Ograniczenia techniczne żadne. Macie okazję - skorzystajcie z szansy. Zachowajcie co można. Dźwięk, może i obraz...
pozdrawiam
Przespałem czas, gdy moi dziadkowie gościli dość licznie osoby im znane i obce. Teraz niechętnie widzą kogoś spoza najbliższych w swoim domu - nowych członków rodziny witają z radością, ale "dziennikarzy" - już niekoniecznie.
Zostało mi więc samemu spróbować nagrać swoich bliskich.
Trochę za długo czekałem:( Niesłychana, wręcz fotograficzna pamięć mojego dziadka -przyblakła trochę. Nagrany godzinny materiał (mam nadzieję, że pierwszy z serii) dla tych, którzy go nie znali 10-20 lat wcześniej na pewno będzie satysfakcjonujący. Ja jednak, gdy porównam dzisiejszą opowieść, z tymi sprzed lat - widzę ogromną różnicę.
Od dłuższego czasu niemożliwe było, aby spisał swoje wspomnienia, samemu nie mógł się zebrać do ich nagrywania. Część z rzeczy, które mogły być zachowane - chyba przepadła bezpowrotnie:(
Nie czekajcie! Dzisiejsze dyktafony, telefony etc czynią z nagrywania "cyfrowego" rzecz prostą i przyjemną. Ograniczenia techniczne żadne. Macie okazję - skorzystajcie z szansy. Zachowajcie co można. Dźwięk, może i obraz...
pozdrawiam
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Rejestracja wspomnień seniorów
Witam Włodek, ja oprócz notatek wpadłem na pomysł ze są stare zdjęcia i od nowa odwiedzałem ciotki i robiłem starym zdjęciom swoje zdjęcie i to wkładałem do komputera. Przypomniała mi się taka historia ; kiedy już miałem sporo zdjęć z rodziny dziadków i wujków i stryjków, ale nie miałem pewności czy są tu moi pradziadkowie. Kiedy bylem u kuzyna w Świętomarzy, mówił mi ze są naszych dziadków i może pradziadków ale u ciotki w Radomiu. Pojechałem tam na wcześniejsze umówienie wizyty i adresu przez telefon. Bylem tam wraz z żoną po raz pierwszy w życiu i tam i u tej rodziny, przyjęcie było wspaniałe i zdjęć było odłożonych około 20 sztuk z rodziną związanych i jeszcze ze ściny portrety i te z czasów wojska carskiego, wszystkim zrobiłem zdjęcia. Ale ja uparty człowiek i zapytałem czy są inne zdjęcia, kuzynka mi wysypała ze starej torebki damskiej około 200 zdjęć. Przebierałem je i nad jednym się zatrzymałem, było tam dwie kobiety w sadzie i pytam kto to jest, odpowiedź była ze to jest zdjęcie ze Świętomarzy, ale nie wiadomo kto jest na tym zdjęciu. Po ponad roku od tej wizyty byłem u kuzynów w Kleczanowie i dużo wiadomości zdobyłem o moich pradziadkach i pytałem o zdjęcia. Ale kuzynka Maria mówiła ze spalił się ten stary domo d pioruna, było tam zdjęcie mojej prababki w towarzystwie innej osoby, ale tam prababka wygląda jak chłopka, w białej bluzce i chustka zawiązana w tył, pomyślałem ze szkoda że się wszystko spaliło. I znowu upłynął ponad rok kiedy przeglądałem zdjęcia powiększone na komputerze i widzę ze dwie kobiety w sadzie,bo drzewko na tym zdjęciu jest fachowo podwiązane, czyli dwa razy, u dołu i góry, a kołek ładnie ostrugany, to musi być sadownik. A na tym zdjęciu kobiety w białej bluzce i chustka jednej zawiązana w tył, a obok stoi siostra. Pojechałem z tym zdjęciem z Radomia do kuzynki Marii do Kleczanowa która ma sady drzew owocowych, tak jak rodzice mojej i jej prababki też mieli duże sady, mleczarnie i kuźnie w której się uczył przez 5 lat za kowala mój dziadek,czyli w latach przed 1913. I tym sposobem znalazłem zdjęcie swej prababki i jej siostry za Stanisławem Zarodzińskim. Kiedy pokazałem żonie ze to zdjęcie z Radomia to moja prababka Zofia i jej siostra, to Narkiewiczówki z Klecznowa, to żona mówi tak ; e tamtej się lepiej powodziło za Zarodzińskim ze Staszowa, bo ta za Sawickim to szczupła, ale nic dziwnego jak miała dziesięcioro dzieci i do obrobienia 30 mórg ziemi ; pozdrawiam - Julian
-
julia_jarmola

- Posty: 609
- Rejestracja: ndz 12 lut 2012, 12:47
Witam!
Gratuluję i trochę zazdroszczę Julianowi tych zdjęć, zwłaszcza ilości.
Jakże chciałabym ,aby moje kuzynki chciały przeszukać stare szuflady po rodzicach i dziadkach, ale niestety słyszę tylko krótkie:" Nie ma"!
Od lat bezskutecznie szukam zdjęcia mojej babci macierzystej, która zmarła b. młodo w 1929- koperta dowodowa się nie zachowała, myślę że taka mogła być , bo po ślubie dziadek z babcią wyjechali z Mazowsza do Iwacewicz na Kresy.
Nagrywać już też nie mam za bardzo kogo, opracowuję więc na podstawie wspomnień mamy, jej siostry oraz stryja, znalezionych metryk i literatury historie przodków ojczystych i macierzystych. Może kiedyś młode pokolenie zechce pochylić się nad tym, co napisałam.
Takich młodych pasjonatów utrwalania historii rodziny,jak Marcin, Alan czy Oskar jest raczej mało w tym naszym zmaterializowanym, konsumpcyjnym, zapatrzonym w to , co tu i teraz swiecie.
Pozdrawiam- Julia
Gratuluję i trochę zazdroszczę Julianowi tych zdjęć, zwłaszcza ilości.
Jakże chciałabym ,aby moje kuzynki chciały przeszukać stare szuflady po rodzicach i dziadkach, ale niestety słyszę tylko krótkie:" Nie ma"!
Od lat bezskutecznie szukam zdjęcia mojej babci macierzystej, która zmarła b. młodo w 1929- koperta dowodowa się nie zachowała, myślę że taka mogła być , bo po ślubie dziadek z babcią wyjechali z Mazowsza do Iwacewicz na Kresy.
Nagrywać już też nie mam za bardzo kogo, opracowuję więc na podstawie wspomnień mamy, jej siostry oraz stryja, znalezionych metryk i literatury historie przodków ojczystych i macierzystych. Może kiedyś młode pokolenie zechce pochylić się nad tym, co napisałam.
Takich młodych pasjonatów utrwalania historii rodziny,jak Marcin, Alan czy Oskar jest raczej mało w tym naszym zmaterializowanym, konsumpcyjnym, zapatrzonym w to , co tu i teraz swiecie.
Pozdrawiam- Julia
Ja mam takiego pecha, że od strony mojego ojca nie zachowały się żadne zdjęcia jego rodziny (a ma on sześcioro rodzeństwa, z czego jedna siostra nie żyje). Jest tylko jedno zdjęcie mojego ojca z 1950 r., kiedy szedł do Pierwszej Komunii Świętej.
Natomiast od mojej mamy strony zachowały się trzy zdjęcia: mojego dziadka, pradziadka i ciotki.
Babcia już tylko żyje, ale ona nie pamięta za bardzo starych czasów.
Co do rodziny mojego ojca, to jego siostra bardzo dużo pamięta.
P.S.: gdzie można dowiedzieć się czegoś więcej o kartach dowodowych? I jak można je dostać oraz skąd?
Pozdrawiam, Cecilia.
Natomiast od mojej mamy strony zachowały się trzy zdjęcia: mojego dziadka, pradziadka i ciotki.
Babcia już tylko żyje, ale ona nie pamięta za bardzo starych czasów.
Co do rodziny mojego ojca, to jego siostra bardzo dużo pamięta.
P.S.: gdzie można dowiedzieć się czegoś więcej o kartach dowodowych? I jak można je dostać oraz skąd?
Pozdrawiam, Cecilia.
Szukam rodziny: Brajer, Kaczmarek, Kazek, Królikowscy, Maciejewscy oraz Woszczak ze Zduńskiej Woli i okolic.
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Dziękuje Julio, z tym dzisiejszym pędzeniem donikąd to chyba nasza wina, że tak wychowaliśmy swe dzieci. Sam wiecznie pracowałem po dwie zmiany i w kilku zawodach naraz. Pamiętam raz kiedy naprawiałem telewizory u ludzi w domach, a żona w wigilie z dziećmi czekała na mnie z wieczerzą i opłatkiem do 11 w nocy, wtedy wróciłem do domu.
Cecylio tu czasem powtarza się temat o kopertach dowodowych, które są lub były w gminie, lub urzędzie miasta, a zdjęcia mogą być w książeczce wojskowej, ubezpieczeniowej i w starym dowodzie, czasem na grobie.
Do rodzinki też trzeba umieć podejść sposobem by coś się dowiedzieć np. mówić że dziadek, czy pradziadek miał wąsy, ale chyba pradziadek i czemu babka nosiła obrączkę na lewej ręce i by to sprawdzić wyciągają stare zdjęcia ; pozdrawiam - Julian
Cecylio tu czasem powtarza się temat o kopertach dowodowych, które są lub były w gminie, lub urzędzie miasta, a zdjęcia mogą być w książeczce wojskowej, ubezpieczeniowej i w starym dowodzie, czasem na grobie.
Do rodzinki też trzeba umieć podejść sposobem by coś się dowiedzieć np. mówić że dziadek, czy pradziadek miał wąsy, ale chyba pradziadek i czemu babka nosiła obrączkę na lewej ręce i by to sprawdzić wyciągają stare zdjęcia ; pozdrawiam - Julian
Sawicki_Julian, dziękuję za odpowiedź.
Co do tematu, to ja najwięcej dowiedziałam się od siostry mojego taty. I nie robię zapisów cyfrowych, tylko notatki. Chyba jednak zmienię metodę, bo pamięć ludzka lubi zawodzić
Co do tematu, to ja najwięcej dowiedziałam się od siostry mojego taty. I nie robię zapisów cyfrowych, tylko notatki. Chyba jednak zmienię metodę, bo pamięć ludzka lubi zawodzić
Szukam rodziny: Brajer, Kaczmarek, Kazek, Królikowscy, Maciejewscy oraz Woszczak ze Zduńskiej Woli i okolic.
-
julia_jarmola

- Posty: 609
- Rejestracja: ndz 12 lut 2012, 12:47
Co do notatek, to ja jestem tradycjonalistką. Nie lubię np. przeglądania drzew na komputerze- chcę mieć całość przed oczami.
Oczywiście, gdy ma się ileś gałęzi opracowanych, mnóstwo przodków to nie da rady umieścić tego na jednym arkuszu, ale ja cztery zrobiłam w postaci odręcznych wykresów. Owszem dwa musiałam zmodyfikować, jak znalazłam w Poczekalni skarbnicę w postaci metryk pra..., ale poradziłam sobie w ten sposób, że połączyłam dwa arkusze A-3 po zmniejszeniu do A-4 i z kolei te dwa złożone razem mam w formie jednego arkusza A-4. Literki są małe, ale czytelne.
Historię rodzin mam w pamięci komputera, na dysku ,ale i w formie papierowej, bo jak wspomniałam, wolę formę papierową. I taką obdarowuję w rodzinie wszystkich i tych, którzy bardzo chcą , jak i tych którzy o to nie proszą, podobnie jest z odbitkami zdjęć. Im więcej osób to ma, tym wieksze szanse na przetrwanie moich wypocin
Pozdrawiam -Julia.
Oczywiście, gdy ma się ileś gałęzi opracowanych, mnóstwo przodków to nie da rady umieścić tego na jednym arkuszu, ale ja cztery zrobiłam w postaci odręcznych wykresów. Owszem dwa musiałam zmodyfikować, jak znalazłam w Poczekalni skarbnicę w postaci metryk pra..., ale poradziłam sobie w ten sposób, że połączyłam dwa arkusze A-3 po zmniejszeniu do A-4 i z kolei te dwa złożone razem mam w formie jednego arkusza A-4. Literki są małe, ale czytelne.
Historię rodzin mam w pamięci komputera, na dysku ,ale i w formie papierowej, bo jak wspomniałam, wolę formę papierową. I taką obdarowuję w rodzinie wszystkich i tych, którzy bardzo chcą , jak i tych którzy o to nie proszą, podobnie jest z odbitkami zdjęć. Im więcej osób to ma, tym wieksze szanse na przetrwanie moich wypocin
Pozdrawiam -Julia.
- krzysztof_kot

- Posty: 103
- Rejestracja: ndz 02 gru 2012, 13:56
- Lokalizacja: Garwolin
- Kontakt:
Jeszcze wtedy gdy nie zajmowałem się genealogią, odwiedziłem mojego dziadka i babcię. Dziadek często opowiadał urywki z czasów wojny, miał bardzo dobrą pamięć. Ale gdy tylko ktoś chciał go nagrać, lub zrobić wypracowanie do szkoły na podstawie jego wspomnień to dziadek się nie zgadzał. Tak więc odwiedziłem dziadka i sie zaczęło, nawet nie pamiętam jak weszlismy na temat II WŚ - dziadek zaczął opowiadać. Zapytałem czy moge nagrać - zgodził się. I tak dziadek opowiedział mi cały dzień ze swojego życia, jakże emocjonujacy dla niego. Dziś gdy już dziadka nie ma z nami jego nagranie jest dla mnie "relikwią", czesto włączam i słucham.
Morał z tego taki ze warto robić notatki ale w nagraniu zachowuje się głos, który tez jest bezcenną pamiątką.
Opowiadanie dziadka dostepne jest na moim blogu - całe w formie tekstu i cześciowo w formie nagrania.
http://tatoskadsiewzialem.blogspot.com/ ... .html#more
Morał z tego taki ze warto robić notatki ale w nagraniu zachowuje się głos, który tez jest bezcenną pamiątką.
Opowiadanie dziadka dostepne jest na moim blogu - całe w formie tekstu i cześciowo w formie nagrania.
http://tatoskadsiewzialem.blogspot.com/ ... .html#more
Tato skąd się wziąłem? - zapyta kiedyś mnie syn...
http://tatoskadsiewzialem.blogspot.com/
Lokalny patriotyzm
http://garwolin.org
http://tatoskadsiewzialem.blogspot.com/
Lokalny patriotyzm
http://garwolin.org
-
JerzyGrzegorz

- Posty: 96
- Rejestracja: śr 09 kwie 2008, 17:34
Mówisz Włodku, że przespałeś czas kiedy można było uwiecznić seniorów. Opowiem Ci swoją historię. Ja ten czas spędziłem w ciągłym ruchu – przebiegałem go. Będąc dzieckiem nie interesowały mnie rodzinne spotkania. W domu byłem gościem. Ganiałem po osiedlu z moimi rówieśnikami. Rodzinne spotkania omijały mnie też za sprawą rodziców i osób starszych. Nie tolerowali dzieci przy stole. Rodzinne wizyty zazwyczaj zaczynały się obowiązkowym przywitaniem gości. Stałem grzecznie w przedpokoju w kolejce do pogłaskania po głowie. Po podziękowaniu za wręczony smakołyk opuszczałem towarzystwo po angielsku. Moi rodzice i ich goście o swych dzieciach przypominali sobie, gdy była pora pożegnań. Wtedy zaczynały się nawoływania –„ Jurek!” „Sławek!”. Gdy byłem młodzieńcem, uganiałem się za babami. W tym okresie Warszawianka bardziej kojarzyła mi się z opisem „Żony modnej” Krasickiego – „w pasie wcięta, nóżka zgrabna, wszędzie piękna i powabna” niż z melodią i tekstem patriotycznej pieśni. Podczas rodzinnych spotkań, relacja ze starszymi polegała na niewchodzeniu im w drogę. Dzisiaj, bogatszy o swoje doświadczenia, wyciągam rękę do młodego pokolenia. Zapraszam ich do stołu. Nie widząc zainteresowania, szybko odpuszczam sobie. Historia kołem się toczy. Młodzież ma tysiące swoich spraw.
Myślę, że dzisiaj każdy uwiecznia w ten, czy inny sposób swoich seniorów. Robi to przy okazji. Filmując ślub, chrzest, spotkanie rodzinne itp. spotkania. Dzisiaj nie ma imprez bez pstrykania zdjęć czy nakręcania sekwencji video. Wystarczy, że dziadek weźmie na ręce wnuka i telefony idą w ruch. Zatańczy z babcią. „Uśmiech proszę!” Seniorzy mają fotkę lub krótki filmik. Pytanie - co z tym materiałem później jest robione. Co zabawniejsze trafiają na Facebooka i na YouTube? Ale nie o takim uwiecznieniu seniorów piszesz. Rzadko kto nagrywa wspomnienia swoich bliskich, a szkoda. Z drugiej strony można iść na łatwiznę i nagrywać własne wspomnienia. W najgorszym razie można je samemu skasować lub schować do szuflady.
Świat idzie do przodu. Technologia nie stoi w miejscu. Zmieniają się nośniki. Pod koniec lat 80-tych (XX wieku) padł mój stary magnetofon szpulowy. Stałem się posiadaczem radiomagnetofonu. Dwa w jednym. Naprędce przegrywałem stare taśmy na kasety. Szczególnie zależało mi na nagraniach z lat 70 z mojego wesela. Mój ojciec dla potomnych nagrywał na starym Grundigu między innymi: błogosławieństwo rodziców i dziadków, a także; fragmenty wesela, przyśpiewki... Po kilku latach dokupowałem kasety i nagrywałem na nich gaworzenie moich dzieci. Początki były trudne. Za nic nie mogłem doprosić się by syn lub córka powiedziało coś swoim agy. Za to mimochodem zarejestrowałem głosy moich babć, rodziców, teściów i kuzynów usilnie namawiających moje dzieci do powiedzenia czegokolwiek. Kiedyś z ciekawości zajrzałem do mojego starego archiwum. Na kasetach nie znalazłem nic poza przebojami lat 90. Widocznie zbyt długo pozostawały bezczynnie i już „dorosłe” moje dzieci potraktowały je jako nikomu niepotrzebne starocie. Uwieczniły głosy swoich idoli. Te przetrwały do dziś. Mam; Lady Pank, Perfect, Shakina Stevensa...
Mniej więcej w tym samym czasie kiedy ja zaczynałem uwieczniać fonię na magnetofonie, mój wujek (brat matki) kupił kamerę 8mm produkcji ZSRR i uwieczniał wizję. W porównaniu z dzisiejszymi kamerami, nagrywała kiepski obraz. Podczas każdej wizyty wujka w naszym domu, zawsze odbywał się ten sam ceremoniał. Wujek wyciągał projektor, my zawieszaliśmy białe prześcieradło na ścianie i odbywał się pokaz wcześniej nakręconych filmów. Tuż po projekcji lub na drugi dzień, wujek wyjmował kamerę i nagrywał . Na efekty filmowania czekaliśmy do kolejnej wizyty wujka. Rok, bo zwykle z taką częstotliwością gościliśmy u siebie rodzinne, objazdowe kino domowe. Niestety wujek zmarł kilka lat temu. Niedawno podczas rozmowy z jego córką a moją cioteczną siostrą, spytałem ją o filmy jej ojca. Obiecała, że poszuka. Oddzwoniła niebawem, że jest kilka kaset video. (Podobnie jak ja wujek zmienił kamerę 8mm na nowszą, a filmy z niej ze ściany nagrywał na magnetyczny nośnik). Siostra zaznaczyła, że nie ma możliwości odtworzenia filmów i niestety nie wie co z nich pozostało. Przysłała mi cały, zachowany dorobek wujka. Sześć kaset video. Uwijałem się szybko, by po rodzinie i znajomych znaleźć magnetowid. W końcu rozsiadłem się z bratem, włączyłem magnetowid... Przypomnieliśmy sobie stare dobranocki, Izaurę, melodie z koncertów życzeń...
Kończę by nie być postrzeganym przez forum jako pesymista. W mijającym roku często zdarzało mi się, że ktoś mnie pytał – „Czemu jesteś taki malkontent?” Odpowiedź była krótka – „A z czego kur..a mam być kontent!” W Nowym 2014 roku życzę wszystkim zdrowia, szczęścia i zadowolenia na co dzień. Sobie jak najmniej kur... Jerzy Wnukbauma
Myślę, że dzisiaj każdy uwiecznia w ten, czy inny sposób swoich seniorów. Robi to przy okazji. Filmując ślub, chrzest, spotkanie rodzinne itp. spotkania. Dzisiaj nie ma imprez bez pstrykania zdjęć czy nakręcania sekwencji video. Wystarczy, że dziadek weźmie na ręce wnuka i telefony idą w ruch. Zatańczy z babcią. „Uśmiech proszę!” Seniorzy mają fotkę lub krótki filmik. Pytanie - co z tym materiałem później jest robione. Co zabawniejsze trafiają na Facebooka i na YouTube? Ale nie o takim uwiecznieniu seniorów piszesz. Rzadko kto nagrywa wspomnienia swoich bliskich, a szkoda. Z drugiej strony można iść na łatwiznę i nagrywać własne wspomnienia. W najgorszym razie można je samemu skasować lub schować do szuflady.
Świat idzie do przodu. Technologia nie stoi w miejscu. Zmieniają się nośniki. Pod koniec lat 80-tych (XX wieku) padł mój stary magnetofon szpulowy. Stałem się posiadaczem radiomagnetofonu. Dwa w jednym. Naprędce przegrywałem stare taśmy na kasety. Szczególnie zależało mi na nagraniach z lat 70 z mojego wesela. Mój ojciec dla potomnych nagrywał na starym Grundigu między innymi: błogosławieństwo rodziców i dziadków, a także; fragmenty wesela, przyśpiewki... Po kilku latach dokupowałem kasety i nagrywałem na nich gaworzenie moich dzieci. Początki były trudne. Za nic nie mogłem doprosić się by syn lub córka powiedziało coś swoim agy. Za to mimochodem zarejestrowałem głosy moich babć, rodziców, teściów i kuzynów usilnie namawiających moje dzieci do powiedzenia czegokolwiek. Kiedyś z ciekawości zajrzałem do mojego starego archiwum. Na kasetach nie znalazłem nic poza przebojami lat 90. Widocznie zbyt długo pozostawały bezczynnie i już „dorosłe” moje dzieci potraktowały je jako nikomu niepotrzebne starocie. Uwieczniły głosy swoich idoli. Te przetrwały do dziś. Mam; Lady Pank, Perfect, Shakina Stevensa...
Mniej więcej w tym samym czasie kiedy ja zaczynałem uwieczniać fonię na magnetofonie, mój wujek (brat matki) kupił kamerę 8mm produkcji ZSRR i uwieczniał wizję. W porównaniu z dzisiejszymi kamerami, nagrywała kiepski obraz. Podczas każdej wizyty wujka w naszym domu, zawsze odbywał się ten sam ceremoniał. Wujek wyciągał projektor, my zawieszaliśmy białe prześcieradło na ścianie i odbywał się pokaz wcześniej nakręconych filmów. Tuż po projekcji lub na drugi dzień, wujek wyjmował kamerę i nagrywał . Na efekty filmowania czekaliśmy do kolejnej wizyty wujka. Rok, bo zwykle z taką częstotliwością gościliśmy u siebie rodzinne, objazdowe kino domowe. Niestety wujek zmarł kilka lat temu. Niedawno podczas rozmowy z jego córką a moją cioteczną siostrą, spytałem ją o filmy jej ojca. Obiecała, że poszuka. Oddzwoniła niebawem, że jest kilka kaset video. (Podobnie jak ja wujek zmienił kamerę 8mm na nowszą, a filmy z niej ze ściany nagrywał na magnetyczny nośnik). Siostra zaznaczyła, że nie ma możliwości odtworzenia filmów i niestety nie wie co z nich pozostało. Przysłała mi cały, zachowany dorobek wujka. Sześć kaset video. Uwijałem się szybko, by po rodzinie i znajomych znaleźć magnetowid. W końcu rozsiadłem się z bratem, włączyłem magnetowid... Przypomnieliśmy sobie stare dobranocki, Izaurę, melodie z koncertów życzeń...
Kończę by nie być postrzeganym przez forum jako pesymista. W mijającym roku często zdarzało mi się, że ktoś mnie pytał – „Czemu jesteś taki malkontent?” Odpowiedź była krótka – „A z czego kur..a mam być kontent!” W Nowym 2014 roku życzę wszystkim zdrowia, szczęścia i zadowolenia na co dzień. Sobie jak najmniej kur... Jerzy Wnukbauma
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Czas, w kórym mogę utrwallać wspomnienia Dziadka na szczęście jeszcze trwa. I oby trwał jak najdłużej. Godzinne nagranie w dalszym ciągu będzie kopalnią wiedzy, mam nadzieję, że na tym jednym się nie skończy. Szczegóły, które Dziadek w nim przekazuje są przytłaczające, ale..
..ale część opisów, wątków już niestety będzie relacją z druiej ręki - pierwszy raz uświadomiłem sobie, że ja "wiem więcej" tzn lepiej pamiętam opowieści Dziadka sprzed "nastu lat" niż On dziś. Czas, w którym można było na podstawie Jego odręcznych szkiców ad hoc - jeśli nie odbudowac kawał Warszawy z lat 20-30 -to na pewno dekoracje filmowe postawić jednak minął. Rozkład jazdy tramwajów (niektórych:) rozkład jazdy powtarzam - nie trasy! minutowy:) pamięta, ale wiem, że tak pełnej listy współwięźniów z Gęsiówki jak kiedyś..nie da rady. Owszem cela była przepełniona, nie wszyscy w pozycji leżącej na "podłodze" się mieścili, ale pamiętał większość osadzonych. Teraz - kilku (w tym i jeden z pierwowzorów "Pułkownika Kwiatkowskiego"). Osoby dla Niego ważne lub tych, którzy mocniej zaznaczyli się w Historii - tak, ale tych co przemknęli - już mniej:(
Wyniki meczów szkolnych koszykówki z lat 30 mniej wyraźnie niż kiedyś:)
Pracował np z "Józefem" Stefanem Głogowskim, ech..ilez jeszcze godzin nagrywania ..bylem zdążył
Przespałem możliwość, żeby kto iny, lepiej, bardziej profesjonalnie, z większym doświadczeniem wspomógł takie rejestracje wspomnień. Spadło - chyba dość nieoczekiwanie na mnie..i czuję odpowiedzialność. Np z jednej strony pamiętam co o danej sytuacji mówił jakiś czas temu i trudno mi się oprzeć, żeby nie "naprowadzić", z drugiej..może niedokłądnie pamiętam? Może zafałszuję "pomagając". I zawsze pytanie czy obcej osobie niekórych rzeczy by nie opowiedział lepiej, więcej, dogłębniej. Wnukowi nie jest opowiedzieć o niektórych rzeczach - tak podejrzewam.
za trzydzieści kilka dni skończy 96 lat i zacznie dziewięćdziesiąty siódmy..na co jaliczyłem czekając:(
..ale część opisów, wątków już niestety będzie relacją z druiej ręki - pierwszy raz uświadomiłem sobie, że ja "wiem więcej" tzn lepiej pamiętam opowieści Dziadka sprzed "nastu lat" niż On dziś. Czas, w którym można było na podstawie Jego odręcznych szkiców ad hoc - jeśli nie odbudowac kawał Warszawy z lat 20-30 -to na pewno dekoracje filmowe postawić jednak minął. Rozkład jazdy tramwajów (niektórych:) rozkład jazdy powtarzam - nie trasy! minutowy:) pamięta, ale wiem, że tak pełnej listy współwięźniów z Gęsiówki jak kiedyś..nie da rady. Owszem cela była przepełniona, nie wszyscy w pozycji leżącej na "podłodze" się mieścili, ale pamiętał większość osadzonych. Teraz - kilku (w tym i jeden z pierwowzorów "Pułkownika Kwiatkowskiego"). Osoby dla Niego ważne lub tych, którzy mocniej zaznaczyli się w Historii - tak, ale tych co przemknęli - już mniej:(
Wyniki meczów szkolnych koszykówki z lat 30 mniej wyraźnie niż kiedyś:)
Pracował np z "Józefem" Stefanem Głogowskim, ech..ilez jeszcze godzin nagrywania ..bylem zdążył
Przespałem możliwość, żeby kto iny, lepiej, bardziej profesjonalnie, z większym doświadczeniem wspomógł takie rejestracje wspomnień. Spadło - chyba dość nieoczekiwanie na mnie..i czuję odpowiedzialność. Np z jednej strony pamiętam co o danej sytuacji mówił jakiś czas temu i trudno mi się oprzeć, żeby nie "naprowadzić", z drugiej..może niedokłądnie pamiętam? Może zafałszuję "pomagając". I zawsze pytanie czy obcej osobie niekórych rzeczy by nie opowiedział lepiej, więcej, dogłębniej. Wnukowi nie jest opowiedzieć o niektórych rzeczach - tak podejrzewam.
za trzydzieści kilka dni skończy 96 lat i zacznie dziewięćdziesiąty siódmy..na co jaliczyłem czekając:(
Mam podobne szczęście, co Ty, Włodku. Moja babcia w lutym kończy 97 lat. W tej chwili mam ok. 40 minut materiału wideo (niestety w małej rozdzielczości, ale nic to) i ok. 20 minut dyktafonem. Pewnie kiedyś spiszę co ciekawsze rzeczy. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
Pozdrawiam, Arkadiusz Mikołajczyk
Witam!
Czytam Wasze posty i uświadomiłam sobie, że jestem już stara, moja babcia i dziadek już dawno nie żyją, nie nagram już ich głosów. Za późno zaczęłam zajmować się genealogią.Moi rodzice jeszcze żyją(ale rozwiedli się dawno temu), niestety nie nagram już wspomnień mojej mamy - mama ma alzheimera i od kilku miesięcy przebywa w domu pomocy społecznej. Dużo lepiej jest z ojcem - tu mam wiele wspomnień spisanych, bo ojciec mój w wieku 80 lat zaczął pisać książki, które zostały wydane drukiem. Ale w tym momencie chodzi mi o coś innego. W tym roku w wakacje będę odwiedzać kuzynów w mocno już zaawansowanym wieku i pomyślałam sobie, że oprócz rozmowy i zrobienia notatek mogłabym nagrać ich wspomnienia. Ale musiałabym w tym celu kupić dyktafon. Nie znam się zupełnie na takich urządzeniach, przejrzałam taki sprzęt dostępny na allegro, ale nic mi to nie mówi, jest mnóstwo dyktafonów. Ale jaki kupić, może ktoś obeznany z takim sprzętem mógłby doradzić. Żeby było proste w obsłudze, ale dobre do nagrywania. Na zakup dyktafonu mogę przeznaczyć do 300 zł. Proszę o radę.Pozdrawiam
Iwona
Czytam Wasze posty i uświadomiłam sobie, że jestem już stara, moja babcia i dziadek już dawno nie żyją, nie nagram już ich głosów. Za późno zaczęłam zajmować się genealogią.Moi rodzice jeszcze żyją(ale rozwiedli się dawno temu), niestety nie nagram już wspomnień mojej mamy - mama ma alzheimera i od kilku miesięcy przebywa w domu pomocy społecznej. Dużo lepiej jest z ojcem - tu mam wiele wspomnień spisanych, bo ojciec mój w wieku 80 lat zaczął pisać książki, które zostały wydane drukiem. Ale w tym momencie chodzi mi o coś innego. W tym roku w wakacje będę odwiedzać kuzynów w mocno już zaawansowanym wieku i pomyślałam sobie, że oprócz rozmowy i zrobienia notatek mogłabym nagrać ich wspomnienia. Ale musiałabym w tym celu kupić dyktafon. Nie znam się zupełnie na takich urządzeniach, przejrzałam taki sprzęt dostępny na allegro, ale nic mi to nie mówi, jest mnóstwo dyktafonów. Ale jaki kupić, może ktoś obeznany z takim sprzętem mógłby doradzić. Żeby było proste w obsłudze, ale dobre do nagrywania. Na zakup dyktafonu mogę przeznaczyć do 300 zł. Proszę o radę.Pozdrawiam
Iwona
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Korzystałem z telefonów z funkcją nagrywania, nie pomogę przy wyborze:(
Natomiast od pewnego czasu chodzi mi po głowie, aby doświadczenia ludzi z Ośrodka Karta jakoś przenieść do środowiska genealogów. I tu może coś by się udało, jeśłi nie spotkanie to może kurs on-line...
Natomiast od pewnego czasu chodzi mi po głowie, aby doświadczenia ludzi z Ośrodka Karta jakoś przenieść do środowiska genealogów. I tu może coś by się udało, jeśłi nie spotkanie to może kurs on-line...
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Iwona,
ja mam obecnie dyktafon Sony ICD-PX312, uważam, że jakość do nagrywania rodzinnych "wywiadów" jest całkiem dobra. Na allegro kosztują ok. 250 zł, a z dodatkowym mikrofonem 300 zł. Prosty w obsłudze, a gdyby się ktoś rozgadał, jest miejsce na dodatkową kartę microSD.
A dla wszystkich, którzy nagrywają na telefony, dyktafony i inne elektroniczne sprzęty - nie zapomnijcie OD RAZU zapisać dodatkowej kopii na dysk czy CD. Mnie - prawdopodobnie bezpowrotnie - zginęły godziny wspomnień wujka i zeskanowane kopie dziesiątek listów ze zsyłki na Syberię w czasie II wojny. Wszystko to miałam zapisane na dysku zewnętrznym, archiwizację niestety odkładałam na "później", aż dysk mężowi któregoś dnia spadł na podłogę. Teraz już tylko w nim coś stuka, a do danych nie sposób się dostać
Pozdrawiam,
Ola
ja mam obecnie dyktafon Sony ICD-PX312, uważam, że jakość do nagrywania rodzinnych "wywiadów" jest całkiem dobra. Na allegro kosztują ok. 250 zł, a z dodatkowym mikrofonem 300 zł. Prosty w obsłudze, a gdyby się ktoś rozgadał, jest miejsce na dodatkową kartę microSD.
A dla wszystkich, którzy nagrywają na telefony, dyktafony i inne elektroniczne sprzęty - nie zapomnijcie OD RAZU zapisać dodatkowej kopii na dysk czy CD. Mnie - prawdopodobnie bezpowrotnie - zginęły godziny wspomnień wujka i zeskanowane kopie dziesiątek listów ze zsyłki na Syberię w czasie II wojny. Wszystko to miałam zapisane na dysku zewnętrznym, archiwizację niestety odkładałam na "później", aż dysk mężowi któregoś dnia spadł na podłogę. Teraz już tylko w nim coś stuka, a do danych nie sposób się dostać
Pozdrawiam,
Ola
