Mam następujący problem: rozbieżność rodziców przy rejestrowaniu swoich dzieci. Np.: prapradziadek Stanisław Królikowski przy narodzinach córki Agaty w 1885 podał u księdza swój wiek - 64 lata. Wynikałoby to, że urodził się w 1821 r. Natomiast na jego akcie zgonu widnieje, że umierając miał 93 lata w 1907 r. Czyli, że urodzony został w 1814 r. Skąd takie rozbieżności?
Pozdrawiam, Cecilia
Szukam rodziny: Brajer, Kaczmarek, Kazek, Królikowscy, Maciejewscy oraz Woszczak ze Zduńskiej Woli i okolic.
Dawniej dowód osobisty był raczej rzadkością, tym bardziej na wsi.
O ile przy akcie chrztu istnieje prawdopodobieństwo, że wiek jest w miarę dokładny, to przy zgonie już nie za bardzo. Przy chrztach, ojciec dziecka sam podawał ile ma lat. Natomiast zgony zgłaszali najczęściej sąsiedzi/krewni, którzy ten wiek podawali "na oko".
Ja mam takie doświadczenia, że najlepiej znaleźć akt ślubu i alegata do niego. W aneksach tych są często wypisy/odpisy aktów chrztu (o ile pan/pani młody/a byli chrzczeni innej parafii) i z tych dokumentów można dowiedzieć się gdzie i kiedy się poszukiwany/a urodził/a.
Natomiast wiek rodzcica z aktów urodzenia dzieci czy miejsce urodzenia/wiek z aktów zgonu to nie rzadko radosna twórczość zgłaszającego/rodziny/księdza
Z moich doświadczeń wynika, że wiek w miarę dokładnie podawany był tylko w małżeństwach. W zgonach i urodzeniach potrafi być zupełnie rozbieżny. W tym rodzice potrafią nagle odmłodnieć, albo się gwałtownie postarzeć przy kolejnych dzieciach. A w zgonach to już jak kto wiedział...
Ba, ja mam taką sytuację, że i na grobie mojej prababci jest błędny wiek (94 lata vs. rzeczywiste 85). Tak to się działo na wsiach. Ale z metryk mi wynika, że nie było komu pamiętać... Poza samym zainteresowanym rzecz jasna. No ale nieboszczyk Ci wieku nie poda.
Piśmienny był czy niepiśmienny? Powinno być stwierdzone na dole aktu. To istotne bo człowiek umiejący czytać i pisać potrafił wyczytać datę urodzenia z własnej metryki jeśli takową posiadał i policzyć ile ma lat (choć też pewnie nie każdy i nie zawsze), ale analfabeta niepisaty, nieczytaty, nie umiejący rachować skąd miał wiedzieć ile ma lat? Podawał co mu się wydawało prawdopodobne, albo ksiądz szacował go" na oko" i jak wyglądał na sześćdziesiątkę to tyle mu wpisywał.
W aktach ślubu wiek jest najbardziej prawdopodobny bo na ogół spisywano go z metryk urodzenia, ale inne akty łącznie z aktami zgonu to istny kabaret czasami. Ja zetknęłam się z sytuacją, że mężczyzna pewien w metrykach swych dzieci cofał się w czasie. Młodniał z roku na rok. Przy chrzcie pierwszego miał lat 33, a przy chrzcie trzeciego 25. Potem nagle w ciągu roku przeskoczył 10-lecie i występując jako świadek na cudzym ślubie ma 35. TAKIE TO MAGICZNE CZASY BYŁY
Dawniej też raczej nie przywiązywano większej wagi do urodzin, a bardziej do imienin (święto patrona, po którym miało się imię).
A imienin nikt chyba sobie nie liczył
Jeden prapradziadek zmarł dzień po 84. urodzinach, a w akcie zapisano mu 88.
Inny, co ciekawe - zmarł dzień przed 70. urodzinami, a w akcie wpisano 70.
Trochę też może zależeć od tego, czy zgon miał miejsce w tej samej wsi (co za tym idzie - parafii), co narodziny.
Prapradziadek Stanisław chyba był piśmienny. Znalazłam kilka dni temu akty urodzeń jego dzieci, i pod jednym podpisał się, więc wszystko możliwe Nie tylko z nim mam taki "kabaret".
Z pradziadkiem też mam podobnie: raz był młodszy, raz starszy
Szukam rodziny: Brajer, Kaczmarek, Kazek, Królikowscy, Maciejewscy oraz Woszczak ze Zduńskiej Woli i okolic.
Normalka. Ja mam przypadek w którym w czasie 10 lat, w którym rodzą się ich dzieci, rodzice starzeją się różnie - ojciec wg zapisów w metrykach o 4 lata, matka o 6. Szczegóły poniżej:
1822 ślub Grzegorz (44 lata) i Marianna (21 lat) - wiek Grzegorza zgodny (metryka chrztu z 1778), nie mam aktu ur Marianny
1 dziecko – Mateusz, ur 1823 r. (G: 50, M: 26)
2 dziecko – Scholastyka, ur 1825 r. (G: 50, M: 26)
3 dziecko – Apolonia, ur. 1827 r. (G: 50, M: 27)
4 dziecko – Antoni, ur. 1829 r. (G: 50, M: 40(!))
5 dziecko – Piotr, ur. 1831 r. (G: 53, M: 32)
6 dziecko – Ewa, ur. 1833 r. (G: 54, M: 32)
Było to drugie małżeństwo Grzegorza, księgi parafii z centralnej Polski.
Trzeba się pogodzić - kiedyś ludzie do spraw wieku podchodzili inaczej, bardziej w stylu: "on to się urodził jak ta sroga zima była" (zamiast roku), albo: "to było niedługo później jak Kowalskiemu koń padł", "to było niedługo zanim bociany odleciały" itd.
Druga rzecz: piśmienność piśmiennością, a matematyka matematyką. Ot, kiedyś było inaczej.
Oczywiście warto badać dlaczego w dokumentach jest taki zapis a nie inny. Może się zdarzyć sytuacja, że wynikałoby to ze swego rodzaju potrzeby - np zaniżenie wieku przy przyjęciu do szkoły którą mogą zacząć dzieci nie starsze niż... itp.
pozdrawiam
Artur
Poszukuję rodzin: Jastrzębski, Olbryś, Pskiet – par. Jasienica; Sitko/Sitek lub Młynarczyk, Pych – par. Długosiodło; Łaszcz, Świercz, Szczęsny, Ciach, Kapel – par. Wyszków; te nazwiska także w par. Jelonki
obecnie przegladam akta z Centalnej Polski ze wsi no i mam mała masakre nijak nie da sie obliczyc wieku (róźnice dość spore), muszę sprawdzać rocznik po roczniku. Przy aktach sporzadzanych na terenie Prus takiego problemu nie bylo, czasami wiek podawano wrecz z dokladnoscia co do dnia.
Prosze ostroznie podchodzic do okreslenia w aktach > niepismienny <.
Ksiadz zgloszenia zapisywal w notatniku a dopiero pozniej wpisywal do rejestru (z tego notatnika oczywiscie ).
Po przepisaniu do rejestru, kiedy zglaszajacego lub swiadkow pod reka juz nie bylo, dla wygody wlasnej wpisywal - zglaszajacy lub swiadek niepismienny i w ten spob ilosc analfabetow statystycznie wzrastala.