Szlachectwo matki, o którym opowiadał Reymont, to jedna z jego kreacji literackich. Znamy to dobrze, bo niemal w każdej znanej mi rodzinie wystepuje sfera, którą nazywam Mitologią Rodzinną.
Kiedyś bawiłem się wywodem naszego noblisty mając jedynie ręczne notatki z ksiąg metrykalnych, bo było to czasy nim nastało takie cudo, jak aparaty cyfrowe i w archiwach lub na parafiach siedziało się całymi dniami
Dzisiaj widzę, że część z tych ksiąg jest dostępna on-line.
To wielki postęp, ale też i pewne niebezpieczeństwo. Łatwy dostęp powoduje, że zaczynamy zbyt szybko zagarniać dane, a od tego do pomyłki już bardzo blisko.
Spojrzałem na wywód zamieszczony w przywoływanym biuletynie prowadzonym przez naszych Kolegów. Widać, że sięgnięte było tylko do tych ksiąg, które dostepne są on-line. Inne dane, które można było uzyskać choćby w AP Łódź pozostawiono nietknięte.
Rozumiem, że chodziło tu jedynie o zasygnalizowanie tematu i bardziej "dziennikarskie" niźli genealogiczne podejście. Nie mam o to pretensji, bo czym innym są badania, a czym innym publicystyka genealogiczna.
Martwi mnie jednak fakt, że korzystając z podanych, jak na złotej tacy materiałów robi się to niezbyt dokładnie. Podam tu prosty przykład, otóż w pliku pdf "Reymont" w linii Kupczyńskich, jako ojca Antoniny widzimy Piotra
Kupczyka.
Takie nazwisko widzimy w akcie jego ślubu z Julianną Duszyńską (27 stycznia 1833, par. Mierzyce, akt nr 3). Tylko czy aby faktycznie chodzi tu o
Kupczyka?
W tym samym akcie mamy wymienionych rodziców młodego:
Pawła i Ewę z Walczaków małżonków
Kupców.
Kupczyk, to jedynie ówczesne określenie młodzieńca z rodziny
Kupców, wskazujące zarówno na wiek, jak i stan cywilny.
To tak, jak Grocholanka będzie panienką, Grocholak kawalerem, Grocholina żoną, a Grocholicha wdową, wszyscy zaś należą do tej samej rodziny Grochola.
Trzeba na takie rzeczy bacznie zwracać uwagę, tym bardziej, że na tapecie macie tak znane nazwisko i publikujecie dane w sieci. Wiele osób później będzie się na to powoływało, co widać już w tym wątku.
Trzeba mieć świadomość
odpowiedzialności za słowo. Tego kiedyś uczyli mnie starsi koledzy dziennikarze, którzy zaczynali pracę jeszcze przed II wojną. W tym wypadku jest to
odpowiedzialność za publikowanie wiedzy.
By postawić kropkę nad "i" w sprawie nazwiska, spójrzmy na drugi dokument, na którym opierali się autorzy wywodu zamieszczonego w Maiorum pisząc o ojcu Antoniny Kupczyńskiej. Tym drugim dokumentem jest akt zgonu Piotra (9 maja 1868 par. Kobiele Wlk, akt nr 22).
Czytamy tam wyraźnie, że zmarł Piotr
Kupiec inaczej
Kupczyński syn Pawła i Ewy
Bednarczak małżonków
Kupców. Pozostawił owdowiałą żonę Juliannę
Kupiec z Duszyńskich.
W tym zapisie zwraca uwagę inne nazwisko panieńskie matki Piotra - Bednarczak, a nie Walczak. Takie zróżnicowanie nazwisk kobiet jest zjawiskiem dość częstym, a w tym wypadku domagającym się odnotowania w wywodzie, gdzie obok nazwiska Walczak należy umieścić Bednarczak.
Warto chyba poprawić te oczywiste błędy i jeszcze raz spokojnie popatrzeć na inne wywody czy i tam chochliki nie narobiły psikusów. Czasami lepiej mniej napisać, a dobrze. Powodzenia.
Z poważaniem
Waldemar Fronczak