Strona 1 z 3
Czy możliwy jest brak aktu zgonu?
: pt 11 lip 2014, 14:54
autor: annaurgaczszczesna
Witam,
czy spotkaliście się z sytuacjami, w których nigdzie nie ma odnotowanego zgonu? Czy akty zgonu były sporządzane tylko w przypadku pogrzebu? A jeśli pogrzebu nie było to też? Może np wypadek w kopalni, kiedy ciało nie zostaje znalezione...
Mam problem z jednym przodkiem, którego nie udało mi sie odnaleźć ani aktu urodzenia, ani aktu slubu, ani aktu zgonu. Wystepuje tylko w innych jako ojciec i mąż. Urodzenie sobie tłumaczę - po prostu nie wiem skąd pochodził, małżeństwo - może akurat jego wybranka była w innym mieście na służbie, stąd brak ślubu w macierzystej parafii, ale śmierć gdzież mogła nastapić jak nie w parafii zamieszkania?
Dodam, że chodzi o II poł. XIX wieku, Zagłębie Dabrowskie, katolicy.
Proszę o pomoc
Pozdrawiam
Ania
Czy możliwy jest brak aktu zgonu?
: pt 11 lip 2014, 15:01
autor: zmad
Moja prababcia Katarzyna Maderska zmarla w koncu lat piecdziesiatych po II WS w Brzesku i nie ma zadnej dotyczacej tego wydarzenia notatki!? Sprawdzalem parafialne ksiegi zgonow do 1953 r.
Zbyszek Maderski
Czy możliwy jest brak aktu zgonu?
: pt 11 lip 2014, 15:55
autor: herka
Ja niestety też mam ten sam problem z kilkoma przodkami. Dotyczy aktów zgonu. Nie wiem dlaczego tak się działo, może ksiądz w roztargnieniu nie wpisał do ksiąg? Coraz bardziej oswajam się z myślą, że ich nie znajdę.
Spróbuj może przejrzeć parafie sąsiednie. Parę razy udało mi się tak znaleść brakujące akty.
Pozdrawiam
Krzysiek
Czy możliwy jest brak aktu zgonu?
: pt 11 lip 2014, 16:04
autor: redie
Dokładnie, sprawdź sąsiednie parafie.
Ja kojarzę przypadki gdy człowiek zmarł w pracy w pobliskim miasteczku i to w tamtej parafii powstał akt zgonu.
U mnie brakuje aktu zgonu pradziadka, przeszukałem już wszystkie przylegające parafie.
Radek
Czy możliwy jest brak aktu zgonu?
: pt 11 lip 2014, 17:16
autor: Wojciechowska_Ewka
W mojej rodzinie była taki przypadek - ślub - św Krzyż, wszystkie chrzty (6) św. Krzyż a aktu zgonu ani śladu...
dopiero z nekrologów w Kurierze Warszawskim - 1859 r. okazało się, że
"zmarł w Dusznikach Zdroju gdzie poechał na kurację o czym zawiadamiają żona wraz z rodzeństwem"
ewa
: pt 11 lip 2014, 17:41
autor: annaurgaczszczesna
Dziękuję za wszystkie sugestie i podpowiedzi. Tak wiem, że muszę przeszukać wszystkie parafie w okolicy, czeka ta sprawa w kolejce. Sugestie co do jego ślubu też mile widziane

W parafii jego żony żeni sie jej rodzeństwo umierają rodzice itp, a ona tylko sie rodzi i umiera....
Ewo, ten przodek to nomen omen Wojciechowski
Pytanie jednak nadal jest aktualne: czy w przypadku braku pogrzebu zwłok, może być brak aktu zgonu? czyli wojny, wypadki w kopalniach, itp.
Pozdrawiam
Ania
: pt 11 lip 2014, 18:22
autor: Janina_Tomczyk
Witaj Aniu
Mam podobnie z moją praprababką Florentyną z Sawickich Galską, która urodziła się ok.1825 roku (gdzie?), brała ślub z Janem Galskim ok. 1846-1847 roku (gdzie?)i zmarła po 1873 roku (gdzie?), bo wtedy zmarł w Żychlinie jej mąż Jan Galski, a ona została wdową. Nic o Niej nie mam, a wiele o niej wiem z innych akt. Szukałam jej ponownego ślubu lub zgonu również w parafiach w których mieszkała jej córka i wnuczka i nic.
Jak widać z tych wpisów wyżej wiele osób ma takie problemy i nie jest to prosta sprawa. Czasem pomaga łut szczęścia i inny poza metrykami dowód jak u Ewy.
Na pytanie o brak pogrzebu bo brak zwłok i co za tym idzie brak aktu zgonu, mogę Ci tylko powiedzieć, że takie sprawy rozstrzygał Sąd Pokoju w tamtych czasach. Ja w alegatach widziałam bardzo wiele aktów znania w odniesieniu do aktów chrztów i tzw. sepultury (akt zgonu), które należało przedstawić do aktu ślubu wg Kodeksu Napoleona. Braki dokumentów na skutek zaniedbań, zniszczeń w pożarach i wojnach były ogromne i wprowadzenie obowiązku dokumentowania i odtwarzania stało się konieczne.
Ten obowiązek stał się dla nas zbawienny bo mamy tam liczne źródła.
Jeśli chodzi o wojny współczesne to widziałam akta zgonu w Warszawie odtwarzane po Powstaniu Warszawskim, więc jednak dokumentowano fakt zaginięcia w masowych kataklizmach wojennych.
Na temat zaginionych w kopalniach nic nie wiem, ale warto popytać na tamtych terenach historyków i genealogów ze śląskiego.
Pozdrawiam serdecznie
Janina
: pt 11 lip 2014, 18:58
autor: Sawicki_Julian
Witam, czytam to i nie za bardzo wiem o co tu chodzi, jest ojcem i mężem, ale kto, czy tu widać jakąś kule Nostradamusa, wreszcie wiadomo ze Wojciechowski.
I co z tego ze Wojciechowski, mało to Wojciechowskich w Polsce od morza do morza ( tak groby wskazują ), ilu może być w roku np. 1860 r. Chcąc by ktoś pomógł, potrzebne wiedzieć ze np. Adam Wojciechowski zamieszkały w Rybniku, żonaty z Marianną Brzozowską z Sosnowca, ślub w Sosnowcu w około 1825 roku, bo potem występuje już jako mąż i ojciec. A zmarł na służbie we dworze, znany tylko z imienia ? w około 1860 roku, po tym czasie wiadomo, bo dzieciom pisali w metrykach ; niegdyś żyjącego ( tak rozumiem ).
A na tak postawione pytania, lub podobnie, może ktoś pomóc, może zna z nazwiska i imienia Twego przodka i nawet widział takie metryki. W genealogi trzeba pisać jak najwięcej, albo jak tajemnica to nikomu nie zawracać głowy ; pozdrawiam - Julian
: pt 11 lip 2014, 19:37
autor: annaurgaczszczesna
Brak aktu zgonu tego przodka, to tylko pretekst do zadania pytania na forum. Rozpatrywanie problemu w teorii.
Ale oczywiście żadna tajemnica: Andrzej/Jędrzej Wojciechowski urodzony nie wiadomo gdzie ok 1832 roku, poślubił przed 1857 rokiem nie wiadomo gdzie Mariannę Opara urodzoną w Czeladzi, zmarł przed 1900 rokiem nie wiadomo gdzie. Oczywiście w Czeladzi żadne z tych zdarzeń nie zaszło.
Pozdrawiam
Ania
: pt 11 lip 2014, 19:45
autor: Wojciechowska_Ewka
Ten mój przodek, o którym pisałam, że umarł w uzdrowisku to ceniony na początku XIX w. warszawski fabrykant luster i witraży - Patrycy Enderlin. Jego córka wyszła za mąż za Stanisława Dionizego Wojciechowskiego - przy takim nazwisku podwójne imię dla genealoga amatora poprostu zbawienne. Moja linia Wojciechowskich - z Inowrocławia (najstarszy ślad koniec XVIII w.), potem łódzkie, Warszawa i Mazowsze.
pozdrawiam
ewa
: pt 11 lip 2014, 19:59
autor: jakozak
Aniu.
Po prostu czekaj i nie trać nadziei. W genealogii są takie zakrętasy, że wyobraźnia tego nie pojmie.
Na pewno się znajdzie wszystko w najmniej oczekiwanym przez Ciebie momencie i miejscu. Wiem coś o tym. Mam tak co chwila.
Wiem jedno: nie należy ignorować nawet najgłupszej plotki rodzinnej. Potem wychodzi na to, że wszystko by było o wiele prostsze, gdyby się zaczęło poszukiwania od tej "głupoty".
: pt 11 lip 2014, 20:09
autor: annaurgaczszczesna
Dziękuję Jolu, nadziei nie tracę, jak będę mieć więcej czasu, to przyjrzę się temu człowiekowi bliżej. Można przeanalizować wszystkich Wojciechowskich w tej parafii, można sprawdzić Antoniego, Adama, lub inne podobne imiona...
Wczoraj doszłam do XVIII-wiecznych niemieckich (żydowskich?) osadników z Czech u mojego męża, i nawet w poszukiwaniach na Morawach nie tracę nadziei, a co dopiero w sąsiednim dla mnie mieście Czeladzi
Pozdrawiam
Ania
: pt 11 lip 2014, 20:26
autor: Joanna_Lewicka
Ważna dla mnie ciocia, Felicja ze Stanisławskich Ignatowiczowa zamieszkała w Warszawie, była już staruszką podczas Powstania Warszawskiego. Podobno zarzekała się, że nie opuści swojego mieszkania przy ulicy Jaworzyńskiej. Jej kamienica spłonęła. Nikt nie wie, czy ciocia spłonęła razem z nią, czy też przedtem została zastrzelona. Próbowałam dowiedzieć się czegoś w usc, ale odpowiedziano mi, że jeśli nikt z rodziny nie wystąpił o wystawienie aktu zgonu, to po prostu go nie ma. Mogło tak być, gdyż ciocia była wdową, jedna z jej córek nie przeżyła okupacji, druga znalazła się w Belgradzie (jej - nota bene - też poszukuję).
Czy potwierdzacie, że powstańcze akty zgonu były wystawiane tylko na żądanie rodziny?
Pozdrawiam -
Joanna
: pt 11 lip 2014, 20:53
autor: Michał_Paweł
A propos aktów zgonu - miałem kiedyś taki przypadek genealogiczny:
W 1847 w Grębniu (łódzkie) moim praprapradziadkom Poniewierom urodziła się córka Marianna. Odnalazłem akt jej ślubu z niejakim Tomaszem Klichem spisany po rosyjsku. A jednak okazało się, że to nie mogła być ta sama Marianna. "Moja" miałaby w chwili ślubu 29 lat, a ta urodziła się w 1857 i miała 19. Sprawdziłem listę urodzeń z tego roku. Na marginesie znalazłem dopisek: "i urodziła się Marianna, córka Łukasza i Jadwigi Poniewierów". Pełnego aktu brak.
Naturalnie zacząłem przeglądać akty zgonu między 1847-1857 - założyłem, że dwóch córeczek Mariann nie mieli. Okazało się, że nie ma śladu po akcie zgonu "pierwszej" Marianny.
Co o tym sądzicie? Mieliście podobny przypadek w swoich badaniach?
: pt 11 lip 2014, 22:02
autor: kwroblewska
annaurgaczszczesna pisze:Brak aktu zgonu tego przodka, to tylko pretekst do zadania pytania na forum. Rozpatrywanie problemu w teorii.
Jeśli teoretycznie rozpatrujemy fakt braku metryki w parafii, w której powinien wg nas się znajdować, to przytoczę kilka przykładów. W kronikach diecezjalnych z początku XXw był dział Poszukiwane zaginionych.
I tak poszukiwany np.
- był austriacki poddany Seweryn syn Józefa X, który w 1897r opuścił żonę swoją, lat 47 i dalej podany wygląd
- Stanisław syn Franciszka Y, który przed 20laty opuścił żonę swoją Rozalię córkę Andrzeja, lat 42 i dalej opis danej osoby
- w zeszłym roku wyszła z domu Katarzyna z Urbaniaków Kowalska chora na melancholię dotąd nie powróciła, lat 25 majaca
Akty zgony gdzieś zostały zapisane tylko nie wiemy gdzie.
I z aktów zgonu pewnej parafii, w której zmarł Stanisław Z. aresztant prowadzony z Piotrkowa do Pyzdr.
___
Krystyna