Strona 1 z 1
"vel" przy nazwisku chłopa
: pn 01 wrz 2014, 15:00
autor: annaurgaczszczesna
Witam,
Mam pytanie w sprawie nazwisk typu Kowalski vel Nowak. Co to vel oznacza a konkretnie oznaczało, bo przypadek dotyczy połowy XIX wieku, w chłopskim nazwisku?
Pozdrawiam
Ania
"vel" przy nazwisku chłopa
: pn 01 wrz 2014, 15:25
autor: Marynicz_Marcin
Oznaczało to, że był powiązany z dwoma nazwiskami. Być może urodził się jako Nowak, ale w dorosłym życiu był Kowalskim.
"vel" przy nazwisku chłopa
: pn 01 wrz 2014, 15:37
autor: grara
W przypadku moich krewnych Zabrzeski vel Zieliński urodzili się jako Zabrzescy, a potem urzywali nazwisko Zielińscy.
Vel oznacza potocznie nazywany. Ci sami krewni są też zapisani Zabrzeski vel Góralczyk, ale nieznalazłam, żadnego powiazania z tym nazwiskiem.
: pn 01 wrz 2014, 17:39
autor: annaurgaczszczesna
Dziękuję za Wasze odpowiedzi. O powód takich zmian dziś ciężko pytać.
To trop do przodka, który żył, choć się nie urodził nie ożenił i nie umarł, tzn brak mi na to dokumentów, a był mężem i ojcem
Pozdrawiam
Ania
: wt 02 wrz 2014, 08:29
autor: Vasquez
U mnie wśród przodków też był taki przykład, a powód - by odróżnić się od drugiej osoby, która tak samo się nazywała.

Mój przodek nazywał się Marcin Kaleta i był oraczem, w jednym z aktów był nazwany 'vulgo ...' (czyli 'zwany...' jeszcze nie udało mi się odczytać, jego syn nazywał się Jan Kalitzki. A dlatego, że w tym samym czasie, w tej samej miejscowości, wsi właściwie, był inny Marcin Kaleta, tyle że nie oracz, a karczmarz.

No i jeden miał za żonę Mariannę, a drugi Annę.
: wt 02 wrz 2014, 08:54
autor: Sawicki_Julian
Witam, po mojemu według przeczytanych metryk i innych papierów ze staroci, pisanie vel jest to zmiana nazwy, czy nazwiska z dawnego na ten czas używane nie zależnie od statusu.
1 - może być nazwisko to drugie, człon starszy, używane przez dziadka
2 - mogło być dziecko w poprzednim pokoleniu od panny z dzieckiem i dwa nazwiska, panieńskie i po nowym ojcu
3 - dawne przezwisko zostało jako nazwisko
4 - to ksiądz znał dwa nazwiska np. z adopcji ( z metryk ) i takie wpisał, przecież mało kto umiał czytać
To tak bym to określił, dlaczego było dwa nazwiska u jednej osoby ; pozdrawiam - Julian
: wt 02 wrz 2014, 09:08
autor: jart
Mogło być także tak, że ksiądz spisywał metrykę (np. ślubu) mając przed sobą złożone do niej (jako aneksy) akta urodzenia. I tu np. w odpisie aktu chrztu młodego stało "Kowalewski" (lub tak tylko wyglądało, bo zapisano niewyraźnie), a on sam zarzekał się że od zawsze było mu "Kowalski". Ksiądz dla spokojności pisał "Kowalewski vel/lub/czyli Kowalski" i tyle.
Podobna sytuacja mogła mieć miejsce przy tłumaczeniach z innych języków (później głównie z rosyjskiego).
Oczywiście stan i pochodzenie były w tym przypadku raczej nieistotne. Moim zdaniem mógł dotknąć każdego (z zastrzeżeniem że gdyby osoba co do której nazwiska są wątpliwości, była na prawdę nie wiadomo kim (szlachetna, wpływowa, itp. itd.) to ksiądz raczej przyjąłby za obowiązującą jej wersję, i nie dopisywał swojej - nie byłoby vel'a)
: śr 03 wrz 2014, 18:43
autor: Gadecki.Bogusław
Witam,
ja tez mam podobny przypadek.II połowa XIX, rodzina chłopska.
Siostra mojego prapradziadka wychodzi za mąż za Felicjana Muchę- 1864r. Gdy z tego związku przychodzą na świat dzieci to już pisarza parafialnego ( lub księdza) ponosi fantazja. Córkom nadaje nazwisko Mucha, a synom nadaje nazwisko Muszyński.
Nie wiem dlaczego , ale tak robił.
Gdy zaczęto w owym czasie prowadzić Księgi Ludności Stałej to z kolei pisarz gminny miał dylemat . Kobiety miały w metrykach urodzenia inne nazwisko niż mężczyzni w tej rodzinie. Problem rozwiązał używając magicznego słówka "vel".
Jako ciekawostkę powiem Państwu ,że problem tego nazwiska ciągnie się do dzisiaj. Gdy w zeszłym roku w listopadzie zmarł ponad 92-letni prawnuk tegoż Felicjana Muchy na krzyżu było nazwisko Muszyński, ale wśród uczestników pogrzebu ( głównie mieszkańcy rodzinnej wsi zmarłego ) rozgorzała dyskusja o to nazwisko : Mucha czy Muszyński?
Skąd ludzie współcześni mają taką wiedzę to nie wiem, wszak wszystko odbywa się na zasadzie przekazu ustnego .Nikt nie ma przecież żadnych dokumentów, nikt nie badał do tej pory tej sprawy.
Dopiero w sierpniu tego roku, podczas mojego krótkiego pobytu urlopowego rozmawiałem z mieszkańcami wsi i rozjaśniałem temat jak to z tym nazwiskiem było. I jak mi się dobrze na sercu zrobiło , bardzo miły moment w pracy takiego genealogicznego amatora jak ja.
pozdrawiam
Bogdan