Sprawa ważka - by para nie szła w gwizdek
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
-
krzysztof_lubieński

- Posty: 87
- Rejestracja: ndz 17 lip 2011, 16:09
Sprawa ważka - by para nie szła w gwizdek
Zwracam się do wszystkich o radę w takiej oto sprawie:
- dostałem zgodę na fotografowanie ksiąg w AD oraz ich indeksowanie
pod warunkiem by w indeksach nie były wymienione dane rodziców,
( dot. U i M). Motywowane jest to obawą przed infamią dotyczącą
osób urodzonych ze związków niesakramentalnych. W tej sytuacji
powstałe indeksy są dla nas mało satysfakcjonujące.
Doradźcie więc, jakich argumentów użyć w dyskusji, by choć zęściowo
zmienić stanowisko właścicieli ksiąg, by indeksy były pełniejsze.
W końcu oczywistym jest, fakt dotrzymywania treści umów, niezależnie od ich formy.
- dostałem zgodę na fotografowanie ksiąg w AD oraz ich indeksowanie
pod warunkiem by w indeksach nie były wymienione dane rodziców,
( dot. U i M). Motywowane jest to obawą przed infamią dotyczącą
osób urodzonych ze związków niesakramentalnych. W tej sytuacji
powstałe indeksy są dla nas mało satysfakcjonujące.
Doradźcie więc, jakich argumentów użyć w dyskusji, by choć zęściowo
zmienić stanowisko właścicieli ksiąg, by indeksy były pełniejsze.
W końcu oczywistym jest, fakt dotrzymywania treści umów, niezależnie od ich formy.
-
Rutar

- Posty: 765
- Rejestracja: pt 13 lip 2012, 11:18
- Podziękował: 1 time
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Witaj,
Z jakich lat masz możliwość zrobienia zdjęć i indeksowania?
Jeśli są to odległe lata powyżej (100 lat od zdarzenie) to może to jakiś argument. Jeśli można zindeksować cokolwiek to dobre i to, może lepiej nie naciskać. Indeksy mogą się przydać osobą robiącym kwerendy by szybciej kogoś znaleźć.Może Eliza z łódzkich metryk coś by podpowiedziała
Pozdrawiam,
Artur
Z jakich lat masz możliwość zrobienia zdjęć i indeksowania?
Jeśli są to odległe lata powyżej (100 lat od zdarzenie) to może to jakiś argument. Jeśli można zindeksować cokolwiek to dobre i to, może lepiej nie naciskać. Indeksy mogą się przydać osobą robiącym kwerendy by szybciej kogoś znaleźć.Może Eliza z łódzkich metryk coś by podpowiedziała
Pozdrawiam,
Artur
-
krzysztof_lubieński

- Posty: 87
- Rejestracja: ndz 17 lip 2011, 16:09
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
pytanie o zakres (daty) i molziwość publikacji kopii aktów istotne
no oczywiście - które to AD -także:) nie tylko z ciekawości
narawde od tego zależy arhumentacja: żeby nie być gołosłownym (choć teoretyzując bez znajomości odp na 1 i 2): kwestai dostępności tych samych danych w AP, w CHR,
w innym A..:)
tzn ograniczenia nie mają sensu - bo i tak części z tego (całość?) jest już gdzieś w miarę publicznie dostępne/będzie dostęne (np na mikrofilmach) (tu istotne, który AD, żeby sprawdzić czy i w jakim zakresie to prawda)
Na kiedy potrzebujesz "argumentów"?
no oczywiście - które to AD -także:) nie tylko z ciekawości
narawde od tego zależy arhumentacja: żeby nie być gołosłownym (choć teoretyzując bez znajomości odp na 1 i 2): kwestai dostępności tych samych danych w AP, w CHR,
w innym A..:)
tzn ograniczenia nie mają sensu - bo i tak części z tego (całość?) jest już gdzieś w miarę publicznie dostępne/będzie dostęne (np na mikrofilmach) (tu istotne, który AD, żeby sprawdzić czy i w jakim zakresie to prawda)
Na kiedy potrzebujesz "argumentów"?
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
-
krzysztof_lubieński

- Posty: 87
- Rejestracja: ndz 17 lip 2011, 16:09
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Krzysztofie -z uwagi na tytułowe "żeby para nie szła w gwizdek"- (sprawa delikatna, więc nie wyjaśnię przez tydzień) - wstrzymaj się.
2 razy zdaje się, że pokpiliśmy z uwagu na brak koordynacji, a kolejne dwa z tego samego pwodu są w zawieseniu.
Wiesz..jak jakiś Ad dostanie zdjecia na niekorzystnych warunkach (dl agenealogów) to już na pewno bardziej korzystnych (dl agenealogów) nie będzie rozaptrywał.
Kontakt jak zwykle - patrz stopka.
2 razy zdaje się, że pokpiliśmy z uwagu na brak koordynacji, a kolejne dwa z tego samego pwodu są w zawieseniu.
Wiesz..jak jakiś Ad dostanie zdjecia na niekorzystnych warunkach (dl agenealogów) to już na pewno bardziej korzystnych (dl agenealogów) nie będzie rozaptrywał.
Kontakt jak zwykle - patrz stopka.
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
-
krzysztof_lubieński

- Posty: 87
- Rejestracja: ndz 17 lip 2011, 16:09
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Jak są mikrofilmy to przeciez nie tylko w Białymstoku -prawda?:)
Ale odezwij się - np w czwartek - oki?
Ja w ogóle mam wrażenie, ze czas na szerszą dyskusję. Typu np "jakie oferty skłądać, żeby było korzystne nie tylko dla wąskiej grupy, ale dla całego środowiska", "co warto wspierać przede wszystkim etc.
Czasem subiektywna ocena szans na uzyskanie zgód jest obarczona tak dużym błędem niewiary...że podejćie ryzyka "to ja zrobie tak jak dają, bez żadnego "w zamian", mimo,że zamkne innym drogę do negocjacji"...jest zbyt duże.
Chyba, że (to nei ten przypadek, na forum byś nie pisał wtedy:) myslenie "ja i pare osób będzie miało zdjęcia..a reszta? reszta nie siedzi przy czytnikach w dóch miejscach w Polsce, albo płaci - wkóncu ja sam zapłaciłem za zdjecia" jest puntem wyjścia - to będzie punktem dojścia jednoczeńsie i nic się nie poradzi:(
Ale odezwij się - np w czwartek - oki?
Ja w ogóle mam wrażenie, ze czas na szerszą dyskusję. Typu np "jakie oferty skłądać, żeby było korzystne nie tylko dla wąskiej grupy, ale dla całego środowiska", "co warto wspierać przede wszystkim etc.
Czasem subiektywna ocena szans na uzyskanie zgód jest obarczona tak dużym błędem niewiary...że podejćie ryzyka "to ja zrobie tak jak dają, bez żadnego "w zamian", mimo,że zamkne innym drogę do negocjacji"...jest zbyt duże.
Chyba, że (to nei ten przypadek, na forum byś nie pisał wtedy:) myslenie "ja i pare osób będzie miało zdjęcia..a reszta? reszta nie siedzi przy czytnikach w dóch miejscach w Polsce, albo płaci - wkóncu ja sam zapłaciłem za zdjecia" jest puntem wyjścia - to będzie punktem dojścia jednoczeńsie i nic się nie poradzi:(
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
-
krzysztof_lubieński

- Posty: 87
- Rejestracja: ndz 17 lip 2011, 16:09
-
jamiolkowski_jerzy

- Posty: 3178
- Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Przyznam sie - nie bardzo rozumiem problemu. Ksiegi z AD sa zmikrofilmowane i trafiły do AP . Zatem po co robic zdjecia w AD jesli juz zostały zrobione.
Domyslam się że chodzi o którąś z parafii diecezji drohickiej (którą? może znajdzie się szybsze rozwiązanie problemu indeksowania) kórej mikrofilmy sa w AP w Białymstoku ale i mormonów !. Zatem jest to sytuacja standardowa, Mormoni wcześniej czy później udostępnia to w sieci. Akurat na samodzielna rychłą inicjatywę AP w Białymstoku raczej bym nie liczył. Niemniej próby zewnętrznego wspomagania białostockiego archiwum dawały zdaje się pozytywne efekty.
Tak oceniam ten problem , chyba że jchodzi o jakąs nietypowa sytuacje . Ale kto by, poza mormonami miałby filmowac parafię, której mikrofilny trafiłyby do AP w Białymstok? . Nie potrafię nawet tego sobie wyobrazic.
Pozdrawiam
Domyslam się że chodzi o którąś z parafii diecezji drohickiej (którą? może znajdzie się szybsze rozwiązanie problemu indeksowania) kórej mikrofilmy sa w AP w Białymstoku ale i mormonów !. Zatem jest to sytuacja standardowa, Mormoni wcześniej czy później udostępnia to w sieci. Akurat na samodzielna rychłą inicjatywę AP w Białymstoku raczej bym nie liczył. Niemniej próby zewnętrznego wspomagania białostockiego archiwum dawały zdaje się pozytywne efekty.
Tak oceniam ten problem , chyba że jchodzi o jakąs nietypowa sytuacje . Ale kto by, poza mormonami miałby filmowac parafię, której mikrofilny trafiłyby do AP w Białymstok? . Nie potrafię nawet tego sobie wyobrazic.
Pozdrawiam
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Myślę, że coś posredniego pomiędzy propozycją którą otrzymałeś, a naszymi oczekiwaniami uda się stworzyć
Krzysztofie- zapraszam na maila:)
Krzysztofie- zapraszam na maila:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Krzysztofie
Moim zdaniem sprawa jest łatwiejsza , niż na pozór wygląda. Pytasz, "jakich argumentów użyć w dyskusji, by choć zęściowo
zmienić stanowisko właścicieli ksiąg, by indeksy były pełniejsze." Zapytam cię więc, czy ty interesowałeś się aktami metrykalnymi swoich sąsiadów i znajomych ? Czy interesują cię rodowody tych osób? Czy kiedykolwiek przyszło ci do głowy przeszukiwać w archiwach państwowych -ogólnie dostępne- metryki przodków sąsiadów i znajomych? Zakładam, że nie mieszkasz na wsi. Ale chodzi zapewne o tereny wiejskie. Na wsi, ludzie mieszkający od pokoleń obok siebie, wiedzą o swoich przodkach prawie wszystko, co trzeba wiedzieć. I akta metrykalne sąsiadów, nie zawierają dla nich żadnej tajemnicy, ponieważ wiedza o przodkach sąsiadów jest płynnie przekazywana z pokolenia na pokolenie. Dziedziczone są nawet przezwiska i przydomki. Na pytania, które ci zadałem, ja odpowiedziałbym negatywnie.
Nie interesuje mnie wiedza na temat przodków moich znajomych, ponieważ nie ma ona dla mnie żadnego znaczenia. Myślę, że podobnie jak ja, odpowiedziałaby przytłaczająca większość pytanych. Następny argument za pełnym udostępnieniem skanów, to wolny dostęp każdego obywatela R.P. do akt stanu cywilnego przechowywanych w archiwach państwowych obejmujących okres 1808 r-1914r. Akta S.C. z tego okresu, są ogólnie dostępne i uzyskujemy do nich dostęp w A.P.-ach bez przeszkód. Informacje zawarte w aktach sprzed stu lat i wcześniejsze nie budzą niczyich, poza niektórymi potomkami porażonymi genealogią, emocji ani nawet jakiegokolwiek zainteresowania. Dobrze to wiemy.
Jakżeby jakieś emocje mogły wzbudzać akta jeszcze starsze, niż dwustuletnie.
Czyżby chodziło o digitalizację i indeksację akt młodszych niż stulenie???
W takim przypadku, w kwestii udostępniania i publikacji, proponowałbym pójść w porozumieniu z dysponentem akt za planowaną modyfikacją prawa państwowego w tym zakresie.
Mają zostać zmienione okresy ochronne od czasu wytworzenia aktu do jego publikacji. Nie pamiętam dokładnie zakładanych liczby lat, więc nie chcę ryzykować ich podawania, ale okresy ochronne mają być skrócone. Łatwo można dostać się do projektów zmiany ustawy. A na koniec mam refleksje nieco ogólniejsze. Przeciętni ludzie nie są zainteresowani napiętnowaniem kogokolwiek z powodu jego urodzenia- nie ta epoka. Nikt nie jest winien temu, że jego dziadek w r1910 czy w 1930 urodził sie z nieprawego łoża. Nie jest to powód do wstydu dla wnuka czy prawnuka. Na tym forum, niejednokrotnie pisaliśmy o "grzechach" naszych przodków, nie przejmując się o tzw. ludzkie gadanie. To już nie te czasy. Tolerancja jest powszechna .
Nikogo nie bulwersuje fakt, że czyjś dziadek pochodził z nieprawego łoża.
Zygmunt Borowy
Moim zdaniem sprawa jest łatwiejsza , niż na pozór wygląda. Pytasz, "jakich argumentów użyć w dyskusji, by choć zęściowo
zmienić stanowisko właścicieli ksiąg, by indeksy były pełniejsze." Zapytam cię więc, czy ty interesowałeś się aktami metrykalnymi swoich sąsiadów i znajomych ? Czy interesują cię rodowody tych osób? Czy kiedykolwiek przyszło ci do głowy przeszukiwać w archiwach państwowych -ogólnie dostępne- metryki przodków sąsiadów i znajomych? Zakładam, że nie mieszkasz na wsi. Ale chodzi zapewne o tereny wiejskie. Na wsi, ludzie mieszkający od pokoleń obok siebie, wiedzą o swoich przodkach prawie wszystko, co trzeba wiedzieć. I akta metrykalne sąsiadów, nie zawierają dla nich żadnej tajemnicy, ponieważ wiedza o przodkach sąsiadów jest płynnie przekazywana z pokolenia na pokolenie. Dziedziczone są nawet przezwiska i przydomki. Na pytania, które ci zadałem, ja odpowiedziałbym negatywnie.
Nie interesuje mnie wiedza na temat przodków moich znajomych, ponieważ nie ma ona dla mnie żadnego znaczenia. Myślę, że podobnie jak ja, odpowiedziałaby przytłaczająca większość pytanych. Następny argument za pełnym udostępnieniem skanów, to wolny dostęp każdego obywatela R.P. do akt stanu cywilnego przechowywanych w archiwach państwowych obejmujących okres 1808 r-1914r. Akta S.C. z tego okresu, są ogólnie dostępne i uzyskujemy do nich dostęp w A.P.-ach bez przeszkód. Informacje zawarte w aktach sprzed stu lat i wcześniejsze nie budzą niczyich, poza niektórymi potomkami porażonymi genealogią, emocji ani nawet jakiegokolwiek zainteresowania. Dobrze to wiemy.
Jakżeby jakieś emocje mogły wzbudzać akta jeszcze starsze, niż dwustuletnie.
Czyżby chodziło o digitalizację i indeksację akt młodszych niż stulenie???
W takim przypadku, w kwestii udostępniania i publikacji, proponowałbym pójść w porozumieniu z dysponentem akt za planowaną modyfikacją prawa państwowego w tym zakresie.
Mają zostać zmienione okresy ochronne od czasu wytworzenia aktu do jego publikacji. Nie pamiętam dokładnie zakładanych liczby lat, więc nie chcę ryzykować ich podawania, ale okresy ochronne mają być skrócone. Łatwo można dostać się do projektów zmiany ustawy. A na koniec mam refleksje nieco ogólniejsze. Przeciętni ludzie nie są zainteresowani napiętnowaniem kogokolwiek z powodu jego urodzenia- nie ta epoka. Nikt nie jest winien temu, że jego dziadek w r1910 czy w 1930 urodził sie z nieprawego łoża. Nie jest to powód do wstydu dla wnuka czy prawnuka. Na tym forum, niejednokrotnie pisaliśmy o "grzechach" naszych przodków, nie przejmując się o tzw. ludzkie gadanie. To już nie te czasy. Tolerancja jest powszechna .
Nikogo nie bulwersuje fakt, że czyjś dziadek pochodził z nieprawego łoża.
Zygmunt Borowy
-
krzysztof_lubieński

- Posty: 87
- Rejestracja: ndz 17 lip 2011, 16:09
Witaj Zygmuncie,
Generalnie zgadzam się z Twoimi ocenami sprawy i całym wywodem. Generalnie chodziło mi o najpełniejsze wykorzystanie dla dobra publicznego materiałów w AD. Doświadczenie bowiem wskazuje, na różne podejście zawiadujących metrykaliami i często nakładanymi na nas indeksujących ograniczeniami a które finalnie musimy szanować. Takich ograniczeń nie stawiają w AP.
Dzięki podjętej w tej sprawie dyskusji i zainteresowaniu, rysuje się możliwość pomyślnego konkretnego rozwiązania.
Krzysztof
Generalnie zgadzam się z Twoimi ocenami sprawy i całym wywodem. Generalnie chodziło mi o najpełniejsze wykorzystanie dla dobra publicznego materiałów w AD. Doświadczenie bowiem wskazuje, na różne podejście zawiadujących metrykaliami i często nakładanymi na nas indeksujących ograniczeniami a które finalnie musimy szanować. Takich ograniczeń nie stawiają w AP.
Dzięki podjętej w tej sprawie dyskusji i zainteresowaniu, rysuje się możliwość pomyślnego konkretnego rozwiązania.
Krzysztof
Krzysztof Lubieński
