Jak w XIX wieku ludzie określali godzinę urodzenia dziecka?
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
- dorocik133

- Posty: 1077
- Rejestracja: śr 23 lis 2011, 18:46
- Lokalizacja: Ozorków
Jak w XIX wieku ludzie określali godzinę urodzenia dziecka?
Witam!
Dziś w rozmowie z daleką kuzynką na tematy genealogiczne padło z Jej strony pytanie, które mnie również zaciekawiło - jak w XIX wieku prości chłopi na wsi, nie umiejący czytać ani pisać, i zapewne za biedni, aby posiadać jakieś tam zegary, określali o której godzinie (szczególnie w nocy) dziecię im się narodziło. Czy to była druga lub czwarta nad ranem, szczególnie w zimie, gdy było jeszcze ciemno?
Dziś w rozmowie z daleką kuzynką na tematy genealogiczne padło z Jej strony pytanie, które mnie również zaciekawiło - jak w XIX wieku prości chłopi na wsi, nie umiejący czytać ani pisać, i zapewne za biedni, aby posiadać jakieś tam zegary, określali o której godzinie (szczególnie w nocy) dziecię im się narodziło. Czy to była druga lub czwarta nad ranem, szczególnie w zimie, gdy było jeszcze ciemno?
Pozdrawiam
Dorota
Dorota
Jak w XIX wieku ludzie określali godzinę urodzenia dziecka?
Doroto, tez sie kiedys nad tym zastanawialam, dalam sobie sama odpowiedz, ze sluchali dzwonow koscielnych, ale czy umieli liczyc? tego juz nie wiem... mam nadzieje, ze przynajmniej do 12 
a...moze bylo inaczej niz my teraz sobie wyobrazamy, moze bylo tak, ze zglaszajac mowili... jak kogut zapial... czyli dla ksiedza to byla 4 rano....
a...moze bylo inaczej niz my teraz sobie wyobrazamy, moze bylo tak, ze zglaszajac mowili... jak kogut zapial... czyli dla ksiedza to byla 4 rano....
Pozdrawiam Agnieszka
Szukam:
Zynówka, Ostrowska- Podlasie
Józef Koziołkiewicz ok 1813 - 1893 + Julianna Rudnicka ok 1817 -? mogielnickie
Katarzyna Zdrojewska ok 1809 -1868 Wielkopolska
Urban Karski - Sokołów (łódzkie) i okolice
Szukam:
Zynówka, Ostrowska- Podlasie
Józef Koziołkiewicz ok 1813 - 1893 + Julianna Rudnicka ok 1817 -? mogielnickie
Katarzyna Zdrojewska ok 1809 -1868 Wielkopolska
Urban Karski - Sokołów (łódzkie) i okolice
-
Mariusz_F.

- Posty: 99
- Rejestracja: czw 12 cze 2014, 13:55
- Lokalizacja: Kraków
Trudne pytaie - prosta odpowiedź
Wszystkie odpowiedzi znajdziecie w książkach:
Witold Kula "Miary i Ludzie",
Włodzimierz Dworzaczek "Encyklopedia NPH" (rozdział o chronologii),
Józef Szymański "Nauki Pomocnicze Historii" (rozdział o chronologii i miarach).
Polecam szczególnie pozycję prof. W. Kuli,
pozdrawiam
Mariusz
Witold Kula "Miary i Ludzie",
Włodzimierz Dworzaczek "Encyklopedia NPH" (rozdział o chronologii),
Józef Szymański "Nauki Pomocnicze Historii" (rozdział o chronologii i miarach).
Polecam szczególnie pozycję prof. W. Kuli,
pozdrawiam
Mariusz
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Jak w XIX wieku ludzie określali godzinę urodzenia dziecka?
Witam Doroto, były klepsydry, czyli dwa lejki przezroczyste do siebie złączone, a w jednym chyba był piasek, który przez całą dobę się sypał powoli dziurką w drugi indentyczny rozmiarem lejek. To po usypaniu się piasku było można określić godzinę nawet w nocy. Czyli np. o godzinie dwunastej w południe według głosu dzwonów na Anioł Pański tą część górna z piskiem stawiamy by był wszystek piasek na górze, a o dwunastej w nocy tego piasku usypało się połowa i tak na oko, a może były kreski która to może być godzina, np. trzecia w nocy w mieście i bez koguta wiadome. Ale ksiądz też był obudzony i pisał w metryce ze np. o godzinie drugiej rano odbył się chrzest dziecka ; pozdrawiam - Julian
-
Janina_Tomczyk

- Posty: 1259
- Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28
Jak w XIX wieku ludzie określali godzinę urodzenia dziecka?
Witaj Doroto!
Czas podawany w metrykach był czasem przybliżonym wyliczanym zapewne przez tego, kto przyjmował zgłoszenie do aktu. Ludzie na wsi nawet bez zegarów mieli intuicyjne wyczucie czasu, bo wyznaczała im określone pory dnia sama przyroda. O świcie - zwykle ok. 4 rano piały koguty, potem inne zwierzęta domagały się jedzenia , a krowy wydojenia o stałej określonej porze. W ten sposób tworzył się określony rytm dnia i obserwując słońce wiedzieli jaka może być godzina. Mieszkam na wsi i czuję się tak związana z przyrodą, że intuicyjnie wiem jaka jest godzina, nawet w nocy jak się obudzę mimo, że nie hoduję zwierząt i drobiu. Nasze ciało jest poddane także pewnemu rytmowi dobowemu i podpowiada nam jaka jest pora dnia lub nocy.
Jeśli chodzi o XIX wiek na wsi, to były już w użyciu tanie, drewniane zegary ścienne ,sprzedawane na jarmarkach i zbieracze staroci mają wiele takich znalezisk wyniesionych z wiejskich chałup. Rzemiosło stolarskie było rozwinięte, polska pomysłowość także i z prostym mechanizmem wahadłowym robiono zegary na wzór niemiecki. A ponadto każda większa wieś lub miasteczko miało swój kościół z zegarem wybijającym godziny, więc i ten odgłos pozwalał ustalić czas zdarzenia.
Tylko teraz te nasze zegary pędzą coraz szybciej i szybciej, a my na oślep za nimi gonimy...
Pozdrawiam serdecznie
Janina
Ps. Przy okazji pozdrawiam piszącego wyżej swój post Juliana i jak zwykle podziwiam jego poczucie humoru. Ten tytuł jaki sobie nadał: JULIAN RAMOL I rozbawił mnie do łez. Ten dystans do siebie jest imponujący!
Czas podawany w metrykach był czasem przybliżonym wyliczanym zapewne przez tego, kto przyjmował zgłoszenie do aktu. Ludzie na wsi nawet bez zegarów mieli intuicyjne wyczucie czasu, bo wyznaczała im określone pory dnia sama przyroda. O świcie - zwykle ok. 4 rano piały koguty, potem inne zwierzęta domagały się jedzenia , a krowy wydojenia o stałej określonej porze. W ten sposób tworzył się określony rytm dnia i obserwując słońce wiedzieli jaka może być godzina. Mieszkam na wsi i czuję się tak związana z przyrodą, że intuicyjnie wiem jaka jest godzina, nawet w nocy jak się obudzę mimo, że nie hoduję zwierząt i drobiu. Nasze ciało jest poddane także pewnemu rytmowi dobowemu i podpowiada nam jaka jest pora dnia lub nocy.
Jeśli chodzi o XIX wiek na wsi, to były już w użyciu tanie, drewniane zegary ścienne ,sprzedawane na jarmarkach i zbieracze staroci mają wiele takich znalezisk wyniesionych z wiejskich chałup. Rzemiosło stolarskie było rozwinięte, polska pomysłowość także i z prostym mechanizmem wahadłowym robiono zegary na wzór niemiecki. A ponadto każda większa wieś lub miasteczko miało swój kościół z zegarem wybijającym godziny, więc i ten odgłos pozwalał ustalić czas zdarzenia.
Tylko teraz te nasze zegary pędzą coraz szybciej i szybciej, a my na oślep za nimi gonimy...
Pozdrawiam serdecznie
Janina
Ps. Przy okazji pozdrawiam piszącego wyżej swój post Juliana i jak zwykle podziwiam jego poczucie humoru. Ten tytuł jaki sobie nadał: JULIAN RAMOL I rozbawił mnie do łez. Ten dystans do siebie jest imponujący!
-
Mariusz_F.

- Posty: 99
- Rejestracja: czw 12 cze 2014, 13:55
- Lokalizacja: Kraków
- dorocik133

- Posty: 1077
- Rejestracja: śr 23 lis 2011, 18:46
- Lokalizacja: Ozorków
Skoro zeszliśmy do żartów:
Tak dawniej Polacy mierzyli czas
Tak dawniej Polacy mierzyli czas
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.