Akt zgonu jako alegata
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
-
Jakub_Rokita

- Posty: 183
- Rejestracja: wt 18 gru 2012, 16:16
- Kontakt:
Akt zgonu jako alegata
Czy jest możliwe, aby w przypadku zgonu wdowy mieszkającej z mężem od zawsze w danej parafii, aby w alegatach albo w akcie był dodany akt zgonu męża zmarłej? Albo w przypadku ślubu wdowca/wdowy będzie jako alegata akt zgonu męża/żony i akt zgonu rodzica, gdyby już nie żył?
Pozdrawiam - Jakub Rokita
-
Worwąg_Sławomir

- Posty: 999
- Rejestracja: pn 15 lis 2010, 20:10
Akt zgonu jako alegata
Przed 1825 jak najbardziej. Znam parafie z kompletnymi załącznikami do ślubów, bez względu na miejsce urodzenia i zamieszkania. Po 1825 to już chyba wyjątkowo.
Pozdrawiam
Sławek Worwąg
Sławek Worwąg
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Akt zgonu jako alegata
bywa, możesz przejrzeć dostępne i sprawdzić jak często
moim zdaniem częsciej niz "wyjątkowo" ale na pewno nie jak standard/zasada/często
na pewno warto sprawdzić
moim zdaniem częsciej niz "wyjątkowo" ale na pewno nie jak standard/zasada/często
na pewno warto sprawdzić
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
-
Jakub_Rokita

- Posty: 183
- Rejestracja: wt 18 gru 2012, 16:16
- Kontakt:
Akt zgonu jako alegata
Czyli przy zgonie mojej 4xprababki Salomei z Kaniów Rokity może być jako alegata akt zgonu jej męża Macieja? Salomea zmarła w 1893 roku jako wdowa a w zgonach z l. 1875-1893 Maciej Rokita nie wyestępuje - mam więc problem z podłączeniem swojej gałęzi 
Pozdrawiam - Jakub Rokita
- magda_lena

- Posty: 758
- Rejestracja: sob 05 sty 2013, 22:29
Akt zgonu jako alegata
Przy zgonie? Ja się nie spotkałam z alegatami do zgonów.
Przy ponownym ślubie wdowy/wdowca tak, chociaż najczęściej (nie zawsze) wtedy, kiedy odbywał się w innej parafii, bo jesli w tej samej, to zwykle przy ślubie jest adnotacja z datą (a przynajmniej rokiem) zgonu współmałżonka.
Może Twój Maciej umarł po prostu przed rokiem 1875?
Przy ponownym ślubie wdowy/wdowca tak, chociaż najczęściej (nie zawsze) wtedy, kiedy odbywał się w innej parafii, bo jesli w tej samej, to zwykle przy ślubie jest adnotacja z datą (a przynajmniej rokiem) zgonu współmałżonka.
Może Twój Maciej umarł po prostu przed rokiem 1875?
Ostatnio zmieniony wt 18 lis 2014, 13:28 przez magda_lena, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam, Magdalena
-
Jakub_Rokita

- Posty: 183
- Rejestracja: wt 18 gru 2012, 16:16
- Kontakt:
Akt zgonu jako alegata
Właśnie wiele na to wskazuje. Poruszyłem to tutaj: http://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopic-t-35581.phtml
Pozdrawiam - Jakub Rokita
- magda_lena

- Posty: 758
- Rejestracja: sob 05 sty 2013, 22:29
Akt zgonu jako alegata
Kuba, opierasz się chyba tylko na Genbazie. To sa akta z AP. Wiesz, że w parafii nie ma akt wczesniejszych? Może sprawdź to? Bo bez metryk to mozesz sobie tak podczepiać i podczepiać, ale bez żadnej pewności, że dobrze robisz.
Piszę to z własnego doświadczenia, sprzed kilku lat, z początków mojej "drogi" genealogicznej
Piszę to z własnego doświadczenia, sprzed kilku lat, z początków mojej "drogi" genealogicznej
Pozdrawiam, Magdalena
-
Jakub_Rokita

- Posty: 183
- Rejestracja: wt 18 gru 2012, 16:16
- Kontakt:
Akt zgonu jako alegata
Z tego co pamiętam z historii Stopnicy została ona zniszczona w czasie II wojny światowej i nie wiem, czy one się zachowały... 
Pozdrawiam - Jakub Rokita
- magda_lena

- Posty: 758
- Rejestracja: sob 05 sty 2013, 22:29
Akt zgonu jako alegata
Kuba, kościół, w którym są akta "moich" spalił się pod koniec XIX w. Też byłam pewna, że metryk nie ma. Zadzwoniłam. Ówczesny proboszcz, na moje pytanie, odpowiedział : kosciół się spalił, ale plebania ocalała
Kościół, gdzie chrzciłam moje dziecko (parafia żadnego z nas) też się spalił, kilka lat po tym chrzcie. Jak myślisz, akta są czy ich nie ma? Do komunii córka metrykę dostała
Nie zawsze tak jest, że akta nie ocalały. Najlepiej zapytaj u źródła http://stopnica.profeto.pl/ Bo inaczej zawsze będziesz błądził.
Kościół, gdzie chrzciłam moje dziecko (parafia żadnego z nas) też się spalił, kilka lat po tym chrzcie. Jak myślisz, akta są czy ich nie ma? Do komunii córka metrykę dostała
Nie zawsze tak jest, że akta nie ocalały. Najlepiej zapytaj u źródła http://stopnica.profeto.pl/ Bo inaczej zawsze będziesz błądził.
Pozdrawiam, Magdalena
-
Jakub_Rokita

- Posty: 183
- Rejestracja: wt 18 gru 2012, 16:16
- Kontakt:
Akt zgonu jako alegata
Dziękuję Magda, podtrzymujesz mnie na duchu. Napisze do parafii i zobaczymy, co wyniknie 
Pozdrawiam - Jakub Rokita
- magda_lena

- Posty: 758
- Rejestracja: sob 05 sty 2013, 22:29
Akt zgonu jako alegata
Najlepiej zadzwoń. Zawsze to inaczej niż mail. Przy okazji, jeśli Ci powiedzą, że akta są, to zapytasz czy udostepniają, bo z tym różnie bywa. No i w rozmowie wyczujesz, czy sa przychylni, czy nie bardzo 
Pozdrawiam, Magdalena
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Akt zgonu jako alegata
miałem zdecydowanie na myśli n iee "przy zgonie"
ale akt zgonu jako alegata do ponownego małżeństwa pozostałego małzonka
ale akt zgonu jako alegata do ponownego małżeństwa pozostałego małzonka
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
-
Marynicz_Marcin

- Posty: 2313
- Rejestracja: sob 20 cze 2009, 19:06
- Lokalizacja: Międzyrzecz
Akt zgonu jako alegata
Zgadzam się z Magdą - osobiście znam przypadki, gdzie na stronie parafii (!) pojawiały się informacje o księgach metrykalnych od 1950r. Ciekawi mnie tylko, jakim sposobem znalazła się tam np. metryka zgonu mojej praprababci z 1936r. Im młodsze księgi podadzą, tym mniejsza szansa, że ktoś do nich zadzwoni, a zresztą 1950r. to w przypadku chrztów i ślubów dochodzi do tego jeszcze ochrona danych osobowych.
Podam jeszcze jedną historię, która mi się przytrafiła, a pokazująca, że jednak telefonowanie jest lepsze.
Od samego początku mojej przygody z genealogią (to już ponad 7 lat!) towarzyszyły mi pewne braki, które za wszelką cenę chciałem za wszelką cenę uzupełnić. Najpierw kontakty z kilkoma USC, ale nikt nie miał. Sprawa była dla mnie dość dziwna, bo moi mieszkali tam kilka lat i raczej nie przemieszczali się na większe odległości. Później przyszedł czas na parafie. W jednej telefonicznie nic ("prosze dzwonić później", a kolejne odbierające osoby nie wiedziały o co chodzi), a w drugiej zostałem poinformowany, że ksiądz nic mi nie będzie szukał, a na pewno nie przez telefon, stąd powiedział, abym wysłał list, to może poszuka. Niestety list wysłałem bez dodatkowego załącznika - "co łaski" i odpowiedź nie przyszła do dziś. Dodam, że w tamtej parafii miałem dwa pewne dokumenty. Jednak wysyłając list do tej pierwszej parafii, napisałem też drugi do tej, w której były problemy telefoniczne. I odziwo odpowiedź nadszeła, a koperta była nieco wypchana, co od razu mnie ucieszyło - i prawidłowo! Otóż w załączeniu otrzymałem bardzo miłą odpowiedź wraz z dwoma świadectwami chrztu i jednym zgonu oraz poinformowano mnie, że księgi zgonów sprzed 1949r. trafiły już do Archiwum, Telefonicznie dowiadujemy się czegoś od razu (sam fakt ksiąg), a listownie możemy już się zwracać o konkrety (telefonicznie oczywiście też, ale zależy od podejścia drugiej osoby).
Podam jeszcze jedną historię, która mi się przytrafiła, a pokazująca, że jednak telefonowanie jest lepsze.
Od samego początku mojej przygody z genealogią (to już ponad 7 lat!) towarzyszyły mi pewne braki, które za wszelką cenę chciałem za wszelką cenę uzupełnić. Najpierw kontakty z kilkoma USC, ale nikt nie miał. Sprawa była dla mnie dość dziwna, bo moi mieszkali tam kilka lat i raczej nie przemieszczali się na większe odległości. Później przyszedł czas na parafie. W jednej telefonicznie nic ("prosze dzwonić później", a kolejne odbierające osoby nie wiedziały o co chodzi), a w drugiej zostałem poinformowany, że ksiądz nic mi nie będzie szukał, a na pewno nie przez telefon, stąd powiedział, abym wysłał list, to może poszuka. Niestety list wysłałem bez dodatkowego załącznika - "co łaski" i odpowiedź nie przyszła do dziś. Dodam, że w tamtej parafii miałem dwa pewne dokumenty. Jednak wysyłając list do tej pierwszej parafii, napisałem też drugi do tej, w której były problemy telefoniczne. I odziwo odpowiedź nadszeła, a koperta była nieco wypchana, co od razu mnie ucieszyło - i prawidłowo! Otóż w załączeniu otrzymałem bardzo miłą odpowiedź wraz z dwoma świadectwami chrztu i jednym zgonu oraz poinformowano mnie, że księgi zgonów sprzed 1949r. trafiły już do Archiwum, Telefonicznie dowiadujemy się czegoś od razu (sam fakt ksiąg), a listownie możemy już się zwracać o konkrety (telefonicznie oczywiście też, ale zależy od podejścia drugiej osoby).
Pozdrawiam,
Marcin Marynicz
Zapraszam na mojego bloga genealogicznego :
http://przodkowieztamtychlat.blogspot.com/
Marcin Marynicz
Zapraszam na mojego bloga genealogicznego :
http://przodkowieztamtychlat.blogspot.com/
-
Jakub_Rokita

- Posty: 183
- Rejestracja: wt 18 gru 2012, 16:16
- Kontakt:
Akt zgonu jako alegata
Dzwoniłem do Stopnicy. Księgi mają tam dopiero od 1946 roku bo (jak przypuszczałem) - uległy zniszczeniu w czasie II wojny światowej. Ale rozmowa dała efekt - "ja osobiście nie szukam, ale księgi udostępniamy nieodpłatnie bez problemu. Tylko albo niech Pan (od razu poczułem się starzej niż jestem w rzeczywistości) stawił w kościele albo ktoś z rodziny to udostępnię i niech szuka...". Juz mam kogo wysłać - czekam teraz niecierpliwie, kiedy przyjdzie informacja, że odpisy zdobyte 
Pozdrawiam - Jakub Rokita