Dziwne losy prababci Weroniki. Czy ktoś może pomóc?
: pn 24 lis 2014, 22:14
Próbuję zrekonstruować losy mojej prababki Weroniki Madalińskiej, wnuczki gen. Antoniego Laryssa Madalińskiego. Choć był on postacią historyczną, mało wiadomo o jego dzieciach: z ośmiorga jedynie pięcioro zostało utrwalonych w dokumentach.
W swoim czasie, gen. Antoni w popularności nie ustępował Kościuszce, i razem z nim był typowany na przywódcę powstania. Kościuszko uważał że na przygotowanie powstania potrzeba jeszcze co najmniej dwóch lat i dopiero wymarsz zrebeliowanego Korpusu Madalińskiego przyspieszył wybuch powstania.
Jak pisała caryca Katarzyna II po upadku powstania (fragment jej listu):
„ Wobec ewentualnego zamysłu króla Prus odbudowy, przy współudziale Francji, państwa polskiego z Hohenzollernem na tronie, groziła imperatorka: „Jeśli gruby Wilhelm [Fryderyk Wilhelm II] puści na mnie swego ciemięgę Madalińskiego [więzionego na Śląsku], ja mu wypuszczę moje biedne bydlę, Kościuszkę, który wciąż jest chory... Jest łagodny, jak baranek, ale myślę, że nie byłby od tego, by rzucić się na grubasa"
Mój prapradziadek Marcin (syn gen. Antoniego), jako patriota, nie ustępował ojcu. Jeszcze w 1812 roku jako Adjunkt Komisyji Woyennej Okręgu Woyskowego 2.4, przystąpił do Konfederacji Jeneralnej, ale po zwycięstwie Rosji zrezygnował z kariery i pracował jako leśnik w okolicach Augustowa. W roku 1841, gdy urodziła się moja prababka Weronika Madalińska, w metryce jej chrztu wymieniony był jak ‘nadleśny honorowy Bonina’ (Lubelskie).
W styczniu 1863 roku Weronika poślubiła w Warszawie w kościele Św. Krzyża, Andrzeja Lewandowskiego. Jej ojciec Marcin już nie żył i jedynie matka, Maryanna z Kobylińskich, aystowała w tej ceremonii. Akt małżeństwa informuję, że Weronika była „ panną na opiece zostającą w Warszawie pod numerem Tysiąc trzysta czterdzieści siedem litera B. przy ulicy Mazowieckiej.” Właścicicielem i mieszkańcem tego domu, według spisu z 1854 roku, był Stanisław Kossecki, członek Rządu Tymczasowgo Królestwa Polskiego i były oficer Legionów Włoskich.
Taka forma ‘opieki nad sierotami’ była udziałem trzech pokoleń Madalińskich. W liście z 27 XII 1808 wojewodzina Anna Nakwaska, kronikarka ówczesnego high life’u pisała do swej siostry baronowej Rastawieckiej:
„...Zdaje się, że się nie skończy na tem pierwszem małżeństwie Polki z jednym z generałów francuskich. Mówią już o drugim podobnem, mianowicie panny Madalińskiej, córki polskiego generała, wsławionego w czasie rewolucji, z jakimś generałem francuskim, którego nazwiska nie pomnę. Zgoła widać, że Polki mają szczęście chwytać Francuzów za serce...”
Jak się okazało, Marcelina Madalińska poślubiła generała, ale rosyjskiego o nazwisku Gerstenzweig, który potem uczestniczył w tłumieniu powstania listopadowgo!.
Córki zmarłego gen Antoniego były pod opieką księżny Wirtemberskiej w Puławach.
Wracając do prababki Weroniki, w grudniu 1863 roku urodziła moją babcię Helenę. Po ślubie zamieszkała z mężem w Służewie, ale chrzest Babci odbył się w Piaskach koło Lubranowa 25 marca 1864 roku. Rodzice byli nieobecni, do chrztu dziecię podawała akuszerka i rodzice chrzestni. Przeglądałem dokumenty z czasów powstania styczniowego, szczególnie w powiecie włocławskim. Mieszkańcom nie wolno było się wydalać 10 km. poza obręb zamieszkania; Rosjanie stworzyli oddziały chłopskie, które wyłapywały powstańców. Z nimi się nie patyczkowano: najczęściej była to kula w łeb. Nie wiadomo, co się stało z pradziadkiem Andrzejem Lewandowskim.
Natomiast prababcię Weronikę odnalazłem dzięki genetece. Była to metryka chrztu Magdaleny Walerii Madalińskiej w Łowiczu z 1865 roku, podająca nazwisko matki „Weroniki Madalińskiej, stanu wolnego” (sic!) , a ojca jako Ignacego Apolinarego Petrykowskiego, Administratora Dóbr Lubranów, w Piaskach powiecie Włocławskim zamieszkałego lat czterdzieści liczącego, wolnego od związków małżeńskich’. Dziecię zaś „urodzone z Weroniki Madalińskiej wolnej stale w Piaskach zamieszkałej lat dwadzieścia pięć liczącej w przejeździe we wsi Małszycach dnia szóstego bieżącego miesiąca i roku o godzinie dwunastej o północy.”
Otóż tenże sam Petrykowski występuje jako ojciec chrzestny mojej Babci Heleny w marcu 1864 roku!
I teraz zagadka: czy pradziadek Lewandowski zginął w powstaniu, czy też ukrywał się, a ojca podano fałszywego, aby wprowadzić w błąd władze rosyjskie? Czy dlatego też Weronika występuje pod nazwiskiem panieńskim?
Tu kończą się moje wiadomości. Tyle wiem, że Babcia Helena wychowywała się u baronowstwa Rastawieckich (spokrewnionych z Anną Nakwaską, która pisała o spodziewanym małżeństwie córki gen. Antoniego z generałem francuskim).
Babcia Helena musiała więc mieszkać w Warszawie (ul. Senatorska 468/469 – dom Rastawieckich), gdzie widocznie spotkała mojego dziadka Józefa Godziembę Głowińskiego, który odbył studia w Konserwatorium Muzycznym i mieszkał na stancji u właścieciela fabryki fortepianów Kernotopfa (tam zaprzyjaźnił się z Paderewskim, który także mieszkał u Kerntofpa).
Z opowiadań mojej Mamy wiem, że później Weronika wyszła z a mąż za Eleszkiewicza. Będąc w Paryżu w 1964 roku poszedłem na Blv. Montparnasse, aby odwiedzić jego wnuka, malarza Stanisława Eleszkiewicza, ale ten od roku już nie żył. W biografii malarza jest wzmianka, że jego babcia była wnuczką gen. Antoniego Madalińskiego – czyli wszystko się zgadza!.
Być może, w szerokiej rzeszy tego forum ktoś ma jakieś wiadomości dotyczące tej sprawy.
Serdecznie pozdrawiam,
Krzysztof Wojciechowicz
W swoim czasie, gen. Antoni w popularności nie ustępował Kościuszce, i razem z nim był typowany na przywódcę powstania. Kościuszko uważał że na przygotowanie powstania potrzeba jeszcze co najmniej dwóch lat i dopiero wymarsz zrebeliowanego Korpusu Madalińskiego przyspieszył wybuch powstania.
Jak pisała caryca Katarzyna II po upadku powstania (fragment jej listu):
„ Wobec ewentualnego zamysłu króla Prus odbudowy, przy współudziale Francji, państwa polskiego z Hohenzollernem na tronie, groziła imperatorka: „Jeśli gruby Wilhelm [Fryderyk Wilhelm II] puści na mnie swego ciemięgę Madalińskiego [więzionego na Śląsku], ja mu wypuszczę moje biedne bydlę, Kościuszkę, który wciąż jest chory... Jest łagodny, jak baranek, ale myślę, że nie byłby od tego, by rzucić się na grubasa"
Mój prapradziadek Marcin (syn gen. Antoniego), jako patriota, nie ustępował ojcu. Jeszcze w 1812 roku jako Adjunkt Komisyji Woyennej Okręgu Woyskowego 2.4, przystąpił do Konfederacji Jeneralnej, ale po zwycięstwie Rosji zrezygnował z kariery i pracował jako leśnik w okolicach Augustowa. W roku 1841, gdy urodziła się moja prababka Weronika Madalińska, w metryce jej chrztu wymieniony był jak ‘nadleśny honorowy Bonina’ (Lubelskie).
W styczniu 1863 roku Weronika poślubiła w Warszawie w kościele Św. Krzyża, Andrzeja Lewandowskiego. Jej ojciec Marcin już nie żył i jedynie matka, Maryanna z Kobylińskich, aystowała w tej ceremonii. Akt małżeństwa informuję, że Weronika była „ panną na opiece zostającą w Warszawie pod numerem Tysiąc trzysta czterdzieści siedem litera B. przy ulicy Mazowieckiej.” Właścicicielem i mieszkańcem tego domu, według spisu z 1854 roku, był Stanisław Kossecki, członek Rządu Tymczasowgo Królestwa Polskiego i były oficer Legionów Włoskich.
Taka forma ‘opieki nad sierotami’ była udziałem trzech pokoleń Madalińskich. W liście z 27 XII 1808 wojewodzina Anna Nakwaska, kronikarka ówczesnego high life’u pisała do swej siostry baronowej Rastawieckiej:
„...Zdaje się, że się nie skończy na tem pierwszem małżeństwie Polki z jednym z generałów francuskich. Mówią już o drugim podobnem, mianowicie panny Madalińskiej, córki polskiego generała, wsławionego w czasie rewolucji, z jakimś generałem francuskim, którego nazwiska nie pomnę. Zgoła widać, że Polki mają szczęście chwytać Francuzów za serce...”
Jak się okazało, Marcelina Madalińska poślubiła generała, ale rosyjskiego o nazwisku Gerstenzweig, który potem uczestniczył w tłumieniu powstania listopadowgo!.
Córki zmarłego gen Antoniego były pod opieką księżny Wirtemberskiej w Puławach.
Wracając do prababki Weroniki, w grudniu 1863 roku urodziła moją babcię Helenę. Po ślubie zamieszkała z mężem w Służewie, ale chrzest Babci odbył się w Piaskach koło Lubranowa 25 marca 1864 roku. Rodzice byli nieobecni, do chrztu dziecię podawała akuszerka i rodzice chrzestni. Przeglądałem dokumenty z czasów powstania styczniowego, szczególnie w powiecie włocławskim. Mieszkańcom nie wolno było się wydalać 10 km. poza obręb zamieszkania; Rosjanie stworzyli oddziały chłopskie, które wyłapywały powstańców. Z nimi się nie patyczkowano: najczęściej była to kula w łeb. Nie wiadomo, co się stało z pradziadkiem Andrzejem Lewandowskim.
Natomiast prababcię Weronikę odnalazłem dzięki genetece. Była to metryka chrztu Magdaleny Walerii Madalińskiej w Łowiczu z 1865 roku, podająca nazwisko matki „Weroniki Madalińskiej, stanu wolnego” (sic!) , a ojca jako Ignacego Apolinarego Petrykowskiego, Administratora Dóbr Lubranów, w Piaskach powiecie Włocławskim zamieszkałego lat czterdzieści liczącego, wolnego od związków małżeńskich’. Dziecię zaś „urodzone z Weroniki Madalińskiej wolnej stale w Piaskach zamieszkałej lat dwadzieścia pięć liczącej w przejeździe we wsi Małszycach dnia szóstego bieżącego miesiąca i roku o godzinie dwunastej o północy.”
Otóż tenże sam Petrykowski występuje jako ojciec chrzestny mojej Babci Heleny w marcu 1864 roku!
I teraz zagadka: czy pradziadek Lewandowski zginął w powstaniu, czy też ukrywał się, a ojca podano fałszywego, aby wprowadzić w błąd władze rosyjskie? Czy dlatego też Weronika występuje pod nazwiskiem panieńskim?
Tu kończą się moje wiadomości. Tyle wiem, że Babcia Helena wychowywała się u baronowstwa Rastawieckich (spokrewnionych z Anną Nakwaską, która pisała o spodziewanym małżeństwie córki gen. Antoniego z generałem francuskim).
Babcia Helena musiała więc mieszkać w Warszawie (ul. Senatorska 468/469 – dom Rastawieckich), gdzie widocznie spotkała mojego dziadka Józefa Godziembę Głowińskiego, który odbył studia w Konserwatorium Muzycznym i mieszkał na stancji u właścieciela fabryki fortepianów Kernotopfa (tam zaprzyjaźnił się z Paderewskim, który także mieszkał u Kerntofpa).
Z opowiadań mojej Mamy wiem, że później Weronika wyszła z a mąż za Eleszkiewicza. Będąc w Paryżu w 1964 roku poszedłem na Blv. Montparnasse, aby odwiedzić jego wnuka, malarza Stanisława Eleszkiewicza, ale ten od roku już nie żył. W biografii malarza jest wzmianka, że jego babcia była wnuczką gen. Antoniego Madalińskiego – czyli wszystko się zgadza!.
Być może, w szerokiej rzeszy tego forum ktoś ma jakieś wiadomości dotyczące tej sprawy.
Serdecznie pozdrawiam,
Krzysztof Wojciechowicz