Analfabetyzm a wiedza Naszych przodków

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

mika_tomasz

Sympatyk
Posty: 84
Rejestracja: pn 24 gru 2007, 16:23

Analfabetyzm a wiedza Naszych przodków

Post autor: mika_tomasz »

Nurtuje mnie jedna sprawa, skąd Nasi przodkowie mieli wiedzę o sobie i swojej rodzinie. Pytanie nasunęło mi się po obejrzeniu współczesnego filmu o wielodzietnych rodzinach z Azji południowej. Pokazani rodzice są analfabetami i posiadają wodoszczelne woreczki, każdy z danymi innego dziecka. U nas w XVIII i XIX wieku mało było osób, które potrafiły czytać i pisać, analfabetyzm był powszechny. W przeciętnej na tamte czasy rodzinie rodziło się 10 i więcej dzieci, kilkoro dożywało wieku dorosłego, rodzice całymi dniami pracowali a dzieci zajmowały się same sobą. Skąd więc wiedzieli, że Maryśka ma 15 wiosen i może już wyjść za mąż?
Pawel_Jurewicz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 415
Rejestracja: czw 01 lis 2007, 10:39

Analfabetyzm a wiedza Naszych przodków

Post autor: Pawel_Jurewicz »

Trochę szokujące skojarzenie, wydaje mi się , że mylisz analfabetyzm z ignorancją, a są to słowa o zupełnie innym znaczeniu. Nie wydaje mi sie żebyś potrzebował zaglądać do swojego dowodu osobistego , żeby dowiedziedzieć się imienia ojca? Poza przypadkami skrajnymi , czy patologicznymi oczywiście. Wreszcie w owczesnym społeczeństwie patriarchalnym, zapewne zanajomośc pochodzenia rodziców , rzadziej dziadków zupełnie wystarczała, wreszcie całego porzadku pilnował ksiądz w parafii i jak to widać w niektórych, zabawnych czasem wpisach metrykalnych sam proboszcz potwierdza prawdziwosc wpisu, powolujac sie na "niepismiennosc" świadków. Czy były nadużycia, z pewnością, ale chyba generalnie ludzi byli uczciwsi niż dziś. No a przede wszystkim buło ich dużo mniej, co pozwalało na ogarnięcie " w pamięci" całej okolicy. Zapewne nie do pominięcia jest fakt istnienia " pamięci zbiorowej" danej społeczności, która uzupełniała braki wiedzy jednostki. Widać to zwłaszcza w metrykach ślubnych osób pochodzących z dalekich parafii, załączniki w postaci " zeznań" zaufanych osób poświadczające prawdziwość informacji o oblubieńcu.
A przede wszystkim życie toczyło się o wiele mniej nerwowo niż w czasach obecnych, wieczorami był czas na wspominki i opowieści dziadka itd itp.
Pozdrawiam
Paweł Jurewicz
Wladyslaw_Moskal

Sympatyk
Posty: 1631
Rejestracja: pt 25 kwie 2008, 02:58

Analfabetyzm a wiedza Naszych przodków

Post autor: Wladyslaw_Moskal »

Witam,

wg zapamietanych opowiesci, swieci koscielni mieli swoje dni w roku jak Sw Jozef, Sw Stanislaw ,
Sw Jan, a bylo ich duzo. Chlopcy urodzeni blisko tych dni, dostawali imiona swietych. Podobnie bylo
z dziewczynkami.
Dokladniejsze daty posiadal proboszcz, ale na codzien, informacja zwiazana ze swietym wystarczala,
bo kazdy umial liczyc i dokonywac najprostszych operacji matematycznych ... uzywajac palcow rak.
Dziesiec snopkow to byl "dziesiatek", piec dziesiatkow i cztery, to byly 54 snopki, ale i 54 "roki".
Pamietam, ze w bardzo starych chalupach, na belkach stropowych w duzej izbie, byly "karby i grube
krychy", to byl swoisty kalendarz rodziny, karbami znaczono "roki", "krychami" dziesiatki.
Zapomina sie, ale byly jednak szkoly przyparafialne, gdzie nieliczni przyuczali sie pisac i czytac.
Proboszcz mial organiste, to uczyl organista, czasem koscielny.
Znane byly kalendarze rozprowadzane przez klasztory i ci, co umieli czytac, korzystali
z nich pomagajac rodzinie, kuzynom, znajomym.

Wladyslaw
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”