Strona 1 z 1
Osierocone dzieci.
: pt 12 gru 2014, 13:31
autor: pomponik
Witam,
Prosze o pomoc ustaleniu wychowania osieroconych dzieci.
Tak bylo ze moj pra dziadek byl na robocie w stanach zjednoczonych pomiedzy 1911-1919. W 1919 jego zona zmarla w parafi Boryslawica Koscielnych, i przypuszczam ze miejsce zamieszkania bylo wioska Złota. Oczywiscie troche czasu uplynelo zanim Wojciech Krolikowski mog wrocic do polski. Okolo 1921 wojciech sie ozenil i mial juz dzieci z pierwszego malzenstwa przy sobie.
Jestem ciekawa ukogo dzieci Wojciech z pierszej zony Anieli mogli mieszkac. Jejch najstarszy syn mialby okolo 14 lat jak matka zmarla. Czy by ktos z rodziny mog Anieli dzieci wzasc do siebie bez 'pozwolenia' sadowego?
Pozdrawiam, pomponik
Osierocone dzieci.
: pt 12 gru 2014, 14:28
autor: Małgorzata_Kulwieć
W tamtych czasach nikt nie musiał żadnego pozwolenie sądowego otrzymywać. Brał dziecko i wychowywał jak swoje. Tak była wychowana moja Mama, którą wzięła na wychowanie ok. 1920 r jej ciotka. I tak było z jej siostrą, którą wychowali inni krewni.
Zresztą w tej wsi było kilka takich przypadków i nikt, nigdy nie interesował sie żadnymi papierami.
Osierocone dzieci.
: pt 12 gru 2014, 14:57
autor: MonikaNJ
Witam,
tak było jak napisała Małgosia. Kiedy dzieci zostawały sierotami w większości rodzin zajmowano się nimi i brano na wychowanie. W mojej rodzinie też był taki przypadek : po śmierci obojga pradziadków na hiszpankę w 1918 roku ich dzieci (w tym również mój dziadek) zostały rozdzielone po rodzinie i wychowane przez krewnych. Rodzina trzymała się razem nie było więc groźby ,że rodzeństwo straci kontakt ze sobą i więzi nie zostały zerwane. Nie było żadnych pozwoleń sądowych ani papierów regulujących ten fakt.
pozdrawiam monika
Osierocone dzieci.
: pt 12 gru 2014, 15:14
autor: dorocik133
Witam!
To i ja podepnę się pod temat. Mamy II połowę XIX wieku. Na wieś przyjeżdża ciężarna kobieta, rodzi dziecko i umiera. Wychowaniem zajęła się rodzina, która tę kobietę pod swój dach przygarnęła, ale wszyscy wiedzieli że jest nieślubne, w związku z tym było traktowane przez sąsiadów jako "gorsze" i często wyzywane. W związku z tym pradziadek postanowił go usynowić i nadał mu swoje nazwisko, aby - jak twierdził - nikt mu dzieciaka nie wyzywał. Czy musiał dokonać tego formalnie? Czy wystarczyło że od pewnego momentu nadał mu swoje nazwisko i "poinformował" otoczenie. Syn ten zmarł jako dość młody chłopak ale jeszcze zdążył być chrzestnym pod nazwiskiem swego przybranego ojca.
Osierocone dzieci.
: pt 12 gru 2014, 15:30
autor: jakozak
W Obrazowie 1821-22 jest bardzo dużo dzieci wziętych ze szpitala na wychowanie.
Osierocone dzieci.
: pt 12 gru 2014, 15:41
autor: Komorowski_Longin
Bywały też dzieci podrzucane, i wychowywane były tam gdzie zostały podrzucone, mój teść miał taki zwyczaj że najpierw rano sprawdzał czy nie ma podrzutka. Po II-wojnie mnóstwo osieroconych dzieci wychowywane było przez rodziny jak też i obcych ludzi i nikt nie martwił się o jakieś papiery, nikomu na myśl nie przyszło by tworzyć tzw. rodzinę zastępczą i brać za to pieniądze. Sam jestem tego przykładem, podczas powstania po upadku Ochoty, obca kobieta przygarnęła mnie i moją siostrę a następnie wypędzona została do obozu przejściowego w Pruszkowie, po "załatwieniu" zwolnienia zabrała moją siostrę "na wychowanie", a mnie zawiozła do Babci ze strony ojca która mnie wychowała, niestety dorastaliśmy oddzielnie ale nie w domu dziecka czy też u ludzi prowadzących taki swoisty biznes.
Pozdrawiam Longin.
Osierocone dzieci.
: pt 12 gru 2014, 18:07
autor: pomponik
Witam,
Dziekuje Wszystkom za odpowiedz na moje pytanie.
Pozdrawiam, pomponik
Re: Osierocone dzieci.
: pt 12 gru 2014, 21:05
autor: piotr_nojszewski
Komorowski_Longin pisze:czy też u ludzi prowadzących taki swoisty biznes.
Ci ludzie czesto poświecają wiele dla tych dzieci nie zarabiajać szczególnie dużo.
Moze warto przeczytac co sie pisze, a nawet pomyślec wczesniej.
Re: Osierocone dzieci.
: sob 13 gru 2014, 00:53
autor: Pastuszko_Patryk
W tym roku w poszukiwaniach dotarłem do 4xprababci Marianny Kordysowej z Kaweckich (nazwisko po opiekunach). Marianna urodziła się w ok. 1806, (wiek z aktu ślubu był podawany na oko, moze rok lub dwa lata pomyłki). Była wychowanicą Franciszka Kaweckiego i jego żony Marianny z Kaszelskich mieszkali w Wierzbicy powiat radomski. Z ciekawości dotarłem do aktów zgonu jej opiekunów i okazuje się, że to starsi ludzie w momencie przygarnięcia mogli mieć po ok. 70 lat. Marianna z Kaszelskich zmarła w 1829 w wieku 97 lat jako wdowa po Franciszku. Nie wiem czy to byli jacyś jej krewni, bo na żadnym dokuencie dotyczącego Marianny nie ma podanych biologicznych rodziców, prócz zapewne aktu urodzenia, którego ne będzie trudno znaleść,bądź nie bedzie takiej możliwości. Są dwie możliwości, jedna taka to rodzice zmarli szybko, a druga taka, że była podrzutkiem, więc nie wiem czy znajdę dane o jej rodzicach. To największa czarna dziura w moich poszukiwaniach. Będzie cud jeśli rozwiążę zagadkę.
Re: Osierocone dzieci.
: sob 13 gru 2014, 01:22
autor: Komorowski_Longin
Piotrze piszesz że ci ludzie nie zarabiają zbyt dużo, a jednak biznes, i czy to coś złego ?, a swoisty bo nie ujęty chyba jako działalność gospodarcza, podałem tylko obecne ujęte okowami prawa formy wychowywania dzieci - dom dziecka - rodzina zastępcza. Często rodziną zastępczą są dziadkowie, choć z mocy tego samego prawa mają wobec wnucząt obowiązek alimentacyjny. Nawiązałem tym do pytania autorki postu "bez pozwolenia sądowego", bo to kiedyś liczyło się chyba tylko dobro dziecka, i w moim przykładzie; Babcia i obca kobieta - żadna nie zabiegała o jakąś rekompensatę za swoją "działalność". Oczywiście w dzisiejszym świecie wszystko musi być poukładane i sformalizowane, ale często z nadmiernej biurokratycznej troski dzieci się krzywdzi bo np. rodzina jest biedna i sobie nie radzi. I masz świętą rację trzeba przeczytać (uważnie), pomyśleć no i dopiero pisać, przykro mi że nie dostosowujesz się do samemu wyznaczonych kryteriów ...
Pozdrawiam Longin.