W albumie mam takie oto zdjęcie przedstawiające księdza, a za nim jakiegoś wojaka. Podobno był to ksiądz, który uzdrawiał i sporo ludzi do niego jeździło gdześ w lubelskim czy do stolicy. Może ktoś coś słyszał i jest w stanie wyjaśnić mi tajemnicę tego oto zdjęcia?
W 1954 r. mój śp. Dziadek zapytywał listownie bpa Świrskiego, czy coś wiadomo o ks. Drozdowskim. Odpowiedź ordynariusza siedleckiego była następująca:
„Przykro mi bardzo, ale księdzem Drozdowskim służyć nie mogę. Gdzie on jest i co z nim jest, nie wiem. Jedni powiadają, że jest zaaresztowany, drudzy, że już nie żyje, inni, że się ukrywa. Od czasu, gdy w prasie rozpoczęła się na niego nagonka, a było to wtedy, gdy był na urlopie, z urlopu nie wrócił i nigdzie tu się nie pokazał. Był przeciwko niemu wytoczony sąd, ale w zastępstwie stanęła jego siostra. Sąd sprawę umorzył dla braku dowodów. W jego mieszkaniu była zrobiona rewizja, ale też nic nie znaleziono. Prasa okrzyczała go jako szarlatana, a tymczasem jego sposoby leczenia raka zyskują coraz więcej uznania w świecie lekarskim. Ale to już inna sprawa, najważniejsze jest to, że nie wiem, gdzie ks. Drozdowski jest”.
Teraz trafiłam na Pana post. Ja spotkałam ks Drozdowskiego w 1951. Byłam ciężko chora i on mnie wyleczył.
Czy Pan wie coś więcej nt. księdza?
Jeżeli Pan jest zainteresowany to mogę napisać coś więcej
Pozdrawiam
Dominika46 pisze:Teraz trafiłam na Pana post. Ja spotkałam ks Drozdowskiego w 1951. Byłam ciężko chora i on mnie wyleczył.
Czy Pan wie coś więcej nt. księdza?
Jeżeli Pan jest zainteresowany to mogę napisać coś więcej
Pozdrawiam