Kim ona jest dla mnie?
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
Kim ona jest dla mnie?
Witam
Wszędzie szukam i nie mogę znaleźć.
Kim dla mnie jest konkubina (narzeczona) brata, która mu urodziła dziecko.
Dla dziecka jestem stryjkiem.
Z góry dziękuję za pomoc
Wszędzie szukam i nie mogę znaleźć.
Kim dla mnie jest konkubina (narzeczona) brata, która mu urodziła dziecko.
Dla dziecka jestem stryjkiem.
Z góry dziękuję za pomoc
Kim ona jest dla mnie?
luigi37 dzieki za odpowiedz, ale przecież bratowa to żona brata, a w tym przypadku oni nie są w żaden formalny sposób związani
-
magdalena72

- Posty: 304
- Rejestracja: pt 09 gru 2011, 18:18
Kim ona jest dla mnie?
to tylko konkubina Twojego brata,
a przede wszystkim matka Twojego bratanka
Magdalena
a przede wszystkim matka Twojego bratanka
Magdalena
Re: Kim ona jest dla mnie?
A dlaczego muszą? Przecież prawnie ktoś taki jak "bratowa" nie istnieje. To tylko zwyczajowe określenie kobiety brata, czasem nawet kobiety brata stryjecznego/ciotecznego.bombel pisze:luigi37 dzieki za odpowiedz, ale przecież bratowa to żona brata, a w tym przypadku oni nie są w żaden formalny sposób związani
I na forum nie ma luigiego tylko każdy przedstawia się imieniem.
Pozdrawiam,
Adam
-
Joanna_Lewicka

- Posty: 653
- Rejestracja: ndz 23 wrz 2012, 07:29
- Lokalizacja: Poznań
Re: Kim ona jest dla mnie?
Adamie,
nie mówimy ani o prawie, ani o zwyczaju, tylko o języku polskim. Słownik języka polskiego podaje wyraźnie: " bratowa - żona brata".
Konkubina brata jest po prostu konkubiną brata, zostanie jego bratową po ew. ślubie z bratem. Dziecko jest oczywiście bratankiem/bratanicą swojego stryjka Bombla
.
Ja mówiłabym w takim wypadku: "dziewczyna brata", bo tak brzmi sympatyczniej.
Pozdrawiam -
Joanna
nie mówimy ani o prawie, ani o zwyczaju, tylko o języku polskim. Słownik języka polskiego podaje wyraźnie: " bratowa - żona brata".
Konkubina brata jest po prostu konkubiną brata, zostanie jego bratową po ew. ślubie z bratem. Dziecko jest oczywiście bratankiem/bratanicą swojego stryjka Bombla
Ja mówiłabym w takim wypadku: "dziewczyna brata", bo tak brzmi sympatyczniej.
Pozdrawiam -
Joanna
Re: Kim ona jest dla mnie?
Joanno,
Masz rację, słownikowo tak nie przejdzie. Ale słownik to książka i stoi na półce. Oficjalnie w pismach etc. określenie 'bratowa' nie jest prawidłowe, ale zauważmy tendencję do akceptowania za poprawne tego co jest od długiego czasu powszechnie używane i akceptowane. Stąd 'sweter' czy kilka poprawnych form czasownika, ale to już wywód ze liczby podwójnej i innych...
Jako argument by jednak mówić potocznie w kontaktach międzyludzkich 'bratowa' o konkubinie brata jeśli jest to tym bardziej związek rzeczywisty (choć nieformalny) podam tu po części pasujący przykład z własnej rodziny.
Mianowicie do mojego stryjostwa kiedyś przyjechał wuj stryja, wówczas stryjenka woła stryja: 'Janek, twój wujo przyjechał!'. Ów wuj poczuł się jak oblany kubłem zimnej wody. Stryjna już taką miała naturę, że co jej to jej, co męża to męża, bez względu na nic.
W kontaktach międzyludzkich na pewno 'bratowa' brzmi lepiej niż 'dziewczyna brata', jeśli zwracamy się bezpośrednio. Co innego gdy przedstawiamy powinowactwo w oficjalnej sytuacji.
Podsumowując: w języku codziennym jak najbardziej 'bratowa', lecz na piśmie i w urzędzie 'dziewczyna brata' czy też 'narzeczona brata'.
Pozdrawiam,
Adam
Masz rację, słownikowo tak nie przejdzie. Ale słownik to książka i stoi na półce. Oficjalnie w pismach etc. określenie 'bratowa' nie jest prawidłowe, ale zauważmy tendencję do akceptowania za poprawne tego co jest od długiego czasu powszechnie używane i akceptowane. Stąd 'sweter' czy kilka poprawnych form czasownika, ale to już wywód ze liczby podwójnej i innych...
Jako argument by jednak mówić potocznie w kontaktach międzyludzkich 'bratowa' o konkubinie brata jeśli jest to tym bardziej związek rzeczywisty (choć nieformalny) podam tu po części pasujący przykład z własnej rodziny.
Mianowicie do mojego stryjostwa kiedyś przyjechał wuj stryja, wówczas stryjenka woła stryja: 'Janek, twój wujo przyjechał!'. Ów wuj poczuł się jak oblany kubłem zimnej wody. Stryjna już taką miała naturę, że co jej to jej, co męża to męża, bez względu na nic.
W kontaktach międzyludzkich na pewno 'bratowa' brzmi lepiej niż 'dziewczyna brata', jeśli zwracamy się bezpośrednio. Co innego gdy przedstawiamy powinowactwo w oficjalnej sytuacji.
Podsumowując: w języku codziennym jak najbardziej 'bratowa', lecz na piśmie i w urzędzie 'dziewczyna brata' czy też 'narzeczona brata'.
Pozdrawiam,
Adam
-
Piotr_Juszczyk

- Posty: 684
- Rejestracja: czw 30 gru 2010, 01:07
Re: Kim ona jest dla mnie?
Hmm, nie przypominam sobie żeby była forma urzędowa "dziewczyna brata".
Urzędowo - konkubina brata.
Urzędowo - konkubina brata.
-
Joanna_Lewicka

- Posty: 653
- Rejestracja: ndz 23 wrz 2012, 07:29
- Lokalizacja: Poznań
Re: Kim ona jest dla mnie?
Adamie!
Widzę, że tak bardzo nie różnimy się w sprawie bratowej. W codziennych kontaktach mogłabym zgodzić się na używanie tej formy wobec konkubiny brata - przy rzeczywistym, trwałym związku, ale traktowałabym to jako ustępstwo na rzecz miłych stosunków między nami. Oficjalnie jednak nie można jej tak określać, bo to po prostu nie jest prawda. To coś podobnego, jak z ciocią czy wujkiem: dzieci często tak mówią do przyjaciół rodziców, do niespokrewnionych rodziców chrzestnych, a nawet do pań w żłobku. I dobrze, bo tak jest miło i serdecznie, ale przecież nikt oficjalnie nie może podać, że najlepsza koleżanka mamy jest ciotką dziecka
.
Poza tym nie do końca wiemy, o co pytał Bombel - czy o to, jak mówić do niej, czy jak ją określać na co dzień, czy też szukał jakiegoś oficjalnego słowa na takie "powinowactwo", a może chce ją wpisać do drzewa genealogicznego...
Co do swetra, to niezupełnie Cię zrozumiałam. Sweter jest poprawny od zawsze. Czyżby niekiedy używany "swetr" już ktoś określił jako formę poprawną?
Pozdrawiam -
Joanna
Widzę, że tak bardzo nie różnimy się w sprawie bratowej. W codziennych kontaktach mogłabym zgodzić się na używanie tej formy wobec konkubiny brata - przy rzeczywistym, trwałym związku, ale traktowałabym to jako ustępstwo na rzecz miłych stosunków między nami. Oficjalnie jednak nie można jej tak określać, bo to po prostu nie jest prawda. To coś podobnego, jak z ciocią czy wujkiem: dzieci często tak mówią do przyjaciół rodziców, do niespokrewnionych rodziców chrzestnych, a nawet do pań w żłobku. I dobrze, bo tak jest miło i serdecznie, ale przecież nikt oficjalnie nie może podać, że najlepsza koleżanka mamy jest ciotką dziecka
Poza tym nie do końca wiemy, o co pytał Bombel - czy o to, jak mówić do niej, czy jak ją określać na co dzień, czy też szukał jakiegoś oficjalnego słowa na takie "powinowactwo", a może chce ją wpisać do drzewa genealogicznego...
Co do swetra, to niezupełnie Cię zrozumiałam. Sweter jest poprawny od zawsze. Czyżby niekiedy używany "swetr" już ktoś określił jako formę poprawną?
Pozdrawiam -
Joanna
Re: Kim ona jest dla mnie?
Joanna tak właśnie chodzi mi o powinowactwo. Czy taka osoba jest ze mną spowinowacona? Wg prawa powinowactwo to stosunek prawno rodzinny łączący jednego małżonka z krewnymi drugiego. Jest wyłącznie więzią prawną, w odróżnieniu od pokrewieństwa, które jest więzią biologiczno-prawną. Nie ustaje po ustaniu małżeństwa (po rozwodzie). Tak więc zastanawiam się, ponieważ wg z tego co rozumiem, taka osoba wg prawa jest dla mnie obca.
-
Joanna_Lewicka

- Posty: 653
- Rejestracja: ndz 23 wrz 2012, 07:29
- Lokalizacja: Poznań
Re: Kim ona jest dla mnie?
Bomblu! (a może nam się przedstawisz, chociaż imieniem?)
W takim razie znów odwołam się do Słownika języka polskiego. Ktoś tu wprawdzie stwierdził, że słownik to "tylko książka", ja jednak upieram się, że książka - pełna ważnych treści. Tak więc:
" konkubinat - stan wspólnego życia bez zawarcia formalnego związku małżeńskiego"
"powinowactwo - stosunek rodzinny między małżonkiem a krewnym współmałżonka"
Myślę, że wszystko jasne. Konkubina Twojego brata nie jest Twoja powinowatą. Na co dzień oczywiście możesz do niej mówić, jak Ci serce dyktuje
.
Pozdrawiam -
Joanna
W takim razie znów odwołam się do Słownika języka polskiego. Ktoś tu wprawdzie stwierdził, że słownik to "tylko książka", ja jednak upieram się, że książka - pełna ważnych treści. Tak więc:
" konkubinat - stan wspólnego życia bez zawarcia formalnego związku małżeńskiego"
"powinowactwo - stosunek rodzinny między małżonkiem a krewnym współmałżonka"
Myślę, że wszystko jasne. Konkubina Twojego brata nie jest Twoja powinowatą. Na co dzień oczywiście możesz do niej mówić, jak Ci serce dyktuje
Pozdrawiam -
Joanna
- mariazgora

- Posty: 165
- Rejestracja: pt 07 lut 2014, 11:16
Wszystko się zgadza, ale w dobrym tonie jest aby konkubinę i konkubina w długotrwałym związku przedstawiać jako żonę i męża.
Jest to tak samo elegancko jak tytułowanie nauczyciela szkoły średniej profesorem lub lekarza doktorem, nawet jak tego tytułu naukowego nie posiada.
Ale oczywiście, to nie jest obowiązek
Pozdrawiam.
Maria
Jest to tak samo elegancko jak tytułowanie nauczyciela szkoły średniej profesorem lub lekarza doktorem, nawet jak tego tytułu naukowego nie posiada.
Ale oczywiście, to nie jest obowiązek
Pozdrawiam.
Maria
-
Maślanek_Joanna

- Posty: 1048
- Rejestracja: wt 11 mar 2014, 17:41
Z cała pewnością nie jest Twoją powinowatą, formalnie jest obcą osobą, ew. w szczególnych przypadkach całkiem formalnie możesz ją określać matką bratanka.
Natomiast jeśli chodzi o problemy językowo-grzecznościowe przy nazewnictwie nieformalnych związków to bardzo mi się podobało, gdy pewna starsza pani długoletniego narzeczonego swojej córki przedstawiała "Piotr- mój p.o. zięcia" (dla niewtajemniczonych - p.o. oznacza "pełniący obowiązki" - używane np w odniesieniu do nieobsadzonych formalnie stanowisk np. p.o. dyrektora).
Więc w tym przypadku byłoby p.o. bratowej...
Pozdrawiam
Joanna
Natomiast jeśli chodzi o problemy językowo-grzecznościowe przy nazewnictwie nieformalnych związków to bardzo mi się podobało, gdy pewna starsza pani długoletniego narzeczonego swojej córki przedstawiała "Piotr- mój p.o. zięcia" (dla niewtajemniczonych - p.o. oznacza "pełniący obowiązki" - używane np w odniesieniu do nieobsadzonych formalnie stanowisk np. p.o. dyrektora).
Więc w tym przypadku byłoby p.o. bratowej...
Pozdrawiam
Joanna