Max Factor pochodził z Łodzi

w tym bazy PTG : Geneteka, Metryki .. Nasze bazy, Wyszukiwarki na Genealodzy.pl oraz szukaj w Postach i Tematach.. na Forum

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

Matysiak

Sympatyk
Posty: 209
Rejestracja: czw 11 kwie 2013, 14:01

Max Factor pochodził z Łodzi

Post autor: Matysiak »

Ciekawy artykuł (źródło: profil Historia jakiej nie znacie na facebook):

Max Factor - Polak, który zbudował imperium
32-letni imigrant do Ameryki dopłynął jako Maksymilian Faktorowicz, ale z Ellis Island zszedł jako Max Factor. 25 lat później urodzony w okolicach Łodzi makijażysta i fryzjer odbierał specjalną nagrodę Akademii Filmowej za zasługi dla rozwoju kina i Hollywood. Był już wtedy bogatym człowiekiem.
Za zmianą nazwiska stał błąd celnika, który do imigracyjnych dokumentów wpisał z niego tyle, ile zrozumiał. Czyli niewiele. A sama ofiara nie mogła wytłumaczyć pomyłki, bo nie znała angielskiego. Tego języka Faktorowicz miał się zresztą uczyć jeszcze długo. I nigdy, nawet gdy był już obywatelem amerykańskim i stał na czele wielkiej korporacji, nie nauczył się w nim sprawnie czytać i pisać. Nie przeszkodziło mu to jednak w zrobieniu wielkiej kariery za oceanem. Niewiele jest równie dobrych przykładów spełnienia się mitycznej opowieści z tych "od pucybuta do milionera".
Jak chłopak, który urodził się w rodzinie łódzkiej biedoty, dorobił się własnej gwiazdki na Hollywood Boulevard? To może zabrzmieć sztampowo, ale: talentem, pracą, odwagą, pracą, szczęściem, pracą i jeszcze raz pracą.
Z polskiej "ziemi obiecanej"
Maksymilian lub Michaił Faktorowicz urodził się w Łodzi lub Zduńskiej Woli. Do niedawna nie było pewności nie tylko gdzie, ale też w którym roku się to stało. Fred Basten, autor książki "Max Factor. The Man Who Changed the Faces of the World" podaje rok 1877 i miasto Łódź. Badania przeprowadzone w archiwach państwowych pokazują, że miejscem jego narodzin była prawdopodobnie Zduńska Wola, a w grę nie wchodzi raczej rok 1877, bo wtedy od trzech lat nie żyła już jego matka Cecylia, tylko 1872.
Jakby z tym jednak nie było – niewiele wiadomo o jego wczesnym dzieciństwie. Poza tym może, że wersja, którą znamy, świetnie nadałaby się na fabułę dla dobrego filmu sensacyjnego. Może tak być dlatego, że w zasadzie wszystko co wiemy o jego życiu przed USA, wiemy od samego Factora, który w czasie gdy je opowiadał, żył już za pan brat z przemysłem filmowym. Ten zaś uwielbia wyobraźnię.
Zgodnie wersją wydarzeń Factora, którą opisał później Basten, było tak: chłopak urodził się w biednej rodzinie żydowskiej w Łodzi i był jednym z dziesięciorga rodzeństwa. Od małego lubił chodzić swoimi ścieżkami, które rzadko prowadziły do szkoły. Formalnej edukacji prawdopodobnie nie miał. Być może poza postawami zdobytymi w żydowskim chederze. Jednego nie można było mu jednak odmówić od małego: pracowitości. Pierwsze pieniądze przyniósł do domu jako siedmiolatek, gdy zaczął w miejscowym teatrze sprzedawać przekąski. "To wprowadziło mnie do świata, w którym od uwierzyć do zrobić, było już blisko" – wspominał po latach stateczny biznesmen. Rok później pracował jako pomocnik w aptece, gdzie uczył się zasad sporządzania leków. Stamtąd – po kolejnym roku – trafił do perukarni i kogoś, kogo dziś nazwalibyśmy "kosmetyczką". Był tam czeladnikiem i przez cztery lata uczył się fachu. Na pełny etat. Cztery lata takiej szkoły zaowocowały możliwością wyjazdu do pracy w Berlinie, gdzie przez pewien czas dopracowywał swój zawodowy warsztat u najlepszych.
Przez Moskwę
Z Berlina los zaniósł go do Moskwy. Tam, mając świetny fach, znów miał okazję pracować z najlepszymi. Trafił do rosyjskiej Grand Opery i wkrótce odpowiadał za makijaż artystów występujących przed carem. Kolejnym krokiem było malowanie Aleksandra Romanowa, wuja cara, a wreszcie też samego Mikołaja II. W międzyczasie zaliczył jeszcze epizod w carskim wojsku, gdzie pracował jako pielęgniarz. "Nie lubiłem tego, ale nauczyłem się tam bardzo dużo" – wspominał. Podczas pobytu w Moskwie ożenił się potajemnie, pozwolono mu też założyć niewielki sklepik "kosmetyczny", któremu nie mógł jednak poświęcać zbyt wiele czasu, bo musiał dbać o wygląd dworu. Wiódł życie dość wygodne, ale nie był szczęśliwy. "Jeżeli czegoś potrzebowałem, musiałem tylko poprosić i to dostawałem, ale byłem tam niewolnikiem, a jedyną rzeczą, której pragnąłem była wolność" – opowiadał.
Sytuacja w Rosji stawała się niebezpieczna dla Żydów, o czyms pędzający całe dnie na Kremlu Faktorowicz wiedział świetnie. W 1903 roku zaczęła się tzw. druga fala pogromów i tylko w ciągu pierwszego roku ludność żydowską zaatakowano 45 razy. W sumie przez trzy lata ofiarami napaści mieli paść Żydzi z niemal 700 miast i wsi. Było widać, że czarnosecińcy rosną w siłę i Maksymilian postanowił uciekać. O to nie było jednak łatwo. Należał do osobistej służby rodziny carskiej. Ceniono go w Operze i uznawano za niezbędnego. Nie mógł liczyć na dobrowolne zwolnienie ze służby.
Musiał zniknąć. Do tego potrzebował jednak pomocy, którą – tak opowiadał – znalazł u jednego z carskich generałów. Mężczyzna zorganizował mu wyjazd do sanatorium w Carlsbadzie, gdzie łatwiej było uniknąć bacznej opieki carskich żołdaków. Factor do sanatorium wyjechał, zabierając ze sobą zgromadzony przez lata niemały majątek (w sumie równowartość 40 tys. dolarów amerykańskich), ale nigdy się w nim nie zameldował. Zrobił to zamiast tego na parowcu Molka III, którego celem była Ameryka.

Pozdrawiam

Piotr
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ogólne”