Jeden artykuł który potwierdziła moje informacje i nadał ton

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

student137

Sympatyk
Posty: 216
Rejestracja: wt 18 mar 2014, 16:41

Jeden artykuł który potwierdziła moje informacje i nadał ton

Post autor: student137 »

http://zyciekalisza.pl/index.php?str=82&id=139830

"Testament Andrzeja
W 1837 r. 8 maja, w wieku pięćdziesięciu lat, umiera w Wygodzie Franciszka z Raszewskich Spychalska. Pochowano ją na przykościelnym cmentarzu w Tłokini. Karczma przechodzi na jej syna z pierwszego małżeństwa – Józefa Zalewskiego. Niestety dokonał on defraudacji towarów kolonialnych i został skazany na karę tysiąca złotych polskich. Być może to zobowiązanie skłoniło go w 1839 r. do sprzedaży Wygody Andrzejowi Smolarkiewiczowi, gorzelnianemu z Winiar (1780 – 1847). Co ciekawe, rok później (20. 04. 1840 r.) na ślubnym kobiercu stanęli córka nabywcy, Teresa i ojczym sprzedającego, Jan Spychalski. Czy ślubujący byli rzeczywiście, jak zapisano w kontrakcie, powodowani nawzajem ku sobie serc skłonnościami? Z pewnością zmartwieniem Andrzeja, częściowo rozwiązywanym przez mariaże, była licznie rozrodzona rodzina. Ze związku z Józefą z Flakowiczów właściciel Wygody doczekał się dziesięciorga dzieci (pięciu synów i tyleż córek), w tym „niedołężnej umysłowo” Katarzyny.
W 1847 r. Andrzej poczuł zbliżającą się śmierć i postanowił zabezpieczyć los rodziny testamentem. Zanim do zajazdu przybył ksiądz, na miejscu pojawił się rejent Mikołaj Basiński. W karczmie zastał on Smolarkiewicza w łóżku chorobą złożonego, lecz na umyśle zupełnie zdrowego (…). Ani ja, ani moja żona nie mieliśmy z Rodziców majątku, tylko pracą wspólną, starannością dorobiliśmy się tego wszystkiego, co mamy – wspominał na łożu śmierci 67-letni dzierżawca. Dobre świadectwo wystawił on żonie: była dla mnie dobrą i poczciwą (…) i dla dzieci kochającą matką, tak też jeśli Bogu podobać się będzie, abym mą duszą w jego oddał ręce, tak i po mym zgonie nie przestanie być dobrą matką.
Na mocy testamentu dziedzictwo została podzielona na dwie połowy. Pierwszą umierający przekazał żonie, drugą odsprzedał zięciowi, młynarzowi Teofilowi Malanowskiemu. Jednocześnie zobowiązał ich do spełnienia swej dalszej woli: ona miała ustanowić zapis testamentowy dla Teofila, on zaś po śmierci teściowej wypłacić pieniądze za Wygodę jej dziewięciorgu dzieciom z wyłączeniem Teresy, już obdarowanej przy ślubie z Janem Spychalskim. Jednocześnie Andrzej zobowiązał zięcia (…) z poczciwości znanego, rządnego gospodarza i przez tyle lat pożycia doświadczonego do opieki nad całą rodziną Smolarkiewiczów.

Co ocalało?
Jeśli celem Andrzeja było utrzymanie Wygody w rękach rodu, to mu się to nie udało. W 1857 r. posiadłość ze spaloną karczmą należała w 17/20 do dziedzica Opatówka Ignacego Radoszewskiego, a resztę, po 1/20 każdy, posiadali Ernestyna Chrystowska oraz rodzeństwo Piotr i Katarzyna Smolarkiewicz. Ponieważ nie mogą się oni dogadać, całość zostaje przez sąd wystawiona na licytację. W ten sposób jedynym właścicielem zostaje Radoszewski. Nowy posiadacz nie jest jednak zainteresowany swoimi majątkami i w ogóle pobytem w Polsce. Najpierw w 1859 r. sprzedaje dobra opatóweckie Janowi Funduklejowi i emigruje do księstwa Saxe Coburg Gotha. Dwa lata później pozbywa się Wygody, którą nabywa urzędnik do szczególnych poruczeń przy warszawskiej izbie obrachunkowej August Zalewski.
Dalszych losów posiadłości nie udało się na razie ustalić. W miejscu gdzie, jak przypuszczaliśmy, znajdowała się karczma, stoi dzisiaj współczesna figura Chrystusa. Czyżby nic się nie ocalało po Wygodzie? Nie do końca, bo historia ludzi tu mieszkających zapisana jest w prawie dwustuletnich księgach hipotecznych. Są one przechowywane pieczołowicie i na mocy prawa „wieczyście” w kaliskim sądzie. To na ich podstawie udało się nam opowiedzieć tę zapomnianą historię. "
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”