Genealogiczna Puszka Pandory

w tym bazy PTG : Geneteka, Metryki .. Nasze bazy, Wyszukiwarki na Genealodzy.pl oraz szukaj w Postach i Tematach.. na Forum

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Ash

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 60
Rejestracja: czw 26 sty 2012, 20:40

Genealogiczna Puszka Pandory

Post autor: Ash »

Dobry wszystkim :)

Czytając różne artykuły i tworząc drzewo genealogiczne już od kilku dobrych lat, spotkałam się z niejedną negatywną opinią o "grzebaniu w swojej genealogii". Do tego dochodzi czasem niechęć krewnych do dzielenia się swoją historią i tym podobne uwagi i zachowania.
Jak do nich podchodzicie, ewentualnie jak "nawracacie" innych na genealogię. Argument, że warto znać historię swojej rodziny, często do innych nie trafia.
Ostatnio zmieniony pn 11 maja 2015, 10:57 przez Ash, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam Dagmara

Nazwiska: Romik, Kierczak, Tomala, Stańczak, Nikiel (Małopolska i Śląsk)
Awatar użytkownika
Łucja

Sympatyk
Posty: 1866
Rejestracja: sob 05 maja 2007, 21:06
Lokalizacja: Warszawa

Genealogia Puszką Pandory

Post autor: Łucja »

Nie nawracać innych na genealogię!! To nie jest hobby dla wszystkich i nie każdy musi się tym zajmować albo temu sprzyjać. Jest przecież wiele innych zainteresowań pochłaniających ludziom czas, ani lepszych ani gorszych, innych. Ludzie sa różni, jedni skoncentrowani na "dzisiaj", drudzy na "jutro", a tylko część potrafi się skoncentrować na "wczoraj". Poza tym sama genealogia wymaga trochę wiedzy historycznej i z tego powodu dla kogoś dla kogo historia nie jest ciekawa (czyli nie jest osobnikiem "wczoraj") genealogia nie jest interesująca.
Ale problem jest, przyznaję, dlatego piszę blogi, jak ktoś ciekawy to się skontaktuje, ale namawiać na siłę nie mam zamiaru już, to po prostu nie ma sensu. Dlatego o genealogii z innymi genealogami, a werbowanie nowych niekoniecznie, chociaż każdy kto zajrzy na forum takim potencjalnym genealogiem jest i jego należy "namawiać", powiedzmy przytrzymać tutaj, bo trochę ludzi musi się tym jednak zajmować, żeby to jakoś szło do przodu. To znaczy coraz więcej przeszłej informacji wychodziło na powierzchnię i dawało się połączyć.

Łucja
Ostatnio zmieniony ndz 10 maja 2015, 13:13 przez Łucja, łącznie zmieniany 1 raz.
Tomek9877

Sympatyk
Posty: 572
Rejestracja: ndz 03 cze 2012, 15:11
Lokalizacja: Brzoza/Bydgoszcz

Genealogia Puszką Pandory

Post autor: Tomek9877 »

Dzień dobry.
Rzeczywiście można natknąć się na opór krewnych. Chciałem kiedyś spotkać się z bratanicą mojej babci. Na jednym z portali społecznościowych odnalazłem jej syna i nawiązałem z nim kontakt. Jednak, gdy poprosiłem o spotkanie z jego matką, odpisał, że nic nie wiedzą w kwestii, która mogłaby mnie interesować. Po tej wiadomości urwali kontakt. Jednak jestem uparty i wpadnę z odwiedzinami do cioci.
Inną sytuację mam z kuzynem mojej mamy. Ciekawi go historia naszej rodziny. Przy każdym spotkaniu pyta o postępy. Jednak za każdym razem słyszę "Pamiętaj, żeby nie kopać tutaj i tutaj, bo tam są same brudy". Nieoficjalnie dowiedziałem się, że tymi "brudami" są krewni, którzy podpisali w czasie wojny volksliste. Nie oceniam tych ludzi, staram się, a może nawet ich rozumiem. Jednak w oczach wujka są oni zdrajcami rodziny. Myślę, że kiedyś "rozgrzebię" tę historię, ale chyba w tajemnicy przed wujkiem (czego oczy nie widzą...). Może wyjawię prawdę po fakcie? Kto wie.
Ale w genealogii nie jest tak źle jak to przedstawiłem. Napotykam się również z przychylnością rodziny i chęcią pomocy. W majówkę odwiedziłem wraz z rodzicami ciotkę mojego ojca. Bardzo się ucieszyła, że ktoś oprócz niej wie kim byli np. jej pradziadkowie. Nigdy nie zagłebiała się w to tak bardzo, ale słysząc imiona swoich dziadków, cieszyła się, że nie odeszli w zapomnienie. Dzięki niej zdobyłem fotografie przedstawiające moich prapradziadków, a także zbliżone daty ich zgonów. Nie mogłem od kilku lat tego ustalić. Teraz po informacjach od cioci i kontakcie z USC mogę ruszyć z dalszymi poszukiwaniami.

Miłego dnia.
Pozdrawiam
Tomasz
Micko

Sympatyk
Posty: 75
Rejestracja: pt 08 maja 2015, 21:57

Post autor: Micko »

Witam

Mamy wolny kraj, każdy może wyrażać swoje opinie - nawet negatywne.
Każdy też może mieć swoje pasje i hobby. O ile nie szkodzą one innym, to nie robi się raczej nic złego.
Jedni biegają i niektórzy mogliby powiedzieć, że niszczą sobie stawy kolanowe, bo są zbyt obciążane. Jednak co komu do tego - to stawy biegającego.
Inni piszą książki historyczne, w których nie zawsze opisywane wydarzenia są korzystne dla ich bohaterów, ale są prawdziwe i często wyjaśniają przyczyny pewnych wydarzeń.
Komuś zarzucą, że komponuje muzykę czy maluje obrazy i nic z tego nie ma. Jedni widzą w tym bezsens inni satysfakcję i radość z obioru takiego dzieła.
My natomiast zajmujemy się genealogią i nie robimy nic złego. Wręcz przeciwnie. Próbujemy połączyć i połatać często poprzerywane i podziurawione ścieżki historii.

Skoro ktoś nie chce się dzielić historią swojej rodziny, to może ma coś do ukrycia. Niektórzy umyślnie stworzyli przed laty historyjkę rodzinną, żeby ukryć jakiś fakt, a my potem do prawdy dochodzimy. Trudno. Nie uzyskamy informacji od jednych, to może uda się od innych, albo z dokumentów się coś wywnioskuje.

Tym negatywnie nastawionym może też się to kiedyś przydać, jak się okaże, że po przodku jakiś spadek czeka zapomniany, bo nie wiadomo kto jest jego potomkiem. Albo obywatelstwo będę chcieli zmienić i to, że przodek pochodził z takiego czy innego kraju może być pomocne.

Pozdrawiam
Michał
Annaniena

Sympatyk
Posty: 52
Rejestracja: ndz 04 sie 2013, 16:08

Post autor: Annaniena »

Dzień dobry wszystkim
Ja zbierałam materiały od około 30 lat ale ktoś inny załozył stronę i teraz okazuje się że ten co mial najwięcej wiadomości historcznych o rodzie nie wiedział gdzie urodzil się jego ojciec ogólnie przodkowie?
Kiedyś podał nazwisko prababki x potem y ?
Podawał miejscowości jako wsie jego przodków , a dokumenty w archiwach mowią o innym nazwisku .
Majątek niby ich nie istnial w podanym przez niego regionie a taki majątek ziemski był gdzie indziej i jedna z jego ciotek podala to .
Niby byli tego nazwiska a ich niema?
Jak podesłalam mu metryki jego pradziadkow i kilka danych o miejscowościach które podaje już prawie dwa lata jak zerwał kontakt/ Wcześniej napisał jak do małego dziecka co nic nie rozumie.

Same zagadki .A mozliwo
Poważny człowiek z tytułami i tak nagle zaprzestał grzebania w genealogi?
Warakomski

Sympatyk
Posty: 928
Rejestracja: śr 29 lut 2012, 16:28

Post autor: Warakomski »

Ostrzeżenie dla zbyt nachalnych genealogów, mogą zmusić kogoś do wspomnień które bolą.
http://natemat.pl/142031,dopiero-dzis-z ... nts-142031
Krzysztof
Awatar użytkownika
MonikaNJ

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1584
Rejestracja: ndz 03 lut 2013, 18:57

Post autor: MonikaNJ »

Witam,
Trzeba zaakceptować ,że w pierwszym momencie (czasem i w drugim :D ) ludzie traktują nas jak kosmitów. W mojej rodzinie czas mieli aby się do mnie przyzwyczaić ,ponieważ -jak to określił mój dziadek mówiąc do mojej mamy ..."urodziłaś nam dziwne dziecko, zamiast biegać z dzieciakami -siedzi na strychu i szuka staroci, ogląda zdjęcia i ciągle chce słuchać starych historii"...
Okazało się ,że mam wielkiego pomocnika w mojej babci ,która zbierała wszystkie stare zdjęcia po rodzinie oznajmiając ..."najlepiej jak to będzie u Moniki"... ; przecierała mi szlaki do sceptycznych abym mogła z nimi porozmawiać.
Każda taka rozmowa zaczynała się :
- a po co ci to?
-po co ruszać nieboszczyków.
Tłumaczyłam grzecznie ,iż badam historię rodziny i chcę ocalić od zapomnienia ludzi i ich losy. Nie zawsze było łatwo ,ale w większości przypadków rozmówcy się otwierali(szczególnie jak się utwierdzili w przekonaniu ,że nie chodzi mi o spadki). Nie zawsze podoba się to co odnajdę ;nie jest łatwo obalać legendy.
Nigdy nikogo nie namawiam ; opowiadając o genealogii widzę jak ludzie sami łapią "bakcyla" albo patrzą na mnie z politowaniem (lekarz kazał się uśmiechać).
Uważam tak jak Łucja -nie każdy interesuje się historią ,większość żyje z dnia na dzień lub woli patrzeć w przyszłość.
Nie oburzać się ,nie dziwić ale zrozumieć.
Gdy jednak ktoś się zainteresuje ;ostrzegam- nie każdy ma korzenie szlacheckie ,jeśli szukasz tylko herbów to możesz przeżyć rozczarowanie . Trzeba się liczyć z odnalezieniem nieślubnych dzieci, bigamii, czasem przestępcy, czy jesteś na to gotów(gotowa). Najpiękniejsze w genealogii jest odkrywanie ,że każdy z nas jest kolorową mozaiką przodków różnego stanu, pochodzenia i religii.
Bardzo pomagają ciekawostki np. z ksiąg wójtowskich : o tym jak pra...babka w XVII w. stanęła przed sądem bo "przeczesała" siekierką starozakonnego z prawej strony :-) itp.

pozdrawiam monika
Annaniena

Sympatyk
Posty: 52
Rejestracja: ndz 04 sie 2013, 16:08

Post autor: Annaniena »

Warakomski pisze:Ostrzeżenie dla zbyt nachalnych genealogów, mogą zmusić kogoś do wspomnień które bolą.
http://natemat.pl/142031,dopiero-dzis-z ... nts-142031
Krzysztof
Witam
W tym przypadku zgromadzone materiały mowią że nie chodzi o bolesne wspomnienia , raczej o ukrycie pewnych faktów?
Jeśli ktoś oglaszał na portalach genealogicznych o szukaniu i pomocy , chyba w najśmielszych snach nie śniło mu się ze udostępnią archiwa .To było ponad 10 lat temu.Reszta rodziny jest ciekawa wszystkich wiadomości na temat przodków i każdy coś dorzuca.
Pozdrawiam
luigi37

Sympatyk
Ekspert
Posty: 241
Rejestracja: śr 12 mar 2014, 21:01

Post autor: luigi37 »

Witam!

Bardzo korci mnie skomentować pogląd wielu ludzi "by nie grzebać" czy też nie "poruszać"... Ja rozumiem sytuację, że nie każdy miał to szczęście wyrastać w rodzinnym i "dobrym" domu, i rzeczywiście nie ma podstaw czuć jakieś szczególne więzi z przodkami. Nie oczekuję by każdy znał potomków po swoich praprzodkach. Ale jeśli ktoś nie chce poznać imion swoich pradziadków "bo mu to nie potrzebne" albo "żeby nie dotrzeć do brudów" to krew mnie zalewa. Żal mi ludzi.
Nie po to nasi praojcowie żyli nieraz w skrajnej biedzie, w trudnych sytuacjach, walcząc i ginąc, byśmy dzisiaj puścili ich w zapomnienie i mieli gdzieś...
Nie odczuwam więzi z kuzynostwem w 3 pokoleniu... ale kiedy spotykam genealogów-kuzynów w 6 czy 8 pokoleniu jestem zaskoczony jak wiele tematów możemy poruszyć i przede wszystkim razem ruszyć genealogię. Ale nie o to chodzi.
Chcę zaznaczyć, że nie ważne jak bardzo jesteśmy uprzedzeni do historii, ludzi i bliżej nieokreślonych abstrakcyjnych poglądów to nie możemy zapomnieć o przodkach. Pal sześć piąte wody. Natomiast imion swoich przodków nie wolno się wyprzeć. Czasami znajomi proszą mnie by im ustalić parę pokoleń i dotrzeć skąd pochodzą, później sami są zaskoczeni ile wspólnego mają z przodkami, a może ile kilometrów fizycznie ich dzieli.
Gdy już się złapie bakcyla i grzebie dalej, nie ważne co się działo... czy jak w 1696 przodkowi chlopiec 2 zagony żyta stratował i spasł bydłem, jak inny w 1715 pomarł w przytułku, jak kolejny współpisał suplikę pod protekcję prymasa gdyż został pobity przez dzierżawcę w 1785 i wielu innych przypadkach - ja z każdym z przodków czuję więź i nie ważne ile to już lat minęło to jestem dumny że przodków miałem i odkrywając historię jestem z nimi. Bo kto chiałby pochodzić z nikąd?

Pozdrawiam,
Adam
kulik_agnieszka

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 627
Rejestracja: pt 30 sty 2015, 17:02

Post autor: kulik_agnieszka »

:(
Ja odczuwam więź z kuzynami w trzecim pokoleniu...
Jest nas dziewiątka, dokładnie 3x3, troje po każdym z dzieci babci i nawet nie przechodzi nam przez gardło słowo "kuzyn".
Jesteśmy braćmi i siostrami...może to wychowanie babci i dziadka?
Nasze dzieci czyli czwarte pokolenie a w niektórych wypadkach (rozpiętość wieku w naszym pokoleniu to 30 lat) wnuki też czują się rodzeństwem.
Myślę sobie, że to chyba najlepszy spadek po przodkach- rodzina.
Ci co odeszli są jej członkami i dlatego są tak ważni.
Agnieszka
Ostatnio zmieniony ndz 10 maja 2015, 20:21 przez kulik_agnieszka, łącznie zmieniany 1 raz.
Tomek9877

Sympatyk
Posty: 572
Rejestracja: ndz 03 cze 2012, 15:11
Lokalizacja: Brzoza/Bydgoszcz

Post autor: Tomek9877 »

Adamie!
Świetnie powiedziane.
Jednak tak samo jak nie oceniam moich przodków, tak staram się nie oceniać postaw moich krewnych. Nie chcę ich do niczego zmuszać, ale robię to dla siebie, dla moich rodziców, a może w przyszłości dla moich dzieci. Nie wstydzę się, ż mój pradziadek podpisał volkslistę. Nigdy nie wiedziałem i już się nie dowiem w jakiej sytuacji został postawiony. Kto wie, czy ja również bym tak nie postąpił. Życie moich przodków jestem pewnym fundamentem mojego życia.

T.
Ash

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 60
Rejestracja: czw 26 sty 2012, 20:40

Post autor: Ash »

Nie chodzi mi oczywiście o nachalność: wmawianie komuś, że musi interesować się genealogią, bo ja się nią interesuję, lub drążenie tematu, kiedy widzę, że jest on bolesny lub nieprzyjemny dla rozmówcy. Nie dążę do celu po trupach, lepiej odpuścić, a być może odpowiedź sama nas kiedyś znajdzie. Chodzi raczej o uświadomienie innym, że poszukiwanie swoich korzeni nie jest złe, nawet jeśli w międzyczasie wyjdą na jaw jakieś niewygodne fakty. Zdarzyło mi się to już parę razy, ale jestem daleka od oceniania przodków - to były inne realia, inne czasy, inna mentalność.
Ciekawa sytuacja miała miejsce, gdy udało mi się dotrzeć do 10-11 pokolenia wstecz i nagle Ci, którzy wcześniej patrzyli na to z pobłażaniem, zaczęli się bardziej interesować i przypominać różne dodatkowe informacje, które wcześniej im umknęły. A dalsza kuzynka, z którą miałam dotychczas nikły kontakt zgłosiła się do mnie z hasłem: "podobno zajmujesz się genealogią w naszej rodzinie, jesteś w stanie znaleźć mi X?". Mimo wszystko cieszę się z tego, bo gdy inni widzą, że się da, to nabierają większej otwartości.
Pozdrawiam Dagmara

Nazwiska: Romik, Kierczak, Tomala, Stańczak, Nikiel (Małopolska i Śląsk)
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

Zazdroszczę kontrowersji. Nie tych wzbudzonych czy ewentualnie grożących przy populrazycji wyników badań, ale tego co tkwi w przeszłości. U mnie raczej nudno.
Reakcja czy poczucie zagrożenia to raczej chyab wiadczy, ze ktoś co wie. Może niedokładnie, może piate przez dziesiąte, ale potencjalne źródła istnieją, skoro mówice o "lepiej to zostaw".
Bardziej demobilizujace chyba byłoby takie autentyczne "a po co? (co w tym interesującego)" niż "a moze lepiej nie..bo wiesz myśmy przez dwa pokolenia zakopywali te (tę) tamenice/ę:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Beksa

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 45
Rejestracja: wt 28 paź 2014, 10:02

Post autor: Beksa »

Rozumiem racje osób które piszą, żeby na genealogię nikogo nie "nawracać" na siłę. Sama słyszę apele rodziny typu "Zostaw już tych nieboszczyków w spokoju". Ale problem jest taki, że jeśli w podobnym spokoju zostawi się żywych krewnych, może to doprowadzić do bezpowrotnej utraty cennych źródeł. U mnie poprzednie pokolenia były bardzo liczne, dokumenty i zdjęcia rozpłynęły się nie wiadomo gdzie i trudno dojść, co do kogo trafiło(zwłaszcza jeśli z daną gałęzią nie ma się regularnych kontaktów). Zdarza się, że coś co dla mnie ma wielką wartość dla innego krewnego jest starym śmieciem i jeśli w porę nie zadziałam, to ten "śmieć" pójdzie do kosza. Ot, np. na strychu u cioci leżało ślubne zdjęcie dziadków. Zbutwiało od wilgoci, więc je wyrzucono. Dla mnie nawet zdjęcie na którym mało co widać czy strzęp jakiegoś dokumentu jest cenną pamiątką albo może zawierać wskazówki które zmienią kierunek poszukiwań. Od kilku lat uczulam krewnych którzy mogą coś mieć by niczego związanego z historią rodziny nie wyrzucali, tylko oddawali mi. Niestety, jak przychodzi co do czego to albo okazuje się, że zapomnieli o mojej prośbie podając wyjaśnienie że "i tak nic ważnego tam nie było", albo prezentują podejście "psa ogrodnika" (sam nie zadbam, ale nie dam).
Co do rodzinnych kontrowersji to akurat jak już pociągnąć za język, ci którzy byli świadkami jakiejś historii chętnie opowiadają. Problem polega raczej na tym by w ogóle sobie przypomnieli że coś takiego miało miejsce, bo po latach na ogół wszyscy przechodzą nad czymś do porządku dziennego i nie wracają do sprawy. Np. pradziadka brata żona "zaciążyła" podczas jego długiej nieobecności w domu, ale on dziecko uznał. Dziś mało kto pamięta, że nieślubna córka jest nieślubna bo od lat traktowana jest na równi ze ślubnymi.
Beksa, Brdak, Dobies(z), Manista, Potorski, Prątnicki (Północne Mazowsze z przyległościami).
Szukam aktu ślubu: Jan Olszewski + Paulina Kaczyńska i aktu ur. ich córki Anastazji Olszewskiej ok. 1881 r.
Pozdrawiam - Asia
ahavita

Sympatyk
Posty: 208
Rejestracja: sob 14 lut 2015, 14:52

Post autor: ahavita »

Najgorzej jak slysze, ze marnuje tyle cennego czasu... a ja wcale nie uwazam , ze go marnuje. Mimo lat 40+ poznaje historie o ktorej mnie w szkole nie uczono. A szkoda! Dopiero teraz wiem jakie zawirowania w rodzinach mialy miejsce, dlaczego zerwano wiezi, doszukuje sie podobienstwa na nielicznych, ocalalych zdjeciach... nawiazalam kontakt z rodzina z Usa, byc moze jest to pierwszy kontakt od ponad 120 lat? I w imie takich malych zwyciestw nie dam sobie odebrac moich przyjemnosci i nie pozwole podeptac tej radosci, jaka towarzyszy tym osiagnieciom.
Pozdrawiam, Aska

Do Beksa:
Stefan Manista mieszkajacy w Łąkorzu byl mezem bratanicy mojego dziadka. Niestety, nie mam zadnych blizszych informacji... A.
Poszukuje metryk ewanelikow Kribbe,Kripp,Kriep,ewent.Krübbe.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ogólne”