Jak radzili sobie z upałem nasi przodkowie?
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
-
Marcin_Piotr_Zając

- Posty: 331
- Rejestracja: wt 29 mar 2011, 10:55
- Lokalizacja: Opole
Jak radzili sobie z upałem nasi przodkowie?
Dzień dobry,
ostatnio słyszałem, że jesteśmy bliscy pobicia rekordu wysokości temperatury z roku...1921.
W związku z tym zadałem sobie pytanie, jak radzili sobie z takimi upałami nasi pra, skoro my ledwo żyjemy mając do dyspozycji wiele zimnych napojów, wiatraki, klimatyzację, a na dodatek możemy się po prostu rozebrać, co kiedyś nie było "dozwolone".
Może ktoś z forumowiczów natrafił na jakieś artykuły lub czytał w pamiętnikach sprzed wojny nt. jakichś sprawdzonych sposobów.
Serdecznie pozdrawiam z upalnego Wrocławia,
Marcin
ostatnio słyszałem, że jesteśmy bliscy pobicia rekordu wysokości temperatury z roku...1921.
W związku z tym zadałem sobie pytanie, jak radzili sobie z takimi upałami nasi pra, skoro my ledwo żyjemy mając do dyspozycji wiele zimnych napojów, wiatraki, klimatyzację, a na dodatek możemy się po prostu rozebrać, co kiedyś nie było "dozwolone".
Może ktoś z forumowiczów natrafił na jakieś artykuły lub czytał w pamiętnikach sprzed wojny nt. jakichś sprawdzonych sposobów.
Serdecznie pozdrawiam z upalnego Wrocławia,
Marcin
szukam informacji o rodzinach: Korycińscy i Horędowiczowie (również oboczności tego nazwiska).
-
Janina_Tomczyk

- Posty: 1259
- Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28
Jak radzili sobie z upałem nasi przodkowie?
Witam
Tu link do rozwinięcia tego tematu: http://figeneration.pl/cos-dla-ochlody- ... eni-wiekow
Z własnych obserwacji urządzenia pałacu w Ujeździe dodam, że budowane były wielkie lodownie obok specjalnie przygotowanego kwadratowego stawu z którego wycinano zimą ogromne bryły lodu przechowywane w tej lodowni. W ten sposób uzyskiwano lód do chłodzenia mięsa, ale też na sporządzanie zimnych napojów w upały. Z tej lodowni po II WŚ fajnie jeździło nam się na sankach i wpadało wprost na lód na stawie.
Mury pałacu były tak grube, że nie dawały dostępu upałowi do wnętrza i tu możesz porównać efekt chłodzenia gdy wchodzisz do kościoła. Dodam jeszcze, że przedwojenne kamienice także były solidnie zbudowane, a mieszkania znacznie wyższe niż te klitki w blokowiskach więc zapewniam, że było znacznie w tych domach chłodniej niż w szklanych wieżowcach z klimatyzacją.
A jeśli chodzi o ludzi żyjących na wsi to oni mieli najtrudniej w czasie takich upałów, ale też byli do tych wysokich temperatur w czasie żniw znacznie bardziej przyzwyczajeni z pokolenia na pokolenie bo i dzieci musiały pomagać w polu w czasie żniw.
Po to na polach , na miedzach sadzono tzw. gruszki pierdziołki by w cieniu tych drzew schroni się w południe i wypić zimne zsiadłe mleko. Tu dodam, że nie ma nic bardziej przyjemnego w taki upał jak garnuszek zimnego zsiadłego mleka, które teraz powszechnie zastąpiono plastikowym kubkiem zbyt ciepłego piwa.
To tyle tak w skrócie.
Pozdrawiam serdecznie
Janina
Ps. Właśnie teraz od kilku dni podziwiam wytrzymałość na upał rolników jadących w kabinach traktorów i na rozgrzanych kombajnach. Oni to wytrzymują, a ja bym po kilku godzinach umarła.
Tu link do rozwinięcia tego tematu: http://figeneration.pl/cos-dla-ochlody- ... eni-wiekow
Z własnych obserwacji urządzenia pałacu w Ujeździe dodam, że budowane były wielkie lodownie obok specjalnie przygotowanego kwadratowego stawu z którego wycinano zimą ogromne bryły lodu przechowywane w tej lodowni. W ten sposób uzyskiwano lód do chłodzenia mięsa, ale też na sporządzanie zimnych napojów w upały. Z tej lodowni po II WŚ fajnie jeździło nam się na sankach i wpadało wprost na lód na stawie.
Mury pałacu były tak grube, że nie dawały dostępu upałowi do wnętrza i tu możesz porównać efekt chłodzenia gdy wchodzisz do kościoła. Dodam jeszcze, że przedwojenne kamienice także były solidnie zbudowane, a mieszkania znacznie wyższe niż te klitki w blokowiskach więc zapewniam, że było znacznie w tych domach chłodniej niż w szklanych wieżowcach z klimatyzacją.
A jeśli chodzi o ludzi żyjących na wsi to oni mieli najtrudniej w czasie takich upałów, ale też byli do tych wysokich temperatur w czasie żniw znacznie bardziej przyzwyczajeni z pokolenia na pokolenie bo i dzieci musiały pomagać w polu w czasie żniw.
Po to na polach , na miedzach sadzono tzw. gruszki pierdziołki by w cieniu tych drzew schroni się w południe i wypić zimne zsiadłe mleko. Tu dodam, że nie ma nic bardziej przyjemnego w taki upał jak garnuszek zimnego zsiadłego mleka, które teraz powszechnie zastąpiono plastikowym kubkiem zbyt ciepłego piwa.
To tyle tak w skrócie.
Pozdrawiam serdecznie
Janina
Ps. Właśnie teraz od kilku dni podziwiam wytrzymałość na upał rolników jadących w kabinach traktorów i na rozgrzanych kombajnach. Oni to wytrzymują, a ja bym po kilku godzinach umarła.
- jarymi

- Posty: 663
- Rejestracja: ndz 11 kwie 2010, 23:10
- Lokalizacja: z Łodzi w Ostrowie Wielkopolskim
Tylko skąd w mieście wziąć mleko, które się zsiądzie. Mnie sie to od lat nie udaje. 
Pozdrawiam Ryszard Jankielewicz
W kręgu moich zainteresowań nazwiska: Biedrzycki , Sobolewski, (okolice Brzezin, Piotrkowa, Częstochowy) Mirosław (Lubelskie) , Stożek (Myślenice, Kraków), Jankielewicz, Stabeusz, Garbacz (Warszawa, Wilno, Kowno)
W kręgu moich zainteresowań nazwiska: Biedrzycki , Sobolewski, (okolice Brzezin, Piotrkowa, Częstochowy) Mirosław (Lubelskie) , Stożek (Myślenice, Kraków), Jankielewicz, Stabeusz, Garbacz (Warszawa, Wilno, Kowno)
-
Janina_Tomczyk

- Posty: 1259
- Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28
-
Wojciechowicz_Krzysztof

- Posty: 399
- Rejestracja: pt 09 kwie 2010, 22:36
Trochę przesada z tymi upałami. Prasa pisze o wypadkach zemdleń, etc.
Byłem w Polsce jedyny raz w ciagu 46 lat, akurat w lipcu 1994, kiedy panowały podobne upały.
Nikt nie mdlał, wszyscy sie doskonale czuli. To chyba bardziej autosugestia, niż niewygoda.
Polska prasa pisze także, że spanie w pomieszczeniu o temperaturze wyzszej niż 18 stopni, ma być szkodliwe
dla zdrowia. U nas, gdy w zimie jest poniżej 20 stopni, włączamy koce elektryczne - bo innego ogrzewania nie ma!
A dzisiaj (odpowiedznik lutego na półkuli północnej), mamy 22 stopni.
Kwestia przyzwyczajenia; zdrowiu nie zagraża.
Tyle na pocieszenie.
Pozdrawiam
Krzysztof
Byłem w Polsce jedyny raz w ciagu 46 lat, akurat w lipcu 1994, kiedy panowały podobne upały.
Nikt nie mdlał, wszyscy sie doskonale czuli. To chyba bardziej autosugestia, niż niewygoda.
Polska prasa pisze także, że spanie w pomieszczeniu o temperaturze wyzszej niż 18 stopni, ma być szkodliwe
dla zdrowia. U nas, gdy w zimie jest poniżej 20 stopni, włączamy koce elektryczne - bo innego ogrzewania nie ma!
A dzisiaj (odpowiedznik lutego na półkuli północnej), mamy 22 stopni.
Kwestia przyzwyczajenia; zdrowiu nie zagraża.
Tyle na pocieszenie.
Pozdrawiam
Krzysztof
-
Janina_Tomczyk

- Posty: 1259
- Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28
Niestety nie masz doświadczenia obecnego życia w polskim klimacie więc nie wiesz, że dawny klimat umiarkowany uległ zmianie i ten upał z ciągłymi frontami atmosferycznymi jest bardzo uciążliwy, szczególnie dla ludzi chorych i starszych. Akurat ja choruję na serce i ten upał , nie przerwany od tygodni nawet kroplą deszczu jest bardzo uciążliwy. Dziś przed południem byłam bliska omdlenia w domu i musiałam przeleżeć w łóżku południowe godziny bo termometr w cieniu na dworze to 39 stopni.Wojciechowicz_Krzysztof pisze:Trochę przesada z tymi upałami. Prasa pisze o wypadkach zemdleń, etc.
Byłem w Polsce jedyny raz w ciagu 46 lat, akurat w lipcu 1994, kiedy panowały podobne upały.
Nikt nie mdlał, wszyscy sie doskonale czuli. To chyba bardziej autosugestia, niż niewygoda.
Polska prasa pisze także, że spanie w pomieszczeniu o temperaturze wyzszej niż 18 stopni, ma być szkodliwe
dla zdrowia. U nas, gdy w zimie jest poniżej 20 stopni, włączamy koce elektryczne - bo innego ogrzewania nie ma!
A dzisiaj (odpowiedznik lutego na półkuli północnej), mamy 22 stopni.
Kwestia przyzwyczajenia; zdrowiu nie zagraża.
Tyle na pocieszenie.
Pozdrawiam
Krzysztof
Nie śpię też z powodu upału normalnie bo w 30 stopniach trudno o zdrowy i spokojny sen, a utrata elektrolitów z pocenia jest niemożliwa do uzupełnienia natychmiast. Pamiętam doskonale lato z 1994 roku i nie da się do obecnego porównać bo wówczas było bardzo ciepło już w czerwcu, a teraz mamy bardzo gwałtowne skoki temperatury i ciśnienia, co stanowi zagrożenie życia i zdrowia.
Zasadnicza różnica między dawnym gorącym latem a obecnym polega na gwałtownej zmianie temperatury i ciśnienia w krótkich okresach czasu, co jest bezdyskusyjnie bardzo niekorzystne dla zdrowia.
Pozdrawiam serdecznie
Janina
-
Gadecki.Bogusław

- Posty: 318
- Rejestracja: ndz 30 wrz 2012, 09:41
- Lokalizacja: Walbrzych
Przychodzą mi na myśl 3 rzeczy , które pamiętam z bardzo odległego dzieciństwa - wieś z łódzkiego :
- mleko , mleko zsiadłe wpuszczano w takich małych , 5-litrowych bańkach do studni, wybornie smakowało takie schłodzone,
-gotowane na sypko ziemniaki , okraszone stopioną słoniną i ogórki z zimnym zsiadłym mlekiem i koprem ( prawie jak tzatziki
)
- i specjalnie przygotowywany na okres upałów tzw. podpiwek - napój podobny do ciemnego piwa -schłodzony czeluściach mrocznych piwnic gasił pragnienie strudzonych pracą przy kosie (!) żniwiarzy i kobiet tzw. odbieraczek. Chyba w tym był jakiś niewielki procent alkoholu , bo nam, dzieciom ,tego nie pozwalano pić.
Oj, pamiętam jeszcze te czasy,
pozdrawiam,
Bogdan
- mleko , mleko zsiadłe wpuszczano w takich małych , 5-litrowych bańkach do studni, wybornie smakowało takie schłodzone,
-gotowane na sypko ziemniaki , okraszone stopioną słoniną i ogórki z zimnym zsiadłym mlekiem i koprem ( prawie jak tzatziki
- i specjalnie przygotowywany na okres upałów tzw. podpiwek - napój podobny do ciemnego piwa -schłodzony czeluściach mrocznych piwnic gasił pragnienie strudzonych pracą przy kosie (!) żniwiarzy i kobiet tzw. odbieraczek. Chyba w tym był jakiś niewielki procent alkoholu , bo nam, dzieciom ,tego nie pozwalano pić.
Oj, pamiętam jeszcze te czasy,
pozdrawiam,
Bogdan
- Kaczmarek_Aneta

- Posty: 6301
- Rejestracja: pt 09 lut 2007, 13:00
- Lokalizacja: Warszawa/Piaseczno
- Podziękował: 1 time
- Otrzymał podziękowania: 7 times
Witam,
a ja pamiętam z dzieciństwa wszechobecną w Warszawie "Gruźliczankę"
Jeśli ktoś nie wie o czym mowa, polecam trochę historii:
http://nowahistoria.interia.pl/historia ... AId,119044
Pozdrawiam,
Aneta
a ja pamiętam z dzieciństwa wszechobecną w Warszawie "Gruźliczankę"
Jeśli ktoś nie wie o czym mowa, polecam trochę historii:
http://nowahistoria.interia.pl/historia ... AId,119044
Pozdrawiam,
Aneta
-
JerzyGrzegorz

- Posty: 96
- Rejestracja: śr 09 kwie 2008, 17:34
U mnie temperatura powietrza w cieniu powyżej 30. Temperatura nagrzanej nawietrzni bitumicznej o kilkanaście stopni wyższa. Siedzę w cieniu i marudzę. Pielgrzymki do Częstochowy idą od kilku stuleci. Pozdrawiam Koleżanki i Kolegów Genealogów biorących udział w tegorocznej pielgrzymce na Jasną Górę. Jurek
-
Marcin_Piotr_Zając

- Posty: 331
- Rejestracja: wt 29 mar 2011, 10:55
- Lokalizacja: Opole
Dziękuję za informacje,
w sumie tego się spodziewałem - kiedyś najprostsze rozwiązania były najlepsze (bo innych nie było?)
Pamiętam z dzieciństwa, że babcia kupowała wodę w szklanej butelce z syfonem (śmiałem się z tego słowa), ale ta woda była bez porównania lepsza od tej z plastiku...

Pozdrawiam, Marcin
PS. A propos 1994 roku... Urodziłem się pod koniec kwietnia tego roku i przypomniały mi się opowieści mamy, wg których jechała do szpitala kilka dni przed porodem w kozakach i płaszczu, a po tygodniu pobytu wychodziła w ponad 30-stopniowym upale...
w sumie tego się spodziewałem - kiedyś najprostsze rozwiązania były najlepsze (bo innych nie było?)
Pamiętam z dzieciństwa, że babcia kupowała wodę w szklanej butelce z syfonem (śmiałem się z tego słowa), ale ta woda była bez porównania lepsza od tej z plastiku...
"W obawie przed kradzieżą czasami zabezpieczano szklanki łańcuchami lub linkami." -Kaczmarek_Aneta pisze: a ja pamiętam z dzieciństwa wszechobecną w Warszawie "Gruźliczankę"
Jeśli ktoś nie wie o czym mowa, polecam trochę historii:
http://nowahistoria.interia.pl/historia ... AId,119044
Pozdrawiam, Marcin
PS. A propos 1994 roku... Urodziłem się pod koniec kwietnia tego roku i przypomniały mi się opowieści mamy, wg których jechała do szpitala kilka dni przed porodem w kozakach i płaszczu, a po tygodniu pobytu wychodziła w ponad 30-stopniowym upale...
szukam informacji o rodzinach: Korycińscy i Horędowiczowie (również oboczności tego nazwiska).
-
Wojciechowicz_Krzysztof

- Posty: 399
- Rejestracja: pt 09 kwie 2010, 22:36
Ad: Janina Tomczyk
Przykro mi, że tak źle znosisz te upały, ale wydaje mi się, że ostrzeżenia prasy wywołują stan autosugesti i ludzie istotnie
zaczynają się czuć gorzej - bo tak napisano.
Moim rodzicom (wtedy 70 lat), przed podróżą do Afryki w 1975/6 lekarz odradzał wizyty ze względu na stan zdrowia.
Całe lato czuli się wyśmienicie i zwiedzili cały kraj. Tata nawet pozbył sie poważnego nadciśnienia.
A u nas temperatury maxymalne ponad 35 stopni zdarzją się często - co kilka lat nawet do 40 stopni.
I są bardziej dokuczliwe, bo nad Oceanem Indyjskim (Durban) wilgtność powietrza przekracza 80 procent (w Warszawie około 20 procent). To podobnie jak w saunie!
Ponieważ żaden ląd nie oddziela nas od Antarktydy i Azji (monsuny), zmiany cisnienia i temperautury są o wiele bardziej gwałtowne. Niedawno (późną jesienią) wieczorem, temperatura w ciągu pół godziny podniosła się z 25 stopni do 38; zmiana taka, jakby człowiek wszedł do pieca.
Ciesz się więc, Janino, z chwil ciepła, bo niedlugo przyjdzie paskudna zima.
I nie sugeruj się cyfrą 39 stopni - sprawdziłem, że ta temperatura została zanotowana jedynie na zacienionej ścianie Pałacu Kultury, 15 metrów nad ziemią. Wiadomo, że promienie słońca nie ogrzewają powietrza - odbiera ono ciepło jedynie od nagrzanych ścian domów i asfaltu ulic. Najwyższa tenmperatura na przedmieściach Warszawy wynosiła jedynie 35 stopni!
Pozdrawiam ciepło i serdecznie
Krzysztof
Przykro mi, że tak źle znosisz te upały, ale wydaje mi się, że ostrzeżenia prasy wywołują stan autosugesti i ludzie istotnie
zaczynają się czuć gorzej - bo tak napisano.
Moim rodzicom (wtedy 70 lat), przed podróżą do Afryki w 1975/6 lekarz odradzał wizyty ze względu na stan zdrowia.
Całe lato czuli się wyśmienicie i zwiedzili cały kraj. Tata nawet pozbył sie poważnego nadciśnienia.
A u nas temperatury maxymalne ponad 35 stopni zdarzją się często - co kilka lat nawet do 40 stopni.
I są bardziej dokuczliwe, bo nad Oceanem Indyjskim (Durban) wilgtność powietrza przekracza 80 procent (w Warszawie około 20 procent). To podobnie jak w saunie!
Ponieważ żaden ląd nie oddziela nas od Antarktydy i Azji (monsuny), zmiany cisnienia i temperautury są o wiele bardziej gwałtowne. Niedawno (późną jesienią) wieczorem, temperatura w ciągu pół godziny podniosła się z 25 stopni do 38; zmiana taka, jakby człowiek wszedł do pieca.
Ciesz się więc, Janino, z chwil ciepła, bo niedlugo przyjdzie paskudna zima.
I nie sugeruj się cyfrą 39 stopni - sprawdziłem, że ta temperatura została zanotowana jedynie na zacienionej ścianie Pałacu Kultury, 15 metrów nad ziemią. Wiadomo, że promienie słońca nie ogrzewają powietrza - odbiera ono ciepło jedynie od nagrzanych ścian domów i asfaltu ulic. Najwyższa tenmperatura na przedmieściach Warszawy wynosiła jedynie 35 stopni!
Pozdrawiam ciepło i serdecznie
Krzysztof
-
Gawroński_Zbigniew

- Posty: 2694
- Rejestracja: wt 16 cze 2015, 13:29
Przyznam, że dzisiejsze 37 stopni z przechodem dało mi w kość. Pracowałem do ok 13. Nagle zacząłem mieć jakby przebłyski fatamorgany. To był chyba ostatni sygnał, by wyłączyć maszyny i iść pod chłodnawy prysznic. O majstrów na budowie nawet nie pytam, nie dzwonię, dlaczego nie przychodzą.
Pozdrawiam wszystkich, którym jak mnie ciepełko dokucza i... przynosi straty.

Pozdrawiam wszystkich, którym jak mnie ciepełko dokucza i... przynosi straty.
-
Marcin_Piotr_Zając

- Posty: 331
- Rejestracja: wt 29 mar 2011, 10:55
- Lokalizacja: Opole
Z tym różnie bywa. Bywają pomiary w centrum miasta (co jest oczywistą głupotą), ale dzisiejszy oficjalny rekord temperatury we Wro bity był dwukrotnie, a oba pomiary miały miejsce daleko poza centrum -> http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/11 ... i-w-cieniuWojciechowicz_Krzysztof pisze:
I nie sugeruj się cyfrą 39 stopni - sprawdziłem, że ta temperatura została zanotowana jedynie na zacienionej ścianie Pałacu Kultury, 15 metrów nad ziemią. Wiadomo, że promienie słońca nie ogrzewają powietrza - odbiera ono ciepło jedynie od nagrzanych ścian domów i asfaltu ulic. Najwyższa tenmperatura na przedmieściach Warszawy wynosiła jedynie 35 stopni!
GORĄCO
Marcin
szukam informacji o rodzinach: Korycińscy i Horędowiczowie (również oboczności tego nazwiska).
-
Janina_Tomczyk

- Posty: 1259
- Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28
Dokładnie tak było i tak smakowało Bogdanie! Ja także z łódzkiego pochodzę i choć urodzona w klinice w Łodzi, to wychowana na wsi z sentymentem tamte czasy, smaki i zapachy wspominam.bogdan030 pisze:Przychodzą mi na myśl 3 rzeczy , które pamiętam z bardzo odległego dzieciństwa - wieś z łódzkiego :
- mleko , mleko zsiadłe wpuszczano w takich małych , 5-litrowych bańkach do studni, wybornie smakowało takie schłodzone,
-gotowane na sypko ziemniaki , okraszone stopioną słoniną i ogórki z zimnym zsiadłym mlekiem i koprem ( prawie jak tzatziki)
- i specjalnie przygotowywany na okres upałów tzw. podpiwek - napój podobny do ciemnego piwa -schłodzony czeluściach mrocznych piwnic gasił pragnienie strudzonych pracą przy kosie (!) żniwiarzy i kobiet tzw. odbieraczek. Chyba w tym był jakiś niewielki procent alkoholu , bo nam, dzieciom ,tego nie pozwalano pić.
Oj, pamiętam jeszcze te czasy,
pozdrawiam,
Bogdan
Podpiwek był robiony z jakiegoś półproduktu zawierającego drożdże więc trochę musował i kiedyś mojej mamie wystrzelił na sufit i było trochę śmiechu oraz plama na suficie.
Właśnie dziś synowi opowiadałam, że zamykało się okiennice, kładło koc na podłodze i tak dzieci musiały przeczekać południowy upał. A ta mizeria , zsiadłe mleko i ziemniaki z okrasą i koperkiem to istny poemat!
Jak obecnie profesorowie medycyny stwierdzają tamta prosta dieta była najzdrowsza i dawała ludziom siłę oraz długie życie.
Pozdrawiam serdecznie
Janina
Ps. Do Krzysztofa: jestem ostatnią osobą do jakiej trafi jakakolwiek sugestia, propaganda lub próba prania mózgu przez media! Mam okropnie uparty charakter i jestem całkowicie odporna na wszelkie wpływy z zewnątrz. W dodatku jestem realistką i opieram się tylko na faktach. Nie wiem jaka była temperatura w pałacu w Warszawie bo mieszkam w maleńkiej wsi w okolicach Rawy Mazowieckiej na I piętrze i termometr na zacienionej zachodniej ścianie taką temperaturę pokazywał ok 12 w południe. Cierpię na migotanie przedsionków i upał oraz zmiany ciśnienia bardzo źle znoszę mimo, że wcale tego nie chcę. Oczywiście nie rozczulam się nad sobą i nienawidzę wizyt u lekarzy, biadolenia itp. Po prostu jest jak jest i muszę się z tym pogodzić.
Życzę Tobie i Rodzicom dużo zdrowia i miłego pobytu w Polsce
Janina
Kolejne Ps. Jerzy Grzegorz wspomniał pielgrzymki idące na Jasną Górę i dwa dni temu w upale przeszła pielgrzymka z Piszu, ale dziś w jeszcze gorszym skwarze przeszła jak co roku pielgrzymka niepełnosprawnych i na ten widok miałam ściśnięte gardło i łzy w oczach, bo trzeba ogromnej wiary by taka trasę w tych warunkach przebyć.
Aby temat nie odbiegał od genealogii dodam, że jedna z najstarszych pielgrzymek wychodziła z Łowicza i szła przez rodzinne Głowno, a teraz przy indeksacji widzę, że ludzie na tej trasie także umierali czasem bezimiennie..
Kończę z życzeniami miłej i rodzinnej niedzieli oraz przetrwania upałów w dobrym zdrowiu.
Janina
Ostatnio zmieniony sob 08 sie 2015, 22:55 przez Janina_Tomczyk, łącznie zmieniany 1 raz.
- Małgorzata_Kulwieć

- Posty: 1840
- Rejestracja: czw 16 lut 2012, 16:51
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Ja mieszkam na głuchej wsi i na dwóch termometrach umieszczonych tam gdzie nigdy nie ma słońca było dzis 40,5 stopnia.
A podpiwek piły u nas i dzieci. Oj, był pyszny!
A podpiwek piły u nas i dzieci. Oj, był pyszny!
pozdrawiam
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.