'przesądy' praktyczne zastosowania:)
: wt 25 sie 2015, 21:58
Nie mam pomysłu na lepszy tytuł, treść może odbiegać od oczekiwań.
Ogólniej:
Od 2-3 tygodni komp mniej obciążony niż przez ostatni rok, można poszperać w starych notatkach, pooglądać kopie, nie przycina się na docach, jpgach etc, więc sięgam do materiału rodzonnego z grubsza opracowanego próbując usuwać małe znaki zapytania, zweryfikować (w praktyce odrzucić) dziwne, marginalne hipotezy. Ot taka polerka:)
Między innymi natknąłem się na swój zapomniany zapis, a jako, że biegły w tzw "przesądach" nie jestem to parę minut zajęło mi pzrypomnienie sobie o co chodziło
Otóż: swego czasu materiały przeglądałem także pod kątem świadkowania, trzymania do chrztu, zgłoszęń..jakiegokolwiek śladu aktywności. Nic nowego, wiele osób tak czyni, nawet w liczebnie sporych parafiach.
Na jednej z takich list widniał dopisek "jak nie w ciąży to chrzestna"..i faktycznie - spora dzietność w rodzine (przełom XVIII/XIX Mazowsze) może nie "co rok prorok" ale sporo tego. Oprócz okresów (tzn nie pokrywają się te dwa nomen omen okresy) wzmożonej aktywności bycia chrzestną. Drobne wyjątki od reguły i nie dotyczy to jednej osoby, ale to wręcz prawdiłowość w kilku gałęziach.
Nie taka silna zaleznośc, ale jednak zauważalna 6-7-8 dekada XIX w. w Warszawie (rzemieślnicy)..zupełnie inna gałąź ale jest podobnie
Ponoć do dziś funkcjonuje (nie wygooglałem na ile powszechna) przekonanie, ze nei należy trzymac do chrzu będąc w ciąży (lub zbliżone prosić na chrzestną cieżąrną)
Czy coś z tego wynika ? z takeij pobeiżnej obserwacji, bez statystyk? Mi ciut pomogło, wiec się dzielę spostrzeżeniem, ze chyab cos jest na rzeczy
a pzry okazji nasuwa się "robocza i raczej nieweryfikowalna"" moz elata kiedy i dzieci nei ma i do chrztu nie trzyma jednak oznaczają ciąże, ale nie zakończoną urodzeniem zaresjtrowanym...
macie może jakieś przemyślenia nt obyczajowości/przesadów/przekonań (a moze nie byl to przesą podstawy jakieś ma), które ułatwiłyby poszukiwania wśród dokumentów sprzed wielu wielu lat?>:)
Ogólniej:
Od 2-3 tygodni komp mniej obciążony niż przez ostatni rok, można poszperać w starych notatkach, pooglądać kopie, nie przycina się na docach, jpgach etc, więc sięgam do materiału rodzonnego z grubsza opracowanego próbując usuwać małe znaki zapytania, zweryfikować (w praktyce odrzucić) dziwne, marginalne hipotezy. Ot taka polerka:)
Między innymi natknąłem się na swój zapomniany zapis, a jako, że biegły w tzw "przesądach" nie jestem to parę minut zajęło mi pzrypomnienie sobie o co chodziło
Otóż: swego czasu materiały przeglądałem także pod kątem świadkowania, trzymania do chrztu, zgłoszęń..jakiegokolwiek śladu aktywności. Nic nowego, wiele osób tak czyni, nawet w liczebnie sporych parafiach.
Na jednej z takich list widniał dopisek "jak nie w ciąży to chrzestna"..i faktycznie - spora dzietność w rodzine (przełom XVIII/XIX Mazowsze) może nie "co rok prorok" ale sporo tego. Oprócz okresów (tzn nie pokrywają się te dwa nomen omen okresy) wzmożonej aktywności bycia chrzestną. Drobne wyjątki od reguły i nie dotyczy to jednej osoby, ale to wręcz prawdiłowość w kilku gałęziach.
Nie taka silna zaleznośc, ale jednak zauważalna 6-7-8 dekada XIX w. w Warszawie (rzemieślnicy)..zupełnie inna gałąź ale jest podobnie
Ponoć do dziś funkcjonuje (nie wygooglałem na ile powszechna) przekonanie, ze nei należy trzymac do chrzu będąc w ciąży (lub zbliżone prosić na chrzestną cieżąrną)
Czy coś z tego wynika ? z takeij pobeiżnej obserwacji, bez statystyk? Mi ciut pomogło, wiec się dzielę spostrzeżeniem, ze chyab cos jest na rzeczy
a pzry okazji nasuwa się "robocza i raczej nieweryfikowalna"" moz elata kiedy i dzieci nei ma i do chrztu nie trzyma jednak oznaczają ciąże, ale nie zakończoną urodzeniem zaresjtrowanym...
macie może jakieś przemyślenia nt obyczajowości/przesadów/przekonań (a moze nie byl to przesą podstawy jakieś ma), które ułatwiłyby poszukiwania wśród dokumentów sprzed wielu wielu lat?>:)