W mieście tym jest szpital z kaplicą drewnianą pod wezwaniem św. Bartłomieja, konsekrowaną, i ołtarz konsekrowany z obrazami, i ma ściany solidne, okna ze szkłem i drzwi dobrze zamknięte, obraz Ukrzyżowanego i ambonę (suggestum) w miejscu dobrze widocznym, żadnej fundacji nie ma, paramenta z konwentu [?] używają bracia, którzy tam Mszę odprawiają.
Stoi tam dom dla ubogich z dwoma piecami (hipocaustum, rodzaj ogrzewania), w którym jest ośmiu ubogich. Na fundację ma rolę jedną, z której czynsz 4 zł przychodzi. Ma ogród, łąkę, którą oni sami używają. W gotówce 22 grzywien. Nadto jałmużnę, którą w skrzyni [nam] pokazano, którą zarządzają zarządcy (prowizorzy) szpitala z księdzem prepozytem. Nadto wyderkaf 3 zł na dobrach Sebastiana Grad mieszczanina kłobuckiego. Nadto drugie 3 zł na dobrach Macieja Stokłosy. Nadto wyderkaf 6 zł na dobrach Andrzeja Poremby i Jana [koniec strony].