Moj pradziadek Wincenty Grzeszczak ożenił się w 1887 roku w Michowie (Lubelszczyzna) z Józefą. Tam urodził się ich jedyny syn Bolesław. Józefa zmarła w 1905 roku też w Michowie. Wincenty ożenił się powtórnie pod koniec 1905 roku w Rykach Leopoldowie z Agatą Kancik (jako stolarz w Leopoldowie). W 1906 roku urodziła się ich córka Anna, znana mi jako przyrodnia siostra dziadka Bolesława. Wszystko się zgadza i jest bardzo proste. Ale wnikliwsze przejrzenie akt metrykalnych z Ryk Leopoldowa pokazuje że w latach 1897, 1900, 1902, 1904 Agata Kancik, służąca urodziła czworo dzieci jako niezamężna. Świadkiem zgłaszającym urodzenie dziecka był dwukrotnie Wincenty Grzeszczak, stolarz z Leopoldowa. Czyżby ojciec tych dzieci? Jak w owych czasach służąca mogła wychowywać troje dzieci (jedno zmarło)? Czyżby Wincenty mieszkał w Leopoldowie przed śmiercią swej żony Józefy z Michowa i miał drugą nieformalną rodzinę? Czy ktoś spotkał się z podobną sytuacją? Napiszcie o tym. I jeszcze jedno. Z powodu braków w księdze małżeństw z Ryk 1905 nie ma aktu małżeństwa Agaty i Wincentego, jest tylko indeks. Czy poza archiwum może być druga księga, np w parafii?
pozdrawiam
Teresa
podwójne życie pradziadka Wincentego
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
- dorocik133

- Posty: 1077
- Rejestracja: śr 23 lis 2011, 18:46
- Lokalizacja: Ozorków
podwójne życie pradziadka Wincentego
Witam!
Szkoda, że nie zachował się sam akt ślubu, bo mógłby wiele wyjaśnić. Faktycznie Wincenty mógł prowadzić podwójńe życie, albo żyć z prababcią w separacji.
Ja znam przypadek z połowy XIX wieku, gdzie pan X żeni się z panią Y, ale z tego związku nie rodzi się żadne dziecko.
Pani X, jako zamężna, ale z mężem nieżyjąca rodzi bodaj troje dzieci. Umiera po kilkunastu latach. I dopierwo wtedy pojawia się pan Y jako wdowiec na ślubnym kobiercu oświadczając że przed ślubem ze swą nowozaślubioną małżonką spłodził troje dzieci i niniejszym aktem małżeństwa uznaje je za swoje. Dzieci się rodziły z ojca NN, ale musiałabym sprawdziś czy ich biologiczny tatuś pojawia się w tych aktach czy też nie.
Szkoda, że nie zachował się sam akt ślubu, bo mógłby wiele wyjaśnić. Faktycznie Wincenty mógł prowadzić podwójńe życie, albo żyć z prababcią w separacji.
Ja znam przypadek z połowy XIX wieku, gdzie pan X żeni się z panią Y, ale z tego związku nie rodzi się żadne dziecko.
Pani X, jako zamężna, ale z mężem nieżyjąca rodzi bodaj troje dzieci. Umiera po kilkunastu latach. I dopierwo wtedy pojawia się pan Y jako wdowiec na ślubnym kobiercu oświadczając że przed ślubem ze swą nowozaślubioną małżonką spłodził troje dzieci i niniejszym aktem małżeństwa uznaje je za swoje. Dzieci się rodziły z ojca NN, ale musiałabym sprawdziś czy ich biologiczny tatuś pojawia się w tych aktach czy też nie.
Pozdrawiam
Dorota
Dorota
-
natalia1986

- Posty: 44
- Rejestracja: śr 25 lis 2015, 19:20
Można spróbować szukać drugiej księgi, o ile była i się zachowała, w parafii, archiwum diecezjalnym i USC (bo może być tak, że przetrzymują dłużej niż powinni). Zapewne jednak, skoro nie ma w archiwum państwowym to i w USC, tym bardziej.
Co do pradziadka, owszem, mogło być tak, że prowadził podwójne życie, że był z żoną w separacji, że mieszkał z dala od niej, że gdzie indziej pracował, że miał wieloletni romans z inną i doczekał z nią 3 nieślubnych dzieci.
Może być też tak, że te dzieci były nie jego, że miała je z innym/innymi, może z jakimś swoim chlebodawcą/pracodawcą. Pradziadek mógł ją znać, może się w niej kochał, może mu to nie przeszkadzało, że ma dzieci i jako "człowiek z doświadczeniem" poślubił "kobietę z przeszłością".
A czy jest możliwość odszukać jakieś akty np. małżeństw czy zgonów tych dzieci?
Co do pradziadka, owszem, mogło być tak, że prowadził podwójne życie, że był z żoną w separacji, że mieszkał z dala od niej, że gdzie indziej pracował, że miał wieloletni romans z inną i doczekał z nią 3 nieślubnych dzieci.
Może być też tak, że te dzieci były nie jego, że miała je z innym/innymi, może z jakimś swoim chlebodawcą/pracodawcą. Pradziadek mógł ją znać, może się w niej kochał, może mu to nie przeszkadzało, że ma dzieci i jako "człowiek z doświadczeniem" poślubił "kobietę z przeszłością".
A czy jest możliwość odszukać jakieś akty np. małżeństw czy zgonów tych dzieci?
Dość często kojarzono wówczas pary "po przejściach" z natury rzeczy osoby te miały słabszą pozycję na "pierwotnym rynku" małżeńskim. Czyli np. świeżo owdowiały mężczyzna brał za żonę pannę z dzieckiem lub w ciąży - oboje otrzymywali w ten sposób stablilizację potrzebną im i dzieciom, które już mieli. Jeśli panna była w ciąży, to dziecko rodziło się formalnie jako dziecko męża - prawda znana była pewnie starszemu pokoleniu, ale przed dziećmi się już nikt tym nie chwalił - sam znam takie przypadki.
Łukasz
Łukasz