dziecko znalezione w polu 1812

Tematy o kresach, w tym: Baza Miejscowości Kresowych oraz Biblioteka zasobów kresowych strona Biblioteka kresowa

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

termos

Sympatyk
Posty: 140
Rejestracja: ndz 23 lut 2014, 13:12
Otrzymał podziękowania: 1 time

dziecko znalezione w polu 1812

Post autor: termos »

Moi mili,
przypadkiem trafiłam na akt urodzenia z Dąbrowic (Łodzkie) z 1812 roku opisujący przyniesienie dziecka znalezionego w polu. Ciekawy język i opis. Akt nr 26
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... 2000&y=582

pozdrawiam
Teresa
Janina_Tomczyk

Nieaktywny
Posty: 1259
Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28

dziecko znalezione w polu 1812

Post autor: Janina_Tomczyk »

Witam

Język wskazuje na pisarza mało wykształconego i starającego się by wiernie opisać tę niecodzienną sytuację. Często pisaniem metryk w księdze zajmowali się organiści, który posiedli sztukę czytania i pisania w stopniu miernym, ale co także spotkałam, byli nawet nauczycielami szkółki parafialnej.
W mojej rodzinie był podobny przypadek w 1784 roku, bo znalazłam chrzest dziecka zapisanego pod imieniem i nazwiskiem mojej pra...babki, której gmina powierzyła karmienie dziecka jako, że w tym czasie karmiła także własne. Chętnych na taką usługę było chyba wielu, bo zapisano iż została wylosowana do karmienia, a dziecku dano na chrzcie imiona Władysław Michał Podrzutek i chrzestnymi byli burmistrz miasteczka i obywatelka z tegoż miasteczka parafialnego, do którego wieś należała. Szukałam dalszych losów tego Podrzutka, ale rodzina wyjechała 10 lat później i Władysława z nimi nie było. Pojawia się natomiast Michał, ale wiek jego ma duże rozbieżności w czasie i nie wiem czy to ten Podrzutek, czy brat męża mojej pra...babki.
Dodam, że podobnie jak w tym akcie widać, że blisko mieszkała duża diaspora żydowska i mogło to być dziecko spłodzone przez goya Żydówce, co zwykle wiązało się z porzuceniem dziecka poza środowisko żydowskie. W XVIII wieku usilnie starano się przeciągać Żydów na wiarę katolicką ( co spotykałam przy indeksacjach) i takie znajdy otaczano opieką ze strony gminy i właścicieli wsi.
Wiele z nich otrzymywało nazwiska od arystokratów, więc samo nazwisko nie znaczy iż mamy do czynienia ze szlachtą, ani nie wiemy też z jakiej rodziny pochodzi.

Pozdrawiam
Janina
enora

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 69
Rejestracja: pt 07 paź 2011, 00:56

dziecko znalezione w polu 1812

Post autor: enora »

No tutaj ksiądz się nieco bardziej z nazwiskiem postarał: Ludwika Teodora Rowińska brzmi całkiem ładnie :). Odniosłam wrażenie, że bardzo szczegółowy opis każdej szmatki, informacja, że nie było żadnego szczególnego znaku na ciele ani na odzieży, została spisana, żeby umożliwić ewentualną identyfikację dziecka, gdyby go jednak kiedyś ktoś szukał...

Pozdrawiam,
Eleonora
Kasprzyk_Anna

Sympatyk
Ekspert
Posty: 480
Rejestracja: pt 27 lip 2012, 22:06

dziecko znalezione w polu 1812

Post autor: Kasprzyk_Anna »

W parafii Góry (świętokrzyskie)też spotkałam się z takim przypadkiem - cytuję akt chrztu:

"Działo się w Górach dnia 06.09.1840 roku o godzinie dwunastej w południe. Stawiła się Maryanna Gładyszowa lat pięćdziesiąt licząca w wsi Góry zamieszkała włościanka, w przytomności Woyciecha Kota lat sześćdziesiąt dwa i Woyciecha Kwietnia lat trzydzieści dwa włościanie obydwa w wsi Górach zamieszkali, i okazała Nam młodzieńca płci męskiej rodziców niewiadomych, świeżo w dniu dzisiejszym ochrzczonym a we wsi i Parafji Jurków w pieluszkach w roku 1813 znaleziony, i tu w Górach przez włościankę Maryannę Gładyszową wyżej wymienioną wychowanym. Młodzieńcowi temu na Chrzcie Świętym odbytym przez Nas w dniu dzisiejszym nadane zostało imię Michał Archanioł, zaś nazwisko jego jako znaleziony Najduch, a rodzicami jego chrzestnemi byli Jaśnie Wielmożny Hrabia Ludwik Dembiński młodzian i Jaśnie Wielmożna Hrabianka Helena Dembińska panna, oboje szlachetni z pałacu w Górach..."
W tym samym dniu 06.09.1840 r. odbył się ślub Michała Archanioła Najducha z Petronelą Drąg, a 06.01.1841 r. urodziła im się córka Agnieszka Najduch.
Może to dziecię "znalezione w pieluszkach" było nieślubnym dzieckiem "pałacowym"? Ale nazwisko mogli mu wybrać ładniejsze.

Pozdrawiam,
Anna
Janina_Tomczyk

Nieaktywny
Posty: 1259
Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28

Re: dziecko znalezione w polu 1812

Post autor: Janina_Tomczyk »

enora pisze:No tutaj ksiądz się nieco bardziej z nazwiskiem postarał: Ludwika Teodora Rowińska brzmi całkiem ładnie :). Odniosłam wrażenie, że bardzo szczegółowy opis każdej szmatki, informacja, że nie było żadnego szczególnego znaku na ciele ani na odzieży, została spisana, żeby umożliwić ewentualną identyfikację dziecka, gdyby go jednak kiedyś ktoś szukał...

Pozdrawiam,
Eleonora
No cóż, dziecina znaleziona w rowie ( koło grobli ) to Rowińska dali jej na nazwisko, a podrzutek i znajdek mniej mieli szczęścia do nazwiska. We wszystkich przypadkach widać jednak iż chrzestnych wybierano pośród szlachty i obywateli, aby sprawowali nad nimi finansową opiekę.
Sprawa podrzuconego w odludnym miejscu dziecka ( znalezione przypadkiem, bo przechodzącego przypiliła naturalna potrzeba ) liczącego ok. 1 miesiąc miała charakter kryminalny tak jak obecnie i raczej z tego powodu musieli dokładnie opisać okoliczności tego zajścia. Posterunkowi, stójkowi i inne formacje tego typu składały się z ludzi niepiśmiennych, a sędziemu należało złożyć dokładne sprawozdanie.
Nie sądzę by ktokolwiek miał wówczas nadzieję na poszukiwanie tego dziecka przez rodziców lub rodzinę, bo go zostawiono na śmierć w odludnym miejscu, ale sędziemu i zaborcy sprawę musieli opisać.

Pozdrawiam
Janina
Awatar użytkownika
kwroblewska

Sympatyk
Ekspert
Posty: 3397
Rejestracja: czw 16 sie 2007, 21:32
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 10 times
Otrzymał podziękowania: 13 times

Re: dziecko znalezione w polu 1812

Post autor: kwroblewska »

To może i ja dodam "trzy grosze' w temacie.

Niemowlęta, i Rowińska i Najduch, cóż nazwiska jak nazwiska, miały ogromne szczęście!!!.
Tymi niemowlętami ktoś się zaopiekował i wychował.
Ludwika R. została porzucona 9 marca toż to jeszcze zima i nocy by nie przeżyła.

Inny się nie udało, chociaż byli tak blisko, sposób narracji jak w zapisie w metryce.
http://images78.fotosik.pl/338/1805c9b7d7aa90c3.jpg

Przypadki porzucenia/znalezienia nieżywych dzieci i nie tylko dzieci, były b. częste, o czym pisano w gazetach, ze wszelkimi szczegółami [czasami b. drastyczny opis zwłok] mającymi na celu ustalenie pochodzenia danej osoby.
http://images78.fotosik.pl/338/167a24cb0ab2510f.jpg
Obok jeszcze opis starego człowieka, który nosił na nogach tzw. postoły. Określenie chyba mało znane.
https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81apcie_%28obuwie%29

Wiele ludzi rocznie w różnym wieku od dzieci do staruszków , kończyło swoje życie przy drodze, w polu, w rzece, nawet jak dostali pomoc to nie zdążyli powiedzieć kim są i skąd przybyli i pozostali jako NN, w zapisach metrykalnych.
Źrodło G.RZ.K.P.

___
Krystyna
Gawroński_Zbigniew

Sympatyk
Posty: 2694
Rejestracja: wt 16 cze 2015, 13:29

Post autor: Gawroński_Zbigniew »

Przykład z mojej parafii:
(2228) Sarnowo. Ja, ojciec Ubald Kreitel, paulin, kaznodzieja kościoła parafialnego w Izbicy, roku 1791 dnia 29 lipca, ochrzciłem dziecko imieniem Mateusz, nieznanych rodziców, odnalezione przypadkowo w lesie Sarnowskim, a które odnalazła kobieta zbierająca grzyby. Chrzestnymi zostali sławetni Kazimierz Leśniewski i Jadwiga Chruścicka.
Smaczku dodaje fakt, że Sarnowski las do dziś ma opinię "przeklętego lasu" z racji prehistorycznych budowli tam się znajdujących.
Zbigniew
ODPOWIEDZ

Wróć do „Genealogia kresowa”