Wielce Szanowna Pani Tomczyk,
Jestem niezwykle zobowiązany za Pani post odnoszący sie do moich kilku zdań. Fakt, że długość polemiki przekroczyła długość mojego świadczy o duzym znaczeniu jakie Pani przywiązuje do tego wątku.
Na Pani pytanie "skąd Pan wie, że po Poza panem nikt tego artykułu nie przeczytał ze zrozumieniem wyjaśniam co następuje:
1. nie wiem tego, bo też niestety niczego takiego nie napisałem np zakładam, że Maciej przeczytał
2. wiem, natomiast, że nie którzy nie przeczytali w ogóle
Piotr_Juszczyk pisze:Nie przeczytałem jeszcze ale z tego co napisano tu wygląda mi to na standardowe biurokratyczne podejście urzędnika
Tyle odnośnie wypowiedzi "pozbawionych podstaw".
Ale jak rozumiem jednak, żebym mógł nadal wypowiadac się w wątku powinienem odbyć samokrytykę i odzyskać świadomość właściwej linii.
Dlatego uprzejmie prosze o wskazanie mi w moim poście:
- w którym miejscu zabraniam Pani czegokolwiek
- w którym to miejscu autorzy postuluja ograniczenie dostępu do materiałów zdigitalizowanych
Sa tu archiwiście i pewnie oni Pani juz grzecznie wyjaśnią, że zabezpieczanie dokumentacji w pierwszej kolejności jest czynnością fizyczną (odgrzybianie, odkwaszanie i takie tam nudne sprawy zwiazane z konserwacją). Co więcej z punktu widzenia genealoga digitalizacja wygląda nieco inaczej niż z punktu widzenia archiwisty - dla genealogów priorytetem jest udostepnienie w czytelnej formie ala archiwisty zabezpieczenie w maksymalnie wiernej. Różnica jest naprawdę spora w technologii i wielkości plików.
Rozumeim, ze Maciek przekazał Pani swoje zdanie telefonicznie lub telepatycznie? Bo w jego poście nie zauważyłem stosownej informacji. Ale wynika to zapewne z mojego niesłusznego podejścia do czytania ze zrozumieniem.
z wyrazami najwyżeszego szacunku wódz Apaczów pierwszy od lewej
PS
Pozwolę sobie tylko zasugerować, ze myli Pani czytanie "ze zrozumieniem" z czytaniem "między wierszami". A jednak istnieje między nimi pewna subtelna róznica.