Strona 1 z 3

dygitalizacja zalety i pułapki?

: czw 24 mar 2016, 08:28
autor: marzanna62
Witam wszystkich. Po roku bardzo intensywnej pracy nad drzewami moich przodkow korzystania z róznych żrodeł nie tylko akt cywilnych moge juz o sobie mówic niepoczątkujaca. Mialam wielkie szczescie ze pracowalam ze żródlami oryginalnymi w parafiach i archiwach dopiero póżniej dotarlam do źrodeł zdigitalizowanych. Mam doskonala świadomosc ze w Internecie nie ma wszystkiego ze nie wiem ile ale moze 50% źrodeł jest obecnie zdigitalizowanych i zindeksowanych. Tak było w przypadku parafii w kregu moich zainteresowań. Obserwuje posty poczatkujacych i widze z przerazeniem ze traktuja to co zdigitalizowane jako źródlo jedyne i niepodwarzalne czesto wyrokuja nie ma bez refleksji tzn sprawdzenia najpierw w zakladce Katalog zasobow metrykalnych jaka czesc ksiag jest juz zdigitalizowana. Mam taki apel wiem ze malo kto lubi czytac poradniki i poczatkujacy raczej rzadko zagladaja do zakladki od czego zaczac od razu "wrzucaja" nazwisko w wyszukiwarke a potem wyrok "nie ma".
Moze udało by sie na ekranie gdzie jest wyszukiwarka dolozyc porade zanim zaczniesz wyszukiwac sprawdz najpierw czy parafia i wszystkie lata ktore Cie interesuja jest juz zdigitalizowana. I moze jeszcze taka uwaga nie wszystko jest w Internecie w dalszym ciagu papier jest góra. To wielka sprawa dygitalizacja zbiorów ale niestety w okresie przejsciowym tak jak teraz niesie za soba "pułapki" dla poczatkujacych.
Jaka jest Wasza opinia doświadczeni w temacie?

: czw 24 mar 2016, 08:45
autor: Sroczyński_Włodzimierz
ale kzm nie informuje o stanie digitalizacji zasobu danego usc/parafii:)
kolejna pułapka - utożsamianie "zdigitalizowane" z " łatwo dostępne on-line"
istnieje wiele kopii cyfrowych, które nie są udostępnione w serwisach otwartych typu metryki czy szukajwarchiwach
dodałbym jeszcze do tych podstawowych zagrożeń/pułapek " szukam metryk/ ASC i tylko metryk/ASC"
a czy papier górą? hmm..może warto rozważyć opcje "skupie się na tych gałęziach, gdzie materiały mają kopie, sprawdzę czy plany digitalizacji na najbliższy np rok nie obejmują tego co kopii cyfrowych jeszcze nie ma i tak zaplanuję prace, by 'papier' oszczędzić"
bo może górą ale nie w przypadku gdy 200 osób rocznie jakąś księgę chce przejrzeć. przewaga topnieje wykrusza się z każdym przejrzeniem:(

dygitalizacja zalety i pułapki?

: czw 24 mar 2016, 08:52
autor: piotr_nojszewski
hm. Mam rozdowojenie

Po pierwsze to nie jest stan przejściowy. Taki stan utrzyma sie zapewne jeszcze bardzo bardzo długo. Chyba, ze Kościół Katolicki zmieni radykalnie swoje podejście i systemowo księgi udostępni. Możliwe to jest, ale czy i kiedy w przyszłości... (vide fascynujący wątek o Diecezji Siedleckiej).

W zasadzie takie ostrzeżenie jest choćby tu
http://genealodzy.pl/poszukiwanie-przodkow/

Pewien sens mogłoby mieć wysyłanie nowo zarejestrowanym linku do tej podstrony i wytłuszczenie tej informacji.

Można to zapewne jakoś napisać tu:
http://geneteka.genealodzy.pl/ogenetece.php

Ale zapewne jest pytanie ile osób wchodzi na tę podstronę.

Można też dodac ogólna uwagę na stronach wyszukiwania ale to już wieksza praca.

dygitalizacja zalety i pułapki?

: czw 24 mar 2016, 08:57
autor: Sroczyński_Włodzimierz
ale jaką informację na stronach wyszukania należałoby Twoim zdaniem dodać?
przecież gdy przeglądzasz zasób zdigitalizowany to masz wymienioną każdą jednostkę - opisaną, informacja jest pełna

nawet w przypadku zindeksowania (więc przechodzimy z digitalizacji do opracowania indeksów - temat związany ale nie tożsamy! sa indeksy osobowe do niezdigitalizowanych i są niezindeksowane kopie cyfrowe) - tez jest informacja co baza obejmuje

tak, moim zdaniem w raporcie w wyszukiwania warto byłoby umieścić "jak krowie na rowie":
"przeszukano bazę dnia:.... znaleziono.. zasób przeszukany.. zapisz raport"

dygitalizacja zalety i pułapki?

: czw 24 mar 2016, 09:04
autor: piotr_nojszewski
Ja nie twierdzę, ze trzeba. Można.
Jak dla mnie jest w miare oczywiste, ze możliwe są stany rózne relacji indeks - kopia cyfrowa online.
Ale dla sporej ilości osób widac nie jest.

Jest np takie info: wiecej indeksów w bazie WTG czy PomTG

dygitalizacja zalety i pułapki?

: czw 24 mar 2016, 09:06
autor: marzanna62
Nie mam pomyslu jak to zrobic ale martwi mnie gdy co jakis czas widze w posciie przeszukalaem i "nie ma". Wydaje mi sie ze nawet dzis widzialam taki post "przsszukalam nie bylo" a to "nie bylo" dotyczylo tylko tego co zindeksowane. Wiem ze indeksacja zdarza sie tez do zasobow nieumieszczonych w genbazie sama takie mialam byly indeksy nie bylo akanow i sciagalam mikrofilm z AP. Myslalam o jakims ogolnej iformacji na stronie wyszukiwarki chocby podpoweidz zeby sparwdzic zasoby w zakladce dotyczacej parafii. Nie mam pomyslu ale widze ze ludzie gubia sie traktujac wyszukiwarke jako zrodlo niepodwarzalne a ono dotyczy tylko czesci zbiorow.
To nie jest atak pisze to z troski o pomoc poczatkujacym.

: czw 24 mar 2016, 09:12
autor: Sroczyński_Włodzimierz
Ja nic o genbazie nie pisałem. Wymieniłem przykładowe otwarte bazy z kopiami metryki.genealodzy.pl I szukajwarchiwach.pl. nie sa jedyne oczywiście.
Chiba podstawowym problemem jest nieczytanie, nawet gdy informacja jest podana otwartym tekstem, bywa niedostępna....zaawansowanie genealogiczne pozostaje w luźnym zwiazku , większe znaczenie ma Chyba pośpiech lub ogólniej -zdolność przyswojenia pisanego

: czw 24 mar 2016, 09:20
autor: marzanna62
Sroczyński_Włodzimierz pisze:Ja nic o genbazie nie pisałem. Wymieniłem przykładowe otwarte bazy z kopiami metryki.genealodzy.pl I szukajwarchiwach.pl. nie sa jedyne oczywiście.
Chiba podstawowym problemem jest nieczytanie, nawet gdy informacja jest podana otwartym tekstem, bywa niedostępna....zaawansowanie genealogiczne pozostaje w luźnym zwiazku , większe znaczenie ma Chyba pośpiech lub ogólniej -zdolność przyswojenia pisanego
Ciesze sie ze moge znowu napisac bo dopiero teraz przeczytalam pierwszy post bezposrednio w odpowiedzi na moj post. Moj apel dotyczyl naszego portalu bo u nas jest wyszukiwarka nazwisk a to narzedzie masowo wykorzystywane. W innych zrodlach trzeba wlozyc od razu wiecej pracy tzeba przegladac ksiege po ksiedze a w wyszukiwarce nazwisko i od razu wynik rok i numer aktu.
Co do "papieru góra" ma Pan racje poczulam sie czesciowo winna choc z drugiej strony dzieki mojemu uporowi doszlo do ujawnienia ksiag XVII wiecznych dutkow ktore prroboszcz trzymal soebie w szafie i nie udostepnial nikomu. Teraz jest szansa ze zostana przekazane do archiwum diecezjalnego i w przyszlosci moze zdigitalizowane. Czasem wazne jest aby ktos zobaczyl te zrodla bo moga sie calkiem rozpasc w szafie u ksiedza i nikt o nich nie bedzie wiedzial.

: czw 24 mar 2016, 09:28
autor: Sroczyński_Włodzimierz
To
Jeśli o wyszukiwarce nazwisk to niekoniecznie o zdigitalizowanym zasobie to dwa różne tematy
Jeśli o naszym serwisie to tym bardziej...gdzie w tym genbazia?

Ale oki rozszerzajac/zmieniajac temat z pulapek zdigitalizowanego na bazy indeksów osobowych. Jest zagrozenie podobne do 'nie ma w Google to nie istnieje' lub 'no wjechałem do rzeki ale przecież nawigacja powiedziała ze jest most'.

: czw 24 mar 2016, 09:38
autor: marzanna62
Sroczyński_Włodzimierz pisze:To
Jeśli o wyszukiwarce nazwisk to niekoniecznie o zdigitalizowanym zasobie to dwa różne tematy
Jeśli o naszym serwisie to tym bardziej...gdzie w tym genbazia?

Ale oki rozszerzajac/zmieniajac temat z pulapek zdigitalizowanego na bazy indeksów osobowych. Jest zagrozenie podobne do 'nie ma w Google to nie istnieje' lub 'no wjechałem do rzeki ale przecież nawigacja powiedziała ze jest most'.
Poprawiam sie chodzilo mi od poczatku o wyszukiwarke nazwisk w naszym portalu rzeczywiscie moja wypowiedz byla nieprecyzyjna. Podtrzymuje jednak sugestie aby gdzies na ekranie wyszukiwarki bylo info ze nie wszstkie parafie sa zindeksowane i nie wszystkie akta sa dostepne w metryki czy genbazie.

: czw 24 mar 2016, 09:48
autor: jamiolkowski_jerzy
To nie jest kwestia sposobu powiadamiania w genetece. Problem jest bardziej egzystencjalny. Nie widzę zadnego sposobu na edukację. Geneologia także ulega presji łatwych gotowców, której symbolem jest zdobywanie wiedzy z wikipedii a nie czytanie ksiązek. Indeksacja czy digitalizacja z założenia tylko pomocnicze instrumenty stały się podstawą. Fora genealogiczne są tego doskoanała ilustracja. Wystarczy prównac watki sprzed lat z obecnymi Teraz dominującym towarem stał się skan, najlepiej od razu przetłumaczony.
I tylko od indywidualnych wyborów zależeć może czy w początkujacym genealogu zwycięży ciekawość poznawania wiedzy o życiu naszych przodków czy wyłącznie koelcjonerstwo. Z digitalizacja może być jak z przysłowiowym zegarkiem; może być pozytecznym instrumentem poszerzania wiedzy, ROZUMIENIA przeszłości i genealogii przodków ale może stac się jedynie zegarkiem w ręku małpy.
Z tytułu zaawansowanego wieku jestem tetrykiem, sadze że kto nie zatrybi klasycznej kwerendy w parafiach i archiwach, wszelkich okoliczności im towarzyszacych, nie bedzie szukał rozmaitych źródeł, może i będzie miał drzewa niczym ksiązki telefoniczne tyle że niewiele z nich będzie rozumiał.
Pozdrawiam

: czw 24 mar 2016, 10:13
autor: Marciniak_Michał
Podpisuję się pod spostrzeżeniami Jerzego.

Dodam, że wyjście z domu i przeprowadzenie kwerendy w archiwum oprócz zapoznania się z inwentarzami, strukturą archiwów, czy strukturą zespołów, czasami sprawi, że poznajemy też ludzi. Świat nie kończy się na metrykach i doskonale to widać na genealodzy.pl, gdzie od wielu lat są publikowane dokumenty pozametrykalne, które pozwalają dowiedzieć się więcej o naszej rodzinie, regionie. Publikacja tych materiałów zachęca również do ich poszukiwania, gdyż oczywistością jest, że tego co nie ma online, też istnieje ;)

Pozdrawiam,

Michał

: czw 24 mar 2016, 10:50
autor: Sroczyński_Włodzimierz
może i rozleniwia, ale cyfryzacja i publikacja jest nie tylko w interesie genealogów
a. w części osób, które nigdy nie pojawiłyby się w archiwum czy przed czytnikiem obudzi się chęć poznania materiałów źródłowych i z pożeracza indeksów, klikacza część przerodzi się w zainteresowanych czymś więcej
b. jest w interesie ksiąg!

Może i czas, gdy trzeba było przewertować XVIII wieczną księgę istniejącą w jednym egzemplarzu był wspaniały...ale czy aby na pewno dla ksiąg? :) Wietrzyć warto raz na rok czy 3 lata, ale 1000 przejrzeń i księgi nie ma bo rozsyp albo destrukt, 1000 udostępnień i..no patrzcie ile "zaginęło" przez ostatnie 30-40 lat (nie podczas pożaru czy wojny)
mikrofilmowanie, czy teraz - cyfryzacja to także ochrona przed nami: irytację (którą rozumiem;) ilości oczekiwań skierowanych w "dajcie mi skan przetłumaczony" można/warto uzupełnić chwilą namysłu "a co by było gdyby..."
"dajcie mi księgę w oryginale" * 50 000 dziennie / liczba ksiąg
50 000 - na tyle szacuję liczbę skanów codziennie oglądanych w różnych serwisach i jest to raczej zaniżony szacunek

samo udostępnianie nie jest problemem, raczej rozwiązaniem wielu problemów
a że nie wszystkich? cóż


zawsze warto rozmawiać z regionalistami...a każdy zasiedziały od pokoleń w okolicy ma pewnie więcej informacji o przestrzeni w promieniu 20 km niż serwery nawet najpotężniejszych korporacji razem wzięte

: czw 24 mar 2016, 13:01
autor: jamiolkowski_jerzy
Dla jasnosci doprecyzowuje – ja nie jestem przeciwnikiem digitalizacji, wprost przeciwnie jestem gorącym zwolennikiem, właśnie z uwagi na zachowanie ksiag. Zbyt wiele widziałem sypiących się ksiag, aby nie dostrzegac tego zagrożenia. Po parafiach gdzie tylko mogłem (niestety najczęściej bezskutecznie ale to takie były wtedy czasy) namawialem proboszczów do ich sfotografowania.
W moim wpisie odniosłem się jedynie do pułapek. Moje obawy wynikają z prostej życiowej mądrości, że co nic nie kosztuje nie jest nic warte. Mam na mysli tak wymiar emocjonalny (min zaangazowanie czasu i ciekawosci) ale i finasowy, Tu się narażę ale uważam że słusznie postępuja te archiwa koscielne (i nie tylko), które za przesyłke skanów każą placic. Oby w sensownym wymiarze. Jesli chodzi o archiwa państwowe to widze przełom wręcz kopernikański- mozliwośc robienia zdjęc za darmo!!. Pamietam czasy kiedy za ksero kazano mi placic ponad 30 złotych., a za zdjęcie z czytnika dychę
Podawanie wszystkiego na tacy (czytaj w sieci) uważam za pułapkę. W archiwach są przecież nie tylko zasoby papierowe (szczęśliwie coraz powszechniej digitalizowane) Odwołam się do przykładu mormońskich mikrofilmów Kiedy zdarza mi się informowac o konkretnych mikrofilmach że można je ściągnąć do swojego archiwum to wielokrotnie czuje jakbym był posłańcem złych wieści . Czasem jest to wrecz pretensja a dlaczego nie w sieci.
A z tymi tłumami do najstarszych ksiag to spora przesada. Jakoś tak się składa że w spisach korzystajacych z ksiag które i ja przeglądałem większość stanowili znajomi
Pozostanę tetrykiem - ilość niekoniecznie przeradza się jakośc, szczęśliwie kazdy może sobie jeszcze wybrac genealogiczna drogę
Pozdrawiam

: czw 24 mar 2016, 13:29
autor: tyburski
Kiedyś były bryczki dzisiaj są auta. Bryczką , i owszem , od święta przyjemnie, jednak autem szybciej wygodniej i dalej. Bez auta człowiek w ciągu swojego życia przejedzie znacznie mniej. Podobnie jest z internetem w służbie genealogii. Na chwile obecną mam w swoim drzewku ok 5400 osób. Gdyby nie internet, a w nim zdalny dostęp do ksiąg i indeksy, to pewnie w ciągu całego swojego życia nie odczytałbym tych blisko 10000 aktów (urodzenia, śluby , zgony.) Blisko 10000, bo nie dla wszystkich osób ma źródła bezpośrednie. Wcześniej jeździłem do archiwów. Traciłem czas na dojazdy, czekanie na księgi, błaganie o udostępnienie większej ilości niż mówił regulamin. Dzisiaj łatwiej, więc można szybciej, w wybranym przez siebie czasie, z zastosowaniem różnych narzędzi np. powiększania rozświetlania itp. Jak widać same plusy. Oczywiście pracujemy sami, w zaciszu domowym, więc nie spotkamy "Pani Joli" i nie nawiążemy z nią wielkiej przyjaźni. Spotkamy w to miejsce " Panią Ewę' z internetu, z którą spotkamy się u Stasia na kajakach. Dyskusja mogłaby się toczyć też na temat czy nie zabijają genealogii programy genealogiczne? Kto jednak rysuje dzisiaj drzewka ręcznie, a informacje przechowuje w kajecikach? Jest jeden problem, ciągle jesteśmy na początku drogi. Imponujące 18 milinów indeksów w genetece i kilka milinów w innych bazach to ciągle mniej niż 10 % zasobów archiwalnych aktów, a każdego roku ich przybywa ok. 800- 900 tysięcy. Pozdrawiam i biegnę do geneteki. :wink: